Bodega cz. 2
Blasco Ibanez Vicente
Bodega cz. 2 - strona 1
" — Tym, że to w gruncie rzeczy porządni ludzie, mój ojcze — odpowiedział chytrze stary Firmin. — I mimo wszystko przywiązani są do swego chlebodawcy. Wystarczyło, abym przemówił do nich w jego imieniu, a biedacy pozostali bez szemrania poświęcając swój wolny dzień. Dalszą..."
Bodega cz. 2 - strona 2
" w swych winnicach latorośl. Teraz już do licha z filokserą! Z tej strony nie grozi już zbiorom żadne niebezpieczeństwo. — Mówmy szczerze, Don Ramonie, w czym pokładasz większą nadzieję? Czy w sadzonkach sprowadzanych z Ameryki, czy w błogosławieństwie jezuity? —..."
Bodega cz. 2 - strona 3
" jednym poniżeniem i rumieńcem wstydu. Pomyśl jednak; mam dwie córki, obie muszą jeść, ubrać się, poszukać sobie mężów, na razie jednak — ja myślę o ich potrzebach. W oczach młodego przyjaciela wyczytał wzgardliwe politowanie. — Gardź mną, ile ci się podoba — ciągnął..."
Bodega cz. 2 - strona 4
" w kuchni i jak w okresie wspólnych zabaw dziecięcych przekomarzał się z nią, chwilami zagradzał jej drogę szeroko otwartymi ramionami, przy czym brał ją prawie w objęcia, uśmiechając się szelmowsko. Elwira z rozczuleniem spoglądała na swego Don Pabla, ministrującego do mszy..."
Bodega cz. 2 - strona 5
" — Ma dobry grunt! — zwykł być mówić Don Pablo. gdy mu donoszono o wybrykach kuzyna. Ojciec Urizabal otworzył brewiarz, który przyciskał na razie do piersi, po czym zaintonował litanię do Wszystkich Świętych: — Sancte Michael! — Ora pro nobis! — odpowiedział poważnym..."
Bodega cz. 2 - strona 6
" — No, no, bez głupich żartów! — mówił spoglądając niby to surowo na największych nicponi. — Nędznicy! Czy nie widzicie, że „stary" zorientował się, iż stroicie z niego żarty? Stary jednak zbyt był wzruszony, aby cokolwiek rozumieć z tego, co się dokoła niego działo...."
Bodega cz. 2 - strona 7
" Jezuita tymczasem przewracał kartki brewiarza, nie mogąc natrafić na właściwą modlitwę, szczęśliwie jednak wzrok jego padł na tytuł: — Benedictio super fruges et vineas. — Adiutorium nostrum in nomine Domini — rozpoczął zerkając w kierunku swego ministranta w zamiarze..."
Bodega cz. 2 - strona 8
" Stary Firmin porozumiał się z Don Pablem, po czym zwracając się do robotników rzekł: — Możecie iść do domu, moi przyjaciele. Uroczystość skończona. Pójdźcie na inną do waszych domów, gdzie czekają na was żony, bądźcie tylko na noc z powrotem, aby wstać do roboty skoro..."
Bodega cz. 2 - strona 9
" Dupont tymczasem stojąc na szczycie wzgórza wodził tkliwym spojrzeniem po swych posiadłościach. Wreszcie zatrzymał wzrok na tłumie robotników stojących na gościńcu, którzy, jak mu się zdawało, przystanęli, aby pożegnać z daleka swego pana... I rzekł drżącym ze..."
Bodega cz. 2 - strona 10
" ROZDZIAŁ V Któregoś wolnego od zajęć popołudnia Firmin Montenegro po wyjściu z biura spotkał się na ulicy ze swym dawnym nauczycielem Don Fernandem, który udawał się właśnie na przechadzkę za miasto. Salvatierra dzień cały spędzał nad tłumaczeniem z angielskiego..."
Bodega cz. 2 - strona 11
" cią traktował go Dupont, nie chciał narażać starego przyjaciela Firmina na przykrość. — Ty sam, mój chłopcze — rzekł do Montenegra — otrzymasz porządną burą, gdy Dupont dowie się, żeś był w moim towarzystwie. Montenegro wzruszył ramionami: nic sobie nie robił z gniewu..."
Bodega cz. 2 - strona 12
" To, co mówię, nie znaczy, że jestem absolutnym wrogiem wielkiej własności. W istocie bowiem ona to przygotowuje grunt dla moich idei. Im mniej będzie poszczególnych własności do wywłaszczania, tym łatwiej się da przeprowadzić socjalizację ziemi, tym mniej będzie lamentujących..."
Bodega cz. 2 - strona 13
" jest niedziela, chcą niewątpliwie spędzić dzień w Matanzueli, gdzie nie potrzebują krępować się niczym. Słysząc nazwę fermy Salvatierra przypomniał sobie o swym chorym towarzyszu, właścicielu oberży „Pod Krukami", którego nie widział od owego dnia, kiedy to burza zmusiła..."
