Bogowie łakną krwi cz. 2
France Anatol
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 1
" I kazał natychmiast złożyć fuzje i piki w byłej zakrystii. Garbusek z żywymi oczami, obywatel Beauvisage z Komitetu Czujności, zajął miejsce na kazalnicy, zamienionej na mównicę uwieńczoną czerwoną czapką. — Generałowie zdradzają nas — rzekł — i wojsko nasze oddają..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 2
" Ewaryst był nieśmiały i nie umiał przemawiać publicznie. Ale oburzenie natchnęło go. Wstał blady i rzekł głuchym głosem: — Jestem sędzią. Słuchać muszę swego tylko sumienia. Wszelkie obietnice, jakie bym wam uczynił, byłyby przeciwne memu obowiązkowi. Mówić muszę w..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 3
" wanym, dziwnie przejmującym — nie można podejrzewać Trybunału Rewolucyjnego nie podejrzewając równocześnie Konwentu i Komitetu Ocalenia Publicznego, z których wyszedł. Obywatel Dupont zaniepokoił nas, wspominając nam, że prezes Montane zmienił procedurę sądową na korzyść..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 4
" Przemowę tę nagrodzono oklaskiem... Członkowic sekcji rozchodzili się powoli wśród okrzyków „Niech żyje Republika!“ Pozostawszy sam w nawie z Trubertem, Gamelin uścisnął mu rękę. — Dziękuję ci. Jakże się masz? — Ja... bardzo dobrze, bardzo dobrze! — odrzekł Trubert,..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 5
" dla niej ten sam majestat, co dawne sądy, które nauczono ją szanować. Stary Brotteaux okazywał młodemu sędziemu pewne zainteresowanie, zmieszane ze zdziwieniem i wymuszonym szacunkiem. Jak obywatelka wdowa Gamelin, również uznawał ciągłość sprawiedliwości poprzez różne ustroje..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 6
" w czarnowłosej Florze, olbrzymce, dziewczynie z Palais-Egalite, znalazł jednak chwilkę czasu, by powinszować towarzyszowi i powiedzieć mu, że taka nominacja przynosi wielki zaszczyt sztukom pięknym. Nawet Elodia, bezwiednie nienawidząca wszystkiego, co tyczyło się Rewolucji, bojąca..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 7
" Kilka razy do roku handlarz rycin urządzał dwui trzydniowe wycieczki na wieś w towarzystwie malarzy, którzy pod jego kierunkiem rysowali krajobrazy i ruiny. Z wprawą i zręcznością wybierając to, co publiczności podobać się będzie, powracał z tych objazdów ze szkicami,..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 8
" X W sobotę o siódmej z rana obywatel Blaise, w trójgraniastym kapeluszu, szkarłatnej kamizelce, łosiowych spodniach i żółtych butach z wyłogami, rączką szpicruty zastukał do drzwi pracowni przy placu Thionville. Obywatelka wdowa Gamelin zabawiała się właśnie rozmową z..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 9
" z Julią Hasard siedziały w głębi. Elodia kazała aktorce usiąść po prawej stronie, sama usiadła po lewej, a szczupłą Julię umieściła pośrodku. Brotteaux usiadł na przednim siedzeniu, naprzeciw obywatelki Thevenin, Filip Dubois naprzeciw obywatelki Hasard, a Ewaryst naprzeciw..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 10
" dziewczyną. Desmahis nie wracał. Filip Dubois zawołał go po przydomku, jakim nazywali go zwykle: — Hej! Barbaroux!... Barbaroux! Na to znienawidzone nazwisko przechodnie nadstawili uszu, twarze ukazały się we wszystkich oknach. I gdy ujrzeli wychodzącego z owocami pięknego..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 11
" lepkimi rękami. Nikt nie będzie wątpił, że jesteś niecnym Brissotem, wrogiem ludu, i republikanie na twój widok obrzydzeniem i wstrętem zdjęci, powieszą cię na pierwszej latarni... Zrozumiane? Obywatel Blaise, który napoił był konia, zapewnił, że sprawę załatwił, choć jasne..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 12
" i jego szkoła stwarzają nową sztukę, godną wolnego Judu. Z młodych malarzy Gamelin bez zawiści na pierwszym miejscu stawiał Hennequina i Topino-Lebruna. Filip Dubois wyżej niż Davida cenił mistrza swego Regnaulta i w młodym Gerardzie widział przyszłą chwałę malarstwa. Elodia..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 13
