Bogowie łakną krwi cz. 3
France Anatol
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 1
" XVIII Obywatelka Gamelin lubiła starego Brotteaux. Był to dla niej najprzyjemniejszy i zarazem najznakomitszy człowiek, jakiego poznała w życiu. Nie pożegnała się z nim, gdy go zaaresztowano, bo bała się narazić władzom i uważała, że w skromnym jej stanie..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 2
" padający wielkimi płatami zaciemniał niebo i tłumił wszelkie odgłosy miasta, obywatelka Gamelin, będąc sama w mieszkaniu, usłyszała pukanie do drzwi. Drgnęła; od kilku miesięcy drżała za najmniejszym szelestem. Otworzyła drzwi. Na progu ukazał się młodzieniec osiemnasto- lub..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 3
" miała nogi długie i proste, ruchy swobodne; jedynie głos chyba mógł ją zdradzić. Matka spytała ją, czy nie jest głodna. Odrzekła, że chętnie by coś zjadła, a gdy podano jej chleb, szynkę i wino, zasiadła do jedzenia z łokciem na stole, piękna i zgłodniała, jak Ceres w chacie..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 4
" — Mówię, że lepiej, byś nie mówiła z twoim bratem o panu de Chassagne. — Ależ kiedy trzeba koniecznie, moja mamo! — Moje dziecko, Ewaryst nie przebaczy panu de Chassagne, że cię uprowadził. Wiesz dobrze, z jakim gniewem wyrażał się o nim, jakimi słowami go..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 5
" — Widzę, że znasz go teraz. Wiesz, że jest zimny, nieczuły, że jest człowiekiem złym, ambitnym tylko i próżnym. A zawsze wolałaś jego niż mnie. Gdyśmy żyli razem we troje, stawiałaś mi go za przykład. Jego sztywne ruchy i poważna mowa imponowały ci, widziałaś w nim..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 6
" — Ot, masz ją tu, jego duszę! Umieścił ją na tych płótnach, zimną i ponurą. Orestes, jego Orestes, z głupim okiem, złymi ustami, sztywny jak kij, to on, on cały... Wreszcie mamo, czyż nic nie rozumiesz? Nie mogę pozostawić Fortunata w więzieniu! Znasz ich, tych jakobinów,..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 7
" oczyścić sobie buty. Był to rzeźnik, którego niegdyś Fortunat poturbował za fałszywą wagę mięsa. Kiedy Fortunat podniósł głowę, żądając swoich dwóch centymów, gałgan ten poznał go, nazwał arystokratą i zagroził, że każe go aresztować. Zebrał się tłum, składający..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 8
" gdy z nim pomówię, zdołam go ubłagać. On dobry, tkliwy. Gdyby polityka nie była uczyniła go nielitościwym, gdyby nie wpływ jakobinów, nie miałby tej srogości, która przeraża mnie, bo jej nie rozumiem.“ Wzięła głowę Julii w obie ręce. — Słuchaj, córko! Pomówię z..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 9
" wała będąc dzieckiem. Z różańcem w rękach, nieszczęsna matka płakała nad cierpieniem, którego zbliżanie się czuła w spokoju tego śnieżystego dnia, kiedy milkło wszystko, kroki, pojazdy, niebo. Nagle, delikatnym słuchem, zaostrzonym przez niepokój, usłyszała syna wchodzącego..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 10
" po dziesięć liwrów, które pozostałeś mu dłużny: dałam mu. Małą Józię bolał żołądek, bo zjadła za dużo konfitur, które dał jej stolarz... Naparzyłam jej ziółek... Desmahis przyszedł odwiedzić cię; żałował, że cię nie zastał. Chciałby rytować jakiś temat twojej..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 11
" — Więc skądże masz o niej wiadomość? — Nie przez list, moje dziecko; to... Wstał i przerwał jej strasznym głosem: — Zamilcz, matko! Nie mów mi, że oboje powrócili do Francji... Skoro zginąć mają, niech to przynajmniej nie będzie przeze mnie. Dla nich, dla ciebie, dla mnie..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 12
" XIX Podczas gdy ojca Longuemare i prostytutkę Atenais przesłuchiwano w sekcji, Brotteaux między dwoma żandarmami odprowadzony został do Luksemburgu, gdzie odźwierny nie przyjął go tłumacząc się brakiem miejsca. Dawnego finansistę odstawiono tedy do Conciergerie i..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 13