Bodega cz. 2 - strona 14
" Rewolucjonista słuchał opowiadania Firmina z ironicznym uśmiechem. Przypadek Ludwika Duponta był dla niego doskonałą próbką życia próżniaczej, złotej młodzieży. Zaledwie Salvatierra i jego towarzysz dotarli do pierwszych domów przedmieścia Jerez, a już powóz Ludwika pędząc z..."
Bodega cz. 2 - strona 15
" zawsze mrużących oczy i jakby unikających wzroku jakiegoś innego obwiesia. Wreszcie — pyzaty młodzian w stroju przypominającym sutanną, z długimi włosami zaczesanymi gładko za uszy i z gitarą pod pachą. — Uwaga! — rzekł Ludwik do Rafaela wskazując mu gitarzystę. — Oto..."
Bodega cz. 2 - strona 16
" jemnie czas. Nie lubił krępować się u siebie... we własnym domu. Nagle przerwał rozmowę i spojrzawszy w stronę swych towarzyszy wykrzyknął: — Jak to? Siedzicie jak trusie? Nie pijecie? Milczycie, jakby w domu był nieboszczyk! Maestro — rzekł do gitarzysty — puść w ruch swoje..."
Bodega cz. 2 - strona 17
" wariatów pokrzykując głośno, aby dodać animuszu tancerzowi. Czcigodny ojciec Monotiesy i jej siostry otwierał szeroko swe bezzębne usta, piszcząc kobiecym głosem, kołysał kościstymi biodrami i wciągał w siebie brzuch, konwulsyjnie poruszając zadem. Zachęcony do dalszych popisów..."
Bodega cz. 2 - strona 18
" Nie słuchając jego wywodów ani rad, Ludwik kazał mu iść przodem, sam ruszył za nim, wiodąc za sobą całą bandę. Gdy rozbawiona gromada wdarła się do baraku, olbrzymia izba była prawie pusta. Pomocnik dozorcy i jego zastępcy usiedli na ziemi przy otwartych drzwiach, sycąc się..."
Bodega cz. 2 - strona 19
" Ludwik zaczął przemawiać wymachując ręką jak sztandarem. Oznajmił wszem wobec, że przyszedł tu, aby zaprosić dziewczęta do siebie na wieczerzę, rzecz oczywista, najładniejsze. Taki już jest: prosty i szczery w obejściu! Niech, żyje demokracja! Młode wyrobnice rumieniły się na..."
Bodega cz. 2 - strona 20
" Zastępca dozorcy podniecony winem, którego jedna szklanka obudziła w nim jeszcze większe pragnienie, po~ myślał o butelkach, które pan mógłby mu jeszcze ofiarować I zaczął również namawiać dziewczęta do uległości: — Możecie iść za panem bez obawy. Ja ręczę za to, ja,..."
Bodega cz. 2 - strona 21
" Loli i w puchu jej koronek. Siedział tuż, tuz przy niej, jakby przyklejony do jej ciała, od którego bił jakiś upojny żar. Dziewczęta wzdragały się na razie przed spożyciem, czegokolwiek bądź, zapewniając, że nie są głodne, bo jadły wieczerzę. Nie są zresztą przyzwyczajone do..."
Bodega cz. 2 - strona 22
" z rozkoszą wciągała w siebie swoisty zapach wiejski, ostrą woń juchtowej skóry i końskiego potu, — Pij, Rafaelu! — mówiła. — Rozruszaj się! Spojrzyj na mego chłopca: czy widzisz, jak te wieśniaczki zawróciły mu w głowie? I wskazała mu Ludwika. Ten zapomniawszy zupełnie..."
Bodega cz. 2 - strona 23
" nerwowo brwi, spuszczał głowę i błyskał oczami płonąc dziką chęcią wyzwania do walki jednego z drabów stanowiących orszak Ludwika. Zmieszanie i niepokój Rafaela zaczęły przechodzić w gniew, bał się bowiem pieszczoty tego gorącego ciała, które tuliło się do niego...."
Bodega cz. 2 - strona 24
" Ludwik obrzucił przerażone dziewczęta dumnym spojrzeniem, które zdawało się mówić: „Nieprawdaż, że macie przed sobą prawdziwego mężczyznę?" Śpiewaczka z siostrą i ich ojciec, hojnie opłacani przez ambitnego panka i towarzyszący mu wszędzie, znali go na wylot. Toteż..."
Bodega cz. 2 - strona 25
" przebiegać robotnice, za którymi uganiali się mężczyźni. Raz po raz wybuchały nerwowym śmiechem, jak gdyby łaskotał je oddech tych, których czuły za swymi plecami. Rafael, choć również pijany, miał jedną tylko myśl i pragnienie: uciec od zuchwałych rąk „małej margrabinki",..."
