www.piratkon.pl

Bojownicy : powieść cz. 4
Gruszecki Artur


Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 1
" się Olga swobodnie — to nie odpowiem, bo lewica nie powinna wiedzieć, co daje prawica. — Bardzo słusznie Olgo — zaśmiała się pani — trzeba raz nauczyć mężczyzn, że i kobiety mają prawa do zupełnej swobody. A czy wy, panowie, zwierzacie się nam z waszych sprawek? — Wiecie,..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 2
" — On ma skłonność do tycia, a sen poobiedni przyczynia się do tego — westchnęła. — Jak sam pozna, co mu grozi, przestanie sypiać — pocieszył ją rotmistrz. — A gdzie, ciociu, gazeta? — Zostawiłam na stoliczku, pod oknem, w jadalnym pokoju. — Przyniosę ją — powiedziała..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 3
" — Wszystko mnie interesuje, co dotyczy pań... i w imię przyjaźni i szacunku, jaki mam dla pani, pozwoliłbym sobie zwrócić uwagę... o ile pani naturalnie pozwoli na to. — Alei proszę... mów pan. — Panna Olga, zdaje mi się, posiada, jak na pannę, za wiele swobody... wychodzi,..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 4
" bie, to ludzi ze stanowiskiem, bogatych, a z młodych jedynie gwardyę, ułanów i huzarów. I zabolało ją, że jej siostrzenica zawiera znajomości że światem niższym, to kompromitowało do pewnego stopnia jej stanowisko i jej dom. Ściągnęła brwi gniewnie, zagryzła małe usteczka i..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 5
" — Radzę pani jako przyjaciel — rzekł poważnie — nie stawać tak gorąco w ich obronie. Gdyby kto inny posłyszał, nie ja sam, mogłaby pani dostać się pod dozór tajny. — Za samą sympatyę? — Od sympatyi platonicznej do czynnej jest tylko jeden krok. I dobrze, że pani jedzie..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 6
" Kazania, pojechał do Berlina na dalsze studya. Czy to niewłaściwe dla mnie towarzystwo? Wolę przecież ich od, dajmy na to, pana Płazowa, którego jedyną zaletą jest mundur i sądzi, że powinnam być szczęśliwą i dumną, że on raczy okazywać mi swoje względy. — Oj to, to —..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 7
" Lednoj. Słysząc pochwałę oficerów przez Olgę, miała na myśli rotmistrza Lednoj i w duszy była jej za to wdzięczną, gdyż ta pochwała usprawiedliwiała jej słabość do rotmistrza. Chciała jednak posłyszeć nazwisko i już bardzo łaskawie i z miłym uśmiechem zwróciła się do..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 8
" — Ależ ciocia żartuje — zawołał z wielką żywością— gdzieżbym ja śmiał? W duszy klął Sudkiewiczową i postanowił nigdy z niczem nie zwierzać się jej, ona go kompromituje i zraża do niego Olgę, zamiast pomagać, szkodzi. Spostrzegła ciotka swą niezręczność, a chcąc..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 9
" — Ale zmusić głodem, brakiem amunicyi, a głoszą, że tak jest. — Wyczytała pani we »Wolności» — uśmiechnął się lekceważąco — a my wiemy, że na cały rok starczy i żywności i amunicyi. Zresztą Stoessel dał słowo oficerskie, że raczej wszystko wysadzi w powietrze,..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 10
" Rozmawiano o pogodzie, modach, o spotkanych osobach. Olga, którą nudziła ta rozmowa, rozglądała się po ulicy i spostrzegła jakiegoś, dość skromnie ubranego pana, który natarczywie w nią się wpatrywał, a gdy spojrzała mu w oczy, jakoby się zmieszał, spuścił głowę i przeszedł..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 11
" Twarz jego wydała się Oldze znajomą, ale na razie nie mogła sobie przypomnieć; już stanęła na rogu Miodowej, gdy nagle nasunął się jej obraz dzisiejszego Bolcewa i uporczywe oczy nieznajomego. Nieznacznie, stanąwszy przed wystawą sklepową, obejrzała bardzo starannie tego pana,..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 12
" na osoby wchodzące przez sklep frontowy do pokoju, w którym siedziała. Zasłonięta gazetą pilnie uważała. Najpierw dojrzała tę samą osobistość, idącą szybko w podwórze, lecz natychmiast wróciła się i po jakimś czasie weszła ona do cukierni, przejrzała pokoje, chwilkę..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 13
" Nie dostrzegła prześladowcy, ani będąc w sklepie, ani wyszedłszy z niego. Stawała kilkakrotnie, chowając się za narożniki ulic i Rynku, ale nie dojrzała szpiega. Do pewnego stopnia uspokojona, poszła na Celną, skręciła w Brzozową, znów z innej strony wyszła na Rynek, ani śladu..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 14