" dychać. Oczy jego przesłoniły się, uszy objęła wrzawa długotrwała, spokojna jak milczenie, czuł, że cały tonie w rozkosznym niebycie. Przez nieporównaną chwilę wszystko było dlań harmonią, pogodnym blaskiem, wonią, słodyczą. Potem stracił świadomość bytu. Kiedy przyszedł..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 14
" wrzawą, jasnością i życiem, że piękne kupcowe z gmachu sądowego uśmiechają się zza swych wystaw perfum i drobiazgów do wolnych i szczęśliwych przechodniów, i myśl ta powiększała jeszcze jego rozpacz. Noc nadeszła, niepostrzeżona w mroku i milczeniu więziennego lochu, ciężka..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 15
" arystokratów, kupców, bankierów, rzemieślników; spodobało się ono staremu finansiście, umiał on bowiem zgodzić się z wszelkiego rodzaju ludźmi. Dziwiło go, że ci ludzie, jak on pozbawieni wolności i przyjemności i wystawieni na śmierć z ręki kata, są weseli i skłonni do..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 16
" do izby, w której sam się znajdował, na opróżnione świeżo łóżko. Zobowiązawszy się płacić za księdza, a nie mając wielkich funduszów, stary finansista umyślił malować portrety, po dukacie sztuka. Za pośrednictwem strażnika więziennego zaopatrzył się też w małe czarne..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 17
" — Kiedy stanę przed sędziami, zaleję ich wiedzą i światłem. Pewnego dnia, spoglądając na coraz zwiększającą się obronę, z myślą o sędziach, których pragnął zawstydzić, zawołał: — Nie chciałbym być na ich miejscu!... Więźniowie, których los zgromadził w tej..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 18
" ludzi boskich, nie równając go jednak z miłym Helvetiusem, Diderotem, baronem Holbachem. Jego zdaniem największym geniuszem stulecia był Boulanger. Cenił też bardzo astronoma Lalande'a i Dupuis, autora „Traktatu o pochodzeniu konstelacyj“. Dowcipnisie ze wspólnej celi płatali..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 19
" mu, że skazany jest na wiekuiste płomienie piekielne i potępiony bez pardonu za to, że z twórcy wszechświata czynił istotę zawistną, złą i głupią, wroga radości i kochania. — Ha! Ha! Ha! — krzyczał groźnie ów diabeł. — Nauczałeś, stary bonzo, że Bogu podoba się, by..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 20
" gnając się z towarzyszami, zachował swój zwykły swobodny ton i minę wesołą. — Wybacz pan — rzekł do ojca Longuemare — że cię za nogi z łóżka wyciągałem. Nie zrobię tego więcej. I zwracając się do starego Brotteaux, rzekł: — Żegnam pana, wyprzedzam cię do..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 21
" soką mądrością, Brotteaux zazdrościł barnabicie tego szału, który zakrywał mu wszechświat. Terror wzrastał z miesiąca na miesiąc. Co noc pijani strażnicy z czujnymi psami szli od jednej celi więziennej do drugiej, roznosili akty oskarżenia, wykrzykiwali nazwiska, kalecząc je,..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 22
" — Od czasów Homera jest to dziwną manią poetów — rzekł pewnego dnia — wysławiać żołnierzy. Wojna nie jest sztuką i wypadek jedynie rozstrzyga losy bitew. Z dwóch stających do walki generałów obaj są głupi, a jeden koniecznie zwyciężyć musi. Możecie liczyć na to, że..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 23
" „Korzystajmy z chwili obecnej — pomyślał — bo wnoszę z pewnych znaków, że odtąd czas jest nam ściśle odmierzony...“ Pewnej łagodnej nocy w prairialu, gdy nad dziedzińcem więziennym na bladym niebie księżyc wystawiał swe srebrne rogi, Brotteaire jak zwykle czytał..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 24
" żądaj niczego od nikogo, błagam cię, niech raczej zapomną o tobie! N ie zdawała się być przejętą tym, co mówił. Brotteaux począł mówić jeszcze błagalniej. — Zachowaj milczenie, Różo, niech zapomną o tobie; w tym jest zbawienie. Cokolwiek przedsiębraliby twoi..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 25
