www.piratkon.pl

Bojownicy : powieść cz. 5 - strona 49
Od czasu do czasu usłyszał głośniejszy jęk, ostre przekleństwo — to rannych odwozili krewni lub przyjaciele.
W grupach ludzi, idących przed nim i za nim rozmawiano głośno, z wielkiem podnieceniem o zajściu, bo tak nazywano manifestacyę na Placu Grzybowskim.
Gdy zbliżał się do Marszałkowskiej, spojrzał na zegarek, było już po piątej, poczuł głód i przypomniał
Darmowa reklama:
Apartamenty Kraków
Apartamenty Kraków - najlepsi w branży. Nic dodać, nic ująć.
www.megapolis.pl
sobie, że dziś prócz szklanki herbaty nic nie jadł. Wiedząc z doświadczenia, że po pierwszorzędnych restauracyach bywa najmniej ajentów tajnych, wszedł do takiej restauracyi.
W głównej sali zastał wszystkie stoliki zajęte, i gdy się rozglądał, posłyszał znajomy głos:
— Siadajcie przy mnie, jeśli się nie boicie — uśmiechnął się Cypryański.
— A, to wy!? — uścisnęli sobie ręce, a Żalecki siadając odparł: — nie boję się, bo i mnie poszukują.
Garson przyniósł talerze, bułki, piwo i — sprzątał.
— Słuchaj bracie — przemówił do niego Cypryański — słyszałeś co było dziś na Placu Grzybowskim?
— Sam nie byłem, ale wiem od świadków i słyszałem rozmawiających panów.
— I cóż?
Tag: Apartamenty Kraków, kangoo, bridgestone