" — Zaczekajcie tutaj, sam pójdę i sprawdzę, czy czeka... zaraz wrócę. Po jego wyjściu rozmowa się nie kleiła, z jednej strony obawa, że szpieg może czatuje i trzeba będzie tak mozolnie urządzoną drukarnię przenieść; z drugiej strony ciekawość, jaką wiadomość przyniesie..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 15
" przekupił lokaja u ciotki, ale umiałam tak się urządzić, że lokaj nie wiedział czy jestem, czy wyszłam i gdzie. Teraz nasłał na mnie szpiega. — Otóż to bywać Polkom w moskiewskich towarzystwach — mówił Bolek z goryczą — jakiś podły żandarm umizga się, bywa i zapewne..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 16
" jest za granicami Królestwa i wysłano tam szpiegów, a również obostrzono straż graniczną. — Przenikliwość, jak na żandarma, zadziwiająca — zaśmiała się Helena. — Na razie to nas zabezpiecza do pewnego stopnia — przemówił Stach, przystępując do maszyny, by kręcić..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 17
" to? Umknęliście, gdy was tu zastałem, ale to zły prognostyk dla drukarni. Jedno z dwojga, albo przewąchali, że należycie do partyi, albo śledzą was, aby coś odkryć z waszych znajomości i stosunków, w każdym razie nie pokazujcie się w drukarni, póki rzecz się nie wyjaśni. — I..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 18
" numer drugi, a w ślad pójdzie »wygawor« satrapy, że są głupcy i niedołęgi. — Wszystkim poślę, jak pierwszy wysłałem, tylko nie temu domyślnemu — rzekł Żalecki. — I źle zrobicie — nachmurzył się Sikora — bo zacznie coś miarkować... albo wszystkim albo żadnemu. —..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 19
" hołota wśród innych, wywiedliście go w pole pustą szklanką na waszym stoliku; zanadto was lekceważył, no i pokpił sprawę. W każdym razie można zmylić powtórnie; a jak on wygląda i jak was śledził? Opowiedziała dokładnie, a Sikora, nie przestając składać artykułu: — Ten..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 20
" w składzie uprzątnie towar z przed drzwi, da wam klucz od zatrzasku i raz na dzień, byle nie częściej, możecie wymknąć się z domu i nawet przez ulicę Kozią przyjść do nas... A ten psubrat »poeta« może wyć do księżyca — śmiał się wielce zadowolony. — Kiedyż dacie mi..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 21
" swobodę, objaśniłam ciotkę, że byłam z koleżanką uniwersytecką, przygotowującą się do doktoratu, z jej narzeczonym — skinęła głową Walczakowi — i z jakimś studentem z Rosyi, który jedzie na studya do Berlina — patrzała na uśmiechniętego Bolka. — Przyrzekłam też..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 22
" — Kłamstwo! tam jest syna, nie męża, i nie Staszek, ale Leszek — mówiła zaczerwieniona. »Tak szerzy skargi płaczliwe Na swe losy nieszczęśliwe: Ty się śmiejesz, Staszku luby, Bo nie znasz twojej niedoli...« Nastąpił wybuch ogólnego śmiechu, nawet Helena śmiała się,..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 23
" soło pracować... młodzi jesteście; ani pomyślicie o śmierci, a jednak ona czai się tu z każdego kąta. — Ojcze Sikoro — rzekł Stach — raz zawsze umrzeć trzeba i co do mnie, nie wzywam śmierci, ale też jej się nie boję, a przyjdzie chwila, umrę spokojnie, byle drogo sprzedać..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 24
" na, Płuczka, że za ten tydzień więcej potworzyło się, dziesiątek, aniżeli poprzednio za miesiąc. Zaczyna wrzeć... hej, miły Boże, żeby się też doczekać choć okruszyny wolności... umarłby człowiek spokojnie. — Okruszyny?! — odezwał się Stach — nie znam, ani chcę znać..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 25
" wam uśpić... wychodźcie często z domu, a raczej, jak zwykle, wymyślcie sobie różne interesa, sprawunki, spacery, aby nie podejrzywał, że zauważyliście jego obecność... — Wy innym umiecie dobrze radzić — uśmiechnął się Sikora — ale sami jesteście nieostrożni, a tu idzie..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 26
" — Liczyłem na was, na szczęście, ale ten szpieg dzisiejszy dał mi do myślenia, bo złe nie śpi... — Od jutra zaprowadzamy zmianę — rzekł Bolek — każdy musi się meldować pomocnikowi stróża i w jego ręku klucze, a swoją drogą z wewnątrz trzeba zasuwać sztaby, jak zwykle...."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 27
