www.piratkon.pl

Bojownicy : powieść cz. 2
Gruszecki Artur


Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 1
" — I to jest nieprzyjemne, ale to już bardzo, że prawie sami Moskale bywają, bo on, jako pochodzący z unitów, jest prawosławny. — A, to niemita rzecz! — zawołała Helena — zawsze spotykać tych wrogów, wyzyskiwaczy, naszych katów, to bardzo przykre. — Koleżanki! a właściwie..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 2
" dę zamiast herbaty na śniadanie i mówił, że mu smakuje. — Gorąca woda z cukrem i bułką, to ujdzie — powiedziała Olga. — Może dodacie ze śmietanką i marcypanem — zaśmiał się — jesteście jak ta księżniczka francuska, która, widząc lud wołający o chleb, była wielce..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 3
" — Ale czy przyjdzie? — Ja nie umiem wam tego wytłómaczyć, wyjaśnić, ale czuję, ale widzę, że krew niewinnych, przelana przez nią, że te szubienice, katorgi, męki, otoczyły całą Rosyę, jakąś krwawą, duszną, ciężką atmosferą, że ona się dusi, kona, drga w śmiertelnych..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 4
" zastanę... a następnie albo u mnie albo w umówionem miejscu. Zaczęto rozmawiać o wspomnieniach uniwersyteckich, o kolegach i koleżankach i czas szybko mijał. Żalecki spojrzał na zegarek i rzekł: — Już druga, pójdę co zjeść i idę... A wy, koleżanko Borwicz, nie pójdziecie ze..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 5
" czucie bezsilności wobec tego miasta tak ludnego, bogatego, złożonego z tak bardzo różnorodnych żywiołów. Czy nie jest to bezcelowe i naiwne pokuszenie, że oni potrafią poruszyć, zelektryzować to miasto, zmienić nietylko porządek rządowy, ale i ustrój społeczny? To utopia, to..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 6
" Usiadł, rozejrzął się po sklepiku. Było tam wszystkiego po trosze: papierosy, bułki, chleb, wędliny; zwykły sklepik spożywczy w dzielnicy uboższej. Od tego otoczenia, przy bliższem wpatrzeniu odbijała trochę swem zachowaniem właścicielka sklepiku. Średniego wzrostu szatynka, lat..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 7
" Zapalił papierosa i zwrócił się do Żaleckiego: — To pan mnie szuka? Pytanie było tak nieoczekiwane, że zdziwiony spojrzał, milcząc przez chwilą: — Czy pan Wojciech Kubalski? — Ten sam — skinął głową. — Jestem Żalecki... z polecenia pana Pawła. — Pawła? — pokręcił..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 8
" śmiał się wesoło — dajcie waszą rękę, nasz jesteście. Bo to widzicie, różni bywają... Wy nie macie miny podejrzanej, owszem, dość szczerą, ale ostrożność nie zawadzi. — Rozumiem — szepnął. — Gdy powiedzieliście o reumatyzmie, a zwłaszcza o zimnie, przekonałem się,..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 9
" cza, zwłaszcza upodobań fizycznych... wiem to z praktyki życia. — Jeśli zajdzie potrzeba będę pił. — Nieprzyzwyczajonego zamroczy wódka, a musicie mieć bardzo jasno w mózgu i każde słowo wpierw ważyć. — Usłucham was... spróbuję teraz. — Proszę jeszcze o kieliszek i..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 10
" botników mamy trzy dziesiątki dość wątpliwe. Jak widzicie, placówka niebezpieczna, o zdradę bardzo łatwo i cytadela pewna. Czterech, którzy się podjęli, schwytano, może was to ominąć, ale pewniej pójdziecie pod klucz. Radzę wam tam, bo nie mamy ludzi, a że próbowaliście..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 11
" — Kiedy mogę się zgłosić do tej fabryki? Zapytany spojrzał na zegarek: — O godzinie siódmej dowiecie się. Gołąb będzie na bilardzie, pogadamy. — Cóż to za jeden? — Urzędnik fabryczny, o którym wam mówiłem; Gołąb to jego pseudonim. Więc spróbujecie fabryki? — Już..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 12
" dzę wam mieszkać przy familii, to krępuje, zresztą Gołąb wam pomoże. — A wy gdzie jesteście, Komar? — We fabryce urzędnikiem wydziału gospodarczego i płatniczym jednej grupy. — Dawno? — Trzeci rok i na tysiąc czterysta robotników jest zorganizowanych trzydzieści cztery..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 13
" nia; słuchano, kiwano głowami i odwrócono się odemnie, bo wiecie, głód nie czeka, krzywda nie przestaje boleć, mimo najwznioślejszych słów i haseł unicestwianych i zgniatanych prawdą życia. A jednak byłem tak zaślepiony, że nie rozumiałem tego i dwa lata straciłem na bezowocnej..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 14
