Bolesław Wstydliwy i Leszek Czarny : odłamek z dziejów Lechii cz. 4 - strona 10
(Szląsk)
Po zwycięztwie nad Lwem halickim, gdy wrócił do Krakowa, Leszek wśród pokoju niespodziewanej uszedł matni. Henryk IV wrocławski, niesłusznie dobrym i rzetelnym przezwany, który przed kilką laty zdradzieckiego uwięzienia od stryja swego Bolesława Łysego lignickiego był doznał, tejże samej chytrości, w tymże samym celu zysków, względem pokrewnych swych użył. Na zjazd do siebie i umowy zaprosił: Leszka krakowskiego, Przemysława poznańskiego, Henryka Otyłego lignickiego, syna Bolesława Łysego i Henryka głogowskiego, syna Konrada. Wymówił się Leszek, nie domyślając się wszakże zdrady. Trzech przybyłych książąt uwięził Henryk i okupywać się im nie małemi kazał ustępstwy. Wzbraniali się książęta. Wielkopolanie prosili Leszka o pomoc, Mszczug pomorski użyczył im też swojej.
Nadaremnie kraj wrocławski pustoszyli, i Wielkopolanie nad niewinnymi wieśniakami i mieszczanami krzywdę swę mścili. Henryk jękiem ludu niewzruszony, zamknięty we Wrocławiu siedział, i ani oporu stawił, ani książąt wypuszczał. Ustąpiły nakoniec wielkopolskie, pomorskie i krakowskie wojska. Zmuszony był Leszek do odwrotu napadem Trojdena Romundowicza, który na dawnej Jadźwingów ziemi osadników małopolskich i mazowieckich w pień wyciął. Na wszelkiej nadziei rychłego wyzwolenia pozbawionych książętach, Henryk okup wymógł: na Przemysławie ustąpienie powiatu wieluńskiego, na tamtych zaś dwóch, utrzymanie dla niego po trzydziestu kopijników przez lat pięć co przysięgą i zakładem warować musieli.
Po zwycięztwie nad Lwem halickim, gdy wrócił do Krakowa, Leszek wśród pokoju niespodziewanej uszedł matni. Henryk IV wrocławski, niesłusznie dobrym i rzetelnym przezwany, który przed kilką laty zdradzieckiego uwięzienia od stryja swego Bolesława Łysego lignickiego był doznał, tejże samej chytrości, w tymże samym celu zysków, względem pokrewnych swych użył. Na zjazd do siebie i umowy zaprosił: Leszka krakowskiego, Przemysława poznańskiego, Henryka Otyłego lignickiego, syna Bolesława Łysego i Henryka głogowskiego, syna Konrada. Wymówił się Leszek, nie domyślając się wszakże zdrady. Trzech przybyłych książąt uwięził Henryk i okupywać się im nie małemi kazał ustępstwy. Wzbraniali się książęta. Wielkopolanie prosili Leszka o pomoc, Mszczug pomorski użyczył im też swojej.
Nadaremnie kraj wrocławski pustoszyli, i Wielkopolanie nad niewinnymi wieśniakami i mieszczanami krzywdę swę mścili. Henryk jękiem ludu niewzruszony, zamknięty we Wrocławiu siedział, i ani oporu stawił, ani książąt wypuszczał. Ustąpiły nakoniec wielkopolskie, pomorskie i krakowskie wojska. Zmuszony był Leszek do odwrotu napadem Trojdena Romundowicza, który na dawnej Jadźwingów ziemi osadników małopolskich i mazowieckich w pień wyciął. Na wszelkiej nadziei rychłego wyzwolenia pozbawionych książętach, Henryk okup wymógł: na Przemysławie ustąpienie powiatu wieluńskiego, na tamtych zaś dwóch, utrzymanie dla niego po trzydziestu kopijników przez lat pięć co przysięgą i zakładem warować musieli.