" Te idee, które właściwsze byłyby w dziele Winckelmanna niż w ustach człowieka mówiącego do paryżanek, odrzucone zostały ze wzgardą obojętności. — Na zimę — rzekła Elodia — robią salopki á la laponne z florentyny lub popeliny i redyngoty á la Zulima z..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 14
" -Genevieve. Jan Blaise, prowadząc gromadkę artystów, zamieniał z byłym finansistą wesołe żarciki, w których bez ładu i miary powtarzały się nazwiska Verboqueta Wspaniałomyślnego, Katarzyny Cuissot, panien Chaudron, czarnoksiężnika Galichet i świeższe postaci kadeta Rousselle'a..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 15
" gołębnikiem na sposób Cammusa Duplessisa. Stary Brottetux, który rościł sobie pretensje, że naśladuje flamandczyków, starannie rysował krowę. Elodia szkicowała chatę, a jej przyjaciółka Julia, córka handlarza farb, przygotowywała paletę. Dzieci obstąpiły ją wkoło i..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 16
" W teatrze Feydeau szły próby z komedii „Wizytki“ i Róża radu była, że ma w tej sztuce rolę pełną naturalności. Naturalności szukała, goniła za nią i znajdowała ją. — A zatan nie ujrzymy Pameli? — rzekł piękny Desmahis. Teatr de la Nation był zamknięty, aktorów i..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 17
" Altieri nie odstępował jej jak cień. Dubois nie zaniedbał opowiedzieć, że był zaproszony na obiad do kardynała de Bernis i że był to najmilszy w świecie gospodarz. — Znałem go — rzekł Brotteaux — i mogę powiedzieć, nie chwaląc się, że jakiś czas należałem do jego..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 18
" niczki. Przy tym sposób zachowania się tego dobrodusznego jegomościa w brązowym surducie, tak zniszczonym a czystym, podobał jej się bardzo. — Panie Brotteaux — rzekła — wiadomo, że niegdyś w pięknym parku, podczas jasno oświetlonych nocy, przy dalekim odgłosie fletów i..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 19
" kupa nawozu; w obecnej chwili nawóz ten przewracała widłami dziewka szersza niż wysoka, z włosami koloru słomy. Płynny nawóz, napełniający jej saboty, obmywał jej bose nogi. Unosząc się od czasu do czasu, ukazywała żółte jak szafran pięty. Podkasana spódnica swobodnie..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 20
" działa Ratusz, Tuilcrie i „Samarytankę“ i jak, gdy przechodziła przez Pont-Royal, czółno, wiozące jabłka na targ, przewróciło się, jabłka popłynęły z biegiem wody i rzeka była od nich czerwona. Wiedziała o świeżo zaszłych w królestwie zmianach, a głównie o rozterce..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 21
" dio, krajała chleb i jak ty czyniła to z wdziękiem i tak ładnie, że młody Werter w niej się zakochał. — I kończy się to małżeństwem? — spytała Elodia. — Nie — odrzekł Ewaryst — rzecz kończy się gwałtowną śmiercią Wertera. Zjedli obiad obfity, gdyż byli..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 22
" Filip Desmahis i Filip Dubois szkicowali obory. La Tronche przyniosła pomyje dla świń. Obywatel Pelleport, przybyły, aby udzielić pomocy lekarskiej małemu Poitrine, równocześnie z nią wyszedł z dolnej sali; podszedłszy do artystów i w kilku komplementach wyraziwszy, że talenty ich..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 23
" pału. Gdy zanowała noc zupełna, Jan Blaise zaproponował, by w sali na dole zabawić się w niewinne gry. Elodia zażądała „polowania na serce“, co całe towarzystwo przyjęło chętnie. Według wskazań młodej dziewczyny Filip Desmahis nakreślił kredą na meblach, drzwiach,..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 24
" Wszyscy czytali wtedy z rozkoszą „arcydzieło Ariosta francuskiego“: najpoważniejsi ludzie śmiali się z miłostek Joanny i Dunois, przygód Agnieszki i Monrose'a i dzielnych czynów skrzydlatego osła. Ludzie wykształceni umieli na pamięć najpiękniejsze ustępy z tego zabawnego i..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 25
" nie był nigdy pewny, że przejętym będzie, nie był też pewny, że nim nie będzie. Toteż na wszelki wypadek zalecał się. Korzystając ze szczęśliwego zbliżenia podczas zabawy, szepnął kilka słodkich słówek pannie Thevenin; nie rozgniewała się o to, ale nie mogła ich..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 26