" — Mam do was interes drugi i pozwolicie, że go teraz przedłożę. — Mówcie. — Przyjechała ze mną koleżanka, nasza towarzyszka i ona chciałaby wziąć udział w robocie, co radzicie? Komar wstrzymał się, spojrzał w oczy Żaleckiego i spytał: — Czy to kochanka? żona? — Ani..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 15
" — A wy pod którym numerem w hotelu? — Dwudziesty siódmy. Gdy już się zbliżyli do cukierni narożnej, rzekł Komar: — Pójdę przodem... wy wejdziecie w kilka minut i nie siadajcie przy mnie... znają mnie wyżły, bo jestem pod dozorem. — Rozumiem. Komar wszedł przez..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 16
" — Tu marna usługa, nie taka, jak w pańskich cukierniach Lursa. — Nie znam jej. — I ja nie... bo przecież pracującemu ciężko na takie zbytki — westchnął — raz tylko jeden byłem w Udziałowej, pan zapewne tam często. — Ja nie tutejszy... nie znam — i wpatrzył się ciekawie..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 17
" wyszedł. Gdy stał niezdecydowany, w którą iść stronę, usłyszał cichy gwizd i dojrzał Komara po przeciwnej stronie ulicy. — Rozmawialiście ze szpiclem, Buczku, jakże wam się podoba? — On szpieg? Nie poznałem. — Zapamiętajcie jego rysy, bo wygląd dość często zmienia. —..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 18
" Bauer, niskiego, z brodą szpakowatą, utykającego na lewą nogę. Jechał do Magdeburga i opowiadał ogólnikowo o tem miejscu. Czy wam się uda? nie wiem... W każdym razie nie znamy się. — Dziękuję wam... zatem Fryderyk Bauer ? — Tak jest... również chemik, wyjechał przed dwoma..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 19
" bo tam nie chcą tutejszej. Zajęcie nie zbyt ciężkie, zapisywanie ilości wziętych motków, bo to fabryka dywanów i jakieś inne drobne obowiązki. — A spotykacie często Lemana ? — Nie bardzo. — Napiszcie kilka słów dla oddawczyni, a ja się przypiszę — rzekł Komar. —..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 20
" bę,garson posłyszał i zaraz zawiadomił swego dziesiętnika. — Gniazdko zastaną puste — cieszył się szczerze Gołąb. Po napisaniu biletu krótko już bawili, a Żalecki idąc sam do hotelu, czuł rozpierającą go dumę, że należy do tego stronnictwa, i w miarę jak przechodził..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 21
" przerwą. Musiała bowiem, po wyjściu robotnic oddawać rachunki i motki do głównej kontroli. Oboje jednak byli uszczęśliwieni i śmiało patrzyli w przyszłość, jak im się zdawało jasną i promienną! "

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 22
" IV. Na zabawie u państwa Martynow, Olga święciła wielki tryumf. Nietylko z powodu swej piękności, bo były tam równie piękne kobiety, ale wyróżniała się nadzwyczajnym wdziękiem ruchów i tą miarą artystyczną w zachowaniu się i w słowach, która, będąc szczerą i naturalną..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 23
" prócz polskiego i francuskiego nie będzie rozmawiała. Ciotka, po dość długich perswazyach, zgodziła się, nazywając ten zamiar uporem i szowinizmem galicyjskim. Wśród mężatek, królowała pani Sudkiewicz, w blado-różowej, obcisłej sukni, głęboko wciętej na piersiach i plecach;..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 24
" Kolacya była wystawna, podana z wielkim szykiem, hotelowym wprawdzie, ale nie mniej błyszczącym. Płazow byt tak szczęśliwym, że poprowadził Olgę do kolacyi, i jak mógł i umiał, starał się ją zabawić. Gdy rozmowa, dość banalna o teatrze, koncertach już się wyczerpała,..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 25
" glądali jak para zakochanych, lecz odpowiedziała spokojnie: — Pan rotmistrz jest przyjacielem męża ciotki i znajomym z dawnych czasów. — Jaki ten świat plotkarski, mówiono mi, naturalnie błędnie, że panią Sudkiewicz poznał w Ostendzie w zeszłym roku. Milczeli. Olga z pod oka..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 26
" Podniosła kieliszek i nie pijąc, postawiła na stole. — Niech pani ustami dotknie brzegu. — Nie lubię udawania, a wino mi szkodzi. Nachmurzył się, wypił kieliszek i skinął na lokaja, szepcząc: — Dolewaj... rozumiesz? — Tak jest. Po dwóch kieliszkach zwrócił się rozpogodzony..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 27
