www.piratkon.pl

Bojownicy : powieść cz. 6
Gruszecki Artur


Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 1
" Bolcew też strzegł się starannie uwiadamiać kogokolwiek o zgubie papierów ze swojej teczki. Ta zguba przyprawiła go o silny rozstrój nerwowy i podnieciła jego podejrzliwość względem wszystkich, nie wyjmując podwładnych i przełożonych. O sztucznym zamku wiedziało tylko trzech..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 2
" nia i uznania jego zasług przez generała w Petersburgu. Swoje podejrzenie ukrywał jednak starannie wierząc, że prędzej czy później sprawa się wyjaśni, rozkazał tylko pilnie śledzić wachmistrza. W kilka dni po zabójstwie Jagłowa, pojawił się artykuł drukowany w tajnem piśmie..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 3
" — Co? — krzyknął zaczerwieniony pułkownik. Bolcew jasno i spokojnie wyjaśnił swe uzasadnione podejrzenia. — Wybieg niegodny pana — zaśmiał się drwiąco pułkownik — daję oficerskie słowo, że wachmistrz nigdy na oczy nie widział mej teczki z tym samym zameczkiem, gdyż w..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 4
" Nagle w dniu trzeciego stycznia rozeszła się nieoczekiwana wiadomość, że Port Artura poddał się w dniu wczorajszym z całą załogą i zapasami zwycięskim Japończykom. Wzięto się więc gorączkowo do pracy organizacyjnej, i w myśl zapadłej uchwały, niecierpliwy Walczak pojechał do..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 5
" mu z uśmiechem znak, aby nie budził dziecka i śpiewała przyjemnym, dźwięcznym głosem kołysankę: »Luli synku, luli, luli«... Żalecki stał spokojnie, i z głębokim smutkiem rozmyślał o zburzeniu tego cichego szczęścia domowego. Helena wydała mu się tak miłą, dobrą,..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 6
" — Pójdę... Tylko, Heleno, żadnych szaleństw... Wasza śmierć nic nie pomoże Stachowi, a zostawicie sierotą dziecko... — Dziecko... Syn — spojrzała na kolebkę, i gdyby nie ramię Bolka, byłaby padła na podłogę. Wziął omdlałą, ułożył na łóżku i zaczął cucić...."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 7
" i jej ciernista przyszłość z malutkiem dzieckiem u boku. Zniesławioną w oczach ludzi przeciętnych, odtrąconą przez rodzinę rozżaloną, bez środków do życia, czeka ją ciężka praca w upokorzeniu i smutku. "