" wszyscy już spać będą, przyszła doń na strych, nad pokojem obywatelek. Przezorny i rozumny, już w dzień rozpatrzył by ł rozkład i zwiedził strych pełen starych kufrów, skrzyń, pęczków cebuli i suszących się owoców, nad którymi unosiły się roje os. Widział tam też..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 27
" Nazajutrz po jednym dniu pracy, wędrowna akademia udała się w powrotną drogę do Paryża. Obywatel Poitrine; któremu Jan Blaise zapłacił asygnatami, biadał, że obecnie widzi się tylko „kwadratowe pieniądze“, i obiecywał postawić piękną świeczkę na ołtarzu temu, kto znów..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 28
" XI Rano siódmego września obywatelka Rochemaure, idąc do przysięgłego Gamelina — chciała zainteresować go losem jednego ze swych znajomych, podejrzanego o nieprawomyślność — spotkała w sieni na schodach byłego arystokratę Brotteaux des Ilettes, którego kochała była..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 29
" Usiadła więc na jedynym krześle i wodząc przez chwilę wzrokiem po źle spojonych cegłach, zapytała zdziwiona i zasmucona: — Więc tu mieszkasz, Maurycy? Istotnie nie bardzo możesz liczyć na odwiedziny życzliwych. Trzeba być diabłem lub kotem, by cię tu znaleźć. —..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 30
" przysięgłego Gamelina. Ją samą nawet podejrzewano. Gwardziści narodowi robili u niej rewizję, splądrowali szuflady jej komód, poodrywali deski posadzki, poprzebijali materace bagnetami. Nic nie znaleźli, przeprosili ją i wypili jej wino. Ale przeszli tuż, tuż koło jej korespondencji..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 31
" nak, żeby weszli do Paryża. Ci żołnierze Republiki dają się pokonywać z zapałem, który niczym stłumić się nie da. Być może, że Robespierre ożeni się z siostrą królewską i każe się mianować protektorem królestwa na czas małoletności Ludwika XVII. — Tak..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 32
" a to niedługo uczyni go wstrętnym, śmiesznym i obrzydzi go wszystkim. Czy uwierzysz, Ludwiko, że ten Trybunał, który ma powołać przed kratki królową Francji i dwudziestu prawodawców, skazał wczoraj służącą za to, że wołała „Niech żyje król!“ w złej myśli i z zamiarem..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 33
" zbroję, podawaną mu przez Ulissesa, nie łączył tyle wdzięku z tak wielką dzielnością. Ale obywatelka Rochemaure, niegdyś wrażliwa na wdzięki młodego bohatera Komuny, teraz odwracała odeń wzrok i myśli, odkąd uprzedzono ją, że zadenuncjowany przed jakobinami jako zbyt gorliwy,..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 34
" — Winszuję. Czekała na nowego kochanka, który podobał jej się niezmiernie i z którego zamierzała wyciągnąć wielkie korzyści, na kochanka zupełnie innego jak ten oto. Kochanek nowy, coś niby zmartwychwstały Mirabeau, Danton oszlifowany, przedzierzgnięty w dostawcę, lew, który..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 35
" w towarzystwie czternastu kolegów, których przeważnie już znal. Byli to ludzie prości, porządni i patrioci, uczeni, artyści, rzemieślnicy: był między nimi malarz, jak i on, i rytownik, obaj pełni talentu, chirurg, szewc, były markiz, który dał był dowody wielkiej prawomyślności,..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 36
" melinowi ludzie ci wydali się inni niż dotąd: piękniejsi, poważniejsi, groźniejsi, chociaż zachowywali się prosto i przyjaźnie, przerzucali papiery, wołali woźnego lub przechylali się w tył, dla wysłuchania, co ma do powiedzenia któryś z przysięgłych lub oficer służbowy. Nad..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 37
" jego czepiały się najdrobniejszych szczegółów, widział watę w uchu pisarza i atramentową plamę na aktach zastępcy oskarżyciela. Wyraźnie, jak przez lupę, widział kapitele o liściach rzeźbionych w czasach, gdzie wszelka znajomość starożytnego stylu była zatracona; kapitel ten..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 38