" aby na »odważnych bohaterów« — zaśmiał się złośliwie — posypały się ordery i nagrody. — A jednak ten napad na flotę... — Nie sztuka napaść śpiącego i dać mu szturchańca... przebudził się i wszyscy uciekli. — Mówią, że teren wojny zbyt daleki. — Tak mogą tylko..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 28
" za tydzień za dwa, jak tylko mrozy zelżą w Mandżuryi, pójdziemy i zatkniemy nasz sztandar w Tokio. A zatknięty nasz sztandar, nigdy nie upada, powiedział jeszcze Mikołaj pierwszy. — A pan nie pójdzie na wojnę? — Radaby dusza... ale nam gwardyjcom nie wypada bić się z taką..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 29
" na krańcu świata poświęcają tysiące ludzi dla zdobycia złota i dyamentów. Olga z pewnem zdziwieniem spojrzała na niego, odgadując w myśli, czy on kpi, czy żartuje, a może tak zjadliwie ironizuje ustrój w Rosyi? Lecz twarz jego była pogodna, z wyrazem dumy i zadowolenia. Ta jego..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 30
" W tej chwili powstano od stołu i przy dźwiękach muzyki odprowadzono panie do salonu, gdzie roznoszono herbatę i kawę; zaś panowie cofnęli się do innych pokoi, aby pić w dalszym ciągu i palić papierosy i cygara. Odezwała się przygrywka do tańca. Weszli panowie z gwarną rozmową,..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 31
" mal jedno ciało. Była porywana, otoczona, uwielbiana, co rotmistrza Lednoja napełniało dumą i siedząc na jej krześle, to śledził ją w tańcu to rzucał z dumnem zadowoleniem spojrzenia na innych mężczyzn. Olga patrząc na przesuwające się pary, owiane atmosferą namiętności,..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 32
" W tej chwili zjawił się we drzwiach rotmistrz Lednoj, mówiąc: — Wszyscy szukają pani i tęsknią. — Zaraz, panie rotmistrzu — a zwracając się do Olgi — cóż moja droga... będziesz tańczyła? — Dobrze, ciociu — westchnęła. Rozmyślała o huczącej obok zabawie, a prze-..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 33
" czem, podkręcił wąsa, bawiąc się srebrnemi akselbantami: — Ja pojmuję i rozumiem, że pani w tem towarzystwie nudzi się. Spojrzała na niego zdziwiona, on znów uśmiechnął się dodając po polsku: — Pani jest z innej sfery, innego wychowania i jako Polka nie może znaleźć..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 34
" — Widzi pani, ja lubię, mogę nawet kochać — wpatrywał się w nią błyszczącemi oczyma — na śmierć i życie, ale tylko jednostki. Jako naród, oni są moi przeciwnicy, ja ich szanuję za odwagę, poświęcenie, ale to wrogi Rosyi. — I naturalnie tępi pan ich — powiedziana z..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 35
" — Dziękuję pani za łaskę — kłaniał się Bolcew. Weszły ciotka i pani Martynow i obie zbliżyły się z czułym uśmiechem. — Oldziu, moje dziecko, czy już ci lepiej? — Wszyscy tęsknią za panią... zabawa przestaje być zabawą bez pani — mówiła gospodyni domu. — O,..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 36
" wicz, serce ci oddałem, to i duszę oddam, powiedz, czego chcesz. Zabieraj wszystko. — Wasylu Antonowiczu, liczyłem na ciebie, no, i nie zawiodłem się. — Toż wstyd byłoby mi światu się pokazać... ja twój brat, licz na mnie. — Najpierw napijmy się — trącili się kieliszkami...."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 37
" dobrych, zaprotegujesz, ot, ja szczęśliwy człowiek i do końca życia nie zapomną ci tego. __ Wiesz co bracie — rzek! Lednoj — z tobą naprawdę źle... ot, napijmy się wina. Podszedł do wielkiego stołu, wziął napoczętą butelkę, wrócił, nalał kieliszki. Wypili. — Otóż..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 38
" — A cóż ja ci mogę pomódz?... Mów! Rozporządzaj mną! — Kiedy odmawiasz... — Nie odmawiałem, słowo honoru... wiesz, słowo wiatr, ot i powiedziałem, abyś się opamiętał i mówił porządnie. Więc co mam zrobić? — Ty dobrze jesteś z Ireną Pawłowiczówną. Ona ciebie..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 39
" uprzedź ją tylko, że poproszę, aby mi pozwoliła złożyć im wizytę i bywać u nich. — Zgoda! Zuch z ciebie!... Ale nie sądziłem, że u ciebie taka gorąca krew! Ot, zobaczył, zakochał się na zabój i gotów na wszystko — zaśmiał się. — U mnie krew gruzińska, bracie, ja w..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 40
