www.piratkon.pl

Bodega cz. 3
Blasco Ibanez Vicente


Bodega cz. 3 - strona 1
" dzam je w teatrze. Każdy ma swoje upodobania, nieprawdaż? Rozczarowanie, jakiego doznali widząc, iż pierwsza ofiara ich gniewu nie była „burżujem", ochłodziło do reszty słomiany ogień ich zapału... Znowu szeregi ich załamały się... Coraz więcej uciekinierów ruszało do..."

Bodega cz. 3 - strona 2
" — Zostawcie go w spokoju! — wykrzyknął. — Znam go i odpowiadam za niego. To przyjaciel towarzysza Fernanda. Jest zwolennikiem naszej Idei. Napadniętym przez robotników mężczyzną był Montenegro. Słysząc zapewnienie Juanona dali mu spokój, zwłaszcza że u wylotu uliczki..."

Bodega cz. 3 - strona 3
" na cześć rewolucji, reszta nie odważyła się zdobyć nawet na to! Nie mieliście jednak iskierki litości dla dziecka, które pracowało równie ciężko jak wy! Nie wysłuchaliście błagań biednego urzędnika, który zarabiał tylko dwie pesety na dzień i z tego musiał jeszcze..."

Bodega cz. 3 - strona 4
" zbrojnych szli pokornie do więzienia. Wobec przepełnienia cel, musiano internować aresztowanych w koszarach, Montenegro oszołomiony tym, co mu się przesuwała przed oczami, opuściwszy pałac Bon Pabla, szukał jedynego człowieka, na którym mu w tej chwili zależało. Wkroczenie..."

Bodega cz. 3 - strona 5
" cym się językiem. — Niech żyje żandarmeria! Niech żyją bogacze! Czując, że wysycha mu w gardle, skinął na Chivą, który podbiegł do swego pana, podając mu usłużnie dwie szklanki wina. — Pij! — rzekł Ludwik do przyjaciela lat dziecięcych. Montenegro zawahał się. — Nie..."

Bodega cz. 3 - strona 6
" Oficerowie jednak, zdenerwowani głupią historią jeszcze głupszej rewolucji, odpędzali od siebie pijaka. — Precz! Nie wolno nam pić pod bronią! — Skoro nie chcecie, czy też nie możecie — nastawał z pijackim uporem — ja wypiję za wasze zdrowie! Niech żyją dzielni wojacy!..."

Bodega cz. 3 - strona 7
" Mimo całej siły woli Montenegro nie zdołał zapanować nad wybuchem nienawiści, jaką zabłysły jego oczy. Ludwik, chcąc ukryć swe zmieszanie, udawał bardziej pijanego, niż był istotnie. Chivo zaś, do ostatniej chwili cichy i milczący, zdecydował się zabrać głos. — Co to jest?..."

Bodega cz. 3 - strona 8
" — Jeśli chcesz, każdej chwili możemy bić się z sobą, tylko nie tu! Właściciel jest moim przyjacielem i nie chciałbym narażać go na przykrości. Montenegro wzruszył ramionami. — O tym potem. A teraz do rzeczy! Wiesz, jaką krzywdę mam na myśli? Tak? A więc, jak..."

Bodega cz. 3 - strona 9
" — Ależ, mój przyjacielu! Mam się żenić? Tylko tyle? Rzeczywiście nie jesteś zbyt wymagający! Zaczął rozwodzić się nad tym, że kuzyn nigdy nie da mu zezwolenia na to małżeństwo i że takie wyjście może pokrzyżować zupełnie jego plany matrymonialne, którymi chciał..."

Bodega cz. 3 - strona 10
" — Dosyć tego! Uczynię wszystko, co będzie w mojej mocy, aby naprawić winę, lecz nie ożenię się z nią. Słyszysz?! Nie ożenię się... A ostatecznie nie ja sam tylko zgrzeszyłem. Spojrzał wyzywająco na Firmina, cyniczny uśmiech wykrzywił mu usta. Montenegro zacisnął zęby i..."

Bodega cz. 3 - strona 11
" ROZDZIAŁ X   Stary Firmin wyprowadził się z winnicy w Marchamalo dopiero przed trzema miesiącami, a jego przyjaciele z trudem go poznawali, tak bardzo się zmienił. Siadywał teraz całymi godzinami przed skromną chatką, w której mieszkał wraz ze swą córką na jednym z..."

Bodega cz. 3 - strona 12
" Oczy jej zapadły i zapuchły od łez. Zmuszona do czynienia cudów oszczędności, aby ratować się od nędzy, w oczach ojca widziała jedynie śmiertelną urazę, a z ust jego słyszała tylko złorzeczenia. 'Myśli biedaka koncentrowały się całkowicie i stale na owej strasznej nocy..."

