www.piratkon.pl

Bojownicy : powieść cz. 5
Gruszecki Artur


Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 1
" Ty rozstańsia-ka s miecztami Szutit' s naszymi portami, Budiesz sam bez nich. Leziesz s duru k'Port-Arturu, Potrepały twoju szkuru My w jedinyj mig! Bud' umnieje; pokornieje Wylezajka iz Koreje Bieregi swój fłot! *) Czułe spojrzenia, serdeczne podziękowania były nagrodą śpiewaka,..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 2
" — Panie rotmistrzu, jeszcze raz ostatnią zwrotkę dla mnie: Posłuszny zaśpiewał: »Bud' umnieje: pokornieje Wylezajka iz Koreje Bieregi swój fłot!« I pani Sudkiewicz wyjeżdżając nazajutrz kuryerem, gdy z okna wagonu żegnała męża, zanuciła półgłosem: »Bud' umnieje:..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 3
" XII . Olga wróciła z podróży w drugiej połowie września, a umówiwszy się listownie z Żaleckim, iż spotka się z nim u Helenki, spieszyła do niej, ciesząc się, że nareszcie ujrzy swoich przyjaciół po tak długiej rozłące. Zastała Helenę samą, przybladłą, z oczyma..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 4
" — Któż zbiera? — Do zeszłego tygodnia ja chodziłam, ale teraz mi trudniej — zarumieniła się — i przeznaczono innego towarzysza. — Coś ukrywasz Helenko... powiedz mi. — Ach, jakaś ty niedomyślna — uśmiechnęła się z przymusem i poprawiając światło lampy, szepnęła..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 5
" chodzisz z tej kamienicy: wazon, cegła, kawałek gzymsu pada i zabija cię... wiedziałaś o tem? — Bo to niezależy od mojej woli, ale tam gdzie mi wybór przysługuje, zawsze wybiorę drogę lepszą. — Zobaczymy...— i patrząc gniewnie — jeśli cię rażą moje zasady, powiedz..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 6
" mankę, za kobietę upadłą. Jedna chwila zapomnienia, jedna chwila szału, i oto skutki... — Nie rozpaczaj... coś uradzimy... zawsze możesz liczyć na nas. — Na was?! — uśmiechnęła się boleśnie — ależ czuję, że jemu staję się ciężarem, że go krępuję, że przeszkadzam...."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 7
" — Ja nie mogę tego powiedzieć o sobie, stałam się egoistką. — Minie i to skoro wyzdrowiejesz. Może to nawet nie egoizm, ale poczucie odpowiedzialności za nowe życie. — Ty filozofujesz — powiedziała drwiąco,— a ja tylko cierpię. W tem otwarły się nagle drzwi i wpadł Bolek..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 8
" lecenia partyi obszerne mieszkanie, z dwoma wejściami, na narady nasze. Dosyć wysoko mieszkam, ale nie można rozrzucać pieniądzmi partyjnemi, bo zawsze ich mało w stosunku do potrzeb. — A co słychać z »Wolnością«? — Drukujemy, ale stopniowo przechodzimy na odezwy, naklejamy,..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 9
" — Byliście w niebezpieczeństwie? — spytała z wielką żywością. — Kilka razy, ale minęło szczęśliwie. — Czy w drukarni? — Nie. Raz, gdym niósł »Wolność«, dwa razy, gdym rozlepiał odezwy. A wiecie, endeki jadą również odezwami do młodzieży, aby żądała wykładu..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 10
" jesteśmy siłą, że z nami rząd musi się liczyć... wówczas nam uwierzą i podadzą rękę pomocną. — Czy będę wiedziała o uchwale waszej? — Nie robimy tajemnicy pomiędzy sobą... A nie zdradźcie się okrzykiem lub mina, gdy spotkacie Pawła. — Jakto, jest tu?! On skazany..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 11
" — Rzecz bardzo prosta, gdy ja mam czas, pani zajęta i odwrotnie. — Więc umówmy się... Czy dziś ma pan wolny wieczór? — Zajęty, ale znajdę wolną chwilę może jutro... — Nie, jutro nie mogę... Czy spotkał znów pana on... rotmistrz? — Dotychczas tylko dwa razy... na schodach...."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 12