" — Nie chciałbym być twoim wrogiem. — Ja, Wasylu Antonowiczu, serdeczny człowiek, miękki, ale jak kocham, to bez pamięci. a jak nienawidzę, to także. I jeszcze jedno wiesz, przyjacielu, szepnij Irenie Pawłowiczównie, ale aby i Olga Aleksandrowiczówna posłyszała, że ten Płazow to..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 41
" Zaczęła się rozmowa banalna o pogodzie, karnawale... Rotmistrz posępniał i co chwila oglądał się na drzwi przy każdym szeleście. — Pozwoli pan, że zajrzę do Olgi. — Ależ bardzo proszę. Zastała ją nad książką. — Oldziu, wyjdź do salonu, on przecież nie dla mnie tu..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 42
" — Jeśli będzie co nam groziło, oddamy się pod opiekę pana. — Będę szczęśliwy. — Ależ ciociu, cóż może nam grozić? Tutaj, w tym spokojnym kraju?! — Pani, panno Olgo, mówi spokojny kraj — uśmiechnął się z lekką ironią — jeśli spokój panuje, to tylko dzięki nam..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 43
" przestraszać. To, co mówiłem, jest niestety prawdą. Socyaliści szerzą swe zasady zbrodnicze, przewrotne, i znajdują posłuch w ciemnej masie robotników. — Słyszałam coś o socyalistach — mówiła Olga, spoglądając na rotmistrza — ale nie znam ich zasad. — Ich zasady są..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 44
" — I tym poradzimy. Rząd niczego nie zaniedbuje, aby spokój panował. — Ach, jak jabym chciała widzieć socyalistę prawdziwego! — zawołała pani. Olga spojrzała na nią drwiąco, lecz szybko spuściła powieki. — Idź pani do fabryki, wśród robotników znajdzie ich pani na pewno...."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 45
" bałaś mu się... trzeba przyznać, że on przystojny i elegancki. — Ale zawsze żandarm. — Prawda... gwardya stoi wyżej... Idę, Olgo, do miasta, mam kilka sprawunków, może pójdziesz ze mną? — Nie, ciociu, zostanę w domu. W kilka dni Bolcew zaproszony zjawił się około ósmej..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 46
" tyę, ufność i przyjaźń. Otoczy ją swoją uwagą, pamięcią, względami, całą siatką pajęczą swej miłości. Nie będzie teatru, koncertu, wizyty, aby nie spotkała jego zakochanych oczu. Stosownie do tego postanowienia badał tego wieczoru jej zamiłowania i co ją najbardziej..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 47
" Wiem, że jej u cioci doskonale, ale nie gardź pani i moją ofiarą. — Byle pan nie żądał wysokiej nagrody — zaśmiała się — ale co do Olgi, to sama nie wiem... to takie dziecko, wszystko ją bawi i cieszy. — Ale co szczególniej? — Nie wiem... zbadaj pan sam. — Bardzo dobra..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 48
" — Czytałeś pan tę odezwę? — Nie... ale mówiono mi, że wzywa wprost do powstania. — Co ty mówisz, Pierre?! — zawołała pani — i dlaczego mi nic nie powiedziałeś o tem? — To nie żaden bal, ani raut — uśmiechnął się drwiąco — to rzecz urzędowa. — Ależ tu idzie o..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 49
" — Co mówi ta proklamacya? — odezwał się Sudkiewicz, popijając wino. — Wydział P.P.S., to znaczy: polska partya socyalistyczna — patrzał na Olgę, zaznaczając, że tylko dla niej mówi — usprawiedliwia się, że nie wzywa dotychczas do karania zbirów moskiewskich, to jest nas..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 50
" — Ale dobrze płatne — zaśmiał się rotmistrz — i każdy z nich wie, co go czeka. — Czy schwytano morderców — spytała Olga. — Wzięto kilku podejrzanych, są poszlaki. Olga odetchnęła swobodniej i zwracając się do Bolcewa: — Jutro otrzymam odezwę?... a innych pism pan..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 51
" — Zatem jutro nie będzie lekcyi — uśmiechnęła się Olga. — Niestety, służba — westchnął. — Jadę wprawdzie po drugiej, ale rano nie mogę trudzić pani. — Jeśli nie jest niedyskrecyą — odezwała się pani — czy wolno wiedzieć, w jakim celu do Łodzi? — Ach, jakie te..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 52
" bardzo przystojny. Przypatrzyłam mu się dzisiaj... i jaką ma rękę arystokratyczną! — Nie zauważyłam tego szczegółu — uśmiechnęła się — ale jest przystojny. — I jakie oczy robi do ciebie! — Krępuje mnie tem śledzeniem. — On jest w tobie śmiertelnie zakochany. — Co..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 53