Bodega cz. 3 - strona 13
" nie na dwór, aby wskazać najbezpieczniejszą drogę do ucieczki. — Spieszmy, mój synu, jeszcze prawie noc, możemy wydostać się z winnicy przez nikogo nie postrzeżeni. Mam plan. Musimy zobaczyć się z Rafaelem. Liczy on jeszcze wielu przyjaciół wśród przemytników, dawnych swych..."

Bodega cz. 3 - strona 14
" Biedny stary widział, jak syn jego puścił się galopem w drogę. Potem przygarbiony i złamany nagle spadłą nań starością, wrócił do winnicy. Rzekłbyś, iż porzucając rodzinne strony syn zabrał z sobą życie ojca. Ż następnych wydarzeń pozostało mu jedynie wrażenie jakiegoś..."

Bodega cz. 3 - strona 15
" do kryjówki przemytników, dowiedział się prawdy... Całej prawdy! — Ach, chrzestny! Cóż to był za cios! Zdawało mi się, że tego nie przeżyję... A potem ta myśl, że nie mogę się zemścić! I ja służyłem wiernie temu nędznikowi! I pomyśleć tylko, że on zeszedł już z tego..."

Bodega cz. 3 - strona 16
" Niekiedy zjawiała się u Firmina jakaś stara Cyganka lub przygodny sprzedawca tytoniu i wręczając mu trochę pieniędzy, mówił: — Macie, ojcze, to dla was! Rafael wam to przysyła. Stary brał pieniądze, potem oddawał je w milczeniu swej córce. Takie wiódł teraz życie biedny..."

Bodega cz. 3 - strona 17
" kilka lat ciężkich robót, jakkolwiek on był projektodawcą napadu zbrojnego na miasto. Juanon i jego towarzysze czekali na wykonanie wyroku z rezygnacją. Zawód, jakiego doznali w dniu, w którym miały się ziścić ich najpiękniejsze nadzieje, obrzydził im życie. Stary Firmin nie był..."

Bodega cz. 3 - strona 18
" wanie z nim skompromituje ich. Inni znowu spoglądali nań z taką nienawiścią, jak gdyby posądzono go o to, że zza krat więziennych on właśnie, nie ktoś inny, wzniecił bunt wśród robotników. Stary Firmin zachował się inaczej. Na widok przyjaciela zerwał się gwałtownie z ławy i..."

Bodega cz. 3 - strona 19
" On był również smutny. Rysy jego nabrały jakiejś melancholijnej powagi. — Mario, dwa słowa tylko... Nie zabiorę ci wiele czasu. Kocham cię i ty również mnie kochasz. Dlaczego mielibyśmy pędzić resztę naszego życia w wiecznym gniewie i bólu? Jeszcze przed kilku dniami byłem..."

Bodega cz. 3 - strona 20
" Rafael wtajemniczył ją w swe zamiary. Porozumiał się z Don Fernandem, który przyrzekł mu wpłynąć na starego Firmina, obiecał mu również listy polecające do Ameryki. Za parę tygodni będą już mogli wsiąść na okręt w Kadyksie. — Zaraz po przybyciu tam pobierzemy się —..."

Bodega cz. 3 - strona 21
" pracował przez całe życie, z którym chciał spoić się w jedną wielką całość, a który nie znał go wcale. W kilka dni po wyjeździe Firmina spadł na niego ostatni cios: doniesiono mu, że jego wierny przyjaciel Matacardillos, właściciel oberży „Pod Krukami", był umierający...."

Bodega cz. 3 - strona 22
" generacje nie liczą się wcale ze starymi rewolucjonistami, nie chcą wziąć w spadku ze zmęczonych i osłabłych rąk swych poprzedników ani ich nienawiści, ani też nadziei. Salvatierra spoglądał ponurym wzrokiem na siedzących w pobliżu robotników. Nie poznawali go albo też..."

Bodega cz. 3 - strona 23
" nowego pana. W ogóle nastrój wśród robotników zmienił się bardzo. Teraz większość ich poznała już Salvatier-rę, w obawie jednak o swoją skórę udawali, że nigdy go przedtem nawet nie widzieli. Obawiali się kompromitacji. Zresztą obecnie robotnicy stanowili zupełnie inny rodzaj..."

Bodega cz. 3 - strona 24
" robiliście nic dla interesu jak wielu innych „ideowców", i wiemy, że wiele musieliście znieść w swoim życiu... Lecz wiemy o tym my, spójrz pan jednak na tych młodych. Tu wskazał grono młodzieży robotniczej, która siedziała przy stole, coraz to rzucając na Salvatierrę zuchwałe..."

Bodega cz. 3 - strona 25
" Tylko ono daje nam rozkoszne chwile radości. Pij, Don Fernando! Wino, którym cię częstuję — to nasze wino: zarobiliśmy je. Nie kosztuje drogo — mamy je za cenę jednej mszy, nie więcej. Salvatierra, niewzruszenie dotąd spokojny, zadrżał z gniewu. Porwała go chęć odtrącenia..."