Bojownicy : powieść cz. 1
Gruszecki Artur
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 1
" BOJOWNICY powieść napisał Artur Gruszecki Kraków G. Gebethner i ska MCMVII. "
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 2
" Drukarnia Uniw. Jagiell. pod zarządem J. Filipowskiego. "
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 3
" I. W mroźny, wietrzny dzień lutowy, na jednej z ulic miasta, zwracało na siebie uwagę nielicznych przechodniów towarzystwo złożone z dwóch kobiet i mężczyzny, blondyna smukłego, ubranego dość niedbale. Mimo pogwizdu wiatru, miotącego mokrym śniegiem, swobodna, dość głośna..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 4
" — Nie dla waszych pochwał ani dla spisku ubieram się tak skromnie — odpowiedziała wesoło Borwiczówna — ale ze szlachetnej oszczędności, jak mówił biedny Jonatan. Weszli w ciemnawe podwórze wielkiej kamienicy i Żalecki, wskazując na okna trzeciego piętra, rzekł: — Tam..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 5
" z pobielonemi ścianami, które surowo odbijały od szarych murów przeciwległej kamienicy i żółtych drzwi. Przy stoliku pod oknem stały dwa krzesła, przeznaczone dla koleżanek, a zydel, stanowiący zazwyczaj niezbędną część umywalni, dziś miał służyć dla Żaleckiego. —..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 6
" — Wy, kolego — mówił Żalecki — jak przekonaliśmy się z rozmowy z Płużkiem, jesteście znani w kołach warszawskich... — Znany nie tak bardzo... usłużyłem, gdy było potrzeba... i nie usuwałem się od roboty, kiedy polecono. — I dawno jesteście w tej partyi? — spytała..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 7
" — Formalności? — uśmiechnął się — tyle tylko, że ktoś inny ręczy, iż wami nie powoduje nic innego, tylko chęć służenia dobrej sprawie. To wystarcza, bo wy odpowiadacie sobą... Muszę wam też powiedzieć, że nazwisk nigdy się nie mówi, ani swoich, ani cudzych. Są tylko..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 8
" wolno zmieniać. Ale dosyć tej nauki — zaśmiał się swobodnie — bo i sam nauczyciel nie więcej wie od was. — A kiedyż będziemy należeli do partyi? — spytała z pewnem zniecierpliwieniem Olga. — Faktycznie już należycie, a formalnie... Przerwał, gdyż dało się słyszeć..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 9
" Wyjął papierośnicę i poprosiwszy panie o pozwolenie, zapalił papierosa. W porównaniu do Żaleckiego i wogóle socyalnych demokratów, był elegancko ubrany, miał kołnierzyk nieposzlakowanej białości i modnie zawiązaną krawatkę. — Cieszy mnie, że spotykam was tutaj, nie samego..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 10
" — A więc jadę — rzekł stanowczym głosem — czy to wszystko mam zabrać? — Mężu szlachetny — zaśmiał się — byłbyś bardziej objuczony, aniżeli wielbłądy darami królowej Saby dla króla Salomona. Przystąpił do walizki, otworzył i wyjmując paczki zawiązanych broszur,..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 11
" śledzą. Szpiegów i tajnych ajentów włóczy się mnóstwo... Otóż, Stachu, te cztery paczki sam zabierzesz. Pierwsze dwie — wskazał na leżące broszury — oddasz w Częstochowie. Pociąg stoi tam dziesięć minut, wejdziesz do bufetu, zażądasz kawy białej, ktoś zbliży się i..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 12
" — To są odezwy rewolucyjne — mówił Paweł — na tych można się sparzyć, conajmniej półroczne śledztwo w cytadeli. W ostatniej chwili wręczono mi te odezwy, nie miałem czasu przygotować przemytnika, a jutro rano muszą być na miejscu. Kto z was gotów? — spojrzał na milczące..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 13
" ków, ze przewożą fatałaszki — a widząc stropioną minę Heleny i Olgi — wy, kobiety, tam w kraju możecie oddawać bardzo wielkie przysługi, ale nie na stacyach pogranicznych. Tam wasze miejsce... Lecz na bezrybiu i rak ryba — uśmiechnął się — jedźcie... Czy ta ilość nie..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 14
" was nie zaczepić, to zawieziecie dalej tę paczkę i oddacie obydwie w Łodzi. W Koluszkach będziecie o siódmej wieczorem, a w Łodzi o ósmej. Weźmiecie dorożkę, każecie się zawieźć na ulicę Wesołą, numer dziewiąty i na drugiem piętrze są jedyne drzwi, zadzwonicie, spytacie się..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 15