" szlachetniejsza, a przedewszystkiem rozumniejsza od tych gąsek polskich. — Ciociu, to tylko różnica przekonań ich a moich, nie rozumu i innych doskonałości — uśmiechnęła się — a teraz dobranoc cioci, już blisko dwunasta. — Dobranoc, kochanie, a nie śnij o mundurze. — Niema..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 54
" rzeń w domu, musiała z godzinę przesiedzieć w swym pokoju. Gdy przechodziła do łazienki, zaspany lokaj zabierał się do porządkowania jadalnego pokoju i zdziwiony zapytał: — Jaśnie panienka już wstała? Dopiero pół do ósmej. — Nie mogłam spać. — Czy przygotować śniadanie?..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 55
" — Przygotuj mi Sabinko, dawniejszy kapelusz, ten z drogi i pelerynę zakopiańską. — Może lepiej żakiet, bo deszcz i niewygodnie będzie w pelerynie z parasolem. — Dawaj pelerynę... tylko zaraz. Ubrawszy się wsiadła w pierwszą napotkaną dorożkę i pojechała. Portyer u wejścia w..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 56
" się uśmiechając — proszę tu, do poczekalni, zaraz się dowiem, czy jest? Weszła do wielkiego, jasnego pokoju, który tem się odszczególniał, że w każdej ścianie prócz wielkiego okna, miał drzwi oszklone, wychodzące na kurytarze sąsiednie. Stała przy stoliku zajmującym środek..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 57
" — Rotmistrz żandarmów jedzie dziś do Łodzi, szuka składu odezw — i głośniej — prosiłabym pana o radę i pomoc. — Ja nie bawię się w protekcye -- zawołał głośno, a ciszej — portyer to szpieg — i znów głośniej — może pani pomoże inny. — Kogóż pan radzi?..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 58
" — Przychodzę tu od pana Buczka. — A więc w jego interesie... wiem już... proszę, zechciej pani spocząć... Czy może pani zaczekać do dwunastej, bo nie mam potrzebnych aktów — spojrzał w stronę drugiego pana siedzącego w tym samym pokoju. Olga zawahała się na chwilę, lecz..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 59
" — Wy towarzyszka? — Tak jest. — Z dziesiątki? — Buczka i Heleny. — Aha, to wy ta trzecia, mówiono mi, otóż sam nie mogę, ale pójdziecie na dworzec. Warszawsko-Wiedeński, do trzeciej klasy, zapytacie o konduktora Wierzbę i powiecie mu od Komara, że rotmistrz Bolcew, znają go..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 60
" Nareszcie jestem w robocie, pomyślała ucieszona, i to w takiej poważnej, gdzie idzie o los ludzki, a nie jak w Galicyi, gdzie zaczyna się i kończy na gadaniu. I jacy oni wszyscy przyjemni, serdeczni, jak gdybym była ich bliską, znaną, wypróbowaną... A Żalecki, jak on zręcznie zmylił..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 61
" tyle mała, bo piętnaście rubli, ale cóż, gdy ani gry, ani gości szumnych... — Zawsze coś ci kapnie — zaśmiał się rotmistrz. — Tylko od pana rotmistrza Lednoj, ten się czasem ulituje... Myślę też szukać innej służby. Hm... Zanim porzucisz, dam ci zarobek. Uważaj co..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 62
" — Zaczekaj tutaj... dam ci Ust. Napisał kilka słów i wyjąwszy ze szuflady dwa egzemplarze odezwy, włożył do koperty. — Masz zadatku pięć rubli... list oddasz i kłaniaj się państwu odemnie... pamiętaj telefon 28... idź!... Pani Sudkiewicz otrzymawszy list, przeczytała z pewnem..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 63
" — Nie tak bardzo, ale zawsze dosyć, aby to odczuć, bo rozumiesz, że przełożonych mego męża muszę przyjmować... Moje życie nie jest także na różach — westchnęła. — Ja też nie myślę iść za mąż. — Tak się to mówi... gdzie idziesz, Olgo? — Napiszę list do papy. —..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 64
" — I kiedy? I jak? — mówiła z goryczą — przychodzę o szóstej rano, odbieram motki i do dwunastej wydaję motki. Przychodzę z obiadu o pierwszej i znów wydaję motki do szóstej wieczorem, a potem obrachunek do siódmej, do ósmej, bo trzeba pomódz, zapisać ... — A wieczorami,..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 65
" — Dzień dobry, koleżankom — podał rękę — co słychać u was? — Helena traci wiarę w siebie, w swe siły i zdolności... coś trzeba radzić. Usiadt, wpatrując się w Helenę: — Chorzy jesteście? — Nie, nic mi nie brakuje, chodzę, jem, śpię... — W takim razie nic..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 66