Bodega cz. 2 - strona 26
" — Z chwilą gdy ja tu jestem, administrator nie ma. nic do gadania. Ja tylko rozkazuję! Mnie musisz słuchać, ty — ślepowronie! Stary wyszedł z pokoju jeszcze szybciej, niż wszedł, i nic nie powiedział. Upór „małej margrabinki" doprowadził Rafaela do rozpaczy. Och! Gdyby nie..."
Bodega cz. 2 - strona 27
" W cieniu, jaki rzucał na ziemię dach domu, pod samą ścianą rozległy się wybuchy męskiego śmiechu i przeraźliwe krzyki kobiet. Mistrz Pacorro stał nieruchomy na kamiennej ławce, szczypiąc z niewzruszoną powagą struny gitary. — Biedna, mała Maria! — jęczał Alcaparron. — To..."
Bodega cz. 2 - strona 28
" ROZDZIAŁ VI Gitana Maria umierała powoli. Alcaparron głosił to afiszem wobec i każdemu z osobna, nie zwracając uwagi na protesty swej matki. — Czy ty się na tym znasz, głupcze! Znałam już takich, którzy mieli się jeszcze gorzej, a przecie odzyskali swe Mrowie dzięki..."
Bodega cz. 2 - strona 29
" Matka Alcaparrona w dwa dni po nocnej orgii zauważyła, że jej siostrzenica gorączkuje i nie może wstać da pracy. Jako wróżbiarka, a więc do pewnego stopnia znachorka, od razu zrozumiała, że podłożem choroby był przestrach. — Biedaczka mała... miała... wiecie chyba, co..."
Bodega cz. 2 - strona 30
" przy niej półkolem, nie mówiąc nic, i porozumiewali się z nią jedynie wzrokiem. Ciotka zaraz zaczynała ją wypytywać, czy aby oddała zepsutą krew, która zapiekła się w jej piersi i dusiła ją. Ożywiała ją również obecność robotników, współtowarzyszy pracy, którzy..."
Bodega cz. 2 - strona 31
" Stara jednak zaczynała protestować bardzo energicznie. — Doktor! To dobre dla panów... dla bogaczy. A kto zapłaci doktora? Zresztą zestarzała się już, a nigdy jeszcze nie wzywała do siebie doktora, niepotrzebny więc jest i młodej. Ludzie e jej plemienia sami posiadają sporo wiedzy..."
Bodega cz. 2 - strona 32
" siedzącej, lecz wtedy oddycha z trudem. Oddech jej jest tak świszczący jak oddech rannego ptaszka. Rafael odwiedzał chorą jedynie wtedy, gdy robotnicy byli w polu. Choroba Marii i orgia, jaką urządził Ludwik aa fermie, podkopały zaufanie robotników do administratora. Niektóre..."
Bodega cz. 2 - strona 33
" Obrażony w swej dumie, gotował się do walki na noże, czekając tylko na najlżejszą prowokację. Chcąc dowieść, że nie bał się gniewu Juanona ani jego towarzyszy żądnych odwetu za popędzanie ich do pracy, usiłował usprawiedliwić pana. — Wiecie dobrze, że każąc wypuścić z..."
Bodega cz. 2 - strona 34
" Wkrótce jednak zmęczyła go rozmowa. Zamilkł i wpatrując się badawczo w swego administratora, rzekł: — Czy wiesz, Rafaelu, że z ciebie zuch chłopiec! Była to jedyna aluzja do pamiętnej sceny z owej nocy. Potem, jakby żałując zbyt pochopnie rzuconych słów uznania, dodał ze..."
Bodega cz. 2 - strona 35
" wiedział im szczegóły zabawy, a słuchacze jego śmiali się n a całe gardło. A więc to była prawda? A więc młody byk uganiał się istotnie za pijanymi robotnicami! Cóż za zabawny pomysł! Doprawdy trzeba mieć pecha, żeby nie widzieć widowiska. Niektórzy z nich,..."
Bodega cz. 2 - strona 36
" gniazdem miłości, szanowny pan uczynił dom orgii i bezwstydu. Wracaj tam, skąd przyjeżdżasz, wstrętny hulako i nigdy już tu nie zaglądaj! Znam cię teraz dobrze. Biedny, niesłusznie zelżony wielbiciel, ledwie zdołał powstrzymać się od łez. Taka niesprawiedliwość! Ładnej..."
Bodega cz. 2 - strona 37
" kojnie, dotknęły nagle czegoś lodowatego, niewidzialnego dla jej oczu. Matka Alcaparrona, bardziej zatrwożona teraz niż na początku choroby, wykrzyknęła na widok Rafaela. — Ach, gdyby tylko mogła wyrzucić z siebie wszystkie nieczystości, jakie ma w swoim ciele! Otarła zimne i..."
Bodega cz. 2 - strona 38
" barłogu chorej. Nie miał odwagi iść do pracy w obawie, że powróciwszy nie zastanie już Marii przy życiu. Aż wreszcie pewnego popołudnia stara zaczęła wydawać głośne okrzyki. Maria konała. Mimo iż do ostatniej chwili z trudem tylko poruszała rękami, teraz zaczęła nagle..."
