Bolesław Wstydliwy i Leszek Czarny : odłamek z dziejów Lechii cz. 3 - strona 3
skarbami cnót i obyczajów zacnych ozdobną, która z natchnienia Bożego, w dniach najgwałtowniejszej potrzeby naszej, udzieliła nam hojnie pociechy, wsparcia ziemskiego, jak o tem dostatecznie przekona co następuje: gdy bowiem czasu złego, za dopuszczeniem Bożem, przez grzechy nasze, Tatarzy ogniem i mieczem spustoszyli podległą nam krainę, zaleli nagle i niespodzianie całą ziemię strumieniami krwi chrześciańskiej, gdy zagląda i rozsypką rolnika wszystko zdawało się iść w zagładę, i odjętą nam została możność rozkazywania wszystkim jak dawniej obyczajem książęcym i miłą wszystkim hojnością, gdy kamienność serc zatwardziałych i gorąca żądza chciwości żadnych już zapasowych nie pozostawiła w skarbcu naszym pieniędzy, a towarzysząca nam drużyna szlachetnego rycerstwa, otaczała nas raczej ze wspaniałego umysłu wrodzonej szczodrobliwości, owszem chwalebnej rozrzutności, niż ze względu na obfitość bogactwa; i gdy do znacznego przywiedzeni byliśmy niedostatku, ile że nie mogliśmy już zgoła wynaleźć środków, zkądby rycerstwu naszemu zwyczajny wypłacić żołd, — wtedy czcigodna i przesławna księżna pani, małżonka nasza najukochańsza, widząc nas w tak ciężkim frasunku, pobudzona niewymownem i nieomylnem współczuciem gorącej miłości swojej, jaką zawsze miłości naszej odpowiadała, litując się z głębi duszy, poświęciła po kilkakrotnie przeznaczone pieniądze posagu swego, na wypłatę żołdu pomienionego, z tym jednakże dodatkiem, zastrzeżonym w obecności niektórej szlachty ziem naszych, iżbyśmy dawszy jej