" dyka... kuferek, reszta broszur i moje graty tu zostaną, przenocuję u ciebie. Gdzie będzie klucz? — Nad drzwiami, nad futryną. — Bywaj zdrów... do widzenia — uścisnął wszystkim rękę i szybko wyszedł. Helena podniosła z podłogi paczkę i ciekawie oglądała. Żalecki wstał i..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 16
" — Już... i na chwilę wpadnę przed odejściem pociągu. — Jak chcesz... ale nie zbliżaj się do mnie — zaśmiał się — będę we futrze z bobrowym kołnierzem. — Prawda... więc do widzenia. — Kolego Żalecki, pomóżcie mi zabrać te paczki — zawołała Helena — tylko kto..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 17
" na łóżku, a zobaczywszy tak znaczną ilość, znów zwątpił, czy one pomieszczą się na nim. Następnie wyjął ze szafy wiszące tam ubranie i obejrzał z westchnieniem, gdyż spodnie u dołu były postrzępione. Ułożywszy je starannie na stole, odcinał scyzorykiem wiszące strzępy i..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 18
" — Tylko pamiętajcie stąpać z wdziękiem, spokojnie i raczej powłóczyć nogami, aniżeli podnosić wysoko... Teraz włóżcie spodnie... o! marne!... nie macie lepszych? — Nie mam. — Zrzućcie wasze... bierzcie moje — rozbierał się— musicie porządnie wyglądać... No, z dwoma..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 19
" taki pan! — śmiał się. — Przecież musicie się rozpiąć przy rewizyi... jesteśmy jednego wzrostu, zabierajcie mój tużurek — a gdy Walczak się ubrał — wcale przyzwoicie... nie miałem pojęcia, że tak elegancko wyglądam. Teraz pokażcie waszą fizys... podła broda, trzeba..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 20
" — Weźcież i anglez, jedyna rzecz, świadcząca o was korzystnie. — No, jedźmy — wziął w rękę kuferek i poczuł, że w jednem miejscu pękł szpagat — wiecie, sznurek przerwał się. — Gdzie? — Z boku prawego. — To nic... przytrzyma koszula. W opalonym wagonie było kilka..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 21
" ferek i tak był zajęty uwagą, czy nie osuwają się książki, iż nie zauważył urzędnika cłowego przed sobą, dopiero zbudził go surowy głos: — Otwórz pan! Sięgnął za szybko do kieszeni i przy tym gwałtownym ruchu pęki szpagat na ramieniu. Podejrzliwie, z pod oka, spojrzał na..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 22
" Artielszczyk przeskoczył ladę i wziąwszy kuferek, zachęcał: — Chodźmy, panie! Dobryś... tobie łatwo, ale mnie?! Rozejrzał się w około, dostrzegł, że ci i owi z dozorców celnych, ustawionych w sali przy oknach, patrzą na niego. Pod tem wrażeniem przyspieszył kroku i poczuł..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 23
" w długi kurytarz, po którym kręcili się dozorcy cłowi, żandarmi, posługacze. Oddawszy kuferek, szedł zwolna tuląc futro do siebie, aby nie osunęły się książki z boku. Odetchnął dopiero w sali restauracyjnej, gdy usiadł przy najbliższym stoliku. Spojrzał na zegarek, było..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 24
" chodziły z kasy stronnictwa i uważał sobie za obowiązek wydać jak najmniej. Zapachła mu kiełbasa z kapustą, ale miał wątpliwość, czy pan w takiem wspaniałem futrze może jeść kiełbasę bez zwrócenia szczególnej uwagi. Osądził, że bezpieczniej będzie zjeść polędwicę,..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 25
" Weselej spojrzał na salę, wtem wszedł podoficer żandarmski i zaczął oczyma szukać kogoś po sali, przechodząc zwolna pomiędzy stołami. — A jeśli to mnie? — błysnęło mu — wielka historya, to posiedzę w więzieniu. Lekcye oddam innemu i będzie wszystko w porządku... no, nie..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 26
" Odtworzył sobie obraz, gdy czytał to nazwisko... tak, na zielonkawem tle był orzeł austryacki... lecz nie idzie o orła. Potem widział wydrukowany napis paszport... i takie kancelaryjne pismo, które mu się podobało. Tem pismem oznaczone było nazwisko... tak, pamięta dobrze, kończyło..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 27
" Jak tylko pociąg ruszył, zasłonił okna firanką, rozebrał się i przecinając sznurki, ściągał ze siebie broszury, wtłaczając je do kuferka. Za Ząbkowicami uporządkował broszury i przygotował paczkę przeznaczoną do Częstochowy. Dojechawszy tam, wszedł do sali, w której..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 28