Bodega cz. 2 - strona 39
" parrana, Salvatierra ujrzał sine wargi Marii, boleśnie wykrzywione w przedśmiertelnym skurczu. Ujrzał olbrzymie, szeroko otwarte, błędne oczy, z których wyzierał bezbrzeżny lęk przed niewiadomem. Przybyły odkrył bezwiednym ruchem głowę i znieruchomiał przy posłaniu biednego..."
Bodega cz. 2 - strona 40
" Zaczęła zapadać noc. Zbliżała się godzina powrotu robotników. Kobiety, skupione w milczeniu dokoła posłania, zwiesiwszy głowy na piersi z trudem powstrzymywały płacz. Niektóre z nich wyszły na dwór, aby ukryć wzruszenie. Były przerażone męką, jaka czeka każdego w ostatniej..."
Bodega cz. 2 - strona 41
" Gdy Cyganie ujrzeli zwłoki Marii spoczywające nieruchomo na stosie łachmanów, stanęli niemi i cisi w obliczu śmierci. Tylko w głębi baraku słychać było szlochanie kobiet i cichy szept modlitwy. Przyglądali się zwłokom nieboszczki z daleka, nie mając odwagi złożyć na czole..."
Bodega cz. 2 - strona 42
" Wreszcie, wyczerpani hałaśliwymi dowodami swej boleści, wrócili do baraku i stanęli przy zwłokach. Juanon ofiarował się czuwać przy zmarłej aż do rana w towarzystwie kilku jeszcze przyjaciół. Rodzina będzie mogła przespać się gdzie indziej. Należał się jej wypoczynek. Stara..."
Bodega cz. 2 - strona 43
" Stara chciała rzucić się na niego. Opanowała ją szatańska radość, że ma na kim wywrzeć cały gniew i żal zbolałego serca. — Ty rajfurze! To twoje dzieło! Bądź przeklęty wraz z twoim panem — złodziejem! Zawahała się na chwilę, jakby żałując, że z ust jej padła..."
Bodega cz. 2 - strona 44
" Administrator słuchał zrazu jej przekleństw ze wzgardliwym spokojem, lecz po ostatnim życzeniu skoczył ku niej, tak że musiano go powstrzymywać. — Stara czarownico! — ryknął gromowym głosem. — Lżyj i ubliżaj mi, ile ci się podoba, lecz nie śmiej pisnąć ani słowa o niej,..."
Bodega cz. 2 - strona 45
" — Tak, tak, była najlepsza z naszej rodziny. Dlatego jej nie stało. Dobrzy ludzie nie żyją długo. Bardzo ją kochałem. Jeśli pożądałem kiedy jakiej dobrej rzeczy, to tylko po to, aby móc jej ofiarować. Kochałem ją bardziej 1 inaczej niż każdą inną kobietą. Kochałem ją tak..."
Bodega cz. 2 - strona 46
" Salvatierra czuł, że ciemna noc, wóz pogrzebowy, płacz rodziny biednej zmarłej usposobiły go niezwykle melancholijnie. — Tak, Alcaparron, wyczujesz przy sobie niewidzialną obecność twojej ukochanej dziewczyny. Coś, co było nią, owionie ci twarz lekkim jak zefir oddechem, gdy wzbije..."
Bodega cz. 2 - strona 47
" ROZDZIAŁ VII Z nastaniem września, który jest miesiącem winobrania, bogacze bardziej zajęci byli tego roku nastrojami, jakie panowały wśród robotników, niż robotami w winnicach. Nawet najlekkomyślniejsi spośród członków Klubu Hippicznego mówili tylko o robotnikach. I..."
Bodega cz. 2 - strona 48
" Nastrój, jaki się wytworzył na skutek zatargów z robotnikami, odbił się niekorzystnie na życiu towarzyskim. Dawne, próżniacze życie salonów zamarło, nie słychać było o grze w klubach. Zapomniano o kartach, piękne dziewczęta nie znajdowały już wielbicieli na ulicach. Woźny z..."
Bodega cz. 2 - strona 49
" Gdy tylko strajk został ogłoszony, w winnicy Marchamalo pozostała ledwie znikoma ilość dawnych robotników. Cyganki z Jerez i młode góralki, znęcone dobrym zarobkiem, zastąpiły strajkujących. Wówczas gdy gromada łamistrajków trudniła się ścinaniem winnych łoz, tłum..."
Bodega cz. 2 - strona 50
" miast do ludzi poważnych, właścicieli wielkich posiadłości ziemskich, którzy zaczynali dawnego hulakę traktować z uznaniem. Sprawę zatargu z robotnikami rozstrzygał w dyskusjach klubowych jednym cięciem. Rząd powinien dopomóc w zaprowadzeniu ładu i przysłać mnóstwo żandarmów,..."