" na piersiach kurczyły się z niepokoju. Gamelin spostrzegł to i rzekł do swego kolegi, również malarza: — Patrz na jego palce! Pierwszy przesłuchiwany świadek zeznawał obciążająco. Na nim opierało się całe oskarżenie. Następni zaś, przeciwnie, zeznawali przychylnie dla..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 39
" musiało postępować tak samo jak Blaise i Guillergues, przygotować porażkę, gubić Republikę! Trzeba przykładu. Ale jeśli Guillergues jest niewinny?... — Nie ma dowodów — rzekł Gamelin głośno. — Nigdy nie ma dowodów — odrzekł wzruszając ramionami przewodniczący..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 40
" się wyjące tłumy. W przeddzień cztery sekcje Trybunału wydały trzydzieści wyroków śmierci i na stopniach głównych schodów tłum kobiet, z tych, co zawsze obecne były na rozprawach, czekał na wyjazd wózków ze skazańcami. Gamelin, schodząc po stopniach z falą przysięgłych i..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 41
" — Myślałby kto, że to klucz od więzienia — rzekła. — Ewaryście, będziesz więźniem moim. Przeszli pokój jadalny i weszli do pokoju Elodii. Ewaryst czuł na swych ustach płomienną świeżość ust Elodii. Wziął ją w objęcia. Z głową w tył odrzuconą, z zamglonymi oczami,..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 42
" XII Pewnego wieczoru, gdy Brotteaux odniósł dwanaście tuzinów pajaców do składu zabawek obywatela Caillou na ulicy de la Loi, kupiec ten, zawsze grzeczny i uprzejmy, przyjął go z miną surową. — Strzeż się, obywatelu Brotteaux — rzekł — strzeż się. Nie zawsze pora..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 43
" — Być może — odrzekł obywatel Caillou — że działałeś bez złej woli, choć nigdy nie należy dowierzać tak rozumnemu jak ty człowiekowi. Ale gra jest niebezpieczna. Dam ci zaraz przykład. Natoile, utrzymujący mały teatrzyk na Polach Elizejskich, został..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 44
" wie lataczek odzieży; wielu młody chłopców, idąc do wojska, chciało zostawić swe portrety kochankom. Ale te drobne roboty kosztowały go wiele trudu i robił je o wiele gorzej niż pajace. Czasem służył za sekretarza przekupkom z Hal, ale to było już mieszanie się do spisków..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 45
" I Brotteaux z kieszeni swego brązowego fraka wyciągnął małą flaszeczkę wódki, którą nosił tam obok ulubionego Lukrecjusza. — Wypij! Pomogę ci wrócić do domu. Ojciec Longuemare odsunął ręką flaszkę i próbował wstać. Ale zaraz opadł na swoje miejsce. — Panie — rzekł..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 46
" znaczyło mi Zgromadzenie; dawałem lekcje łaciny i matematyki, pisałem broszury o prześladowaniu Kościoła we Francji. Napisałem nawet obszerniejsze dzieło dla wykazania, że konstytucyjna przysięga przeciwna jest przepisom kościelnym. Postępy Rewolucji odebrały mi wszystkich..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 47
" mej nieobecności, aby wtrącić mnie do więzienia. Nie wiem, o jaką oskarżają mnie zbrodnię. Ale przyzna pan, że należy ubolewać nad panem Colin, którego umysł jest tak dalece zamroczony, że może duchownemu za zarzut poczytać, iż nie dowiódł swej prawomyślności w dniu 10..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 48
" z umiłowania ludzkości, bo nie jestem tak głupi jak Don Juan, żeby sądzić jak on, że ludzkość ma pewne należne jej prawa. Przesąd ten u tak wyzwolonego umysłu martwi mnie srodze! Robię to przez egoizm, który dyktuje człowiekowi wszystkie poświęcenia i czyny szlachetne, każe mu..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 49
" XIII Ewaryst Gamelin zasiadł w Trybunale Rewolucyjnym po raz wtóry. Przed otwarciem rozprawy rozmawiał z kolegami o nadeszłych z rana wieściach. Wieści te były niepewne i fałszywe; ale już te, które za pewnik wziąć było można, były straszne. Wandea zwycięska, Lyon..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 50
" piorunów, które ciskać będziemy na jej ciemięzców. Załączam ci przy niniejszym instrukcję Konwentu co do obchodzenia się z saletrą. Pozdrowienie i braterstwo. W tej chwili wprowadzono oskarżonego. Był to jeden z ostatnio zwyciężonych generałów, których Konwent stawiał przed..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 51
