Bolesław Wstydliwy i Leszek Czarny : odłamek z dziejów Lechii cz. 1 - strona 85
mieście, za kratą jakiejś coli samotnej, która, pokutniczym obyczajom czasu onego, służyła nawpół zamurowanemu, przypadkową tylko jałmużną żywionemu, za miejsce dobrowolnej po koniec życia katuszy (1). "Batuhan darował go życiem. Jeszcze godzina męczeństwa nie była dla niego wybiła. " Nie znalazłszy spodziewanych łupów w Krakowie, korzystali Tatarowie z pobytu w nim do wypoczęcia, do obliczania dotychczasowej zdobyczy, do oczekiwania reszty oddziałów. Obozowało pogaństwo przez cały wielki tydzień w Krakowie, patrząc na bezskuteczne " przez trzy lub cztery tysiące ludzi " oblężenie kościoła. W poniedziałek wielkanocny, nadciągnął zagon łęczycki, zburzywszy w drodze klasztor Norbertanek w Witowie, gdzie z wyjątkiem trzech panien które w las zbiegły, wszystkie zresztą zakonnice ze schronionym do klasztoru ludem sąsiednim, śmierć męczeńską poniosły. Połączenie się obu wojsk pogańskich, obchodzono w obozowisku krakowskiem, hucznemi okrzyki. Po czem, nie chcąc trawie tym razem więcej czasu na oblężenie kościoła, zapalono miasto i kilku szlakami w dalszy ruszono pochód. Po zupełnem ustąpieniu Tatarów, przy ostatnich połyskach dogasającego pogorzeliska. " Otworzyli bramy żebracy i niemocni kościoła Śtego Andrzeja obrońcę (2). "Pusty, zgorzały Kraków potrzebował nowego z gruntu odbudowania i zaludnienia. Główny zagon Tatarów skierował się na Szląsk,
------------------------------
(1) Szajnocha.
(2) Tamże.
------------------------------
(1) Szajnocha.
(2) Tamże.