Bodega cz. 2 - strona 51
" — Przy poparciu swego kuzyna Don Pabla na pewno zostanie posłem — mówił inny bywalec klubu. Nowy tryb życia porwał Ludwika w swe tryby. Czasem jednak budził się w nim dawny człowiek, uczuwał nagłą potrzebę zabawy w towarzystwie ludzi niskiego stanu. — Przesyciłem się..."
Bodega cz. 2 - strona 52
" wlał dobrodusznym tonem do swych przyjaciół z Jerez, którzy podrwiwali z jego niewinnych rozrywek. Chętnie przebywał w winnicy, lubił bowiem poić się świeżością wieczoru. — Tu przynajmniej człowiek wie, że żyje! — twierdził nieraz w rozmowie ze starym Firminem. — W..."
Bodega cz. 2 - strona 53
" — Stanowczo poczciwy z niego chłopak — myślał. — Trochę może pomylony, ale przystępny i ludzki. Przyglądając się tańczącym, oklaskiwał ich bez cienia zazdrości. Przykrość sprawiała mu jedynie myśl, że sam nie potrafi tańczyć z taką elegancją. Zajęcia bowiem na roli..."
Bodega cz. 2 - strona 54
" cami, zakończone obfitą kolacją. Popijano również szlachetne „pańskie" wino, a dziewczęta, nienawykłe do tak wspaniałego trybu życia, otwierały szeroko oczy. Na stole pojawiało się mięso, o którego istnieniu przeważnie tylko słyszały, a hojnym szafarzem tego wszystkiego był..."
Bodega cz. 2 - strona 55
" zbliżywszy się nawiązywał do zawsze aktualnego tematu — strajku i ostatnich wiadomości z Jerez. Firmin nie krył się ze swym pesymizmem. Lęk w nim budziła zawziętość, z jaką strajkujący bronili swej sprawy. — Mrą z głodu — mówił poważnym tonem — a głód to zły..."
Bodega cz. 2 - strona 56
" — To się źle skończy, mówię panu, krew się poleje! — powtarzał z uporem. — Na razie tylko pyskują, lecz co będzie dalej? Żniwa i młocka po fermach już ukończone, robotnicy wolni, skazani są aż do siejby na bezczynność, a bezczynność i głód to podatny grunt do..."
Bodega cz. 2 - strona 57
" — Ślicznie dziękuję ci, Ludwiku — mówiła z wesołym śmiechem. — Jesteś niezrównanym pochlebcą! Jeśli tak dalej będzie, rozkochasz mnie w sobie i uciekniemy stąd chyba razem, gdzie pieprz rośnie. Co prawda, gdy zostawali czasem sam na sam, próbował pozwolić sobie na..."
Bodega cz. 2 - strona 58
" której wartość sięga miliona? Otóż jest ona niczym w porównaniu, z cudem wdzięku, jaki posiada Maria. I ją to właśnie zabierasz nam — ty, nicponiu... Ty, bezwstydny łotrze! Rafael śmiał się błogo, ojciec Firmin również. Obaj byli zachwyceni dowcipem i uprzejmością pana, i..."
Bodega cz. 2 - strona 59
" w daleko położonych błotach rechotał chór żab cierpiących, jak widać, na bezsenność. Przybyli z Don Ludwikiem' goście zdjęli kurtki i w koszulach krzątali się po werandzie, ustawiając na stołkach całe baterie przywiezionych z miasta butelek. Robotnice w perkalowych sukienkach z..."
Bodega cz. 2 - strona 60
" — Upijemy się — powtarzał Firmin. — Zamrożone wino gładko przechodzi przez gardło. Miła świeżość W ustach, ale potem — ogień we wnętrznościach. A jednak mimo tych zastrzeżeń pił nieustannie. Maria szła za przykładem ojca, zresztą Ludwik dbał o to, żeby jej..."
Bodega cz. 2 - strona 61
" — Orzeźwij się winem, a chwilowy zawrót głowy minie — dodał Ludwik. Napełnił szklankę Marii winem. Zaczęła pić z gorączkową skwapliwością. Niekiedy jednak, jakby przeczuwając niebezpieczeństwo, odsuwała od siebie podawaną przez Ludwika szklankę. — Upiję się —..."
Bodega cz. 2 - strona 62
" rza, jakby nie chcąc nic widzieć z tego, co się dzieje dokoła. Raz jeden tylko wyprostowała się i spojrzała mu w oczy — Puść mnie, Rafaelu — szepnęła. — To nie jest ładne, co robisz ze mną. Ludwik wybuchnął śmiechem. — Rafaelu! Boże, jaka ona zabawna! Mam Ludwik na..."
Bodega cz. 2 - strona 63
" — Jacy z was głupcy! — rzekł do nich Ludwik zastępując im drogę. — Chcecie mordować się wzajemnie, i o co? O jedną dziewczynę, jakby nie było już innej na świecie. Tyle ich czeka na pierwsze kiwnięcie! Cicho! Dość tego! Niech żyje radość i wesele! Zmusił ich do..."