" XX Ewaryst Gamelin podczas niepomiernie długiej rozprawy w Trybunale, siedząc na swej lawie, znużony gorącem w sali, przymyka oczy i duma. „Niegodziwcy, którzy zmuszali Marata do chowania się po lochach, zrobili zeń ptaka nocnego, ptaka Minerwy, którego oko przenikało..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 26
" co oddają im cześć boską dla zniesławienia ich pamięci. Ajentem zagranicy jest każdy, kto odrzuca idee ładu, miary, rozsądku, wyrozumiałości; ajentem zagranicy każdy, kto obraża obyczaje, ubliża cnocie i w niepowściągliwości serca swego zaprzecza Bogu. Fanatyczni księża..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 27
" interesującą czyniły... Takim też był Chaumette, którego widziano przecie łagodnym, popularnym, umiarkowanym, dobrodusznym i cnotliwym w zarządzie Komuny, ale był przecież ateuszem... Spiskowcami, ajentami zagranicy są wszyscy ci sankiuloci w czerwonych czapkach, karmaniolach,..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 28
" Wszyscy ci ludzie, którzy zrobili Rewolucję, zrobili ją na to, by ją zgubić! Ci wielcy obywatele, twórcy wielkich dni, przygotowywali z Pittem i Koburgiem panowanie Orleanów lub opiekę nad nieletnim Ludwikiem XVII! Danton to był Monk! Chaumette i hebertyści, gorsi zdrajcy od..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 29
" XXI Julia Gamelin, ubrana w swój ciemnozielony płaszcz męski, chodziła codziennie do Ogrodu Luksemburskiego i tam na ławce u końca alei czekała chwili, gdy jej kochanek ukazywał się w jednym z okien pałacu na poddaszu. Dawali sobie znaki i porozumiewali się w milczącej..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 30
" ławce; rozkładał gazetę, ale nigdy jej nie czytał. Był ubrany wedle starej mieszczańskiej mody: trójgraniasty kapelusz obszyty złotym galonem, śliwkowy frak, niebieska, srebrem haftowana kamizelka. Wyglądał na zacnego człowieka; jak można było wnioskować po sterczącym mu z..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 31
" wykła do przygód, zachęcona może męską swą odzieżą, szła niekiedy nocą do kawiarni przy ulicy du Four, pod godłem „Czerwonego Krzyża“, gdzie bywali ludzie różnego gatunku i płoche kobiety. Czytywała tam gazety i grywała w tryktraka z kusym kupczykiem lub żołnierzem, co..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 32
" Utworzyły się dwa stronnictwa. Ludzie rzucili się ku sobie, pięści spadły na pogniecione kapelusze, stoły runęły na ziemię, poleciały z trzaskiem szyby, pogasły światła, kobiety zaczęły przeraźliwie krzyczeć. Zaatakowana przez patriotę Julia chwyciła ławeczkę, ale obalono..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 33
" nata Chassagne, więzionego w Luksemburgu; jak najzręczniej przytoczyła okoliczności, w których został uwięziony, przedstawiła jego niewinność i nieszczęścia, była wymowna i natrętna. Renaudin pozostał niewzruszony i surowy. Wtedy błagająca ze łzami rzuciła mu się do nóg. Gdy..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 34
" z siebie suknię Elodii. Tu, sama, wyła noc całą z wściekłości i żalu. Nazajutrz, gdy udała się do Luksemburgu, ogród był już zajęty przez żandarmów, wypędzających kobiety i dzieci. Warty stojące w alejach nie dopuszczały, by przechodnie porozumiewali się z więźniami...."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 35
" XXII Wzgórze wyrosło nagle w ogrodzie Tuilerii. Na niebie nie ma ani jednej chmurki. Maksymilian kroczy przed swymi kolegami w niebieskim fraku i żółtych spodniach, trzyma w rękach bukiet kłosów, bławatków i kąkoli. Wstępuje na wzgórek i wzruszonej Republice obwieszcza..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 36
" które v. rodzajem okrutnej dobroduszności znosi wszelkie tradycyjne formy prawne, wszystko, co od czasu sprawiedliwych Rzymian podjęto dla ochrony posądzonej niewinności. Nie trzeba już śledztw, badań, świadków, obrońców, miłość ojczyzny zastąpi wszystko. Oskarżony,..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 37