" — A ja miewam gorące, gdy mnie aresztują — zaśmiał się Sikora. — Ile razy was aresztowali? — spytała Olga. — Dotychczas cztery razy. — I zawsze wykpiliście się? — Trochę się przesiedziało... i miałem dosyć wolnego czasu, aby przemyśleć to i owo — wyciągnął..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 28
" — Bardzo proszę ciocię... istotnie zupa wyborna. — Otóż uważaj, bierze się najpierw ładne, duże zgotowane raki, obiera się jadalne części, a tymczasem gotuje się rosół na zwykłem mięsie. Gdy rosół odcedzony... nie, źle mówię. Wpierw z. łupin raków przygotowuje się..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 29
" i gorzej jeszcze... Ja czuję, ze mnie ta służba zabije... — Cóż się stało, Pierre ? — Powinnaś się domyśleć, że stało się coś niezwykłego, gdy przychodzę taki do domu... ale co ciebie to obchodzi? czy się spytałaś? — Bałam się ciebie — szepnęła, a kąciki ust..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 30
" — No, no, i cóż zrobili? — Pamiętasz sprawę o unitach, a teraz, jak przyrzekli, dali znów okólnik w kwestyi »Oświaty«. — Cóż to za »Oświata«? — Et, głupstwo... plewa, na którą stary myślał złapać polskie wróble. Ale stary uroił sobie, że to pożyteczne i..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 31
" z dwunastu był Judaszem Iskaryotą i zdradził tajemnicę. — Źle mówisz, Reno, z tych nikt nie mógł zdradzić, bo każdy rad, że ma takie stanowisko i nie naraża swej karyery bez potrzeby. Tylko jedno przypuszczenie możliwe i to ja poddałem tę myśl: jakimś niewytłómaczonym..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 32
" ludzku, można zrozumieć jego pasyę, ale znów tak wymyślać, jak on to zrobił, to nie uchodzi, to za wiele. — I na czemże stanęło? — Ja byłabym zdania — odezwała się Olga — że najprostszą rzeczą zmienić klucz do gubernatorów, a stary niech zostanie dla..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 33
" — I jaka treść ? — O, tego nie mogę ci powiedzieć, to sekret. — Jakto, mnie? żonie? — Nie mogę i koniec — a widząc jej niezadowolenie — tylko tyle ci powiem, że idzie o odkrycie socyalistyczne. — Ach, już wiem — zaśmiała się — pewno o drukarnię chodzi. Z wyrazu..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 34
" i Sudkiewicz, jak zwykle, poszedł podrzemać, a panie poszły do swych pokojów. I tego dnia i w niedzielę, Olga nieustannie była po za domem, zachodziła do sklepów, księgarń... pojechała dorożką do Łazienek i do Sielanki z książką i tam czytała spokojnie. Wiedziała, że..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 35
" Olga z wielkiem zadowoleniem wysłuchała tych pochwał, rachując na to, że ciotka bardzo chętnie pozwoli jej bywać często u Heleny, a od czasu do czasu sięgała ręką do kieszeni, aby się przekonać, czy klucz od zatrzasku, przyniesiony przez Helenę od skrytych drzwi, prowadzących..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 36
" X. Wieczorem Olga, korzystając z nieobecności Jana, zbiegła kuchennemi schodami na podwórko kamienicy, ubrana w skromną, ciemną sukienkę, w ciemnym, podróżnym kapeluszu i z biciem serca otworzyła drzwi w murze. Zardzewiałe zawiasy zapiszczały bardzo głośno, jak się Oldze..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 37
" mórki, ale tak blada i chwiejna, że gospodarz szybko podprowadził ją do krzesła i podając wodę: — Pij pani... zapomniałem przewietrzyć podręczny mój skład... zrobi się to, ależ z pani kurczątko — zaśmiał się — i takiemu brać się do spisków na Moskali. Ten żart..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 38
" rzuconej w rogu drukarni, pomiędzy okienkiem a boczną ścianą. — Cóż to za podkopy urządzacie? — spytała z uśmiechem. — Przygotowuję drogę do odwrotu — odpowiedział Bolek — ale źle wymiarkowałem i nie trafiłem na właściwe miejsce. — Weźcie się bliżej ściany —..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 39
" panów gubernatorów uważamy za swój obowiązek uspokoić, że depesza tajna, wysłana przez JW. pana generał-gubernatora o pochwyceniu drukarni jest zmyślona, jak świadczy dzisiejszy numer »Wolnością. — Powiadam wam, że Mochy wściekną się — śmiał się Sikora — a jaki duch..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 40
" Heleny — tak samo mogła zgubić całość, cóż robić?... nieszczęśliwy przypadek. — Nas sawsze gubi nieostrożność — narzekał Sikora — pierwszą drukarnię odkryto w ten sposób, że towarzysz zgubił w tramwaju korektę, szpieg podniósł i śledząc go, odkrył drukarnię......"