" szę, a wie pan, on nastawił na mnie szpiega, taka podłości, i sam się tem chwalił. Weszli na drugie piętro, i ona, wyjmując z torebki klucz od zatrzasku: — A może pan wstąpi na chwilę? — Czekam gości... ale przypomnę się pani, gdy będę swobodny. — Pamiętaj pan... ale daj..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 13
" lampkę do przedpokoju, gdy rozległ się trzykrotny dzwonek. Pierwszym gościem był Komar, jak zwykle wyświeżony i uśmiechnięty. Spacerując po pokojach, rozmawiali o nowinach dnia, nagle Komar przerwał opowiadanie i spytał: — Cóż Buczku, sprawdziliście wytrzymałość gzymsu przy..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 14
" i bardzo dzielnym organizatorem, wystarczyłby jeden tytuł, abyście się szanowali i nie narażali. — No, i ja nie myślę marnować czasu w cytadeli. Zabrzmiał umówiony dzwonek, i kolejno, to frontowemi schodami, to przez kuchnię, przyszli: Kozak, Paweł, Panna, Sikora i Skała. Usiedli..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 15
" nifestacyi, niech czerwony sztandar, widomy znak naszej potęgi i hasła, wzniesie się w górę, niech prowadzi lud do boju! Gdy wojsko zacznie strzelać, bić nahajkami i kolbami, wzrośnie nienawiść i wzburzeni, rozgoryczeni, znajdą jedyne oparcie tylko w naszej partyi... To pierwszy..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 16
" Towarzysz Panna, cały zaczerwieniony, wstał z miejsca: — Nie słów, lecz czynów nam trzeba! Dosyć już wahań, przygotowawczych czynności, dosyć tajenia się i chowania w kryjówkach. Niech słońce zobaczy nasz czyn. Z krwi wstaną mściciele, wiem, że zginie wielu i zapewne ja z..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 17
" — I otoczą nas, wyłapią, wyślą gdzieś w głąb Rosyi i zaczynaj od początku na nowo — przerwał mówcy Komar. — Każda idea żyje i rośnie ofiarami, mógłbym wam odpowiedzieć — mówił Żalecki — ale nie o słowa idzie. Manifestacya wielka może zrobić wrażenie, może..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 18
" bo to będzie zgubą partyi. Bywają chwile we walce, że lekkie potrącenie wystarczy na obalenie przeciwnika i manifestacya może być takiem właśnie potrąceniem. — Prawda! — mruknięto. — Manifestujemy! — rzekł Sikora. — Zdaje mi się — odezwał się Kozak, kręcąc wąs..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 19
" że my robotnicy, jesteśmy życiodajną silą, że bez nas padnie wszystko w gruzy. Zabraknie chleba, wody, światła, sklepów, dorożek, tramwajów, ustanie ruch, zawieszone życie... to będzie objawem naszej siły, potęgi, znaczenia. Więc nie marnujmy sił na manifestacye, nie..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 20
" — Takie mam wrażenie — uśmiechnął się Żalecki. — To dobrze. Przyszlę wam ważne papiery, ukryjcie tu, bo są mi potrzebne często, np. w tej szafie — wskazał — na drugiej półce. Obawiam się rewizyi w tych dniach. — I ja wam przyślę wykaz składek i stan kasy —..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 21
" z naszej drukarni — odezwała się Olga — bo byłby zgubiony. — Wątpię bardzo... to ostrożny ptak. Przypuszczam, że ktoś zdradził, iż agituje za fachową organizacyą, a że teraz wystarczy byle pozór, wzięto go. — A nie wiesz gdzie siedzi? — Na razie na Pawiaku... i przy..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 22
" kiem aluzyi, co do tej dziewczyny Olesi, chociażby lekkim żartem, bo domyśli się, że ja wam powiedziałem. Olga poczerwieniała i zaczęła się gorączkowo ubierać. — Czy już powiedzieliście? — zaśmiał się Walczak. — Nie jemu... lecz ciotce, i tak się boję. — Ciotki waszej..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 23
