www.piratkon.pl

Bohater naszych czasów cz. 2
Lermontow Michał


Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 1
" Wczoraj przy zdroju pierwszy raz zjawiła się Wiera... Od czasu gdy spotkaliśmy się w grocie, nie wychodziła z domu. Jednocześnie zanurzyliśmy szklanki; nachyliła się i powiedziała mi szeptem: — Nie chcesz się poznać z Ligowskimi!... Tylko tam możemy się widywać... Wymówka!......"

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 2
" przeprosiła, i do tego obejrzała się i popatrzyła na mnie przez lorgnon... C'est impayable... I czym się pyszni? Należałoby ją nauczyć moresu... — Nic łatwiejszego! — odparł usłużny kapitan i udał się do drugiego pokoju. Zaraz podszedłem do księżniczki i zaprosiłem..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 3
" — Będzie to dla pana dość trudne... — Dlaczego? — Dlatego, że pan u nas nie bywa, a te bale prawdopodobnie nieczęsto będą się powtarzały. „To znaczy — pomyślałem — że ich drzwi są dla mnie na zawsze zamknięte." — Księżniczko — rzekłem z pewną irytacją —..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 4
" znaki — pani sobie nie życzy?... Jednak znowu mam zaszczyt angażować panią pour mazure... Pani może myśli, że jestem pijany? To nic!... O wiele swobodniej, mogę panią zapewnić... Widziałem, że gotowa jest zemdleć ze strachu i oburzenia. Podszedłem do pijanego jegomościa,..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 5
" bardzo zawiłym zdaniem, że od dawna mi się podoba. Pochyliła główkę i zarumieniła się z lekka. — Dziwny z pana człowiek! — rzekła potem, podniósłszy na mnie swe aksamitne oczy i roześmiawszy się z przymusem. — Nie chciałem pani poznać — ciągnąłem dalej — ponieważ..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 6
" zawrzeć znajomość z księżniczką nie inaczej jak ocaliwszy ją od pewnej śmierci. — Zrobiłem coś lepszego — odparłem — ocaliłem ją od zemdlenia na balu!... — Jak to było? Niech pan opowie!... — Nie, niech pan odgadnie, pan, który odgaduje wszystko na świecie...."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 7
" — To, być może, skutek działania wód — odpowiedziałem. — Ty we wszystkim widzisz złą stronę... materialista! — dodał pogardliwie. — Zresztą zmieńmy materię. — I zadowolony z lichego kalamburu poweselał. O..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 8
" łokciami o fortepian na wprost niej, pożerał ją oczami i co chwila mówił półgłosem: „charmant! delicieux!" - — Posłuchaj — mówiła mi Wiera — nie chcę, żebyś poznawał się z moim mężem, ale musisz koniecznie podobać się księżnie; przyjdzie ci to z..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 9
" arcyprozaiczne gusta... i widzę, że pan lubi muzykę w znaczeniu gastronomicznym... — Znowu się pani myli: wcale nie jestem gastronomem, mam delikatny żołądek. Ale muzyka po obiedzie usypia, a spać po obiedzie jest zdrowo: a więc lubię muzykę w znaczeniu lekarskim. Wieczorem zaś..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 10
" wszystkimi moimi słabostkami, złymi namiętnościami... Czyżby zło było tak pociągające?... Wyszliśmy razem z Grusznickim; na ulicy wziął mnie pod ramię i po długim milczeniu rzekł: — No i co? „Głupiś" — chciałem mu odrzec, ale powstrzymałem się i tylko wzruszyłem..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 11
" nie widzi. Odszedłem dalej i zacząłem ją ukradkiem obserwować; odwróciła się od swego rozmówcy i ziewnęła dwa razy. Stanowczo Grusznicki jej obrzydł. Jeszcze dwa dni nie będę z nią rozmawiał. 3 czerwca Często zadaję sobie pytanie, po co tak uporczywie ubiegam się o miłość..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 12
" pierwszego promienia słońca; kwiat należy zerwać w owej chwili i nawąchawszy się do syta rzucić na drogę: a nuż ktoś podniesie? Czuję w sobie tę nienasyconą chciwość pochłaniającą wszystko, co spotyka na drodze: patrzę na cierpienia i radości innych jedynie w odniesieniu do..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 13