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 41
" kora — ale podkradlby się do drzwi, aby nas pochwycić w gniazdku. Znów pracowali w milczeniu, a dolatywały ich bardzo przytłumione odgłosy niespokojnych gwizdów i bliższego turkotu wozów. — Jaki znak umówiliście z Tomaszem? — spytał przyciszonym głosem Sikora. — Przez okno,..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 42
" — Ja was zgubiłem... otwór — wskazał ręką na kupę ziemi — teraz plan obrony. — Pogaśmy lampy — rzekł Sikora i zdmuchnął najbliższą siebie. — Zaczekajcie — chwycił Bolek Sikorę za rękę — trzeba się ustawić i uchronić towarzyszki od ich strzałów. Olgo, moja..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 43
" Mężczyźni ścisnęli silniej rewolwery, pokładli palce na cyngle... Zadygotały drzwi pod silną ręką i ktoś krzyknął: — I etot zapierty! — Pasmatry! — ktoś rozkazał. Znów posypały się uderzenia, że aż drzwi zajęczały i zdawało się, że deski puszczą. — Kamu..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 44
" Bolek — przewracałbym koziołki, ściskałbym i całowałbym wszystkich... — Tylko nie mnie — odsunęła się Olga ze śmiechem. Bolek rzucił się na Sikorę i całował, a puściwszy: — Przez moje niedbalstwo bylibyście poginęli i cierpielibyście męki, bo mnie byliby żywego nie..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 45
" czasu na strzały... rozbroją, zwiążą i do więzienia. — Do roboty, towarzysze — zawołał Bolek. Ale robota nie szła, Sikora wyjął zegarek: — Już dziesiąta i jestem wściekle głodny i spragniony. — Sądzę, że my wszyscy — dorzucił Stach. Posłyszeli odmykanie drzwi..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 46
" się stróża, jak ognia, byłby mnie raczej pchnął, aniżeli prosił. Opuścili piwnicę i wymknęli się pojedynczo z wielką ostrożnością, obawiano się bowiem, że policya i szpiegi strzegą kamienicy, aby pochwycić prześladowanego socyalistę. W sobotę, w samo południe, po wyjściu..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 47
" — Niestety, naprawdę nie mogłem. Tyle pracy, rozjazdów, przesłuchań, sądów, że nie miałem wolnej chwili. — I jaki rodzaj sprawy tak bardzo zajmował pana? — spytała Olga spokojnie, bez ciekawości. Rotmistrz rzucił znaczące spojrzenie w stronę Jana i po francusku: —..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 48
" się pani — i ja mogłabym to samo powiedzieć, nie będąc szpiegiem. — Pani? To chyba niemożliwe? — i aby ukryć błysk oczu, spuścił je na talerzyk, nabierając lody starannie na łyżeczkę. Olga spostrzegła ten ruch i postanowiła mieć się na baczności. — Ależ prawdę..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 49
" jesteśmy uczciwi, prostoduszni, spokojni i wypełniamy nasze obowązki, a oni są chytrzy, podstępni, złośliwi, nie gardzą sztyletem, rewolwerem, duszeniem. O, jak ja ich nienawidzę! — To przynosi im zaszczyt — zaśmiała się pani — bo od nienawiści do miłości il n' ya qu'un..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 50
" przychodzi na obiad... kiedyż to było? Olgo, nie pamiętasz? — Zdaje mi się, że w zeszłym tygodniu. — Tak, tak, to było... nie w niedzielę, bo na obiedzie była w niedzielę twoja koleżanka, Olgo. Gdybyś pan wiedział, jaka ona miła, rozumna, z jakim taktem, poprostu zachwycałam..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 51
" że wyznaczono nagrodę za wykrycie drukarni tajnej. — No, tak, tak... ale że wysłano fałszywą depeszę do gubernatorów? — Nie, o tem nic nie mówił — powiedziała Olga — zresztą był tak rozdrażniony, że zaraz poszedł do swego gabinetu. — A później nie wspominał o..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 52
" — Proszę cię, Olgo, dlaczego tak skręciłaś z tą depeszą? Nie wypadało mi zaprzeczać tobie, ale jeśli nie pamiętasz, po co przerywać innym? Doskonale przypominam sobie jego rady, uśmiech dumny i to udawanie sekretu. Olga spojrzała na ciotkę lekko zdziwiona i po chwili: —..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 53