" — No i dobrze się składa. On, ten Filip Kikolski jest ojcem przyjaciółki Stasi i moim chrzestnym. Olga wchodząc do salonu posłyszała, jak rotmistrz położywszy rękę na piersi, upewniał: — Może pani wierzyć memu słowu oficera, że jest to plotka niegodna. Olga lekko pobladła i..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 24
" pokoju u pułkownika Małygina słyszałam rozmawiających żołnierzy, deńszczyków. — Prawda Oldziu... tak, teraz przypominam sobie dokładnie. Rotmistrz spojrzał szybko z pod oka na jedną, na drugą i pomyślał: chce mnie w błąd wprowadzić... to nie służba Małygina... Ale..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 25
" Istotnie żona i czworo dzieci zostały bez chleba... to bardzo smutne — westchnęła. — I za co go aresztowano? — dopytywała się pani — ukradł? rozbijał? — O ile mi mówiono, to pańscy żandarmi — zwróciła się do Bolcewa — aresztowali go, niewiadomo za co? —..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 26
" — Wkrótce powiem, czy będę mógł coś pomódz? — O, dla pana wszystko łatwe — uśmiechnęła się pani przyjaźnie. — Sama pani wie najlepiej, że najważniejsza sprawa idzie mi opornie — spojrzał wymownie na Olgę. — Łatwe zwycięstwo nie jest zwycięstwem — zaśmiała się..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 27
" dzi? Jednak ze względu na panią i tylko dla pani skrócę czas śledztwa, sam go przesłucham i mam nadzieję, że za kilka dni będzie wolny. — Serdecznie dziękuję panu — podała mu rękę, którą on ucałował. Wszedł pan Sudkiewicz, a że miał świeże wiadomości z wojny, rozmowa..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 28
" starszego człowieka, ze szpakowatą brodą, w długiem palcie? Kapelusz miękki, czarny, z wielkiem rondem. — Ten był w podwórzu — zawołała Olga — i szedł za mną, ale wyprzedził mnie i poszedł dalej. — To nic nie znaczy, węszą tylko... zawsze Tomasz nas uprzedzi — rzekł..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 29
" i w jednej chwili przystawiwszy krzesło, zdarła pudełko. Wreszcie podnieśli wieko z otworu, a Bolek widząc, że Sikora męczy się z wydobyciem szkatułki, podbiegł mu z pomocą, rzuciwszy Oldze słowa: — Odwagi? Nie zginiemy! Stach spojrzał w ciemny otwór, z którego dobywała się..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 30
" zmęczysz się, Stachu, oddasz Sikorze szkatułkę... Posłyszeli wyłamanie kłódki, przekleństwa i rozkaz przyniesienia siekiery. — Otkrojtie! po prykazu! — zabrzmiał rozkaz. — Zaczekaj kochaneczku — zaśmiał się Bolek — trzecia Olga, a ja zamykam pochód. Lampy zabrać. Kolejno..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 31
" — Macie rewolwery — rzekł Bolek spokojnie — pogoń niemożliwa. — Naprzód! — zawołał Sikora. — Stójcie! — krzyknął Bolek — muszę się wrócić. Pudełko zdradzi Tomasza, to byłoby podłością. — Pudełko zniszczone — zatrzymała go Olga za rękę — chodźmy! —..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 32
" czasu zrzucił zbyt natrętnego szczura, przystanął by poprawić szkatułkę i szedł naprzód. Za nim wlókł się Sikora, często poślizgując się, przyczem uderzał głową o ściany, lub też pomagał sobie rękami. Lampę, którą niósł, stłukł wkrótce, i klnąc, stękając,..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 33
" Owionęło go czyściejsze powietrze i ledwie dostrzegalne światełko: dojrzał w górze otwór łączący kanał z ulicą miasta. Zawołał na towarzyszy, odezwali się w oddali. — Zaczekajcie. Dowlókł się do nich wskazując na Olgę: — Zemdlała... Sikora potrzymajcie ją przez..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 34
" W chwiejnem oświetleniu jedynej lampy widać było jak prężyły się muskuły Stacha, słychać było jak trzeszczały stawy. Nareszcie wyrwał dwie cegły. Górne poszły łatwiej i w jakie dziesięć minut, otwór o tyle, o ile, był gotów. — Właź Stachu, podam ci Olgę. — Dobrze......"