" Helena spojrzała na niego złem okiem i odezwała się z goryczą: — Wy wszystko obracacie w żart, uczucia, obowiązki, cierpienie! Żalecki poczerwieniał oczy mu błysnęły, lecz odparł natychmiast spokojnie: — Wy, koleżanko, naprawdę jesteście rozdrażniona... ależ zmiłujcie..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 67
" cie, że w naszych stosunkach obowiązuje tylko i jedynie prawda. — Dziękuję wam, to mi dodaje otuchy, że jednak przydam się na coś. — Nie wątpię w to ani na chwilę, tylko nie sądźcie, że cuda zrobicie, dlatego, że byliście na uniwersytecie a zniżyliście się do maszyny z..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 68
" ścinność jest tak wspaniała, że mam dla was serdelki i chleb! Podeszła do szafki w murze i wyjęła cztery serdelki i bocheneczek chleba. — W obawie, że zechcecie zjeść wszystko, chowam moją kolacyę — zawinęła starannie jeden serdelek i włożyła do szafki — teraz, o..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 69
" cyi i prawdopodobnie umożliwi ucieczkę aresztowanym. Salve Caesar! — Teraz wyśmiewacie się ze mnie — powiedziała Olga zaczerwieniona. — Prawdę wam powiedziałem i Komar kazał wam podziękować, a to dużo! — Co wy mówicie ze mną jakimś cygańskim narzeczem albo jestem w..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 70
" — W gorączce chwili — zaczęła Olga — opuściłam drobne szczegóły. — Jakie? mówcie? — Generał-gubernator wyznaczył nagrodę trzysta rubli za schwytanie głównego agitatora odezw. — To dobra wiadomość — cieszył się Żalecki — podniesie urok partyi, która wie o..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 71
" — I w jakim celu, kolego? — spytała Olga. — Najpierw, aby mnie nie przepędzono i abym silnie stanął; następnie muszą mnie robotnicy szanować jako fachowego i pracowitego robotnika, który dba o swój byt. Takiemu, jak sądzę łatwiej uwierzą i chętniej posłuchają jego rady i..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 72
" Jednak Paweł miał racyę, mówiąc, że kobiety są bardzo dobre, gdy idzie o wykonanie polecenia, pomyślał Żalecki, patrząc na Helenę, lecz gdy zwrócił oczy na Olgę, przyznał, że od reguły są wyjątki i tem chętniej poddał się uczuciu miłości, które go przepełniało. Miał..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 73
" duszno, w pokoju, niebo się rozjaśniło, przejdźmy się. Zgodzono się chętnie. Olga i Żalecki schodzili pierwsi ze schodów, Helena bowiem zatrzymała się, aby zamknąć drzwi. — Koleżanko — prawie szeptał — czy wiecie, że jeszcze dwadzieścia jeden miesięcy i osiemnaście dni?..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 74
" chnięta i rozjaśniona — »w naszych stosunkach obowiązuje tylko i jedynie prawda« — powtórzyła słowa Żaleckiego i spojrzała na niego. — Ja się tego domyśliwałam ... Czy chcecie, ażebym was pobłogosławiła? — Za wcześnie — zaśmiała się Olga — przyjdzie i na to...."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 75
" morzu, dostaną jeszcze łupnia na lądzie i zawita wiosna ludów, wiosna wolności naszej. Wszczęli żywą rozmowę o wojnie, o polityce, o możliwej mobilizacyi i czas mijał im szybko i wesoło. — Jakiś przechodzący spytał Żaleckiego o godzinę. — Za dziesięć minut piąta. — Co..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 76
" chać — skinęła na doróżkę — do widzenia... a kiedy? — U mnie w niedzielę o jedenastej. — Będę. Do widzenia. Żalecki tak się wpatrzył w doróżkę odjeżdżającą z Olgą, że Helena musiała zawołać: — Chodźcie kolego! Czy wy tacy zakochani? — Bardzo. "

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 77
" V. Rotmistrz Bolcew przyjechał w niedzielę do Warszawy i dowiedział się telefonicznie od Jana, że Olga, wyszedłszy przed jedenastą rano, wróciła dopiero po piątej popołudniu, tłómacząc się przed ciotką, że była z koleżanką, a na pytanie Sudkiewicza, czy i z kolegą, nic..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 78
" był przystojnym mężczyzną, włosy czarne, bujne, wysokie czoło, rysy twarzy regularne. Nie, on tego upokorzenia nie zniesie, aby ona go odtrąciła... on gotów w piekło pójść za nią, a ona zapewne drwiła z niego, naśmiewała się z jego zakochanej miny, z jego słów czułych ......"