" nocną części kraju wozy z amunicją grzęzną po osie, armaty powywracane są do rowów i jak po wszystkich ścieżkach bezładnie uchodzą zwyciężone pułki, podczas gdy nieprzyjacielska konnica wynurza się z opuszczonych wąwozów. I słyszał, jak z tej zdradzonej armii bije ogromny..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 52
" wypowiadała opinie antyrewolucyjne i nieobcą miała być spiskowi, którego celem było ułatwienie ucieczki wdowie Capet. Zapytana przez sędziego, przyznała się do zarzuconych jej czynów, i czy z głupoty, czy z fanatyzmu okazała tak gorące uczucia rojalistyczne, że zgubiła się sama...."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 53
" bez ozdób fasada z przebitym w dachu oknem i sklepionym wejściem, nad którym powiewała chorągiew o barwach narodowych, kończyła się u szczytu czapką Wolności. Jakobini, tak jak kordelierzy i feuillanci, przejęli nazwę i siedzibę rozproszonych mnichów. Gamelin, dawniej często..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 54
" zamiłowanie do reguły, sztukę dowodzenia, mądrość wszechwładną. Wśród publiczności słychać było zgodny i jednostajny szum, jak gdyby szum liści na drzewie Wolności, stojącym u progu. Dnia tego, dnia 11 vendemiaire'a, człowiek młody, o czole w tył podanym, przenikliwym..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 55
" mułach. Federalizm a nierozdziełność. W jedności i nierozdzielności było zbawienie, w federalizmie — zguba. Gamelin doświadczał głębokiej radości wyznawcy, który zna słowo, co zbawia, i słowo, co gubi. Odtąd Trybunał Rewolucyjny, jak dawniej sądy duchowne, znać będzie..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 56
" ność dóbr, są zdrajcami i zbrodniarzami stokroć niebezpieczniejszymi niż federaliści. Ale najważniejszym odkryciem, jakie przyniosła Ewarystowi mądrość Robespierre'a, było poznanie nikczemności i zbrodniczości ateizmu. Gamelin nie zaprzeczał nigdy istnienia Boga; był deistą..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 57
" ty go, Ewaryst nienawidził ateuszów, zwłaszcza jeśli, jak Brotteaux, głosili swój ateizm z sercem szczerym i radosnym. W dniach następnych Ewaryst sądził po kolei byłego arystokratę, posądzonego o zniszczenie zboża w chęci zagłodzenia ludu, trzech emigrantów, którzy powrócili,..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 58
" nia sobie przychylności. Dorównując mężczyznom w odwadze, tym samym zmuszały Trybunał, by traktował je jak mężczyzn. Większość ich sędziów, ludzie średnio zmysłowi lub zmysłowi tylko chwilowo, bynajmniej nie byli tym zmieszani. Skazywali lub uniewinniali kobiety według swego..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 59
" rzy, jak na koloryt Fragonarda lub kształty Bouchera. Nie znal pożądania inaczej, jak w prawdziwej miłości. Jak większość jego kolegów w Trybunale, uważał kobiety za niebezpieczniejsze od mężczyzn. Nienawidził byłych księżniczek, które w snach pełnych zgrozy wyobrażał sobie,..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 60
" niejszych, którym jeszcze spieszniej, tak że nie czekając śmierci od sędziów i kata, własnymi rękami kładą kres swemu życiu! Szałowi zabijania odpowiada szał umierania. Oto w Conciergerie młody wojskowy, piękny, dzielny, kochany, idąc na sąd, zostawia w więzieniu uroczą..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 61
" nad składem rycin pod godłem „Miłość malarzem“. Na znak, że wejść może bezpiecznie, Elodia stawiała na gzymsie okna zieloną polewaczkę obok doniczki goździków. Teraz Ewaryst przejmował ją zgrozą, widziała w nim potwora; bała się go i uwielbiała jednocześnie. Całą noc..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 62
" XIV Wstawszy o świcie, ojciec Longuemare zamiótł pokój i udał się na mszę do kaplicy przy ulicy de l'Enfer, mszę odprawianą przez nie zaprzysiężonego księdza. W Paryżu było kilka tysięcy podobnych schronisk, w których oporne duchowieństwo cichaczem zbierało małe..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 63
