Bojomir, czyli zaprowadzenie chrzeÅ›cijaÅ„stwa w Å?użycach : powieść dla ludu polskiego i doroÅ›lejszej mÅ‚odzieży cz. 1 - strona 75
ma nic okropniejszego na ziemi, gdy bracia siÄ™ mordujÄ….
Zaledwie się na niebie ukazała jutrzenka, a już w obozach gwar wielki panował. Zaświeciło wspaniałe słońce, a właśnie chrześciańskie wojsko na klęczkach zanosiło modły, błagając Boga o pomoc.
Po odśpiewaniu religijnych pieśni zabrzmiały chrapliwe rogi i trąby. Była to pobudka do boju. Z rozwiniętemi chorągwiami postępowali śmiało wojownicy chrześciańscy.
W tem dzikie ozwały się okrzyki, a wnet z całą siłą uderzyli na chrześcian poganie. Zwarły się szeregi, a tak zacięta powstała walka, że aż rzeka, nad którą się bili, krwią się zafarbowała. I jedna i druga strona ostatnich sił dobywała. Chrześcianie bronili własnej ziemi i mieli nadzieję, że w razie zwycięztwa nawrócą swych braci na chrześciaństwo. Poganie zaś, od kapłanów podburzeni, walczyli zajadle na cześć bogów. Jednakże mimo nadzwyczajne wysilenia wojsko Jasława musiało się cofnąć do poblizkiego obozu, mocno obwarowanego. Tam kapłani wszystkich użyli sposobów, aby zapalić stygnącą w żołnierzu odwagę. Nie szczędzono nawet krwi chrześciańskich jeńców, aby tylko napoić serca wojowników wściekłością dla chrześcian.
Zbliżyły się wojska Dragosława, a wnet na nowo walka zawrzała. Szczęk broni, krzyk, zgiełk, nawoływania, dźwięk rogów, jęki rannych i umierających napełniły powietrze. Miecze
Zaledwie się na niebie ukazała jutrzenka, a już w obozach gwar wielki panował. Zaświeciło wspaniałe słońce, a właśnie chrześciańskie wojsko na klęczkach zanosiło modły, błagając Boga o pomoc.
Po odśpiewaniu religijnych pieśni zabrzmiały chrapliwe rogi i trąby. Była to pobudka do boju. Z rozwiniętemi chorągwiami postępowali śmiało wojownicy chrześciańscy.
W tem dzikie ozwały się okrzyki, a wnet z całą siłą uderzyli na chrześcian poganie. Zwarły się szeregi, a tak zacięta powstała walka, że aż rzeka, nad którą się bili, krwią się zafarbowała. I jedna i druga strona ostatnich sił dobywała. Chrześcianie bronili własnej ziemi i mieli nadzieję, że w razie zwycięztwa nawrócą swych braci na chrześciaństwo. Poganie zaś, od kapłanów podburzeni, walczyli zajadle na cześć bogów. Jednakże mimo nadzwyczajne wysilenia wojsko Jasława musiało się cofnąć do poblizkiego obozu, mocno obwarowanego. Tam kapłani wszystkich użyli sposobów, aby zapalić stygnącą w żołnierzu odwagę. Nie szczędzono nawet krwi chrześciańskich jeńców, aby tylko napoić serca wojowników wściekłością dla chrześcian.
Zbliżyły się wojska Dragosława, a wnet na nowo walka zawrzała. Szczęk broni, krzyk, zgiełk, nawoływania, dźwięk rogów, jęki rannych i umierających napełniły powietrze. Miecze
Tag: Lonsdale, ferry, ścianki działowe