" wiele spokojnych rzek bierze początek w burzliwych wodospadach, a żadna nie burzy się i nie pieni do samego morza. Lecz ten spokój jest często oznaką wielkiej, choć utajonej siły; pełnia i głębia uczuć i myśli nie dopuszcza szaleńczych zrywów: dusza, cierpiąc i rozkoszując się,..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 14
" — Ja? za nie nie pokażę się księżniczce, póki mundur nie będzie gotów. — Czy mam jej oznajmić twoją radość?... — Nie, proszę cię. nie mów... Chcę ją zadziwić... — Powiedz mi jednak, jak stoją twoje sprawy z księżniczką? Zmieszał się i zamyślił:..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 15
" z początku wykazywałem ich śmieszne, a potem złe strony. Wzburzyła mi się żółć, zacząłem od żartów, skończyłem na szczerej złości. Naprzód ją to bawiło, a potem przestraszyło. — Niebezpieczny z pana człowiek — powiedziała mi — wolałabym dostać się w lesie pod..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 16
" maską uprzejmości i dobrodusznego uśmiechu. Stałem się moralnym kaleką: jedna połowa mej duszy przestała istnieć, wyschła, wyparowała, umarła, odciąłem ją i odrzuciłem — podczas gdy druga drgała i żyła otwarta dla każdego, a nikt tego nie zauważył, ponieważ nikt nie..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 17
" słaba ochrona, -i iskra elektryczna przebiegła z mojej do jej ręki; prawie wszystkie namiętne uczucia tak się zaczynają i często bardzo łudzimy się sądząc, że kobieta nas kocha za nasze fizyczne lub moralne zalety; oczywiście, one przygotowują, skłaniają jej serce do..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 18
" Grusznicki przyszedł do mnie o szóstej wieczorem i oznajmił, że jutro będzie gotów jego mundur, akurat na bal. — Nareszcie będę z nią, tańczył cały wieczór... A to się nagadam! — dodał. — Kiedyż bal? — Przecie jutro! Nie wiesz? Wielkie święto, i tutejsze władze..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 19
" naszej znajomości — oczywiście pod osłoną zmyślonych, nazwisk. Tak żywo opisałem swoją tkliwość, niepokoje, zachwyty, w tak korzystnym świetle przedstawiłem jej czyny i charakter, że chcąc nie chcąc musiała mi przebaczyć moje umizgi do księżniczki. Wstała, przysiadła się..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 20
" odpowiedziałem mu powtarzając ulubione powiedzonko jednego z najzręczniejszych urwisów minionych dni, uwiecznionego niegdyś przez Puszkina. — Powiedz no, czy mundur dobrze na mnie leży?... Och, przeklęty Żyd! jak pije pod pachami!... Czy nie masz perfum? — Zmiłuj się, po co..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 21
" przykład dla „Biblioteki Lektury"?... Skąd można wiedzieć?... Czyż mało ludzi rozpoczynając życie myśli, że skończą je jak Aleksander Wielki lub lord Byron, a tymczasem pozostają do śmierci radcami tytularnymi?... Po wejściu na salę schowałem się w tłumie mężczyzn i..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 22
" — Prawda, monsieur Pieczorin, że monsieur Grusznickiemu jest bardziej do twarzy w szarym szynelu?... — Nie zgadzam się z panią — odparłem — w mundurze wygląda jeszcze młodziej. Grusznicki nie wytrzymał tego ciosu: jak wszyscy chłopcy chce uchodzić za mężczyznę w wieku..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 23
" Zaczął się mazur. Grusznicki wybierał tylko księżniczkę, inni danserzy co chwila ją wybierali: to wyraźnie był spisek przeciwko mnie; tym lepiej: ona chce rozmawiać ze mną, przeszkadzają jej — zapragnie tego w dwójnasób. Dwa razy uścisnąłem jej rękę; za drugim razem..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 24
" 6 czerwca Dzisiaj rano Wiera wyjechała z mężem do Kisłowodska. Spotkałem ich karetę, kiedy szedłem do księżny Ligowskiej. Skinęła mi głową: w jej spojrzeniu był wyrzut. Któż jest winien? Dlaczego nie chce mi dać okazji zobaczenia się z nią na osobności? Miłość jak ogień..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 25
" Podniosła na mnie smętny, głęboki wzrok i pokręciła głową; jej wargi chciały coś powiedzieć i nie mogły; oczy napełniły się łzami; osunęła się na fotel i zasłoniła twarz dłońmi. — Co pani jest? — rzekłem wziąwszy ją za rękę. — Pan mnie nie szanuje!... Proszę..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 26