" działach, specjalnie w mechanice niebieskiej i w miłości fizycznej, i zadowalał się tym, co daje życie, czekając bliskiego dnia, gdy nie będzie już znał ani obaw, ani pragnień. Uważnie pomalował kilka pajaców i zrobił Zerlinę podobną do Róży Thevenin. Ta dziewczyna podobała..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 64
" naście tuzinów, jak tamten, ale dwadzieścia cztery tuziny na początek. Dochodząc do dawniejszej ulicy Royale, Brotteaux ujrzał na placu Rewolucji błyszczący trójkąt stalowy między dwoma drewnianymi słupami: była to gilotyna. Wielki i wesoły tłum ciekawych cisnął się około..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 65
" niewinnych pajacach byli pozostali. Chętnie bym ci pomógł, ale obawiam się, że nie będę dość zręczny. Ojciec Longuemare słusznie nie dowierzał swej zręczności; po kilku nieudanych próbach trzeba było przyznać, że niezdolny jest do wycinania scyzorykiem przyjemnych..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 66
" stało się dlań męką. Pewnego dnia, gdy w sprawie cały zakon obchodzącej poszedł do pana Chauvel, adwokata przy Parlamencie, ujrzał tam pajaca zawieszonego przy kominku i zaledwie mógł oprzeć się pokusie pociągnięcia za sznurek. I tylko niezmierną siłą woli pokusę tę pokonał...."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 67
" — Twoje opowiadanie, mój ojcze, nie dziwi mnie wcale — rzekł Brotteaux. — Zdarzają się takie manie prześladowcze. Ale nie zawsze wywołane są przez tekturowe figurki. Ojciec Longuemare, choć był księdzem, nie mówił nigdy o religii, Brotteaux mówił o niej ciągle. Mając..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 68
" — A wasz Bóg, mój ojcze... Co powiesz o jego postępowaniu w obecnej rewolucji? — Nie rozumiem cię, mój panie. — Epikur mówi: Bóg albo chce przeszkodzić złemu i nie może, albo może, a nie chce, albo ani może, ani chce, albo może i chce. Jeśli chce, a nie może, jest..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 69
" — Mylisz się zupełnie, mój panie — odrzekł ojciec Longuemare. — Przeciwnie, sądzę, że nic nie może być zupełnie fałszywe w myśli człowieczej. Ateusze stoją na najniższym stopniu poznania, ale i na tym stopniu są błyski rozumu i błyskawice prawdy; nawet tonąc w..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 70
" Przyjaciół!... Ależ, mój panie, czy myślisz, że kochali cię wszyscy ci filozofowie i kurtyzany, którzy do tego stopnia spodlili twą duszę, że sam Bóg nie poznałby w niej jednej ze świątyń, które wzniósł dla swej chwały? Ojciec Longuemare cały tydzień przemieszkał spokojnie..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 71
" że panna Raucourt nie bez korzyści przyjrzeć by się jej mogła. Mówiła głosem zdyszanym i stłumionym z obawy, by nie dosłyszeli przechodnie: — Zabierz mnie, obywatelu, ukryj mnie, przez litość!... Są w moim pokoju, na ulicy Fromenteau. Gdy wchodzili, schroniłam się u Flory,..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 72
" — Oderwałam i rzuciłam kokardę moją i zawołałam: „Niech żyje król!“ Wówczas, trzymając ją pod ramię, zapuścił się z nią w opustoszałe już ulice. — Nie kocham go znów, tego króla — mówiła dalej — pojmuje pan, że nie znałam go wcale i może był człowiekiem..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 73
" na jej tropie. Nie ma schronienia. Czy pozwolisz, by tu noc przepędziła? Ojciec Longuemare zamknął brewiarz. — Jeśli dobrze cię rozumiem — rzekł — pytasz pan, czy ta młoda dziewczyna, której równie jak mnie grozi aresztowanie, może dla swego doczesnego zbawienia spędzić noc w..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 74
" Otworzywszy oczy, Atenais ze zdumieniem ujrzała nad głową belkowanie poddasza. Potem przypomniała sobie wszystko; uśmiechnęła się do swego zbawcy i pieszczotliwym ruchem wyciągnęła ku niemu małe, brudne rączki. Na wpół leżąc, wskazywała palcem stary fotel, w którym ksiądz..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 75
" się niejasna, wyrzekła się więc zrozumienia jej i zamoczyła koniuszek nosa w glinianej misce, zastępującej biednemu Brotteaux srebrne miednice, którymi posługiwał się dawniej. Potem starannie i drobiazgowo uporządkowała włosy przed odłamkiem lustra, przy którym golił się..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 76
