Bolesław Wstydliwy i Leszek Czarny : odłamek z dziejów Lechii cz. 2 - strona 65
sobą, to z obcym nieprzyjacielem prawie bez wytchnienia prowadzili, zajmowały wszystkich umysły. Dopiero kiedy i nikczemne pochlebstwa dworaków ucichły, i błogi pokój na czas niejaki zawitał, zaczęto myśleć o kanonizacyi Śgo Stanisława." Gdy się mnożyły cuda za wzywaniem męczennika, Bolesław Wstydliwy i Prandota, biskup krakowski, wyprawili roku 1250 do Lugdunu do Innocentego IVgo posłów: Jakuba, dziekana krakowskiego rodem ze Skarzeszowa, nizkiego urodzenia i małego wzrostu, lecz rzadkiej nauki, roztropności i pracowitości męża, Gotharda kanonika krakowskiego i Bogusława Dominikana, podprzeora krakowskiego. Papież polecił arcybiskupowi gnieźnieńskiemu, biskupowi wrocławskiemu i opatowi lubuskiemu, aby się pilnie od świadków o prawdziwości cudów i cnót Świętego Stanisława wywiedziawszy, sprawozdanie na pismie podali. Gdy tak uczynili, przysłał papież dla większej pewności Jakuba z Velletri Franciszkami, aby na miejscu wszystko sprawdził i (1) " wziąwszy egzemplarz aktów, pisze do niego, kazał przedstawić sobie tych, o których mówią, iż uzdrowieni zostali, jako też owych dwóch stuletnich starców, o których wzmianka jest w aktach iż od innych słyszeli, przynajmniej jeden z nich [Getko żołnierz], jakoby ci znali świętego i o jego świętobliwości za życia swego słyszeli. Aby się ich wypytał i wywiedział czy istnie tak jest. Również o nabożeństwie ludu i o powszechnem mniemaniu o mę-
------------------------------------------------------------
(1) Długosz.
------------------------------------------------------------
(1) Długosz.