" przyśpieszonym pochodzie. Dowiadywali się jedynie o przekonania oskarżonych, pewni, że kto nie ma złego zamiaru, nie może odmiennie od nich myśleć. Ponieważ sądzili, że posiadają prawdę, mądrość, dobroć najwyższą, przeciwnikom przypisywali błędy i zło. Czuli się silnymi:..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 38
" równowagi wymyślone zapewne przez jakąś duszę prokuratorską; lecz zaszczyt tego pomysłu przypisano Maksymilianowi. Temu przedstawicielowi ludu przypisywano wszystkie szczęśliwe czy nieszczęśliwe zdarzenia w Republice: prawa, ustawy, obyczaje, przebieg pór roku, urodzaje, choroby...."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 39
" bliki lub sprawy wolności musieli skazać syna, ugodzić w przybranego ojca. Gamelin siadł. — Oto skończony łotr! — szepnął przez zęby Chassagne. Publiczność pozostała chłodną, czy to dlatego, że dość już miała tych szczytnych charakterów, czy też że Gamelin zbyt łatwo..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 40
" wać, każ mnie gilotynować, Kainie! Jestem twoją siostrą. Julia plunęła mu w twarz. Tłum megier i sankiulotów osłabł już był w swej czujności rewolucyjnej: obywatelska żarliwość ochłodła znacznie; wokoło Gamelina i jego napastnika wszczął się tylko niepewny i chaotyczny..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 41
" XXIII Ewaryst Gamelin był bardzo znużony, a nigdzie nie mógł znaleźć wypoczynku. Po dwadzieścia razy nagle budził się w nocy z ciężkiego snu, pełnego mar i przywidzeń. Jedynie w błękitnym pokoiku, w ramionach Elodii mógł spać kilka godzin. Mówił, krzyczał przez..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 42
" I rozmyślał: „A jednak nie jestem ojcobójcą. Przeciwnie, przez miłość synowską przelewałem nieczystą krew wrogów mej ojczyzny“. "
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 43
" XXIV Nie było końca spiskom w więzieniach. Czterdziestu dziewięciu oskarżonych zapełniało stopnie. Maurycy Brotteaux zajmował najwyższy stopień na prawo, miejsce naczelne. Ubrany był w swój brunatny surdut; dzień przedtem oczyścił go starannie i zacerował koło..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 44
" Pisarz odczytał akt oskarżenia, który choć zwięzły dla każdego oskarżonego, był długi ze względu na ich liczbę. W głównych zarysach przedstawiał spisek, knowany w więzieniach dla zatopienia Republiki we krwi przedstawicieli narodu i ludu paryskiego. Podnosząc poszczególny w nim..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 45
" lucyjny podobny jest do sztuki Williama Szekspira, gdzie do scen krwawych dodaje się najtrywialniejsze blazeństwa. Ustawicznie zachwalał ateizm jako najpewniejszy środek zdemoralizowania i poniżenia ludu. W więzieniu Conciergerie, gdzie przebywał, biadał nad zwycięstwami naszych..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 46
" wiadać. Żyjąc w haniebnej wspólnocie z dziewczyną Gorcut, zwaną Atenais, pod dachem Brotteaux, jest on wspólnikiem tej dziewczyny i tego byłego arystokraty. Przez czas uwięzienia swego w Conciergerie ani na jeden dzień nie zaprzestał paszkwilów cynicznych przeciw wolności i pokojowi..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 47
" skiej. Nie przyniósł był nawet swej spisanej obrony. Na wszystkie zadawane pytania odpowiadał w duchu poddania się. Jednak gdy prezes nazwał go kapucynem, obudził się w nim dawny człowiek. — Nie jestem kapucynem — rzekł — jestem księdzem, zakonnikiem reguły barnabitów. —..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 48
" jakich oby było jak najwięcej. Ci, co inaczej utrzymują, mylą się. Nic więcej nie mam do powiedzenia. Prezes zapytał dalej, czy przyznaje się, że żyła na wiarę z Maurycym Brotteaux. Trzeba było wytłumaczyć jej to wyrażenie, którego nie rozumiała. Ale gdy tylko pojęła, o co..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 49