Bodega cz. 2 - strona 64
" Posunął się naprzód i nogi jego zawadziły o leżące na stosie grubego płótna ciało. Przyklęknął chcąc lepiej się przyjrzeć i — poznał śpiącą. Była to Maria. Widocznie zawstydzona tym, że upiła się jak nieokrzesana robotnica, nie chciała profanować swej dziewiczej..."
Bodega cz. 2 - strona 65
" RODZIAŁ VIII Z początkiem stycznia w Jerez i jego okolicach wybuchł strajk powszechny. Ponieważ w miesiącach zimowych nie było pilnych robót na roli, posiadacze własności ziemskich czekali cierpliwie na wyniki zatargu. — Ulegną — mówili do siebie. — Zima ostra, a..."
Bodega cz. 2 - strona 66
" — Uczciwi ludzie uśmiechają się błogo na widok tylu „czerwonych" — mówił żartobliwie Ludwik Dupont. Żandarmeria przystąpiła gorliwie do pracy, aresztowania mnożyły się. — Już przeszło czterdziestu najzawziętszych wywrotowców siedzi pod kluczem — zapewniali ludzie..."
Bodega cz. 2 - strona 67
" wydał mu się zmieniony: schudł, zżółkł, oczy miał podkrążone i zapadnięte, ubranie zaniedbane, słowem miał przed sobą zupełnie innego człowieka. — Jesteś chory? Co ci jest? — wykrzyknął. — Przykrości — zabrzmiała lakoniczna odpowiedź. — Ubiegłej niedzieli nie..."
Bodega cz. 2 - strona 68
" Montenegro polecił oznajmić Ludwikowi, że przyjdzie przywitać go, po czym zamknął za kelnerem drzwi gabinetu i pozostał sam na sam z Rafaelem. — Jedz — rzekł wskazując półmiski. — Nie jestem głodny. — Nie jesteś głodny? Dobrze. Na pewno zwyczajem wszystkich zakochanych..."
Bodega cz. 2 - strona 69
" — Masz rację, Firminie, jestem szalony! Udaję zucha... a nie mam w sobie za grosz energii. Na co chciałem się ważyć?! Ja... mordercą Marii?! Musiałbym mieć bardzo czarną duszę, aby to uczynić! A zresztą... zabiłbyś minie potem i... wszystkim byłoby lepiej. Łzy nie..."
Bodega cz. 2 - strona 70
" Zaczął opowiadać. Maria prosiła go pewnej nocy, aby przyszedł pod jej okna, musi z nim bowiem pomówić, I wtedy głosem tak dziwnym, że samo wspomnienie budzi w jego sercu uczucie grozy, oświadczyła mu, że wszystko między nimi skończone. Wielki Boże! Cóż to był za cios!..."
Bodega cz. 2 - strona 71
" bliskich oberż, już to pod jej oknami lub w winnicy, gdzie ze strzelbą na ramieniu czatowałem na nieznanego rywala. Nigdy jednak i nigdzie nie trafiłem na najlżejszy ślad zdrady. Nie bywam już wcale w domu. Zarandilla wyręcza mnie we wszystkim. Gdyby mój pan dowiedział się o tym,..."
Bodega cz. 2 - strona 72
" „O, okrutna gitano... czemuś porzuci a mnie, Wtedy gdym, luba, tak bardzo kochał cię..." Rafael nie mógł dłużej słuchać. Smętek naiwnej ludowej piosenki szarpnął jego sercem. Znowu zaczął płakać i jęczeć jak skrzywdzone dziecko. — Słyszysz — zaczął..."
Bodega cz. 2 - strona 73
" — Firminie, zrób to dla mnie, udaj się tam niezwłocznie, uratujesz mi życie. W biurze nikt nic nie powie, lubią cię wszyscy i cenią. Wzruszony smutkiem przyjaciela, Montenegro ustąpił. Dziś jeszcze będzie w Marchamalo, skłamie w biurze, że ojciec jego był niezdrów i wezwał go..."
Bodega cz. 2 - strona 74
" Montenegro polecił mu wracać, zwłaszcza że miał zamiar zanocować w Marchamalo. Ruszył dalej pieszo, Rafael zaś zawrócił do domu, wołając z dala, że jutro rano będzie w tym samym miejscu czekać na niego. Firmin Montenegro przywitawszy się z synem zaczął wypytywać go z..."
Bodega cz. 2 - strona 75
" jąknął o tym, że chciałby wrócić do Jerez. Jestem pewny, że nie opuszczał on wcale Madrytu. Zbyt jest rozsądny, aby się kompromitować tego rodzaju wyskokami. — Podzielam twoje zdanie, mój synu. Mimo to jednak proszę cię bardzo, abyś unikał tych szaleńców, gdyby udało się..."