" Brotteaux wcisnął jej w rękę kilka asygnat na zapłacenie kocza do Palaiseau. Była to połowa jego majątku i chociaż znany był ze szczodrości dla kobiet, z żadną jeszcze tak równo nie podzielił swego mienia. Zapytała go o imię. — Nazywam się Maurycy. Z żalem otwierał jej..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 77
" XV Trzeba było opróżniać przepełnione więzienia, trzeba było sądzić, sądzić bez przerwy i wytchnienia. Sędziowie pod ścianami przybranymi w czerwone czapki i inne emblematy republikańskie, jak dawniej ich poprzednicy pod kwieciem lilii, zachowywali powagę i straszny spokój..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 78
" godzinę wcześniej byliby z szyderstwem skazali. Im dalej posuwali się w pełnieniu swego zadania, coraz namiętniej szli za porywami serca. Sądzili w gorączce i senności wywołanej nadmiarem pracy, kierowani pobudkami z zewnątrz i rozkazami władzy, pod groźbami sankiulotów i..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 79
" Trybunał, zmuszając się do zachowania form, czekał tylko, aby się to wszystko skończyło, by cisnąć Europie głowę Austriaczki. W trzy dni po straceniu Marii Antoniny wezwano Gamelina do obywatela Fortunata Trubert. Trubert konał na nędznym łóżku, w celi wygnanych barnabitów, o..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 80
" Fortunata Trubert ożywiła się: uniósł się i wskazał palcem na jedyny znajdujący się w pokoju mebel, na małe orzechowe biureczko. I głosem słabym, przerywanym, lecz posłusznym przytomnej myśli, rzekł: — Przyjacielu, jak Eudamidas przekazuję ci moje długi... trzysta..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 81
" rzeźbili na sarkofagach. Pochód udał się na cmentarz zwany dawniej Saint-Andre-des-Arts, przy śpiewie „Marsylianki“ i „Karmanioli“. Składając pożegnalny pocałunek na czole Fortunata Trubert, Ewaryst zapłakał. Zapłakał nad sobą, zazdroszcząc temu, który odpoczywał już po..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 82
" i szyderstwem, wszyscy oni — sędzia, przysięgli, publiczność — niedawno oklaskiwali ich wymowę, wysławiali ich talenty i cnoty. Ale zapomnieli już o tym. Dla Ewarysta Vergniaud był niegdyś bożyszczem, Brissot — wyrocznią. Nie pamiętał już tego; a jeśli w pamięci jego..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 83
" XVI Ewaryst, po trzechmiesięcznym codziennym poświęcaniu dla sprawy ofiar to znakomitych, to nieznanych, miał teraz własny swój proces; z oskarżonego zrobił swego oskarżonego. Odkąd zasiadł w Trybunale, chciwie śledził w tłumie oskarżonych, przesuwających się przed..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 84
" ków z Hiszpanią, która wówczas prowadziła wojnę z Francją; te listy jednak były czysto osobiste i poufne. Sąd nie umorzył sprawy jedynie na tej zasadzie, że sąd nigdy nie powinien się śpieszyć z uwolnieniem więźnia. Gamelin powiadomiony był o pierwszym przesłuchaniu Maubela w..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 85
" watelka Blaise, przepasana szarym płóciennym fartuchem, siedziała na krześle trzymając mnóstwo złotych owoców na kolanach; obierając pigwy, rzucała pokrajane ćwiartki do dużej mosiężnej miednicy. Wstążki jej czepeczka odrzucone były w tył, czarne pasma włosów wiły się na..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 86
" — Obywatelko, żeby zdać sobie sprawę, rzuć okiem na twój kalendarz. Zdjęła go ze ściany, przypatrzyła mu się, i odwracając odeń wzrok, rzekła przerażona: — Niezbyt po chrześcijańsku wygląda. — Nie tylko to, obywatelko — rzekł szewc — ale mamy już tylko trzy..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 87
" — Ten arystokrata! Ten emigrant! Ten nikczemnik! Wzruszyła ramionami i z wielką naturalnością zaprzeczyła, by kiedykolwiek znała była jakiegoś Jakuba Maubel. Istotnie nie znała człowieka tego nazwiska. Zaprzeczyła również, by komukolwiek, prócz Ewaryrysta, dała była kiedy..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 88