" się zadowolona i wiesz, mnie również coś tknęło, gdy on tak natarczywie dopytywał się o tę depeszę i postanowiłam przemilczeć szczegóły, tylko chciałam lepiej go wybadać. Przeszkodziłaś mi trochę, ale i tak dobrze się stało. Dopiero Pierre się zdziwi! — I ja tak myślę,..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 54
" dział tylko on i naczelnik kancelaryi i Pierre mówił, że to sekret. — Dobrze, ciociu, ja nie powiem. — Chwała Bogu, że wyjeżdżamy, Oldziu, za dziesięć dni, od wtorku, co przyjdzie, za tydzień... dopiero odetchnę... Ale, że Pierre nie przychodzi?... Prawda, dopiero druga. —..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 55
" tonem, nabierając na talerz potrawy z półmiska, trzymanego przez Jana. — Miłą mam żonę — mruknął z pasyą — ale już ja się odpłacę. Po dłuższem milczeniu odezwał się znów Sudkiewicz, ocierając gwałtownie usta serwetą i rzucając ją z pasyą na stół: — Powinno cię..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 56
" wną uwagę, lecz wogóle widać było na nim pewne zgnębienie i wielką ciekawość. Wreszcie obiad się skończył, a pani rozkazała Janowi: — Natychmiast po twoim obiedzie... — Już zjadłem, proszę jaśnie pani. — Więc zaraz pójdziesz do Hersego, róg Marszałkowskiej i Placu..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 57
" — Teraz możesz mi opowiedzieć wszystko, co było w biurze, a że było coś niezwykłego, poznałam zaraz po tobie. — Nie, Reno, najpierw ty mów, dom jest dla mnie ważniejszy; biuro obchodzi tylko moją osobę, a dom nas wszystkich. — Dobrze... tylko słuchaj uważnie... otóż w..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 58
" zawołała żona niezadowolona — najpierw wysłuchaj, albo sam mów. — Już słucham, Reno. — Bolcew jadł lody, kazałam podać arak... — Czy chwalił? — Nie kosztował, więc nie mógł chwalić... mówiąc o socyalistach, skierował rozmowę na depesze tajne... — Tak, tak —..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 59
" Cóż ty na to? powiedziałaś prawdę, że nie rozmawiam, nie zwierzam się i zawsze sekretu pilnuję! — Ładnie wyglądałbyś — zaśmiała się — gdybym była powiedziała prawdę. Wiedziałam przecież, że obawiacie się, iż socyaliści posiadają, klucz do cyfrowania depesz, że..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 60
" zadowolona — umyślnie zrobiłam wzmiankę, że przyszedłeś zmartwiony po awanturze, jaką zrobił z powodu pierwszej depeszy generał-gu-bernator, dla niepoznaki, gdyż Jan mógł słyszeć i przy badaniu przyznać się, ale ani słowa, słyszysz Pierre, ani słowa o drugiej, tej fałszywej..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 61
" — Otóż musisz wiedzieć, że to obrzydliwe pismo socyalistyczne wydrwiło naszą depeszę fałszywą i kpi sobie ze samego generał-gubernatora, to jest zuchwalstwo, jakiego nawet najstarsi urzędnicy jeszcze nie pamiętają. Naturalnie z »dokładem« poszedł sam naczelnik kancelaryi,..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 62
" cewem zawsze grzecznie, dobrze, jak gdyby nic nigdy nie zaszło. — Już ty mnie nie ucz, sam wiem, ale co za przebiegłe łotry ci socyaliści, dostać klucz od depesz! no, no... — Teraz nie będzie można już go używać... i co zrobi rząd? — spytała Olga. — Ja radziłem..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 63
" XI.   Od kilku dni zauważyła Olga, że śledzący ją człowiek zniknął i ucieszyła się bardzo swą odzyskaną swobodą. Zawiadomiła też o tem natychmiast Żaleckiego. Ten nie patrzał tak różowo na tę sprawę i przypuszczał, że albo jest to chwilowe zaprzestanie, albo też..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 64
" późna zajęty ekspedycyą... zostaje nam jedna, jedyna niedziela, czy będziecie wolni? — Postaram się, Bolku, ale... — Jakie znów »ale« ? — nachmurzył się. — Obawiam się narazić Helenę; do was nie mogę również, w restauracyi nie chcę, bo drogo i może ktoś podpatrzeć,..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 65