Bodega cz. 2 - strona 76
" gałęzie przedzierały się złote promienie zachodzącego słońca. Montenegro posadził siostrę na murawie, sam usiadł nawprost niej, tkliwym uśmiechem zachęcając ją do szczerości. — Powiedz mi teraz, kochana wariatko, dlaczego zerwałaś ż Rafaelem, dlaczego odpędziłaś go..."
Bodega cz. 2 - strona 77
" — Hipokrytka! Nieuczciwa i bez serca kobieta! Czy ty myślisz, dziewczyno, że wolno ci odtrącać od siebie dla prostego kaprysu człowieka, który w tobie tylko widział cały swój świat. Czy wolno ci tak postępować po tylu nocach spędzonych z nim przy świetle księżyca? Po tylu..."
Bodega cz. 2 - strona 78
" Dlaczego odtrącasz? Twoje milczenie niepokoi mnie i budzi w mym sercu jakieś dziwne obawy. Dlaczego? Dlaczego? Mów! Mów na Boga! Bo inaczej zdolny będę zabić cię! Potrząsnął nią tak gwałtownie, że zachwiała się i upadła na murawę, kryjąc twarz w dłoniach. Słońce zachodziło..."
Bodega cz. 2 - strona 79
" — Z tego, coś powiedziała, wnoszę, że uważasz się za niegodną miłości Rafaela. Uciekasz przed nim, w życiu twoim bowiem stało się coś, co mogłoby kiedyś okryć go wstydem, i stać się przyczyną jego nieszczęścia. — Tak — odpowiedziała nie spuszczając oczu. — Co..."
Bodega cz. 2 - strona 80
" ciebie bolesna.. Słodki Jezu! I ja muszę dobrowolnie łamać serce dwom najbardziej przeze mnie kochanym istotom! Wobec tego jednak, że żądasz ode mnie prawdy, braciszku, poznaj ją. Zwierzę ci się ze wszystkiego. Niech się dzieje wola nieba! Usiadła, twarz jej skamieniała, zamarła...."
Bodega cz. 2 - strona 81
" W myśl tych zasad nieszczęście, jakie ją spotkało, uważała za klęskę życiową nie do naprawienia. Nie chcąc upaść w oczach Rafaela, wolała udawać obojętność, niż oszukiwać go lub zasłużyć na jego wzgardę. Nieprawdaż, że nie mogła postąpić inaczej? Montenegro..."
Bodega cz. 2 - strona 82
" dzić w jego oczach raczej lekkomyślną i pozbawioną serca kokietkę. Montenegro mówił dalej posępnym głosem: — Będziesz musiała poślubić Ludwika Duponta... Nienawidzi go... Kryje się przed nim od owej nocy... Unika go... Jest to jednak jedyne wyjście z sytuacji. Nie pozwoli na..."
Bodega cz. 2 - strona 83
" Postaram się użyć swego wpływu, aby wszystko skończyło się dobrze. Najważniejsze jest, że Maria kocha cię tak samo jak pierwej. Co do tego — nie mylę się. Twarz Rafaela rozpromieniła się. — Siadaj, drogi Firminie, na mego konika... Już, żywo, hop! Dostawię cię do Jerez w..."
Bodega cz. 2 - strona 84
" Po południu po krótkim spacerze Montenegro skierował się do wspaniałego pałacu pani Elwiry. Jako starszy urzędnik firmy, wszedł bez przeszkód na wewnętrzne podwórze i kazał się zameldować, Zastał szefa przy aparacie telefonicznym. Trzymaj przy uchu słuchawkę, notując coś w..."
Bodega cz. 2 - strona 85
" Zatarł ręce, jakby ciesząc się myślą, że buntownicy poniosą zasłużoną karą. — Jako wielki przyjaciel Salvatierry, możesz mu powinszować, że nie ma go w tej chwili w Jerez, ponieważ byłoby to najprawdopodobniej jego ostatnie wystąpienie na arenie politycznej... Ale... ale......"
Bodega cz. 2 - strona 86
" jaką zadał jemu, swemu kuzynowi, wnosząc hańbę pod jego dach. — Coś podobnego w Marchamalo! — wykrzyknął zrywając się z fotela. — Moją posiadłość uczynić przybytkiem rozpusty! Orgia i wyuzdanie o kilka kroków od kaplicy, domu Bożego, w którym uczeni księża..."
Bodega cz. 2 - strona 87
" grem składając ręce jak do modlitwy. Był przy tym tak śmieszny, że mimo całej powagi chwili Montenegro musiał parokrotnie powściągać uśmiech. Don Pablo padł na fotel i ukrywszy twarz w dłoniach powtarzał monotonnym i smutnym głosem: „Rodzina! Rodzina! Rodzina!" Podniósłszy..."