" naprowadzić go na prawdziwą drogę. Jej dawniejszy pisarczyk, obecnie piękny dragon-patriota, poróżnił się ze swą arystokratyczną kochanką. Ilekroć spotykał Eliodę na ulicy, spoglądał na nią okiem, które zdawało się mówić: „Tak, tak! Moja ślicznotko, czuję dobrze, że..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 89
" rozprawy stali bywalcy spostrzegli zakłopotanie Trybunału. Prezes miał twarz posępną i straszną, jaką przybierał zawsze wobec spraw niejasnych. Pomocnik oskarżyciela końcem pióra głaskał sobie podbródek i udawał spokój czystego sumienia. Pisarz odczytał akt oskarżenia: jeszcze..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 90
" przechowywał w pugilaresie. Maubel odrzekł, że nie poczuwa się do obowiązku tłumaczyć się z rzeczy, która sąd nie obchodzi; nie znaleziono przecież żadnej karteczki ukrytej w kwiatku. Przysięgli wyszli do sali narad, życzliwie usposobieni dla tego młodzieńca, którego niejasna..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 91
" zasiadł do pisania listu, czekając na stracenie, które odbyć się miało tegoż wieczora przy pochodniach. Kochana siostro, trybunał posyła mnie na rusztowanie, dając mi tym jedyną radość, jaką jeszcze odczuć mogłem od śmierci mojej ubóstwianej Nieves. Zabrali mi..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 92
" XVII Dwudziestego czwartego frimaire'a, o dziesiątej z rana, o jasnym, różowym świcie, roztapiającym przymrozek nocny, obywatele Guenot i Delourmel, delegaci Komitetu Bepieczeństwa Powszechnego, udali się do Barnabitów i kazali zaprowadzić się do Komitetu Nadzoru sekcji, do..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 93
" Zrozumiała. — Nieszczęsny! Ty go zabiłeś, a to nie był mój kochanek. Nie znałam go... nie widziałam go nigdy. Co to był za człowiek? Był młody, miły... niewinny. A ty zabiłeś go, nędzniku! Nędzniku! Padła zemdlona. Ale w cieniach tej tak łatwo zadanej śmierci czuła się..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 94
" kazie Komitetu, ale niemniej odnajdzie się go wkrótce. — Nie traćmy czasu! — rzekł Guenot. — Wskazany jest naszej czujności listem jednej ze swych wspólniczek, list ten został przejęty. Złożono go w Komitecie przed dwoma tygodniami, a z treścią jego obywatel Lacrobc zapoznał..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 95
" ba być diabłem lub katan. Dla zarobku zmuszony jest wyrabiać pajace. Ma on dużo zdrowego, rozumnego sądu, dlatego przytaczam główną treść mojej z nim rozmowy. Nie sądzi on, aby obecny stan rzeczy potrwał długo. Nie oczekuje też jego końca od zwycięstwa koalicji i rzeczywistość..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 96
" ukazała się wczoraj. Ta choroba nie jest bardzo niebezpieczna, ale wymaga troskliwej opieki. A Natalka, bardzo na wiek swój rozwinięta, ma słabe zdrowie. — Ja — rzeki Guénot — mam tylko chłopca. Bawi się obręczami od beczek i wyrabia małe mongolfiery, nadymając torebki..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 97
" mały wózek, błyszczący jak kapliczka, popychany przez starą kobietę, która na czepku miała ceratowy kapelusz. — Co ta stara sprzedaje? — zapytał. Stara sama odpowiedziała: — Patrzcie, panowie, wybierajcie. Mam szkaplerze, różańce, krzyżyki, obrazki świętego Antoniego,..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 98
" gał zawsze w głąb stolarni, skąd powracała do swej izby pokryta wiórami i opiłkami drzewnymi. Obrażony odźwierny kopnął Moutona, psa stolarza, w chwili gdy jego własna córka, Józia, tkliwie trzymała zwierzę w objęciach. Józia oburzona nawymyślała ojcu; stolarz zawołał..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 99
" Longuemare, siedząc naprzeciw, wiązał szpagatem ich członki i uśmiechał się widząc, jak pod jego ręką rodzi się rytm i harmonia. Na odgłos kolb karabinów w sieni ksiądz zadrżał całym ciałem. Nie dlatego, by był mniej odważny od Brotteaux, który pozostał niewzruszony, ale..."
Bogowie łakną krwi cz. 2 - strona 100
" aby swemu zbawcy złożyć dowód wdzięczności. Gdy spostrzegła, że urzędnicy i czterech grenadierów uprowadzają „pana Maurycego“, stanęła jak wryta, zapytała, czy to prawda, i zbliżając się do komisarza rzekła doń łagodnie: — Przecież nie zabieracie go? To niemożliwe......"