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 35
" — Bolku, żyjesz! — starała się wyprostować, a uderzywszy głową o sklepienie — to kanał... daleko jeszcze? — Dosyć rozmowy — zawołał ostro Stach: — chodźcie naprzód! Uszli ze sto kroków, a kanał tak zmalał, że musieli się posuwać na czworakach, a następnie tylko..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 36
" z wielką troskliwością przynosił wodę w kapeluszu, aby zetrzeć brudy ze sukni Olgi. — Dajcie spokój Bolku, ja sobie poradzę. Wezmę suknię na wywrót i dobrze będzie... Tylko jak ja pokażę się w domu? — Do siebie nie możecie wracać... Jak tylko się oczyszczę, sprowadzę..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 37
" XIII.   Na drugi dzień po niespodzianej rewizyi i ucieczce kanałem, dowiedział się Bolek bliższych szczegółów odkrycia drukarni od Komara. — Wy, jako Jan Pasta, wzbudziliście podejrzenie stróżki — mówił Komar, gdy usiedli przy ustronnym stoliku w cukierence — za..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 38
" — Dzielna i przytomna — pochwalił Komar, co bardzo ucieszyło Bolka — teraz szuka policya i żandarmerya Jana Pasty i Stanisława Kaliny, waszego przyjaciela, bo obaj byliście tam meldowani. Radzę wam też szczerze zniknąć na jakiś czas z Warszawy. — Teraz sprowadzimy nową..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 39
" — Nie, nie mogę — odpowiedział po namyśle. — Hm... to źle... Wiecie zapewne, że Tomasz ostrzegł jedną z waszych. — Była?... Nic nie wiedziałem... To Helena, żona mego przyjaciela. — Tak jest, weszła w bramę, a Tomasz skrzyczał ją że włóczy się, wiedząc że pracownia..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 40
" na skręcie schodów dojrzał nie tylko mundur, lecz i błyszczące oczy rotmistrza. To spotkanie z Bolcewem zaniepokoiło go i rozdrażniło. Niespokojnie wyczekiwał wysłannika z komitetu wykonawczego, i poczuł wielką ulgę, gdy mu oddał kasę i dokumenta. Zegarek wskazywał dziesiątą..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 41
" — Czy idziesz na manifestacyę? — spytał Stach. — Naturalnie. — Nie radzę ci... Tam łatwo poznają cię przeróżni szpiedzy. — Mylisz się... na tę manifestacyę zbyt już głośną, nie poślą szpiegów, lecz wojsko i policyę... Czy byliście, Heleno, u Olgi? — Byłam......"

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 42
" — Wszystko mi jedno, byle zdrowa była — odpowiedział zaczerwieniony. — I nic więcej nie mam jej od was powiedzieć? — spytała żartobliwie. — Nie jesteście dobrym telefonem, bo macie mózg i pamięć — zaśmiał się. — I o tem jej powiem... a przedewszystkiem o waszej..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 43
" — Wy zawsze ze żartami. — A wy z pretensyami i żalami. — Znów zaczynacie... — Kończę, bo idę... Niechże was ma w opiece Ceres owocopłodna! — Idźcie już... dobrej nocy! W najbliższą niedzielę miała się odbyć manifestacya na placu Grzybowskim, i to w chwili gdy pobożni..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 44
" cierając z jednej strony do Świętokrzyskiej, z drugiej do Żelaznej Bramy. Wśród robotników znaleźli się wszyscy członkowie komitetu wykonawczego, a Żaleckiemu powierzono część robotników z ulicy Twardej. Z wyższych urzędników policyi, prócz dwóch komisarzy cyrkułowych w..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 45
" łanie policyi. Zwłaszcza gdy wzmogło się parcie policyi, znaczna część pobożnych cofnęła się w ogrodzenie kościoła i do wnętrza świątyni. Tymczasem robotnicy coraz liczniejsi, szli zwolna, krok za krokiem w stronę Królewskiej ulicy, aby dostać się na Marszałkowską. Ukryte w..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 46
" ukłonu z Olesią, był pewny, że tylko Żalecki oskarżył go przed Olgą. Skinął więc na szpiega i rzekł: — Widzisz tego blondyna, z brodą, z laską, w czarnym kapeluszu... — Widzę. — Śledź go... jeśli tylko choćby pozornie wmiesza się do manifestantów, aresztuj i daj mi..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 47
" celem aresztowania Bolka, ale nie widząc jej, szedł dalej w ślad. I byłby niechybnie przejeżdżający na koniu żandarm roztrzaskał mu czaszkę, lecz uciekający przed koniem potrącili Żaleckiego i gdy ten padał, ostrze szabli zgrzytnęło o mur, kawałek tynku odpadł lecz Bolek..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 48
" Spostrzegł go rotmistrz, i odłączywszy się od grupy oficerów, skinął na niego: — Co przynosisz? — Chciał nieść sztandar... ale nie było wówczas policyi... po pierwszej salwie. — Dobrze, cóż dalej? — Uchylił się zręcznie od ciosu żandarma i uciekał w Twardą...."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 49
" Od czasu do czasu usłyszał głośniejszy jęk, ostre przekleństwo — to rannych odwozili krewni lub przyjaciele. W grupach ludzi, idących przed nim i za nim rozmawiano głośno, z wielkiem podnieceniem o zajściu, bo tak nazywano manifestacyę na Placu Grzybowskim. Gdy zbliżał się do..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 50