Bodega cz. 2 - strona 88
" będzie mogła wstąpić do klasztoru dla kobiet z towarzystwa, wyposażymy ją... Cztery tysiące durosów — pięć, Jeśli zajdzie potrzeba... Wiedz, że pieniądz nie jest dla mnie wszystkim. Zdaje mi się, że znalazłem dobre wyjście. W klasztorze siostra twoja, oczyści duszę. Ja..."
Bodega cz. 2 - strona 89
" być dobrymi chrześcijanami: przebaczać urazy, udzielać jałmużny, dbać o zbawienie duszy nie tylko swojej, lecz również bliźnich naszych. Z tym wszystkim jednak każdy z nas winien pilnować miejsca, jakie mu Bóg wyznaczył w społeczności: nie możemy przekraczać barierek..."
Bodega cz. 2 - strona 90
" wielcy grzesznicy. Dużo wycierpiałem przez nich! Lecz on nosi moje nazwisko, a one nazwisko mej małżonki. Choćby przez wzgląd na to, że są to moi krewni, powinieneś mówić o nich z większą rezerwą... Zresztą kto jest bez winy? Maria-Magdalena była gorsza od owych pań, a mimo to..."
Bodega cz. 2 - strona 91
" Don Pablo zauważył wyraz oburzenia i buntu na twarzy Firmina, wrócił więc do poprzedniego, bardzo uprzejmego tonu. — Wyrzeknij się lepiej, mój drogi, myśli o małżeństwie! Oszczędź nas! Alboż nie dosyć mamy smutków? Córki markiza... Ludwiczek... A teraz na domiar złego ta..."
Bodega cz. 2 - strona 92
" ROZDZIAŁ IX W godzinach popołudniowych pierwsze grupy robotni? ków zaczęły ściągać w dolinę Cauliny. Manifestanci podobni byli do stad ciemnego ptactwa zlatującego się ze wszystkich stron świata. Tajemniczy apel biegł z ust do ust, z oberży do mleczarni, z mleczarni do..."
Bodega cz. 2 - strona 93
" Zagadnięci zamiast odpowiedzi spoglądali na pytających wzrokiem, w którym wyczytać można było to samo pytanie. Nikt nie wiedział, po co się zebrano, ani — kto był inicjatorem wiecu. Do wsi dotarła wieść, że w niedzielę w godzinach popołudniowych wybuchnie wielka rewolucja. Na..."
Bodega cz. 2 - strona 94
" Daremnie szukał wzrokiem, daremnie wypytywał wszystkich dokoła — nie było generała ani sztandaru! — Źle! Źle! — pomrukiwał. — Czas wielki wracać na fermę. Stara miała rację: można oberwać kijem po łbie... Drugim „wszędobylskim" był Alcaparron, który myszkował tu i..."
Bodega cz. 2 - strona 95
" Dokoła krzyczącego olbrzyma zaczął się skupiać zdezorientowany tłum, czując w nim siłę i materiał na przyszłego dowódcę z twardą pięścią i szybką decyzją. Znaleziono wreszcie „Madrytczyka" i pieniący się ż niecierpliwości Juanon zaczął wypytywać go, co będzie dalej...."
Bodega cz. 2 - strona 96
" — Idę z tobą, Juanonie, wobec tego, że tam czeka nas Salvatierra. — Kto w piersi swej nie czuje serca tchórza, niech rusza za mną! — darł się Juanon, jakkolwiek nie był pewny, dokąd powiedzie swych towarzyszy. Tłumy rewolucjonistów zaczęły skupiać się dokoła samozwańczego..."
Bodega cz. 2 - strona 97
" się popłoch. Drzwi domów zaczęły zamykać się pośpiesznie, gaszono światła w oknach. Jakaś kobieta stojąca na balkonie jęła drzeć się wniebogłosy: — Kanalie! Łobuzy! Abyście wszyscy skończyli na szubienicy! Na to tylko zasługujecie! Cisnęła w sunący środkiem ulicy..."
Bodega cz. 2 - strona 98
" nierze witali „towarzyszy". Tłum poruszył się niespokojnie i zaczął wołać: — Nie strzelać! Bracia! Zdradzono nas! Oszukano! Bracia! Nie przychodzimy do was w złych zamiarach. Bracia jednak byli głusi na ich błagania i nie powstrzymali strzelaniny. Panika ogarnęła tłum..."
Bodega cz. 2 - strona 99
" Stanąwszy w dzielnicy zamieszkanej przez bogaczy, zdumieli się stwierdzając, że i tu nie poczyniono żadnych przygotowań mających na celu obronę przed zrewoltowanymi tłumami robotników. Ulice były puste, lecz balkony domów oświetlone, a okna parterowe nie zamknięte na okiennice...."
Bodega cz. 2 - strona 100
" To mówiąc owinął się derką i zamarł w rozpaczliwym bezruchu. Tłum rozproszył się. Podzielono się na oddziałki, ruszając „na robotę". Miasto było w ich rękach. Nareszcie można będzie coś uszczknąć dla siebie. Ruszono w kierunku teatru, w którym, jak wiadomo, gromadzą się..."