" — Pani dawno w Częstochowie? — Mieszkam stale — a ciszej — dobrze, że są, upominają się... zostaw pan... idź pan do bufetu... i za chwilę wyjdź. — Rozumiem. Zręcznie położył paczkę, podszedł do bufetu i wkrótce siadł do wagonu. — Tu poszło mi składnie... a Piotrków..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 29
" on zgodził się na jej wyjazd, on nie przestrzegł jej należycie. Sam Paweł wahał się, czy powierzyć jej odezwy? Wojtyrska chciała ją zastąpić... może to przypadek, ale może i ostrzeżenie losu. Uśmiechnął się ze siebie... przecież on w żadne tego rodzaju przesądy nie wierzy;..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 30
" — Nie... ale lekkie, ciepłe, a ranki bywajązimne. — I noce także, a jakże!... Ale nie jestem siostrą, nawet mleczną Walczaka i nie chcę chlubić się futrem, chociażby bez bobrowego kołnierza — mówiła wesołym tonem. — On jednak musiał wziąć futro ze względu na ilość..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 31
" — Byłam uprzedzona i nie znałam go...— a widząc jej uśmiech — tylko, proszę cię, nie sądź, że on mnie interesuje cokolwiek więcej, aniżeli jako działacz społeczny i polityczny. — Nie przypuszczałam też nic innego. Czy dolegają ci paczki papierów? — Trochę uciskają..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 32
" wiadomy sobie i wsiadła do zamówionych z wieczora sanek. Na ulicach było dość pusto, gdyż nad ranem zerwał się zimny, ostry wiatr, sypiący od czasu do czasu kłującemi igiełkami lodu. Helena, która wyszła z ciepłego mieszkania, poczuła dojmujący chłód poranka zimowego. Drżała..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 33
" więzieniu, o biciu okrutnem, o wilgotnych celkach podziemnych, z mnóstwem szczurów i różnego rodzaju owadów. Taki szczur włazi na ciało, zimny, wstrętny, tłusty i gryzie; broni się przed jednym, drugie nadbiegają, czuje je na całem ciele, wzdrygnęła się. I po ścianach..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 34
" Zbliżył się wreszcie urzędnik, a zobaczywszy złożoną jasną sukienkę, buciki i inne drobiazgi toaletowe, zapytał dość łagodnym tonem, jakkolwiek twarz jego zmarszczona, ze szpakowatą brodą, nadawała mu wygląd surowy. — Czy pani za paszportem? — Tak jest. — Nazwisko pani?..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 35
" raz karnawał... może koronki, może materyę jedwabną? — uśmiechnął się pod wąsem. Helena przy tem zapytaniu poczuła, że strach wszedł w jej oczy, że to dziwne zimno, które ją przejmowało, znów otacza lodem jej serce. Zmogła się jednak i zasłoniwszy oczy powiekami,..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 36
" a może lepiej zaraz się przyznać i oddać odezwy, uniknie przykrości rozbierania się. Słusznie przeczuwała rewizyę, gdyż ten urzędnik wiedział, co wiezie i pytał o jej nazwisko. Odruchowo spojrzała w oczy tego urzędnika, który z uśmiechem ironicznym przysłuchiwał się..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 37
" — Tak... trochę, ale to przejdzie. — Michał Michajłowicz, stakan wody. — Siej czas. Wypiła zimnej wody i siły wróciły. Znów podziękowała urzędnikowi i spokojna, równym krokiem wyszła ze sali. Gdy usiadła w sali restauracyjnej i kazała podać herbatę, poczęła robić sobie..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 38
" Garson przyniósł herbatę z kubkiem śmietanki, przysunął masło i bułki. Przypomniała sobie że jest głodna i popijając herbatę, rozmyślała w dalszym ciągu o przyczynie pytania o nazwisko. — Już wiem — szepnęła, uradowana odkryciem. Zapewne ajent, śledzący pana Pawła,..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 39
" że ona wyprostowała się, obciągnęła żakiet, poprawiła kapelusz i uśmiechnęła się, zbliżył się zwolna do jej stołu, siadł naprzeciw, kazał podać herbatę, i czapkę z odznaką urzędniczą położył na stole. Przez chwilę milczał, obserwując Helenę i wreszcie..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 40
" Helena udała, że nie słucha i zajęła się swoją herbatą. — Już po rewizyi aresztowali żandarmi... jakiegoś pana. Helena drgnęła i tak zadrżała, iż łyżeczka zadzwoniła o szklankę, zaczęła też gorączkowo mieszać herbatę. Aresztowano na pewne Walczaka, a ten urzędnik..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 41