" — Tego nie mówię._.. Ale wie pan, bywają wypadki... — dodał uśmiechając się chytrze — kiedy szlachetny człowiek jest obowiązany ożenić się, i są mamy, które bynajmniej nie zapobiegają tym wypadkom... Toteż radzę panu, jako dobry znajomy, być ostrożniejszym. Tutaj, na..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 27
" potokiem, który szumiący i spieniony padając z taili na taflę, toruje sobie drogę między zieleniejącymi górami, wąwozy pełne mgły i milczenia, których odnogi rozbiegają się stąd na wszystkie strony, i świeżość aromatycznego powietrza, przesyconego zapachami wysokich..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 28
" 11 czerwca Wreszcie przyjechały. Siedziałem przy oknie, gdym usłyszał turkot ich karety: serce mi zabiło... Cóż to jest? Czyżbym był zakochany?... Mam tak głupią naturę, że można się tego po mnie spodziewać. Byłem u nich na obiedzie. Księżna patrzy na mnie bardzo czule i nie..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 29
" nie kochałem, dla mnie, który zawsze byłem gotów poświęcać dla nich spokój, ambicję, życie... Ale wszak nie w napadzie gniewu i obrażonej miłości własnej staram się zedrzeć z nich tę czarodziejską zasłonę, przez którą przenika tylko doświadczony wzrok. Nie, wszystko, co o..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 30
" kamienne okno. Nikt z nas, prawdę mówiąc, nie myślał o słońcu. Jechałem obok księżniczki; wracając do domu trzeba było przejeżdżać Podkumek w bród. Najpłytsze rzeczki górskie są niebezpieczne, przez to zwłaszcza, że ich dno — istny kalejdoskop — zmienia się co dzień..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 31
" a potem porzucić... To byłoby takie podłe, takie niskie, że samo przypuszczenie... O, nie! prawda — dodała tonem tkliwej ufności — prawda, że we mnie nie ma nic takiego, co wyłączałoby szacunek? Pański zuchwały postępek... muszę, muszę panu przebaczyć, ponieważ..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 32
" szczytów. Każdy krok mego nie podkutego konia rozlegał się głucho w milczeniu wąwozu; przy wodospadzie napoiłem konia, chciwie wchłonąłem w siebie ze dwa razy rześkie powietrze południowej nocy i ruszyłem w powrotną drogę. Jechałem przez osiedle. Światła zaczynały gasnąć w..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 33
" nie chcę się żenić, a kompromitowanie dziewczyny sprzeciwia się moim zasadom. — Tak, zapewniam was, że to tchórz, jakich mało, Pieczorin oczywiście, a nie Grusznicki. O, Grusznicki to zuch, a przy tym mój prawdziwy przyjaciel! — rzekł znowu kapitan dragonów. — Panowie! nikt..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 34
" widok już wzbudza niechęć?" I czułem, że jadowita złość stopniowo napełnia mi duszę. „Strzeż się, panie Grusznicki! — mówiłem spacerując tam i z powrotem po pokoju — ze mną tak żartować nie można. Może pan drogo zapłacić za aprobatę pomysłu pańskich głupich..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 35
" — Proszę mnie zostawić samą — rzekła ledwie dosłyszalnie. Wzruszyłem ramionami, obróciłem się i odszedłem.   14 czerwca Czasami gardzę sobą... czy nie dlatego właśnie gardzę także innymi?... Stałem się niezdolny do szlachetnych porywów; boję się wydać śmiesznym..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 36
" 15 czerwca Wczoraj przyjechał tutaj kuglarz Apfelbaum. Na drzwiach restauracji pojawił się długi afisz, zawiadamiający, szanowną publiczność, że wyżej wymieniony znakomity sztukmistrz, akrobata, chemik i optyk będzie miał zaszczyt dać wspaniałe przedstawienie w dniu dzisiejszym o..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 37
" kach topoli otaczających restaurację; za jej oknami tłoczyło się pospólstwo. Zeszedłem ze wzgórza i skręci wszy ku bramie przyśpieszyłem kroku. Nagle wydało mi się, że ktoś za mną idzie. Zatrzymałem się i rozejrzałem. W ciemnościach nic nie można było rozróżnić;..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 38
