Bohater naszych czasów cz. 2 - strona 42
Pochwycił moją ręką z uczuciem podobnym do zachwytu.
— Szlachetny młody człowieku! — rzekł ze łzami w oczach. — Wszystko słyszałem. Co za łajdak! niewdzięcznik... I przyjmuj potem takich w przyzwoitym domu! Chwała Bogu, nie mam córek! Ale pana wynagrodzi ta, dla której pan naraża życie. Niech pan będzie pewny mojej dyskrecji do czasu — mówił dalej. — Sam byłem młody i służyłem w wojsku; wiem, że do tych spraw nie należy się mieszać. Do widzenia.
Biedaczysko! cieszy się, że nie ma córek...
Poszedłem wprost do Wernera, zastałem go w domu
Szkoły wrocław - najlepsi w branży. Nic dodać, nic ująć.
mobi.wroclaw.pl
i opowiedziałem mu wszystko: mój stosunek do Wiery i do księżniczki oraz podsłuchaną przeze mnie rozmowę, z której dowiedziałem się o zamiarze tych panów wystrychnięcia mnie na dudka, zmusiwszy do pojedynkowania się ślepymi nabojami. Ale teraz sprawa przekroczyła granicę żartu: oni zapewne nie spodziewali się takiego rozwiązania.
Doktor zgodził się być moim sekundantem; dałem mu kilka wskazówek co do warunków pojedynku; powinien nalegać na to, aby rzecz była załatwiona w największej tajemnicy, ponieważ choć gotów jestem w każdej chwili narażać się na śmierć, lecz bynajmnej nie mam ochoty popsuć na zawsze swej przyszłości na tym świecie.
Załatwiwszy to poszedłem do domu. Po godzinie doktor wrócił ze swej wyprawy.
— Istotnie, jest przeciw panu spisek — powiedział. — Zastałem u Grusznickiego kapitana dragonów i jeszcze jednego jegomościa, którego nazwiska nie pamiętam. Na chwilę zatrzymałem się w przedpokoju, żeby zdjąć kalosze. Tam u nich słychać było straszny hałas i kłótnię... „Za nic się nie zgodzę! — mówił Grusznicki — on mnie obraził publicznie; wówczas było zupełnie co innego..."
— Szlachetny młody człowieku! — rzekł ze łzami w oczach. — Wszystko słyszałem. Co za łajdak! niewdzięcznik... I przyjmuj potem takich w przyzwoitym domu! Chwała Bogu, nie mam córek! Ale pana wynagrodzi ta, dla której pan naraża życie. Niech pan będzie pewny mojej dyskrecji do czasu — mówił dalej. — Sam byłem młody i służyłem w wojsku; wiem, że do tych spraw nie należy się mieszać. Do widzenia.
Biedaczysko! cieszy się, że nie ma córek...
Poszedłem wprost do Wernera, zastałem go w domu
Darmowa reklama:
Szkoły wrocławSzkoły wrocław - najlepsi w branży. Nic dodać, nic ująć.
mobi.wroclaw.pl
Doktor zgodził się być moim sekundantem; dałem mu kilka wskazówek co do warunków pojedynku; powinien nalegać na to, aby rzecz była załatwiona w największej tajemnicy, ponieważ choć gotów jestem w każdej chwili narażać się na śmierć, lecz bynajmnej nie mam ochoty popsuć na zawsze swej przyszłości na tym świecie.
Załatwiwszy to poszedłem do domu. Po godzinie doktor wrócił ze swej wyprawy.
— Istotnie, jest przeciw panu spisek — powiedział. — Zastałem u Grusznickiego kapitana dragonów i jeszcze jednego jegomościa, którego nazwiska nie pamiętam. Na chwilę zatrzymałem się w przedpokoju, żeby zdjąć kalosze. Tam u nich słychać było straszny hałas i kłótnię... „Za nic się nie zgodzę! — mówił Grusznicki — on mnie obraził publicznie; wówczas było zupełnie co innego..."
Tag: Szkoły wrocław, pręty żebrowane, tanie noclegi w krakowie