" — Pobladła pani... — Mam migrenę dzisiaj. — Może pani przejdzie do damskiego przedziału? — wstał z krzesła — czy mogę odprowadzić panią? — Nie... dziękuję... to przejdzie. Dokończyła z przymusem herbatę, zapłaciła szybko, a chcąc pozbyć się niemiłego towarzysza,..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 42
" taki odważny bojownik wielkiej sprawy, ale cóż za racya płakać?! Spojrzała na pokój, dostrzegła karafkę z wodą, wstała, napiła się, odetchnęła i powiedziała sobie: złapali Walczaka, ubył ze szeregu, ale mnie nie złapią, i muszę podwójnie pracować, aby jego zastąpić, bo..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 43
" zewnątrz zamknięte, a okno z powodu śniegu i mrozu nie dało się otworzyć. Otworzył wreszcie konduktor i uchylając drzwi, spytał: — Pani do Zawiercia? — Tak... na chwilę. — Zaraz jedziemy... spóźni się pani. — Na sekundę tylko — cisnęła się do drzwi. Konduktor otworzył..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 44
" Czyż mogłam się spodziewać, aby takie odezwy zabierał jakiś pan w mundurze? Nawet go zauważyłam, ale byłam pewna, że to tamten ma odebrać... Konduktor, przechodząc kurytarzem, przystanął w drzwiach przedziału i zwrócił się do Heleny z dobrodusznym uśmiechem: — Cóż? Nie..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 45
" czyła żandarmów, oficerów i pomyślała ze smutkiem, że w tym Piotrkowie siedzi w więzieniu Walczak, schwytany w Granicy. Jak musi tam cierpieć, a może dziś było przesłuchanie? może go bito? Zapewne teraz, jeśli tylko jest przytomny, a nie w gorączce, myśli, że w tej chwili ona..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 46
" uwolnienia Walczaka, nie zauważyła, że pociąg dojeżdżał już do Koluszek. Dopiero konduktor, jej opiekun w drodze, wszedł do przedziału i rzekł uprzejmie: — Koluszki, proszę pani... tu się pani przesiada do Łodzi. Czy zawołać tragarza? — Bardzo proszę. A gdy Helena..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 47
" patrząc pod światło, nie mogła dobrze dojrzeć rysów. Stała, nie dowierzając swemu słuchowi i niemal była przekonana, że jest ofiarą halucynacji. Wtem odezwał się powtórnie ten sam głos, tylko bliżej. — Nie poznajecie mnie? — i wyciągnął ku niej rękę. — To wy?! Wy,..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 48
" Byłam pewna, że to was i dlatego tak się cieszę, że jesteście wolni. Nieznośny urzędniczysko — śmiała się. — Znów nie tak bardzo — uśmiechnął się leciutko — bo zmusił was do myślenia o mnie i witaliście mnie życzliwie, jak nigdy przedtem. Helena spoważniała w jednej..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 49
" konduktora o otwarciu drzwi, gdyż przypuszczalnie wobec dłuższego czasu stania przed wagonem byłby ją dostrzegł odbiorca. — Nie pociągnie to za sobą złych skutków — uspokajał Walczak — oddacie w Lodzi, jak wam polecił Paweł i wszystko będzie w porządku. Jednak ten Paweł zna..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 50
" się w słońcu brylanty śniegowe? Jak przy powiewie wiatru porywały się ze śnieżnej ziemi filigranowe dymki, zakręcały się, opadały, wyrównując białą płaszczyznę! A te ślady zgłodniałych myszy! Te skoki i zawroty zajęcze!... Świat jest przepiękny, gdy się patrzy na niego..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 51
" może ktoś wejść... już lepiej na miejscu. A jakie mieliście towarzystwo? — Rozmawiałem z robotnikami, pracującymi przy kolei. Wyborny materyał, lepszy, aniżeli w Galicyi. Tu, pod tym wszechstronnym uciskiem, ludzie czują potrzebę wspólnej obrony, bo jeden nie poradzi takiej sile...."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 52
" miejscu, ale to kuryer i bilet dużo kosztuje. Nie stać mnie na to. — I ja nie mam pieniędzy na wyrzucenie — uśmiechnęła się — wracam trzecią klasą. — W takim razie musicie wyjechać o siódmej z Łodzi, a wieczorem wrócicie do siebie. Trzeba przenocować w Łodzi. — A na..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 53
" soła, przeszła mimo żandarmów, stojących na peronie. Siedli do dorożki i Helena dała adres na Wesołą. Jechali wolno z powodu wybojów, pomiędzy huczącemi fabrykami, jasno oświetlonymi sklepami, wysokiemi kamienicami. Po chodnikach snuło się mnóstwo osób, wśród których..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 54