" — Zebrała się kupa, wywiesili sztandar i myśleli głupi, że cały naród z kościoła przyłączy się do nich. I po co? Niechże powiedzą, czego chcą, bo na lep pieśni, której naród nie zna, nikt nie pójdzie. — A cóż mówili inni panowie? — spytał Cypryański. — Powiadali,..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 51
" wrócił do swego mieszkania. Zapalił lampę i zasiadł do przeglądania otrzymanych cenników podręcznych drukarń, gdy w jakie półgodziny usłyszał ostry stukot w drzwi kuchenne. Poszedł i spytał przez drzwi, kto? — To ja, stróżka, żandarmi po pana. Zalecki spróbował, czy dobrze..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 52
" Wzrok jego padł na leżący na podłodze sznur przeznaczony do okna, podniósł go, i nagle jak błyskawica przebiegła mu myśl spuszczenia się z balkoniku w jadalnym pokoju na niższe piętro. Szybko zgasił lampę, otworzył drzwi balkonowe i wyjrzał. Światła w kamienicy były prawie..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 53
" Olesia i postawiła lampę na stole, nakrytym na dwie osoby, i zwolna podeszła do drzwi balkonowych, aby zapuścić storę. Zapewne kolacya z Bolcewem, a ten w tej chwili w mojem mieszkaniu, pomyślał Bolek, i bez namysłu zapukał w szybę drzwi oszklonych. Olesia odskoczyła i przerażona..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 54
" dzi cię tu, do mnie, związanego... Uratowałeś się, mój drogi, mój miły... — Wszystko to pięknie, ale wyjść nie mogę, bo żandarmi są w bramie, i bez legitymacyi i świadectwa stróża nie wypuszczą nikogo... gdzie mnie ukryjesz? — Zaraz... niech pomyślę... — Wiesz... Wypraw..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 55
" poruszyć, aby nie posłyszał szmeru. Usiadł na krześle, opatrzył rewolwer, zgasił świecę i czekał. Po chwili usłyszał gniewny głos Bolcewa, przysuwającego z hałasem krzesło do stołu: — Dlaczego nie otworzyłaś butelki z wódką? Nawet tego nie chciało ci się zrobić...."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 56
" tować ktoby się pytał o przestępcę. Rysopis przeczytałeś podwładnym? — Tak jest. — Możesz odejść... Zaczekać! Jak go pochwycą, dasz mi tu znać, a gdyby mnie tu nie było, dowiesz się od pani gdzie jestem. Nie odprowadzać go do więzienia, lecz skrępować i pilnować w jego..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 57
" Posłyszał odsuwanie krzeseł i po chwili uciszyło się wszystko. Dopiero po dłuższym czasie wstał Źalecki, i w ubraniu położył się na łóżko. Jaki on inny był w Grodzisku, przy Oldze — rozmyślał o Bolcewie — i takiemu umizgać się do Olgi... Dreszcz nienawiści..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 58
" Weszła sama, ze świecą, w tem samem ubraniu, w którem ją widział. — Niema go... chodź spocząć. — A jeśli wróci? — Owinęłam dzwonek watą, nie dostanie się do mnie... Chodź, naradzimy się co zrobić. — Zaczekaj, wpierw łóżko zaścielę i sznur schowam. — Ja sama to..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 59
" śliłby się podstępu, ukrywania kogoś... zgubisz siebie i mnie. — Jeśli każesz... zdejmę. Czy mam iść? — Idź i zdejm. Po chwili wróciła wołając z uśmiechem zalotnym: — Czy nie jestem posłuszna tobie? — Jak dziecko kapryśne — zaśmiał się. — Teraz, gdy masz czyste..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 60
" Zasiedli do stołu. Olesia starała się być jak najgościnniejszą. Zegar wskazywał piątą godzinę. — Czas odpocząć... ty położysz się na mojem łóżku, a ja na otomanie. — Nie Olesiu... nie mogę się rozbierać. Żandarmi domyśla się że uciekłem przez balkon, zaczną się..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 61
" Zerwali się oboje bladzi, a ona szepnęła zbielałemi wargami: — To on. Żalecki schwycił ją za ramię, potrząsł silnie: — Napij się wina, zrzuć suknię, otwórz mu. Zamknij mnie w szafie Wcisnął się pomiędzy wiszące rzeczy, a Olesia posłuszna, automatycznie zrobiła co jej..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 62
" — Wasze błagorodje, tu nie było przestępcy, sam meldowałem panu rotmistrzowi tutaj o poszukiwaniach. — Nic nie znaczy — zawołał oficer — idźmy do kuchni. — Zamknięta od zewnątrz, z nienaruszonem łóżkiem, nie wzbudziła podejrzenia. — Służąca nie nocowała? — Poszła..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 63
" A wiesz, on nie odrywał oczu odemnie, i ja go kokietowałam umyślnie... Teraz tańczyłabym — okręciła się w kółko kilka razy — śpiewałabym... ach, jak to się udało! — Cicho Olesiu, posłyszą... ale jak ja wyjdę? — Zatrzymam cię u siebie... i gdy się wszystko uspokoi,..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 64
" do biur i przejdę niepoznany przez cały szereg żandarmów. — O, tak się nie puszczę bez herbaty. Zaraz będzie samowar. — I owszem... a wypraw służącą do miasta. — Dobrze... siądź na łóżku i sprawiaj się cicho. Słyszał, jak służąca sprzątała ze stołu, zamiatała, jak..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 65
" — Michale! Michale! — A słowo stało się... w imię Ojca i Syna... — Cicho!... Przypilnujcie dobrze, ażeby ktoś nie pytał o mnie. — Wiem... chwałaż ci Panie — zaśmiał się — i nie dostali was... — Oficer poszedł? — Przetrząsa dom, teraz w oficynie szuka......"