" skrzyżowanymi na kolanach rękami; jej gęste włosy były zebrane pod nocnym czepeczkiem, obszytym koronkami; duża pąsowa chustka okrywała jej białe, szczur płe ramiona, małe nóżki ukryte były w barwnych perskich pantofelkach. Siedziała bez ruchu z opuszczoną na piersi głową;..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 39
" okropny alarm. Z twierdzy przypędził Kozak. Nastąpiło ogólne poruszenie; zaczęto szukać Czerkiesów po wszystkich krzakach i rozumie się, nic nie znaleziono. Ale wiele osób zapewne żywiło mocne przekonanie, że gdyby garnizon wykazał więcej męstwa i pośpiechu, to co najmniej ze..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 40
" Przyznać muszę, żem się zląkł; choć mój towarzysz bardzo był zajęty śniadaniem, mógł usłyszeć rzeczy dość dla siebie nieprzyjemne, gdyby przypadkiem Grusznicki odgadł prawdę; ale zaślepiony zazdrością, nawet jej nie podejrzewał. . — Otóż — ciągnął..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 41
" proszę, niech pan natychmiast cofnie swoje słowa; wie pan doskonale, że to jest wymysł. Nie sądzę, aby obojętność kobiety wobec pańskich wspaniałych zalet zasługiwała na tak okrutną zemstę. Proszę się dobrze zastanowić: podtrzymując swoje zdanie traci pan prawo do miana..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 42
" Pochwycił moją ręką z uczuciem podobnym do zachwytu. — Szlachetny młody człowieku! — rzekł ze łzami w oczach. — Wszystko słyszałem. Co za łajdak! niewdzięcznik... I przyjmuj potem takich w przyzwoitym domu! Chwała Bogu, nie mam córek! Ale pana wynagrodzi ta, dla której pan..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 43
" „A co to ciebie obchodzi? — odpowiedział kapitan — wszystko biorę na siebie.. Byłem sekundantem w pięciu pojedynkach i wiem już, jak to urządzić. Wszystko obmyśliłem. Proszę cię tylko nie przeszkadzaj mi. Na straszyć go nie zaszkodzi. A po co się narażać na nie..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 44
" kroków chybić trudno. Ha! panie Grusznicki! pańska mistyfikacja panu się nie uda... zamienimy się na role, teraz mnie wypadnie odnajdywać na pańskiej bladej twarzy oznaki tajonego strachu. Po co pan sam wyznaczył te fatalne sześć kroków? Sądzi pan, że ja bez sprzeciwu podstawię..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 45
" i musujące wina, z zachwytem pochłania urojone dary wyobraźni i to mu sprawia jakby pewną ulgę; ale ledwie się zbudzi — zjawa znika... pozostaje zdwojony głód i rozpacz! Być może, jutro umrę!... i nie pozostanie na ziemi ani jedna istota, która by mnie całkowicie zrozumiała...."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 46
" Czyż szkockiemu bardowi nie płacą na tamtym świecie za każdą chwilę ulgi, którą darzy jego książka?... Wreszcie nastał świt. . Moje nerwy się uspokoiły. Przejrzałem się w lustrze; twarz, noszącą ślady męczącej bezsenności, pokrywała matowa bladość, ale oczy, choć..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 47
" przecinana szumiącym strumieniem, przez który trzeba było przeprawiać się w bród ku wielkiej rozpaczy doktora, ponieważ jego koń za każdym razem zatrzymywał się w wodzie. Nie pamiętam poranku bardziej błękitnego i świeżego! Słońce zaledwie się pokazało spoza zielonych..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 48
" kosmyk napomadowanych lub nie napomadowanych włosow. Myśląc o bliskiej i możliwej śmierci myślę tylko o sobie: niektórzy nawet tego nie robią. Przyjaciele, którzy jutro o mnie zapomną lub co gorsza, zmyślą na mój rachunek niestworzone bajdy; kobiety, które w objęciach..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 49
" Kapitan porozumiał się wzrokiem z Grusznickim i ten sądząc, że tchórzę, przybrał dumną postawę, choć do tej chwili matowa bladość pokrywała mu policzki. Odkąd przyjechaliśmy, po raz pierwszy podniósł na mnie oczy; ale w jego spojrzeniu był jakiś niepokój zdradzający..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 50
" Wszystko tak urządzę, że nie będą mieli żadnej przewagi. Niech sobie poszepczą... — Panowie, to staje się nudne! — powiedziałem głośno — jak się bić to się bić; mieliście wczoraj czas na rozmowę... — Myśmy gotowi -— odparł kapitan. — Stawajcie, panowie!......"