" dzi we frakach, białych krawatkach i rękawiczkach, a jeden z nich przemówił bardzo uprzejmie: — Proszę... niech pani raczy wejść. Zawahała się i stała przez chwilę niezdecydowana. Oczekiwała, idąc na górę, że ów pan Ryszard mieszka ubogo, coś w rodzaju jej kolegów, i że..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 55
" — Czego pani sobie życzy?... Niechże pani wejdzie do przedpokoju. Helena z paczką i książką w ręku weszła zarumieniona z gniewu z powodu tych przeszkód. — Chcę widzieć pana Ryszarda. Ci panowie -- spojrzała lekceważąco — nie uważali za stosowne poprosić go. — Ryszarda?..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 56
" — Przywiozłam odezwy. — Odezwy?! Dawaj pani... nareszcie zdecydowali się... Gdzie są? — Niech mnie pan zostawi samą, muszę, je wyjąć. — Zaraz... a Pawła dawno widziała pani? Ostatni list miałem ze Szwajcaryi. — Wczoraj... przed wieczorem. — A dziś pani tutaj?! Dzielna..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 57
" — A co ona tam robi? — wskazała na pokój. — Przebiera się. — Jakto? — No, wyjmuje przesyłkę. — Może jej pomódz? — Nie, mamo... ona młoda. — I dosyć ładna — dodała matka. Drzwi otworzyły się i prawie wbiegła młoda panna, blondynka, w jasnej fularowej sukni. —..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 58
" schował starannie do skrytki biurka — a teraz poproszę was do jadalnego pokoju... tam pewno już przygotowano. — Dziękuję wam, ale muszę iść natychmiast — ubierała się w paltocik. — Wolne żarty — zaśmiał się — ani mi się śni. Paweł zwymyślałby mnie od ostatniego,..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 59
" — Witajcie towarzyszu broni — podał rękę — dopiero dowiedziałem się, że czekacie na dole. Zapraszam was do siebie. — Dziękuję, ale muszę jechać dalej, nie mogę korzystać z waszej gościnności. — Gdzieś jeść musicie, chodźcie! — Nie, dziękuję. Jeśli koleżanka..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 60
" męczą dziesiętnicy, dawajcie wszystkie... a to niespodzianka! To skarby dla mnie. — Dosyć tanie — uśmiechnąłsię Walczak. — Jak to widać Galileusza; nie rozumiecie położenia i to, co dla was chleb powszedni, dla nas niczem marcypany. Wprowadził go do pokoju, w którym siedziała..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 61
" cami, po prostu nie chcieli mnie dopuście do pana Ryszarda — śmiała się. — A chciałem was wyręczyć. — Nie żałuję wcale, że poszłam sama. W tej chwili wszedł Ryszard i zostawiając za sobą drzwi otwarte: — Proszę was na przekąskę tymczasem... za godzinę będzie kolacya...."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 62
" uśmiechnęła się i nabierając na talerzyk pasztetu — trzeci rok na uniwersytecie, mam doświadczenie. — O, i wielkie — zaśmiała się szczerze. — Jedzcie, panie Stanisławie, może wam nie smakuje? A może wędlin? — Dziękuję wam, wszystko doskonałe, a czuję wilczy apetyt, bo..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 63
" nauką, że zdawało się, iż na nic innego nie macie czasu. — Widzicie teraz, że na obowiązki mam czas. — Teraz lepiej was poznaję i tem więcej się cieszę ze spotkania; kilka dni będziecie u nas, poznacie Łódź. — Nie, nie mogę... muszę wracać. — Ależ... — zaczęła..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 64
" ska koleżanki... złe nie śpi i zawsze trzeba się mieć na ostrożności. — Bardzo słuszna uwaga, moja mamo, proszę uprzedzić Bronię. — Dobrze... zaraz... a przypilnuj, aby jadł pan Stanisław. Ryszard przysuwał mu półmiski. — Dziękuję... dajcie mi, jeśli macie, wody. — To..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 65
" — Wiecie, my wogóle zanadto cenimy spryt żandarmów i szpiclów. Najczęściej zdradza nas przypadek albo własna nieostrożność. Nie taki djabeł straszny — zaśmiał się. Do pokoju wszedł pospiesznie młody człowiek i zawołał: — Ryszardzie, zamówiłeś pannę do mazura,..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 66
" II. Żalecki, gdy mówił Oldze przy rozstaniu się z Walczakiem i po zaznajomieniu się z Pawłem, słowa: znajdzie się robota dla nas! już był powziął plan rozmówienia się z Pawłem i otrzymania od niego wskazówek. Na drugi dzień rano, przed godziną ósmą, poszedł do..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 67