" Rocher, Piotr Guyton-Fabulet, Marcelina Descourtis itd. itd. utworzyli sprzysiężenie, którego środkami działania są: zabójstwo, głód, wyrób fałszywych pieniędzy i asygnat, znieprawienie moralności i ducha publicznego, bunt więzień, a celem — wojna domowa, rozwiązanie..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 50
" — Ach — westchnął ojciec Longuemare — ci sędziowie są to ludzie godni potępienia, stan ich dusz jest doprawdy opłakany! Gmatwają wszystko i mieszają barnabitę z franciszkaninem! Egzekucja odbyć się miała tegoż dnia u rogatki zwanej teraz du Tróne-Renverse. Skazańcy, po..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 51
" — A może i dlatego — rzekł Brotteaux — więcej żałuję życia, że więcej zeń korzystałem niż ty, mój ojcze, który uczyniłeś je o ile możności podobnym do śmierci. — Panie — rzekł ojciec Longuemare blednąc — chwila jest poważna. Dopomóż mi, Boże!..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 52
" z dziecinną główką dumnie wzniesioną, zawołała głośno: — Niech żyje król! Skinęła na Maurycego Brotteaux ukazując mu, że jest miejsce obok niej. Stary finansista pomógł wejść barnabicie i umieścił się między księdzem a dziewczyną. — Panie — rzekł doń ojciec..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 53
" XXV Podczas gdy wozy, otoczone żandarmami, toczyły się na plac du Tróne-Renverse wioząc na śmierć Maurycego Brotteaux i jego wspólników, Ewaryst siedział zamyślony na ławce w ogrodzie Tuilerii. Czekał na Elodię. Słońce, nisko na widnokręgu, przesyłało płomienne..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 54
" nych generałów przechodzą do ataku i gotowe są roznosić wolność na świat cały. Pokój panuje na całym terytorium Republiki... O zbawienny terrorze ! Święty terrorze! W przeszłym roku o tej porze Republikę rozrywały frakcje, hydra federalizmu groziła jej pożarciem. Teraz..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 55
" no o tym pomyśleć, niemniej jest to prawda; sam Fouquier należy do spisku, i to przeciw Maksymilianowi, który temuż Fouquier rzucił był na pastwę pięćdziesiąt siedem ofiar, zawleczonych na śmierć w czerwonych koszulach ojcobójców! Jakiejże to zbrodniczej litości poddaje się..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 56
" więzień czterykroć sto tysięcy ludzi, wieszając piętnaście tysięcy i wplatając w koło trzy tysiące, a Republika miałaby się wahać, czy poświęcić jeszcze kilkaset głów dla swego bezpieczeństwa i potęgi? Tońmy we krwi, a ratujmy ojczyznę...“ Gdy tak dumał, nadbiegła..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 57
" łem się klątwą. Jestem przeklęty. Postawiłem się poza ludzkością: nie wrócę do niej nigdy. Nie! Wielkie zadanie nie jest skończone. Ach, miłosierdzie! Przebaczenie!... Czy przebaczają zdrajcy? Czy są miłosierni spiskowcy? Zbrodniarze, ojcobójcy są coraz liczniejsi; wyrastają..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 58
" namiętności prócz dobra publicznego, że urodziłem się dobrym i tkliwym? Czy powiesz: „Pełnił swój obowiązek?...“ Ale nie! Nie powiesz tego. I nie żądam, byś powiedziała. Niech przepadnie pamięć o mnie! Chwała moja jest w moim sercu; hańba mnie otacza. Jeśli mnie..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 59
" nadzie, pochwyciła go gwałtownie, jakby go rozszarpać chciała, i głosem zdławionym krwią i łzami krzyknęła: — A więc i mnie, kochanku mój, i mnie każ zgilotynować, i mnie każ uciąć głowę! I na myśl o nożu na karku całe jej ciało topniało ze zgrozy i rozkoszy. "
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 60
" XXVI Słońce termidora zachodziło w krwawej purpurze. Ewaryst ponury i zadumany przechadzał się po ogrodach Marbeuf, będących teraz własnością narodową i licznie odwiedzanych przez bezczynnych paryżan. Zjadano tam lody, spijano lemoniadę, w ustronnych miejscach wznosiły..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 61
" w szachu, wraz z Couthonem i Saint-Justem, przez wrogą większość? Jakie gwałtowne nadzieje lub obawy kryją się pod tym nieprzeniknionym obliczem?“ Ale Robespierre uśmiechnął się do chłopca życzliwie, łagodnie wypytał go o dolinę, chatę, opuszczonych rodziców, rzucił mu..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 62