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 51
" zaspokoić w ten sposób zemstę nie obarczając nadmiernie swego sumienia; ale teraz musiał strzelić w powietrze lub stać się mordercą, albo porzucić wreszcie swój podły zamiar i narazić siebie na jednakowe ze mną niebezpieczeństwo. W owej chwili nie chciałbym być na jego miejscu...."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 52
" nie zakręciło w głowie: tam w dole wydawało się ciemno i zimno jak w grobie; omszałe ostre złomy skał, strącone przez burze i czas, czekały na swoją zdobycz. Upłaz, na którym mieliśmy się bić, był prawie regularnym trójkątem. Od najbardziej wysuniętego kąta odmierzono..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 53
" o przebaczenie; ale jak się przyznać do tak podłego zamiaru?... Pozostawało mu jedno wyjście — strzelić w powietrze; byłem pewny, że strzeli w powietrze! Jedno mogło temu przeszkodzić: myśl, iż zażądam powtórnej wymiany strzałów. — Już czas! — szepnął mi doktor..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 54
" przed tym; nie zobaczymy się już! — Uściskali się; kapitan ledwie mógł się powstrzymać od śmiechu: — Nie bój się — dodał, chytrze spojrzawszy na Grusznickiego — wszystko na świecie głupstwo!... Raz kozie śmierć! Po tym tragicznym frazesie, powiedzianym z należytą..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 55
" Następujące słowa wymówiłem umyślnie z pauzami, głośno i dobitnie, jak się wypowiada wyrok śmierci, — Doktorze, ci panowie, prawdopodobnie z pośpiechu, zapomnieli włożyć kuli do mojego pistoletu: proszę go na nowo nabić, i należycie! — Nie może być! — krzyczał kapitan..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 56
" nienawidzę. Jeżeli pan mnie nie zabije, zamorduję pana w nocy zza węgła. Dla nas dwóch nie ma miejsca na ziemi... Strzeliłem... Gdy dym się rozwiał, Grusznickiego nie było na upłazie. Tylko pył lekkim słupem wił się jeszcze na krawędzi urwiska. Wszyscy jednocześnie..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 57
" z, Grusznickim, pokręcił głową, ale nic nie powiedział. Żadnych dowodów przeciwko panu nie ma i może pan spać spokojnie... jeżeli pan może... Żegnam pana..." .. Długo nie mogłem się zdecydować na otworzenie drugiego listu... Co ona mogła do mnie pisać?... Ciężkie przeczucie..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 58
" patrzeć bez pewnej pogardy na resztę mężczyzn; nie dlatego, żebyś był lepszy od innych, o nie! lecz w twojej naturze jest coś szczególnego, tobie tylko właściwego, coś dumnego i tajemniczego; w twoim głosie, cokolwiek byś mówił, brzmi moc nieodparta; nikt nie umie tak ustawicznie..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 59
" Słuchaj, musisz ponieść dla mnie tę ofiarę: ja dla ciebie straciłam wszystko na świecie..." Jak szalony wybiegłem na ganek, wskoczyłem na swojego czerkiesa, którego oprowadzano po podwórzu, i puściłem się w cwał drogą do Piatigorska. Bezlitośnie popędzałem zmęczonego konia,..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 60
" spróbowałem iść pieszo — nogi ugięły się pode mną; wyczerpany ciężkimi przeżyciami dnia i bezsennością, padłem na mokrą trawę i rozpłakałem się jak dziecko. Długo leżałem bez ruchu i gorzko płakałem nie usiłując powstrzymać łez i łkania; myślałem, że mi się..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 61
" dwórzu było zupełnie cicho, w domu księżnej było ciemno. Wszedł doktor: czoło miał zachmurzone; wbrew zwyczajowi nie podał mi ręki. — Pan skąd, doktorze? — Od księżny Ligowskiej; córka jest chora, osłabienie nerwów... Mniejsza z tym, ale chodzi o co innego: władze..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 62
" twarz jej mocno poczerwieniała, pulchne palce stukały po stole; wreszcie zaczęła tak, przerywanym głosem:, . — Proszę posłuchać, monsieur Pieczorin, sądzę, że, pan jest szlachetnym człowiekiem.   Skłoniłem się...."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 63
" — Nigdy! — zawołała wstając z krzesła silnie wzburzona. — Jak pani chce — odparłem zabierając się do odejścia. Zastanowiła się, dała mi znak ręką, bym poczekał, i wyszła. Minęło z pięć minut; serce mi mocno biło, ale myśli były spokojne, głowa chłodna; choć..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 64