" Źalecki spojrzał w głąb pokoju, gdzie stał żelazny piecyk, a spostrzegłszy drwa i węgle: — Zaraz będzie wara cieplej — i rozpalał w piecyku. — Wiecie, nie znoszę zimna — mówił Paweł — i gdyby mnie wysłano na Sybir, umarłbym do trzech dni. — Unikajcież Sybiru —..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 68
" wypuszczając kłąb dymu — a przedtem gdzie należeliście? — Do socyalnej-demokracyi. Paweł poruszył się i spojrzał zaciekawiony. — Hm... tak samo i ja... widać, że to zwykła kolej, dobrze że nie starałem się o patent, bo wynalazek pospolity, a teraz co dalej? — Chcę..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 69
" — Istotnie jest — podał ręcznik. — Wiecie, ten Stach ma niemożliwe zamiłowanie do porządku... wyobrażam sobie, jak czysty byłby jego kościół i naturalnie pobożnych trzymałby przed kościołem, aby mu nie zabrudzili posadzki. Wczoraj poukładał moje rzeczy w szafie —..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 70
" — Pojechałem do kopalń naftowych, sam byłem robotnikem i zorganizowałem partyę. — Takiego nam trzeba, dobrze... a wy poddany austryacki? bo na nich zwraca uwagę policya. — Należę do państwa rosyjskiego. — Więc po co mnie pytacie? Zabierajcie wasze manatki, uwieście się przy..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 71
" resztę niech wasza dusza dośpiewa sobie, a ręce zrobią. — Dziękuję wam, pozwolicie, że zapiszę adresy, mogę zapomnieć, bo wyjadę dopiero za kilka dni. — Dobrze... ale przed Granicą... — Zniszczę, wiem — zapisał, a gdy skończył — to jedna sprawa, a teraz druga. —..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 72
" — Gniazdo nieszczególne... Czy jesteście jej pewni ? — Ręczę, jak za samego siebie. — Hm... tak się mówi tylko o żonie lub kochance... no, nie chmurzcie się, jestem starszy od was, znam kobiety. Czegóż ona chce? — Być pożyteczną. Paweł przeszedł się kilka razy po pokoju i..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 73
" Spojrzała z wdzięcznością na milczącego Zaleckiego i zwracając się do Pawła: — Tak jest... i w tym celu przyszłam. — Mówiłem, że gdy pan Bolesław będzie w Warszawie, sam znajdzie dla was robotę. — To wy jedziecie, kolego? — zdziwiła się. — Jadę. — Kiedy? — Za..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 74
" rewolucyjnej, ani żandarmerya, ani policya nie wpadnie na myśl, aby kamerjunker, urzędnik generał-gubernatora przechowywał u siebie »rewolucyonnyje bumagi i buntowszczyków « ! I owszem, jedźcie. Za pośrednictwem Bolesława otrzymacie wiadomość, kiedy i w jaki sposób nadejdzie..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 75
" wet konieczne w takich sprawach, tylko nie do organizacyi, ale do wykonania określonych zadań czy rozkazów, lecz wpierw partya musi nabrać przekonania o zdolnościach, charakterze i sile woli danej kobiety. Na to trzeba czasu i doświadczeń. Wy będziecie się obracali w sferach, do..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 76
" żonym. Każdego tu z nas wysłaliby na szubienicę, a wy się wahacie? nachodzą was wątpliwości?! ależ tu nie idzie o was, o nas, o tych, którzy dziś walczą, idzie o ideę, tej służycie, nie ludziom, nie partyi. Gdy Paweł umilkł, odezwał się Żalecki: — Rozumiałbym wasze..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 77
" runku uniwersytetu, rozmyślając nietylko nad powziętem swojem postanowieniem, ale niepokojąc się podróżą Heleny i Walczaka. Na drugi dzień, późnym wieczorem, wpadła do niej Helena. — Wróciłaś? Ach, jak to szczęśliwie! — witała ją serdecznie. — Jak widzisz, jestem i nic..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 78
" wszy o swych uczuciach na wieść o uwięzieniu Walczaka. Nie trzymała się wprawdzie porządku chronologicznego, co było po części winą dopytywania się Olgi o drobne szczególiki, ale ostatecznie opowiedziała i kończyła: — Jestem stanowczo zdecydowana wyjechać do Królestwa. —..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 79
" razie pojadę na chybił - trafił. To najgorzej, że słuchałam chemii tylko jeden rok, gdyby dłużej, mogłabym się uczepić jakiej fabryki, a tak liczę na lekcye, od czegóż zresztą odwaga i młodość — zaśmiała się wesoło. — W razie potrzeby, Heleno, zawsze licz na mnie......"
