Bogowie łakną krwi cz. 1 - strona 15
powały obrazki Wolności, Geniuszów, Równości. Wszystkie figury były już naszkicowane, niektóre zupełnie wykończone i pilno mu było oddać przyjacielowi Desmahis te, które uważał za gotowe do rytowania. Najlepszą zdawała mu się figura przedstawiająca ochotnika w trójgraniastym kapeluszu, w niebieskim mundurze z czerwonymi wypustkami, w żółtych spodniach i czarnych kamaszach, siedzącego na skrzyni, z nogami na stosie kul, z karabinem między kolanami. Był to „obywatel kierowy“,
zastępujący waleta kier. Od sześciu miesięcy Gamelin z zawsze jednakim upodobaniem rysował ochotników. Sprzedał ich kilku w dniach zapału. Kilku wisiało na ścianach pracowni, pięciu czy sześciu, malowanych akwarelą, gwaszem, kredkami, walało się po stole i krzesłach. W lipcu 92 roku, gdy na wszystkich placach Paryża wznosiły się estrady dla zaciągu ochotników, gdy ze wszystkich szynków przybranych zielenią rozlegały się okrzyki: „Niech żyje naród! Żyć wolnym lub umrzeć!“, Gamelin nie mógł przejść mimo Ratusza lub Pont-Neuf, żeby serce jego nie wyrywało się pod namiot flagami przybrany, w którym urzędnicy z trójkolorową szarfą zapisywali nazwiska ochotników przy dźwiękach „Marsylianki“. Ale gdyby się był zaciągnął do szeregów, matka pozostałaby była bez chleba.
Poprzedzona świstem swego ciężkiego oddechu, obywatelka wdowa Gamelin weszła do pracowni spocona, czerwona, zdyszana. Narodowa kokarda niedbale była przyczepiona do jej czepka i każdej
Poprzedzona świstem swego ciężkiego oddechu, obywatelka wdowa Gamelin weszła do pracowni spocona, czerwona, zdyszana. Narodowa kokarda niedbale była przyczepiona do jej czepka i każdej
Tag: Kominki, assessment centre, projekty domów