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 79
" — Jakiż rezultat z podróży? — spytała Sudkiewiczowa. — Spodziewam się, że jak zawsze świetny. — Tym razem nieszczególnie się powiodło. Istotnie nici przerwały się nagle, widocznie domyślono się, że jesteśmy na tropie. Ale nie udało się dziś, uda się jutro. Cóż u..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 80
" — Zapewne z uniwersytetu — uśmiechnął się. Już pani Sudkiewicz otworzyła usta, by potwierdzić, gdy Olga przerwała: — Koleżanka z pensyonatu petersburskiego. Rotmistrz zbyt często prowadził śledztwo, by nie spostrzegł ruchu ciotki. Coś w tem jest? coś ukrywa? — Całe..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 81
" — Pani tylko moją myśl lepiej wyraziła! Ach, jaka pani mądra. — Czy dlatego, że pańską myśl rozwinęłam — zażartowała swobodnie. — Jestem głupi, przyznanie maże winę — uderzył się w piersi. — I ja nieinaczej rozumiem — wmieszała się pani — nasz stosunek do..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 82
" Przeszli do pokoju Olgi, bardzo czystego, zacisznego, przepełnionego zapachem wiosennych kwiatów. — Ach, jak tu rozkosznie — westchnął rotmistrz. — Siadaj pan — uśmiechnęła się pani — i czy nie piękne gniazdko uwiłam dla złotego ptaszka? — Prześliczne... jaka tu harmonia,..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 83
" — Ktoś dzwoni, jaśnie pani. Zaczekali, póki Jan nie otworzył. Za drzwiami stał posłaniec i podawał list. Odebrała go   pani, a rozdarłszy kopertę, rzekła: — Jest loża... idziemy! Pan rotmistrz może zechce poczekać na nas w salonie, albo może pan woli przyjść wprost..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 84
" — Przyniosłem broszury, aby stwierdzić moje słowa. Są tu w tej teczce — podniósł w górę. — Ach, jaka ładna — chwaliła pani. — Może i ładna — uśmiechnął się — ale, że ważna, to wiem. — Jeżeli z powodu broszur, które tam są, to nie ważna — mówiła pani z..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 85
" którego na prawo i lewo szły wyszycia grubsze i cieńsze. Już jak ciotka próbowała otworzyć, zauważyła, że poruszenie dolnych wyszyć przyprawia zamek o lekkie zboczenie. Dojrzała, próbując rozmyślnie teczkę na różne sposoby, że jeden sznurek wyszycia nie kończy się gwiazdką,..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 86
" — Jeden w Petersburgu u generała, a jeden u pułkownika naszego. Gdyby szło tylko o teczkę, mógłbym powiedzieć, darować, ale zobowiązaliśmy się słowem oficerskiem do zatrzymania tajemnicy. — A, w takim razie, wobec słowa, cofam moje żądanie — skłoniła się pani ładnie..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 87
" zaśmiał się — kto przyznaje się do socyalistów, już nie należy do porządnych ludzi, lecz do bandy przewrotu całego porządku świata. Może pani źle, to jest niedokładnie się wyraziła, ze do socyalistów należą inteligentni. — To bardzo możliwe — pospieszyła Olga. — Z..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 88
" — W takim razie oddam. Jak długo wolno mi trzymać? — Aż do przeczytania... zresztą widzimy się dosyć często, a raczej ja panią widuję, bo szukam, bo mojem jedynem szczęściem na świecie widzieć panią, słyszeć ją. — I doznaje pan tego szczęścia — zaśmiała się..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 89
" Martynow powiedział, gdzie inni w kobiecie widzą tylko piękną kobietę, a pan chce duszy... I ja jestem tego samego zdania co pan. Rotmistrzowi pochlebiało to bardzo, że ona pamiętała słowa jego, ale z drugiej strony, czy to nie jej wybieg. — Panno Olgo, ja jestem szczery, otwarty..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 90