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 80
" Gdy wychodzili ze sali, spotkał się na schodach z Olgą, która widząc go tak wystrojonym, w nowym paltocie, uśmiechnęła się i podając rękę: — Widzę przygotowania i podziwiam wasz gust. — Musiałem się ubrać, aby się przyzwyczaić do nowego futerału. — Jakże się czujecie?..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 81
" — Napewno wda się w tę sprawę Anglia, a może cała Europa, bo Rosya dzisiejsza cięży na narodach, jak zmora. Wszczęli polityczną rozmowę i dopiero przerwali , gdy Olga spostrzegła idącą naprzeciw nich Helenę. — Smutną ma minę — szepnęła. — Tak, to u niej rzecz..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 82
" cyach, o warunkach utrzymania i dam wam znać. Kto ma pięć semestrów uniwersytetu, może uznać, że skończył studya i wszystko w porządku. — Dziękuję wam... ale słaba to nadzieja z lekcyami, mówił mi już Walczak... — Mam pewien plan, który umożliwi ci pobyt w Warszawie —..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 83
" czyć Helenie pieniędzy z zastrzeżeniem, aby czekała na jej wyjazd. Otrzymane przed chwilą pieniądze, polepszyły całą sytuacyę. Co jednak ojciec pisze? Zatrzymała się na ulicy, rozdarła kopertę i wyjęła list. Po kilku frazesach wstępnych, czytała: »Zgadzam się chętnie na..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 84
" — Ależ koleżanka ma twarz wniebowziętej! — zaśmiał się Żalecki. — Prawda — spojrzała Helena — zapewne otrzymałaś dobre wiadomości? — Lepsze, aniżeli przypuszczałam — zaśmiała się wesoło. — Szczęśliwa — westchnęła Helena — ale ja ci nie zazdroszczę,..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 85
" — Tak jest... tymczasem ja z moich oszczędności, no i z waszej rady, kolego, aby się zbliżyć do robotnic, mam już suknię. Pieniądze są do rozporządzenia i naturalnie trzeba ich użyć na cel szlachetny. — Schowajcie je do Warszawy, tam się przydadzą, nawet bardzo —..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 86
" się Olga — jest nas i tak trzech członków partyi. Głosujmy! Zgadzasz się, Heleno? — Dobrze... ja stawiam kandydaturę kolegi Walczaka! — A wy, kolego Żalecki. — Ja?... Helenę Borwicz. — Również ja — zaśmiała się Olga — i jedziesz, Heleno, musisz jechać, bo zapadła..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 87
" — Jakaś ty dobra — uścisnęła jej rękę Olga. — Zrobiliście, co się należało — dodał Żalecki. — Teraz rachunek, Heleno — zaczęła Olga — najpierw koszt jazdy do rodziców i babki, sama uznałaś konieczność. — Tak jest... tam i z powrotem?... Dwanaście koron......"