" nawet pani teraz tego chciała$ to wkrótce pożałowałaby pani. Moja rozmowa z pani mamą zmusiła mnie do tak szczerych i brutalnych obecnych wyjaśnień; mam nadzieję, że matka pani się myli; łatwo jej to pani wyperswaduje. Pani widzi, że gram w pani oczach jak najnędzniejszą, ohydną..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 65
" granatowe odmęty od szarych chmur, upragniony żagiel, co naprzód podobny do skrzydła mewy, potem odrywa się od piany raf i stopniowo zbliża do bezludnej przystani... III. FATALISTA   Zdarzyło mi się kiedyś spędzić dwa tygodnie w kozackiej stanicy na. lewym skrzydle..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 66
" z pochodzenia Serbem, jak można było wnioskować z jego nazwiska. Powierzchowność porucznika Wulicza całkowicie zgodna była z jego charakterem. Wysoki wzrost i śniada cera, czarne włosy, czarne przenikliwe oczy, duży, ale kształtny nos — cecha jego narodowości — smutny i..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 67
" sakiewkę i pugilares i oddał je szczęśliwcowi, pomimo zastrzeżeń, że nie była to odpowiednia chwila na rozliczanie się. Dokonawszy tego nieprzyjemnego obowiązku rzucił się naprzód, porwał za sobą żołnierzy i do samego końca akcji z całą zimną krwią wymieniał strzały z..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 68
" — Co ty chcesz robić? Słuchaj, to wariactwo! — zawołano. — Panowie! — powiedział powoli uwalniając ręce — kto ma ochotę zapłacić za mnie dwadzieścia czerwieńców? Wszyscy umilkli i cofnęli się. Wulicz wyszedł do drugiego pokoju i. usiadł przy stole; wszyscy podążyli..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 69
" — Rozumie się — zawołało wielu — idźmy spać — Panowie, proszę, nie ruszajcie się z miejsc — rzekł Wulicz przystawiwszy sobie lufę pistoletu do czoła. Wszyscy jakby skamienieli. — Panie Pieczorin — dodał — proszę wziąć kartę i rzucić ją w górę...."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 70
" — Wierzę; tylko nie rozumiem teraz, dlaczego mi się wydawało, że pan stanowczo musi dziś umrzeć...   Ten sam człowiek, który tak niedawno mierzył sobie najspokojniej w czoło, teraz raptem rozgniewał się i zmieszał. — Dość już tego! — rzekł wstając —..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 71
" do wielkich ofiar ani dla dobra ludzkości, ani nawet dla naszego własnego szczęścia, bo wiemy, że jest nieosiągalne, i obojętnie wpadamy ze zwątpienia w zwątpienie, tak jak nasi przodkowie wpadali z jednej pomyłki w drugą, lecz nie mamy, jak oni, nadziei ani nawet tej nieokreślonej,..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 72
" księżyc już świecił wprost na drogę — i cóż się okazało?... przede mną leżała świnia, rozrąbana szablą na połowę... Zaledwie zdążyłem się jej przyjrzeć, usłyszałem tupot kroków: dwóch Kozaków biegło z bocznej uliczki; jeden podszedł do mnie i zapytał, czy nie..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 73
" Osłupiałem. — Tak, zabity! — powtórzyli — chodźmy prędzej. — Ale dokądże? — Po drodze się dowiesz. Poszliśmy. Opowiedzieli mi wszystko, co się stało, dodając różne uwagi o dziwnym przeznaczeniu, które ocaliło go od nieuchronnej śmierci na pół godziny przed..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 74
" Tymczasem trzeba było na coś się zdecydować i schwytać przestępcę. Nikt jednak nie miał odwagi rzucić się pierwszy. Podszedłem do okna, zajrzałem przez szparę w okiennicy: leżał na podłodze trzymając w prawej ręce pistolet; był blady, a zakrwawiona szabla leżała obok niego...."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 75
" W owej chwili przemknęła mi przez głowę dziwna myśl: podobnie jak Wuliczowi zachciało mi się wypróbować los. — Proszę poczekać — powiedziałem majorowi — ja go wezmę żywcem. Kazałem esaułowi wszcząć z nim rozmowę, postawiłem u drzwi trzech Kozaków, gotowych je wyważyć..."

Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 76
" byłem świadkiem, i ciekaw byłem dowiedzieć się, jakie jest jego zdanie o przeznaczeniu. Z początku nie rozumiał tego słowa, ale wyjaśniłem je, jak mogłem, i wówczas powiedział, znacząco kiwając głową: — Tak, oczywiście! To rzecz dosyć zawiła!... Zresztą te azjatyckie..."