" wają weselem i radością. Zdawało się, że jak pod skinieniem różdżki czarodziejskiej, gdzieś zniknęły zmęczone twarze, przepracowane ręce, zaniedbane ubrania; wszyscy strojni, rozweseleni, żądni zabawy, użycia dnia dzisiejszego, rozkoszowania się chwilą obecną, a zapomnienia o..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 66
" swoich kuferkach, patrząc z pewną obawą na przelewającą się falę ludzi z miasta, dążących na wycieczki. Z trudnością dobił się Zalecki do kasy kolejowej, kupił dwa bilety i przeszedł na chodnik przed dworcem, aby tam zaczekać na Olgę. Przyjechała dorożką, którą Zalecki..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 67
" ku, gdy on podawał jej róże płomieniste. Twarz miał chmurną, zawziętą, surową. Gdy byli już w sali, szepnęła Olga: — Wiecie, Bolcew jest tu... może mnie nie spostrzegł, bo odwróciłam się szybko. — Siadajmy do najbliższego wagonu — wskazał na stojący tuż przed drzwiami,..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 68
" Zaklął Bolek półgłosem i z miną kwaśną poszedł do Olgi. — Czy został? — spytała zaniepokojona. — Jedzie... wskoczył w ostatniej chwili. — Sądzicie, że   mnie dostrzegł? — Alboż wiem? Kilka razy spotkałem jego oczy na naszym wagonie, prześliznęły się i po..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 69
" wątpiła Olga — to byłoby przeciwne przyjętym formom towarzyskim, a tych on bardzo pilnuje. — Jakie z was dziecko — uśmiechnął się — zważcie, że on nie jedzie dlatego, aby nam się ukłonić, aby zdaleka śledzić, lecz przez złość, przez zazdrość, a chociażby dla..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 70
" was nie zmuszono do wyjazdu z Warszawy? do ojca? — Tak, Bolku... wy macie słuszność — westchnęła — sprawa się wikła. — Więc musimy ją rozwikłać, zaczekajmy, co on zrobi w Pruszkowie, już wkrótce dojedziemy. W Pruszkowie rotmistrz się tak samo zachowywał, jak we Włochach,..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 71
" Patrzał przez chwilę na zafrasowane miny młodych i odezwał się: — Sądząc z ubrania, nie jedziecie państwo na pogrzeb — uśmiechnął się — a minę macie żałobną... Bolek spojrzał badawczo na niego, przez chwilę ważył się w myśli i rzekł z przyjaznym uśmiechem: —..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 72
" Bolek — musimy usunąć podejrzenie, że jedziemy do niego. — I cóż wymyśliliście? — Towarzyszka moja powie mu, że szuka mieszkania letniego dla swej przyjaciółki Heleny Borwicz i ta widocznie spóźniła się na pociąg, naprawdę, gdyż ona wcale nie przyjedzie do Grodziska,..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 73
" — A, to najcudowniejsza epoka w życiu i pomogę wam szczerze pozbyć się natręta. — Więc pan jako wuj i panna Olga narzekacie na zawód zrobiony przez Helenę, a ja jestem bliski kuzyn pana, n. p. siostrzeniec, nazywam się Bolesław Żalecki — wstał i podał rękę. Towarzysz..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 74
" ugościć u siebie... ale to nic... posiedzimy na dworcu i poznamy się bliżej. — A pamięta szanowny pan, że jest wujem panny Heleny... — Borwiczównej, przyjaciółki panny Olgi, a pan moim siostrzeńcem — śmiał się — doczekałem się ładnej rodziny, bo pani bardzo ładna, a moja..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 75
" — Rozumiem... a teraz baczność! Pierwszy zeszedł z wagonu i z ugrzecznieniem podał rękę prawą wysiadającej Oldze, trzymając w lewej torbę podróżną. Zeskoczył i Żalecki, spojrzawszy wpierw na tył pociągu i ujrzał rotmistrza, przypatrującego się Oldze z wielką uwagą. We..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 76
" kami do domu — a zwracając się do drugiego towarzysza Olgi: — Rotmistrz Bolcew — lecz ręki nie wyciągnął, widząc, że Żalecki prawą ręką przytrzymuje kapelusz. — Żalecki. Szli dalej, a Żyłajski narzekał: — Tak to zawsze z tą Helenką, przyrzekła, obiecała i niema jej...."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 77