" — Czy to ostatnie słowo pani? — składał teczkę, jakgdyby się zabierał do odejścia. To oburzyło Olgę. Czyż on myśli, że będę go prosiła? i pod pierwszem wrażeniem powiedziała porywczo: — Ostatnie! On milczał, ważąc w myśli, co zrobić? Naznacza mu długi termin, do..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 91
" — Wiem, słyszałem ... ale ja ufam w dobroć serca pani. — Kto wie, czy mam dobre serce? Może mściwe i pamiętne urazy — sama nie wiem dokładnie. — Pani wątpi w siebie, ale ja nie wątpię i powierzę z całą ufnością życie moje, honor tajemnice wszystkie — a widząc, że..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 92
" nie... pójdę schować, aby ktoś niepowołany nie dojrzał i nie przeczytał. — O, z pani ostrożna kobieta! — zachwycał się rotmistrz, a po jej wyjściu dodał: — Dziś prawie oświadczyłem się pannie Oldze, kazała mi czekać rok, może dłużej, ale liczę na przyjaźń pani —..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 93
" — Prócz tego »innego«, jestem spokojny o resztę... a czy ona mówi co o mnie? — Owszem... chwali pana uprzejmość, delikatność! ... przyznaje nawet, że pan mity i przystojny. — Dziękuję pani — ucałował jej rękę — to mam tylko pani do zawdzięczenia. Nie zapomnę tego...."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 94
" — Ale gdyby sobie poszedł, byłoby ci przykro? — Nie wiem. — To już dobrze — zaśmiała się wesoło — kto wie, czy w tym roku nie będę na twoim ślubie. — W każdym razie nie w tym roku. — Więc na przyszły rok? — Nie wiem. — Idę odwiedzie Tatianę, tam są karty..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 95
" przyniósł list do niej, ale odda go tylko w jej ręce. Wyszła do przedpokoju, a posłaniec zapytał: — Czy to pani, panna Olga Wojtyrska? — Ja nią jestem. — To jest interes od pana Buczka, może to nie do pani? — Znam go — zarumieniła się przy jego nazwisku — dajcie — i..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 96
" stynktownie nie lubiła go za jego podsłuchiwanie i podpatrywanie każdego jej słowa, każdego ruchu. Nareszcie posłyszała kroki Jana i otwieranie drzwi. Szybko weszła do przedpokoju. Jakiś służący sklepowy, położywszy w progu wielkie pudło, używane zazwyczaj na przesyłanie sukien..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 97
" cznej ułożyli szybko broszury, a gdy Olga otworzyła drzwi, zastała Jana stojącego w przedpokoju. — A Jan czego? — spytała nachmurzona. — Czekałem, aby drzwi zamknąć za nim — wskazał na człowieka z pudłem. Rano poszła do Komara, a że dzień majowy był jasny i pogodny, Komar..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 98
" — Rozumiem ... a nie wiecie czego o panu Pawle? — Ten teraz wysyła tylko — uśmiechnął się — wkrótce znów dostaniecie, przygotujcie miejsce. — O, tego mi nie zabraknie. — Bywajcie zdrowi... i nie pisujcie ani pamiętników, ani listów; do widzenia! — uścisnął serdecznie..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 99
" mieniu i swe tajemne wycieczki i przyjmowanie ukryte rotmistrza Lednoja. Łańcuszek uniemożliwiłby jej schadzki, to też zaczerwieniona z gniewu, zawołała: — O kim to mówisz, że wychodzi i wchodzi? — Nie o jaśnie pani... ale na ten przykład jasna panienka. — A tobie, kpie. co do..."

Bojownicy : powieść cz. 2 - strona 100
" — Chętnie... to dlatego zapewne mówił Komar, by wam siódmą przypomnieć. — Na razie zbytek troskliwości — śmiał się — bo idę w moim interesie... ale chodźmy już... pójdziemy Alejami Jerozolimskiemi i jakoś trafimy. Czy oddaliście broszury? — W dwóch miejscach, jeszcze w..."