www.piratkon.pl

Bohater naszych czasów cz. 1 - strona 10
Usłyszawszy to, prawie straciłem nadzieję.
— Weźmy choćby Czerkiesów — mówił dalej — jak się napiją buzy na weselu lub na pogrzebie, zawsze rąbią się szablami. Razu pewnego ledwiem uszedł z życiem, a byłem przecie w gościnie u przyjaznego księcia.
— Jakże to się stało?
— Otóż (nabił fajkę, zaciągnął się i zaczął opowiadać) — otóż, widzi pan, stałem wówczas z kompanią w fortecy za Terekiem; będzie temu wkrótce pięć lat. Raz, jesienią, nadszedł transport z prowiantem; w transporcie był oficer, młody człowiek dwudziestopięcioletni.
Darmowa reklama:
Deweloper
Deweloper - najlepsi w branży. Nic dodać, nic ująć.
www.grupa-eco.pl
Zgłosił się do mnie w pełnym umundurowaniu i oświadczył, że kazano mu zostać u mnie w fortecy. Był taki szczuplutki, bledziutki, mundur na nim był taki nowiutki, iż zaraz się domyśliłem, że jest u nas na Kaukazie od niedawna. „Pan zapewne — zapytałem go — został przeniesiony tutaj z Rosji?" — „Tak jest, panie sztabskapitanie" — odparł. Wziąłem go za rękę i powiedziałem: „Bardzo jestem rad, bardzo rad. Będzie panu trochę nudno... no, ale będziemy żyli z sobą po przyjacielsku. Proszę bardzo, niech pan nazywa mnie po prostu Maksym Maksymicz i proszę — po co ten mundur? niech pan przychodzi do mnie zawsze tylko w czapce wojskowej." Dano mu mieszkanie i osiadł w fortecy. .
— A jak on się nazywał? — spytałem Maksyma Maksymicza.
— Nazywał się... Grigori Aleksandrowicz Pieczorin. Miły był chłopiec, zapewniam pana; tylko trochę dziwak. Na przykład: deszcz, zimno, a on cały dzień na polowaniu; wszyscy zziębną, zmęczą się, a dla niego to nic. Zaś kiedy indziej siedzi u siebie w pokoju, wionie wiatr — zapewnia, że się przeziębił; okiennica stuknie— wzdryga się i blednie; a przy mnie chodził na
Tag: Deweloper, eventy, hotele kraków cena