" i zapewnić we Francji panowanie niewinności i cnoty, ty, ojcze ojczyzny! Nieprzekupny był już daleko. Dwaj ludzie w okrągłych kapeluszach i nankinowych spodniach, z których jeden, o dzikim wyglądzie, wysoki i chudy, z plamką na źrenicy, podobny był do Talliena, minęli go na..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 63
" XXVII Ty śpisz, Robespierze! Godziny mijają, czas drogi upływa... Wreszcie, ósmego termidora, Nieprzedajny wstaje na posiedzeniu Konwentu i przemawia. Czy słońce 31 maja wschodzi po raz drugi? Gamelin czeka, drży w nadziei. Robespierre wypędzi więc z ław, które hańbią,..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 64
" — To testament — mówi Robespierre — ze spokojem wychylę kielich cykuty. — Spełnię go z tobą — odpowiada David. — Wszyscy, wszyscy! — wołają jakobini i rozchodzą się, nic nie postanowiwszy. Podczas gdy przygotowywała się śmierć Sprawiedliwego, Gamelin spał snem..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 65
" kluczy w zamkach. Obywatel Dupont starszy ukrył się w swym sklepie; odźwierny Remacle zabarykadował się w swej loży. Mała Józia lękliwie trzyma Moutona w objęciach. Obywatelka wdowa Gamelin biada nad drożyzną środków spożywczych, jako nad przyczyną wszelkiego zła. Na schodach..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 66
" cach pobrzękiwał dzwonkiem; dziewczynki bawiły się w kółko. Nad brzegiem rzeki siedzieli nieruchomo z wędkami amatorzy rybołówstwa. Niebo było zachmurzone, zanosiło się na burzę. Gamelin, nachylony nad poręczą, zatapiał wzrok w wysepkę spiczastą jak dziób okrętu; słuchał,..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 67
" — Zobaczysz mnie triumfatorem lub nie zobaczysz mnie więcej. Żegnaj! Dochodząc do Ratusza, Ewaryst usłyszał, jak pod nabrzmiałe chmurami niebo unosi się ów gwar wielkich dni. Na placu de Greve rozlega się wrzawa i szczek broni, lśnią szarfy i mundury, armaty Hanriota ustawione są w..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 68
" za to mało widać sabotów, karmanioli i czerwonych czapek. Mieszczan jest dość i są zdecydowani. Ale są to też mniej więcej wszyscy prawdziwi i rzetelni republikanie, jakich Paryż w ogóle posiada. Stoją w Ratuszu jak na skale wolności, otoczeni oceanem zobojętnienia. Nadchodzą..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 69
" w gęstej, czarnej nocy. Armaty Hanriota ustawione są przed Ratuszem. Na placu, czarnym zupełnie, porusza się tłum niewyraźny, niepewny, niespokojny. O pół do pierwszej ukazują się pochodnie na rogu ulicy de la Vannierie. Otaczają one delegata Konwentu, który, przybrany w oznaki swego..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 70
" Wreszcie Maksymilian postanowił odwołać się od dekretu Konwentu do sekcji Pik. Rada Generalna każe sobie podawać szable, pistolety, piki... Ale łoskot broni, grzmot kroków, tłuczonych szyb napełnia cały dom. Wojska Konwentu jak lawina przechodzą przez salę narad i wlewają się do..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 71
" XXVIII Dziesiątego termidora, gdy Ewaryst obudził się nagle z niewypowiedzianą zgrozą po gorączkowym śnie, na tapczanie więziennym, Paryż w swym wdzięku i ogromie śmiał się do słońca. Po upadku Robespierre'a nadzieja budziła się w sercach więźniów; kupcy wesoło..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 72
" tożsamości nie mogło być dokonane według form, ponieważ cały zarząd Komuny wyjęty był spod prawa. Zgromadzenie upoważniło Trybunał do stwierdzania tożsamości przez zwykłych świadków. Triumwirowie ze swymi głównymi wspólnikami ciągnieni byli na śmierć wśród okrzyków..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 73
" co umrzeć mają, ani dusza Fouquier-Tinville'a, który spokojnie, pracowicie, gorliwie przewracał ludobójcze swe dokumenta i jako wzorowy urzędnik posyłał na śmierć wczorajszych swych przyjaciół. Obywatele Remacle, odźwierny-krawiec, i Dupont starszy, stolarz z placu Thionville,..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 74