" — I może zaczekamy na Helenkę — doradziła Olga. — Na Helenkę?... No, zapewne, jeśli się nie znudzimy. Weszli na salę letnią, werandową i zmierzali do stolika większego, gdy rotmistrz rzekł tonem prośby: — Pozwólcie państwo, że przysiądę się do waszego stolika, czekam tu..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 78
" Nadbiegł lokaj restauracyjny, a Żyłajski rozkazywał: — Dasz, Franciszku, dwie wódki... może pani pozwoli słodkiej — a na odmowny znak — zatem dwie, chyba że pan rotmistrz także wypije, w takim razie... — Dziękuję panu, ja sam powiem, co ma mi podać usługujący. — Więc pan..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 79
" — Wyprawiłem go sam po pannę Olgę i przyszli też razem. — A dlaczegóż nie poszedł po pannę Helenę? — Bo mu nie kazałem... co zresztą to pana interesuje? — wzruszył ramionami — to nie jest polityczna sprawa — zaśmiał się. Służący wniósł wódkę, przekąskę i..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 80
" — Już niosę... idę — zawołał z głębi Franciszek, przynosząc potrawy zamówione. Jedli. Rotmistrz, który nieustannie obserwował Żaleckiego, zwrócił się do niego: — Czy wolno wiedzieć, czem się pan zajmuje? — Jestem chemikiem. — A, to pięknie... studyował pan u nas, czy..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 81
" siadacie wszystkie przywileje; i jakże pan może żądać równości? — Że też wy, panowie Polacy, zawsze i wszędzie mówicie tylko o polityce — uśmiechnął się rotmistrz — zostawmy na boku drażliwe sprawy, a bawmy się, jak ludzie z ludźmi. Czy nie tak, panno Olgo? Ona jednak pod..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 82
" rzecz łatwa do zrozumienia, ale sam widzę i uznaję, że administracya posuwa się za daleko, krępuje rozwój tego pięknego kraju... ale wiem na pewno, że jak tylko wojna skończy się pomyślnie, rząd zamyśla o reformach daleko sięgających; zapewne wprowadzi ziemstwa, miejski samorząd..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 83
" — Nic o tem nie wiem, pierwszy raz słyszę, a ty Bolku, a pani, panno Olgo? — Ja nic nie wiem, chociaż mieszkam w Warszawie. — Tylko ja jedna wiem dobrze o tem, a nawet czytałam to pismo — zaśmiała' się, a widząc groźną minę Żyłajskiego, dodała szybko — dzięki panu..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 84
" — Będzie mi bardzo miło — z miną damy dystyngowanej skinęła głową Helena i wraz z Walczakiem poszła dalej. — Kiedy niema Heleny — zaczął Żyłajski — pani sama obejrzy pokój dla niej i odpoczniecie u mnie chwilę. Bolka, naturalnie, zatrzymuję, a pani nie dałaby się..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 85
" — Możliwe i to, ale bardzo wątpię... zresztą wkrótce się przekonamy... Bolek niesie już torbę... jedziemy! Skłonił się kapeluszem rotmistrzowi bez podania ręki, co zrobił i Źalecki. Gdy byli już na wózku, oboje niemal jednocześnie zaczęli mu dziękować za wybawienie ich z..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 86
" — Oho! No, jeśli ty, Bolku, ją usprawiedliwiasz, to niewczesne były moje słowa. — Że też pan nie poznał swej siostrzenicy — zaśmiała się Olga. — Więc ta ładniutka osóbka, to moja siostrzenica? — zawołał — zatem niesłusznie narzekałem na jej niesłowność. A gdzie..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 87
" — Czy przystać panu do Grodziska? — spytał Bolek. — Nie... tu są ciekawi... ale dam adres warszawski — poszukał biletu i napisał. — Otóż i oni — zawołała Olga. O jakie pięćdziesiąt kroków szła Helena z Walczakiem, a widząc nadjedżających, przyspieszyli kroku. —..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 88
" — Kiedy państwo każą przyjechać? — spytał furman. — Dojdę pieszo, nie trzeba — odpowiedziała Olga — ktoś mnie odprowadzi, nieprawdaż? — Wszyscy, panno Olgo, wszyscy! Furman wrócił na stacyę i w tej chwili zjawił się podoficer i spytał: — Gdzie odwiozłeś tych..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 89