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 66
" — Wy mniej go narażacie... szukają mnie, może ktoś podpatrzeć — szli ku cukierni. — Szukają was? Czy domyślają się Pasty? — Zapewne i to... Jakże wasze zdrowie? — Czuję się zdrową, tylko jestem osłabiona. Weszli do cukierni, Olga napisała kilka stów do Komara i..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 67
" mnie. Na gzyms nie mogłem się zdecydować, spuściłem się z balkonu na sznurze, zabrawszy papiery... i na drugiem piętrze znalazłem opiekę. To Bolcew mnie ściga, słyszałem, jak odgrażał się... no, i znaleziono też u mnie pewno dosyć niedozwolonych rzeczy i pism. — Bolcew?... To..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 68
" dziś jedźcie... pomogę wara... wszystko zrobię, tylko wyjedźcie. — Jeśli już tak nalegacie, to dobrze... i tak na razie nie mogę organizować, bo pochwycą mnie... przyjadę wkrótce. — Nareszcie! — uśmiechnął się zadowolony Komar — otóż w Sosnowicach zajdziecie do naszego..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 69
" — Co to, to nie... chociaż w ten sposób zmusilibyśmy ojca do pozwolenia. — Wyrzekłby się mnie... znam go... zresztą mówiliśmy już o tem z sobą... Może uległabym twoim prośbom, ale byłabym nieszczęśliwa. — Daruj mi, głupstwa gadam, ale jestem dziś taki rozdrażniony...."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 70
" — Dziś o dziewiątej wieczorem wyjedziesz Bolku. Dobrze, mój jedyny? — Niech i tak będzie... dam ci adres, pisuj często i dużo. — Będę ci donosiła o wszystkiem. Idź teraz do Heleny, przyślę do niej płaszcz, czapkę i potrzebne rzeczy. — Nie kupuj... to wzbudzi podejrzenie......"

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 71
" — Nie tylko z miłości to zrobiła, ale i z nienawiści do Bolcewa. — Tem więcej godna współczucia. — Do widzenia, mój drogi. Wieczorem, po ósmej przyszła Olga z torbą podróżną w ręku. — Czy i ty jedziesz? — zaśmiała się Helena. — Może... a właściwie jadę. — Wy..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 72
" — Ja ciebie rozumiem — zawołała Helena, gdy Bolek całował ręce Olgi. — Na dworcu nie zbliżajcie się do mnie, siadamy zupełnie oddzielnie, będę za gęstą woalką, ale Bolcew może mnie poznać. — Radzę ci nie wsiadać z peronu — rzekł Walczak — ale wejdź ze szyn...."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 73
" nego, dość, że zaczął   błądzić bez celu po mieście. To zachowanie umocniło podejrzenie ajenta, którego najpierw uderzyło to, że urzędnik w mundurze mówił do niego po polsku. A gdy po długich wędrówkach Żalecki nawrócił na tę ulicę, o którą pierwotnie pytał i..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 74
" Poczuła wielką gorycz do losu, do przeznaczenia, że zaledwie o kilometr leżała zbawcza granica i właśnie w chwili niemal pewnego uratowania pochwycili go żandarmi. Łzy gorące, spieczone, polały się z jej oczu bezwiednie, zostawiając na bladej twarzy zaczerwienione pręgi. Nawet ich..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 75
" swój swemu krzywdy nie zrobi, puszczą go, uspokój się pani. — Ależ on nie jest urzędnikiem, wziął tylko płaszcz i czapkę... znajomego. Kobieta spojrzała badawczo, a widząc bladą, przerażoną twarz Olgi: — Rozumiem... Wszystko w ręku Boga... że też tu na samej już granicy......"