" muskał go po uszach. Tłum widzów, wesoły, ożywiony, wstrzymywał pochód eskorty. Publiczność winszowała żandarmom; ci powstrzymywali konie. Na rogu ulicy Honoré obelgi wzmogły się. Młodzi ludzie, siedzący w antresolach, w salonach modnych restauracji, przybiegli do okien i..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 75
" nie mogły pochwycić kwiatu, ale dusza jego uwielbiła ten symbol i obraz warg czerwonych i pachnących, na których usta jego znajdowały ochłodę. Oczy jego napełniły się łzami; i cały przejęty jeszcze czarem tego pożegnania, ujrzał nad sobą krwawy topór, wznoszący się na placu..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 76
" XXIX W miesiącu nivose Sekwana pokryła się lodem. Sadzawki w Tuileriach, strumyki, fontanny były zamarznięte. Ostry północny wiatr gnał po ulicy mroźne podmuchy. Z pysków koni buchała gęsta, biała para, przechodnie spoglądali przed drzwiami optyków na termometry...."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 77
" wszystkimi pamiątkami, święcącymi hańbę i ohydę tego człowieka, obarczonego wszystkimi zbrodniami Rewolucji. Ale handlarz rycin, znający publiczność, uprzedził Desmahisa, że odtąd do rytowania będzie mu dawał tematy wojskowe. — Będziemy potrzebowali zwycięstw, podbojów,..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 78
" powściągane. Nigdy nie darował mi tego... Ach! To był piękny okaz łotra, — Biedny chłopak! Był szczery. Fanatycy go zgubili. — Sądzę, że chyba nie bronisz go, obywatelu Desmahis!.... Niepodobna go bronić. — Nie, obywatelu Blaise. Nie daje się obronić. I obywatel..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 79
" jak niegdyś w dniach tragicznych; kazała więc zrobić piękne ubranie eleganta i z grubym kijem w ręku, w towarzystwie jakiej modystki chodziła często na kolacyjki do knajp w Sevres i Meudon. Niepocieszona po śmierci młodego arystokraty, którego nazwisko nosiła, energiczna Julia tylko..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 80
" i w trzy miesiące w trójnasób podniosła się wartość gruntów. Montfort był od czasu uwięzienia w Luksemburgu kochankiem Róży Theraiin i darował jej był małą willę koło Tivoli i ulicy du Rocher; willa warta była dużo pieniędzy, a nie kosztowała go nic, bo sprzedaż..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 81
" były na kolor brązu. Aktorka miała na głowie perukę w loczki koloru słomianozłotego. Peruki w owym czasie były bardzo modne, dawano ich sześć, dwanaście, osiemnaście do wyprawy ślubnej. Suknia á la cyprieniie jak pochwa obciskała jej ciało. Zarzuciwszy płaszcz na ramiona,..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 82
" Podniosła się kurtyna, mały człowieczek, krótki a gruby, ukazał się na scenie. Był to sławny Lays. Zaśpiewał swym pięknym tenorem: Ludu francuski, ludu braci!... Zagrzmiały huczne oklaski, zadźwięczały od nich szklane wisiory świeczników. Potem usłyszano szepty i głos..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 83
" I poprzez wrzawę doniosły się słowa: — To wstyd, żeby ten stał tu jeszcze! — Nikczemny Marat panuje wszędzie ku hańbie naszej! Ilość podobizn równa się ilości głów, które chciał strącić. — Jadowita ropucha! — Tygrys! — Czarna żmija! Nagle jeden z eleganckich..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 84
" — Co, zaklęcia, obywatelu Desmahis?... Albo jesteś bardzo naiwny, albo przypuszczasz, że ja jestem naiwna. Desmahis nie wiedział, co odpowiedzieć, ona zaś poczytała sobie za triumf, że odjęła mu cały spryt i dowcip. Na rogu ulicy de la Loi usłyszeli śpiewy i krzyki, ujrzeli..."
Bogowie łakną krwi cz. 3 - strona 85
" — Może tu zimno — rzekła. — Zapalę ogień w kominku, wszystko jest przygotowane. Uderzyła w krzesiwko i wsunęła w ognisko płonącą zapałkę. Filip wziął ją w ramiona z tą delikatnością, taldobrze zdradzającą siłę; dotknięcie to było je, dziwnie przyjemne. Już..."