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 88
" tek po południu będę u ciebie i mogę jechać, chociażby zaraz. — Jesteś przygotowana do drogi? — Jeden kuferek nie jest trudny do spakowania. A ty kiedy jedziesz? — Nie wiem — spojrzała na Żaleckiego — ale od biedy mogę w sobotę. — To najlepszy dzień do podróży —..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 89
" III. Podróż trojga młodych ludzi była bardzo przyjemna i wesoła, nawet nie spostrzegli, że już dojeżdżają do Warszawy. Umówiwszy się, że spotkają się w hotelu »Victoria«, gdzie Helena i Żalecki mieli zajechać, wysiadła z wagonu. — Ah, ma chere Olga! —..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 90
" — Gdzie mam odnieść rzeczy? Olga spojrzała a nie widząc swego kuferka: — Jeszcze jeden kuferek... na lewej półce. Tragarz wszedł do wagonu trzeciej klasy i pokazując przez okno: — Czy ten, proszę pani? — Tak, ten sam. — Jakże mogłaś jechać trzecią klasą? — szepnęła..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 91
" — Słyszałam, ciociu, o tem. Jakże cioci zdrowie, wygląda ciocia nad podziw dobrze i ładnie. — W cieniu, przy lichem świetle ujdę jeszcze — zaśmiała się — a jak bawisz się w tym karnawale? Na ilu balach byłaś? Podobno tam dobrze się bawią? — Na żadnym balu... i czy się..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 92
" — Prawda, że i twój papa unika wieczorów w domu. Pisał mi, że karnawał w Petersburgu zapowiada się hucznie, bo to i zwycięstwo nad Japończykami bliskie i... otworzą się wakanse. Zanim zdążyła przycisnąć guzik dzwonka elektrycznego, już otworzyły się drzwi i zgrabna, dosyć..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 93
" — Zastępuję ci przecie matkę. — Trochę za młoda ciocia — uśmiechnęła się. — Nie pochlebiaj mi — zaśmiała się zadowolona. — Dałam ci takie łóżko, bo zapewne będziesz chciała przyjąć kogoś u siebie, a młodzież nie zawsze lubi salon, woli zaciszny pokoik. —..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 94
" — Najpierw nie pytam go o to, a następnie on kształcił się w Petersburgu, w Moskwie, żył z ruskimi, bo przecież wiesz, że on z przekonania katolik i Polak, ale ojciec czy dziad był unitą i on formalnie należy do prawosławia. — Tak... teraz sobie przypominam, coś mi mówił papa..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 95
" — To tak z przyzwyczajenia Reno, zawsze w tem biurze — westchnął — dobrą, a raczej przyjemną miałaś podróż? — Bardzo miłą. — I wyobraź sobie, Pierre, że jechała do samej Warszawy trzecią klasą. — Gotów jestem ryzykować się na trzecią klasę — uśmiechnął się..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 96
" — A wiesz, Pierre, Olga nie tańczyła w tym karnawale. Słyszysz? — Trzeba Reno, złe naprawić... u Martynowych bal za cztery dni... pójdziemy? — U Martynowych? — skrzywiła się trochę — tam bywają różni, nie same tylko dobrane towarzystwo. — Ale cóż znowu? Nie zniechęcaj..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 97
" — Wolałabym, ciociu, nie iść. — O, na to nie pozwolę! Chcę się pochwalić tobą! Zrobiłabyś mi wielką przykrość, a chyba na to nie zasłużyłam. Olga wspomniała, że ciotka była na dworcu, pamiętała o jej pokoju, wygodach i czuła się w obowiązku uledz jej. — Poszłabym,..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 98
" zorami podatków pośrednich i bezpośrednich. A takich, jak jej wujostwo, są setki, tysiące nawet, cała zgraja wyzyskiwaczów. I taki wstręt poczuła do ludzi tej sfery, że, wymawiając się zmęczeniem i podróżą, przeszła do swego pokoju. Nazajutrz rano, jak to było umówione,..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 99
" — Owszem, pukał rano do drzwi, ale byłam jeszcze nieubrana. Mówił, że idzie na Leszno... do znajomych. — A, już wiem. Nie mówił, kiedy wróci? — Coś bąkał pod drzwiami, ale pójdę i zobaczę, może przyszedł. Olga po jej wyjściu rozejrzała się po wąskim, dosyć niskim i..."
Bojownicy : powieść cz. 1 - strona 100
" wa, aby was zastać. Pozwolicie, że usiądę na łóżku — jedyne bowiem dwa krzesła zajęły panny — ale jestem zmachany jak koń wyścigowy. — Przyszłam przed chwilą i niepotrzebnie spieszyliście się, byłabym zaczekała na was — rzekła Olga. — No, już trochę wydychałem..."