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 76
" Zapisał: — W jakim urzędzie? — Kancelarya naczelnika powiatu. — Hm... ta jest w Błoniu, a pan z Grodziska. — Delegowany chwilowo. — No tak... być może... a kogo pan szukał na ulicy Dąbrowieckiej? Zawahał się, nie może przecież zdradzić towarzysza i aby przedłużyć: —..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 77
" — Tak, przez ciekawość, ale nie wszedłem. — Wiem... czy nie może pan sobie przypomnieć nazwiska znajomego tutejszego? — Nie, i dlatego trudno mi było znaleźć. — Ma pan tu znajomych którzyby poręczyli za pana? znali pana? — Nie... nikogo. Oficer skinął na ajenta, aby się..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 78
" dnik , i pojedziesz z nim ty i Fiodor Pawłowicz do samego Grodziska, tam będą rozkazy. — Rozumiem. Oficer wstał, skłonił się grzecznie i wyszedł. Żalecki został w towarzystwie żandarma. Na razie nie tyle obchodziło go jego położenie, tylko co Olga robi, jak przyjęła widok..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 79
" Olga uwiadomiona o wyroku oficera, przeżywała godziny trwogi i cierpień. Postanowiła wracać do Warszawy tym samym pociągiem który zabierze Bolka i zaopatrzyła się w bilet, przepłaciła portyera, aby jej pozwolił wyjść wcześniej na peron. Nareszcie dano znać, że pociąg się..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 80
" Żandarmi krzyknęli, lecz zagłuszył ich stukot maszyny i wozów. Olga blada oparta się o mur i obłąkanemi oczyma wpatrywała się w miejsce, gdzie znikł Bolek. Lokomotywa zwolniła biegu, żandarmi nachylili się, by dojrzeć trupa więźnia, a nie widząc go, pobiegli w popłochu do..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 81
" — Jak nadejdą te czasy, o których mówi nam Strzała, nastaną inne porządki. Żalecki na wzmiankę tego nazwiska drgnął spojrzał bacznie na mówiącego. — Ale kiedy przyjdą one — westchnął inny — a co nam nadokuczają, to trzeba strawić. Zabierali się do wyjścia, gdy..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 82
" — Buczek. — Buczek?! Buczek?! Niechże was uściskam, ucałuję — rzucił mu się w objęcia — towarzysze, to »Wolność«! Wszyscy powstali i z wielkim szacunkiem uściskali dłoń jego. — Co was, Buczku, sprowadza? Bolek obejrzał się niespokojnie. — Mówcie śmiało, to nasza..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 83
" — Czegóż wam trzeba, Buczku? — spytał Strzała. — Dostać się do Prus. — Zaraz... najpierw fryzurę zmienimy... Macieju, dajcie nożyczki, są gdzieś u gospodarza, i brzytwy... Ale do tej operacyi potrzebny nam osobny pokój, chodźmy. Weszli do pobocznego alkierza i w pół godziny..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 84
" mi pan tę laskę i przyjdzie do mnie koniecznie. Towarzysz może się zabawić w Mysłowicach do jutra, albo i dłużej, ale pan musi wrócić... bo nie puszczę — śmiał się. — Dobrze, panie dyrektorze... będzie mi bardzo przyjemnie. Sługa pana dyrektora. — Do widzenia! Przeszli..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 85
" XIV.   W drugiej połowie grudnia młody mężczyzna, brunet silny, w binoklach, wyświeżony, w nowym garniturze, zadzwonił do drzwi państwa Sudkiewiczów. — Czy panna Wojtyrska w domu? — Jak mam zameldować? — spytał Jan dość niechętnie, lecz widząc, że prócz biletu..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 86
" — Przez Sosnowice ma... Olga zerwała się z krzesła na ton tego głosu, szybko podeszła i zarzuciwszy ręce na szyję siedzącego, ucałowała go, szepcząc ze łzami: — Bolku... Bolku jedyny... — Niewiasto, udusisz mnie — śmiał się przez łzy rozczulenia. — Przyjechałeś i nie..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 87
" na grupy, a gdyśmy przyjechali było ich dwudziestu pięciu. — Tak, wiem o tem od Stacha... ten pracuje wytrwale. — Cóż z Heleną? — Onegdaj urodził się synek... Dużo przecierpiała, ale teraz zdrowsza. — Nie wiecie, jak myślą uregulować stan cywilny dziecka? — To temat..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 88