" do jutra rana, do pierwszego pociągu. Uważaj bacznie, czy nie wsiędą, zanotujesz kiedy i kto. Rozumiesz? — Tak jest. — Rano przyjedziesz tu z powrotem. Zapewniwszy sobie tak kontrolę nad wyjazdem Olgi, rotmistrz poszedł do restauracyi i kazał podać piwa. Siadł i zagłębił się w..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 90
" musi być jego, chociażby przyszło poświęcić dla niej wszystko i wszystkich... A gdyby ją zawikłać w sprawą polityczną... albo jej ciotkę... ojca, i zmusić ją w ten sposób... Uśmiechnął się. Nie... ona nie kocha tak ciotki, ani ojca, aby zlękła się i zdała mu się na..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 91
" chany. Ale to niemożliwe, czyż mógłby się jej taki gbur podobać, którego nie przyjętoby w żadnym salonie! Trzeba jednak tę sprawę zbadać i dowiedzieć się o nim bliższych szczegółów. On ma w sobie coś z rewolucyonisty, ale który z Polaków tego niema? — uśmiechnął się..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 92
" się bez obawy i trwogi, że ich niewinną zabawę przerwie surowy i łający głos dozorczyni. — Tak mi tu dobrze — szepnęła Olga — że chciałabym tak usnąć i nie przebudzić się więcej. — Wiesz Oldziu, gdy spełnimy nasze obowiązki, osiądziemy na wsi, w takim ogrodzie, i..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 93
" — Tak, to możliwe — dodał Bolek. — Jeśli chcecie tego uniknąć, idźcie do Jaktorowa, stacya za Grodziskiem, i tam wsiądźcie do pociągu. — Daleko stąd? — spytała Olga. — Głupstwo! pięć wiorst. — Mojem zdaniem — rzekł Bolek — to rada bardzo dobra, jeśli chcecie,..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 94
" razy, póki nie odezwie się do ciebie jedna pani i pan. Powiesz im, żeby przyszli tu, do panny Olgi Zrozumiałeś? — Małe dziecko zrozumiałoby — zaśmiał się — już idę. — Zaczekaj! — zawołał za nim Bolek — może spotkasz ich w drodze, panna w jasnej sukni, ciemne włosy, a..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 95
" rania teczki rotmistrza, w której chowa tajne papiery żandarmskie. — Gdyby się dostać do niej!? — uśmiechnął się Bolek — dopiero wzrósłby wpływ »Wolności« i jej znaczenie. — Myślałam już o tem — powiedziała Olga — i pilnie śledziłam za teczką, ale on tylko w..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 96
" rodziców i będę im ciężyła, póki miejsca nie znajdę — westchnęła. — A ileż trzebaby ci na życie przez miesiąc? — Hm... tak, w domu, przy mamie, możeby starczyło dziesięć, a najwyżej dwanaście rubli. — Więc wiesz, Sabinko... dam ci miesięcznie dwadzieścia rubli, ale..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 97
" Olgi, i liczę na przyrzeczenie pani szanownej, że   zechce ją wybadać, czy wogóle mogę mieć nadzieję pozyskania jej wzajemności? Sprawa miłości i cierpień nią powodowanych zawsze rozczulała Sudkiewiczową, a w tym wypadku, gdy spowiadał się jej taki przystojny i wzięty..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 98
" umizgi rotmistrza Lednoja do jego żony — powiedział z przekąsem: — Ej, nie byłoby wam tak wesoło na Dalekim Wschodzie. Tam krew nasza, ruska, leje się bez ustanku i końca nie widać. — Leje się nasza, leje się japońska, ale zawsze nas więcej, i gdy zbliżą się do nas,..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 99
" nego, że bitwy te były nierozstrzygnięte, a my cofnęliśmy się w porządku na dalsze obronne pozycye, aby wciągnąć Japończyków w podwójny ogień. Z jednej strony stoimy w Hajczu, udając, że chcemy iść do Korei, a z drugiej obsadziliśmy wąwozy Jancelińskie i uczyniliśmy je..."

Bojownicy : powieść cz. 4 - strona 100
" — To i niedługo czekać — zawołał Lednoj — jeszcze tydzień i dwa, a śladu nie będzie po Japończykach. Wiecie państwo, jeden z moich towarzyszy przywiózł mi piosneczkę, którą dziś cała Rosya śpiewa, cudowna! — Jaka? Jaka? — zawołała pani — umie ją pan? — Nauczył..."