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 8
" XV.   Żalecki spotkawszy się z Olgą w dniu 26 stycznia, uwiadomił ją, że nazajutrz rozpocznie się strejk ogólny wszystkich robotników. Oboje podnieceni, rozentuzyazmowani jutrzejszym dniem, nie rozstawali się ze sobą do późnego wieczora, dzieląc pracę, trudy,..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 9
" w przedpokoju, a ponieważ na razie nie było żandarma, sam poszedł otworzyć. Trochę się zdziwił, gdy ujrzał Jana, a przypuszczając, że przynosi ważną wiadomość, kazał mu iść za sobą do swego gabinetu. — Czy jest co nowego? — Tak jest, wasze wysokobłagorodije. — Czy..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 10
" — Czy prócz tego, były książki, broszury? — Może i są... ale znalazłem rzeczy gorsze od druku, bo około sto rewolwerów i naboje ... Bolcew, który dotychczas siedział, wstał, zbli żył się do Jana, patrząc mu w oczy: — Nie kłam... Czeka cię więzienie... Prawdę mów i to..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 11
" swej ręki? Czy też postąpić z całą surowością prawa, zaaresztować i oddać do cytadeli? W pierwszym wypadku urzeczywistniłyby się jego dążenia i pragnienia, posiadłby Olgę, ale bądź co bądź, żona byłaby z niej nieszczególna, i nie ona, lecz on zostawałby pod grozą że..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 12
" Przystąpił do telefonu i zażądał przysłania dwóch żandarmów z wachmistrzem. Sam ubrał się w mundur służbowy, a gdy wachmistrz się zameldował, rozkazał: — Pojedziesz z dwoma żandarmami śladem mojej dorożki. Gdy stanę, pojedziesz dalej i dla niepoznaki wysiądziesz opodal...."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 13
" — Pierre dopiero co przebudził się. Czy nudzi się pan ze mną?— uśmiechnęła się zalotnie. — Nigdy, proszę pani... Ale mam interes służbowy do pana Sudkiewicza. — Służbowy? Czy mogę być obecna? — I owszem... Pani jest potrzebna. — To przyspieszę ubieranie się tego..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 14
" — Podobne zbrodnicze posądzenia można wypowiadać, gdy się ma fakta. Proszę o najściślejszą rewizyę, jestem pewna, że nic się nie znajdzie, bo i ja, i Pierre, brzydzimy się wszelką rewolucyą. — Ale nie panna Olga — uśmiechnął się rotmistrz — wierzę i jestem przekonany,..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 15
" — Mówią, że panna Olga socyalistką — wstała i poszła do salonu, a Sabinka pobiegła do pokoju pani i przyłożywszy ucho do drzwi, nasłuchiwała. Rotmistrz odebrawszy klucze, zawołał wachmistrza, wręczył mu je i kazał dobrać klucze i otworzyć wszystkie trzy szafy. — Pozwolę..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 16
" — Zabierzcie! Zabierzcie! Może nabite! — Uspokój się pani... Panna Olga ma silniejsze nerwy, sama przynosiła i chowała do szaf. — Przynoś resztę — rozkazał. Sabinka nie czekała, była dzieckiem warszawskiem i zrozumiała groźne położenie. Pobiegła do kuchni, zastała tam..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 17
" biegła do pędzącej dorożki, goniła za podobnemi z ruchu paniami, byle nie dopuścić Olgi do wejścia do kamienicy, widząc w bramie oświetlonej spacerującego stróża, domyśliła się że on z rozkazu żandarmów pilnuje wejścia. Nareszcie po przeszło godzinnem oczekiwaniu, gdy czuła..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 18
" — To tylko Jan zrobił, bo taki wesoły — dorzuciła Sabinka, po chwili: — jaśnie pani blada i zmartwiona, dobierali klucze... I powiedziała, że panienka socyalistka, ale to tylko tak oni mówią — usprawiedliwiała się — ja wiem, że panienka najprawdziwsza Polka i dobra..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 19
" laurowych za dziesięć kopiejek — zaśmiał się Bolek i wsunął jej pieniądze. — Jak mam powiedzieć w aptece? Bolek powtórzył i kończył: — Dziękujemy ci, kochana... Może spotkamy się w życiu... Uratowałaś dwa życia, bo byłbym zginął dla panienki. — Aha, rozumiem —..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 20
" — Byle w lepszych czasach — dokończyła Sabinka. Bolek skinął na dorożkę i wsiadłszy z Olgą, dał adres fryzyera Lipinka. — Dlaczego tam jedziemy? — On ma najlepsze farby do włosów, przecież nie możesz, Olgo, pokazywać się na ulicy, tak jak dziś. — Najlepiej obciąć..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 21
" Olga tonem uniewinnienia i prośby — ale ja nie będę nocowała u ciebie.. — A to dlaczego? Boisz się? — Boję... Pójdę do Heleny. Ty jesteś bardzo dobry i bardzo cię kocham... I właśnie nie chcę być z tobą. — Nie rozumiem tego — rzekł podrażnionym głosem. — Rozumiesz..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 22
" — Więć korzystajmy z chwili swobody — zawołał Bolek. — Tak mówisz?... Helena korzystała także z chwili... A dziś? — Prawda Olgo, masz słuszność — westchnął i pokornie ucałował jej rękę. Dorożka stanęła przed mieszkaniem Heleny, a Bolek odprowadził ją do bramy: —..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 23
" szkańców, kupcy, handlujący, przedsiębiorcy, pozostaną obcy ruchowi i tylko dzielnice robotnicze będą świętowały, a może i manifestowały. W sobotę po południu powaga strejku trwała w dzielnicach czysto chrześcijańskich, a nastrój był pełen nadziei osiągnięcia pomyślnych..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 24
" wyraz zaciekłości zwierzęcej i chytrości dzikiej bestyi. Do jednego ze sklepów zaczęli się dobijać, podważać żelaznemi drągami drzwi i spuszczone żelazne żaluzye. Skoczył, aby przeszkodzie rabunkowi, odtrącił silnie włamywacza... Nagle dał się słyszeć gwizd ostry, cała..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 25
" Żalecki w ulicę Wspólną, przy której mieszkała Helena. Otoczony najczulszą opieką Olgi i starannością doktora, już po kilku dniach mógł się przechadzać po pokoju i parł gwałtownie do wyjazdu z powodu możliwości odkrycia Olgi. Wprawdzie ona wychodziła tylko wieczorami, okryta..."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 26
" wysoko waszą osobę, pragnie wam ułatwić wyzdrowienie... wy odrzucacie! — Nie przyjmuję... bo nie należę już do waszej partyi. W pokoju nastała cisza: o tem jego postanowieniu nie wiedziała ani Olga, ani Helena. — Wy!? Wy, Buczku!? — zdziwił się Komar. — Nie mogę należeć...."

Bojownicy : powieść cz. 6 - strona 27
" Bylibyśmy zgnietli i rozpędzili te męty wielkomiejskie, ale nam nie dowierzano, nie ufano, bo nasze hasła nie są hasłem narodu... — I cóż myślicie zrobić — spytał Komar. — Walczyć o wolność, ale nie w imię interesu klasy jednej, ale w imię wszystkich Polaków, bez różnicy..."