" — To marzenie Olgo, dobrowolnie nie zrzeknie się nikt władzy, cóż dopiero biurokracya!? — Więc nie będzie konstytucyi? — powiedziała z żalem. — Będzie. — Czy myślisz, Bolku, znów drukować gazetę? — Teraz   już nie czas. Usłyszeli skrzyp drzwi otwieranych,..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 89
" — Idziesz? — spytał zgorszony, gdy Sabinka zamknęła drzwi za sobą. — Tak jest... Najpierw będę pewna że nie spotkasz się z nim; następnie mogę się dowiedzieć rzeczy, które będą ci przydatne... A którędy jechałeś? — Przez Toruń i Aleksandrów. Dlaczego pytasz? — Taki..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 90
" — Niema go... wejdę do salonu, nie pozwolę mu wyjść aż za kwadrans, rób spiesznie, drzwi nie zatrzaskuj. — Dobrze... idź! W chwili gdy Olga zamykała za sobą drzwi salonu, sięgnął Bolek po teczkę, wszedł do pokoju Olgi, zamknął się i po kilku próbach otworzył zameczek...."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 91
" roką, dobroduszną, wysoki, pochylony trochę, pociąga lewą nogą, wygląda na komisanta sklepowego, w czapce barankowej, tatarskiej. Jagłów szatyn, rysy semickie, szczupły, trzeba go oszczędzać, on nasz. Polecam obu śledzić z daleka, pierwszą schadzkę puścić swobodnie, o głównej..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 92
" kartkę swoją, pisaną do Olgi w pierwszych dniach pobytu, którą, jak sobie przypomniał, włożył był do listu Heleny. — No, ten mnie śledzi... i jakim sposobem dostał tę kartkę... dowiem się! Zebrał papiery starannie i poszedł wprost do Komara. Po dość długich poszukiwaniach..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 93
" Warszawę będą tylko przejeżdżali zapasowi żołnierze, ale nie będą tu stacyonowani, Tem samem upadła myśl manifestacyi w Warszawie, natomiast podniósł Walczak i gorąco popierał manifestacyę w Częstochowie. Napróżno Żalecki sprzeciwiał się temu pomysłowi. — Towarzysze —..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 94
" sku — jesteście wprost nieoceniony, dziś przyjechał, dziś już pracuje. — Przypadek dał mi do ręki tekę żandarmskiego rotmistrza... Są tu ciekawsze rzeczy... Oto spis ajentów... a tu podejrzanych i naturalnie śledzonych. Brakuje towarzyszów: Kozaka i Komara — podawał papiery..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 95
" się i zajadę z nim do hotelu, poproszę na kolacyę obu i tam ułożymy kampanię. — I tak ściągnięcie na siebie podejrzenie — uśmiechnął się Panna — i was będą śledzili. — Podróżnego, który na peronie głośno wita się, jedzie razem, żaden ajent nie będzie..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 96
" — To już ja wam załatwię — zawołał Panna — jeden będzie stał na rogu ulicy Kotzebue, a drugi na Trębackiej. — Dziękuję... i bywajcie zdrowi. Mieszkam w hotelu Saskim jako Bolesław Dodoński... A klucz wasz, Kozaku? — U stróża... pewny. — Do widzenia! Żalecki we futrze,..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 97
" Żalecki spostrzegł, że ich podsłuchują i rzekł tonem wymówki: — Źle mówicie, Piotrze Antonowiczu, toż tu nie obczyzna, a nasz kraj i nasi ludzie. Przyjechałem w interesie, to i z wami stanę, bo mam trochę gotówki, a w nieznanem mieście strach — szli ku wyjściu. — Ja z..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 98
" Jechali w oddzielnych dorożkach, a Źalecki na Placu Zamkowym przesiadł się do innej dorożki, poleciwszy spotkanemu posłańcowi odniesienie kuferka do swego hotelu. Wkrótce do sali restauracyjnej przyszli dwaj towarzysze, a gdy zasiedli przy ustronnym stoliku, rozmawiali dużo o przygodach..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 99
" — Dziękuję... jeszcze jeden — westchnął— radźcie co robić? Nie znam miasta. — A u was, co zrobilibyście? — Zabiłbym — oczy mu się zaiskrzyły — i końce w wodę. Nikt mnie nie znajdzie tam. — Ułatwię wam tutaj... Czy sami chcecie go ukarać, czy partya nasza? — Tylko..."

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 100
" — Chcecie, to zostańcie... ja idę. — Hm... Pójdę z wami — westchnął. W godzinę później wrócił Żalecki w towarzystwie Araszewicza do mieszkania Kozaka już bez Jagłowa. Sam go ostrzygł, ogolił, przebrał i tej samej nocy odbyła się narada. Wielkie wrażenie na zebranych..."