www.piratkon.pl

Bodega cz. 1
Blasco Ibanez Vicente


Bodega cz. 1 - strona 1
" Blasco Ibanez   BODEGA "

Bodega cz. 1 - strona 2
" ROZDZIAŁ I   Firmin Montenegro, podobnie jak w czasach kiedy będąc uczniem spóźniał się do szkoły, wszedł szybko do biura domu handlowego Braci Dupont, pierwszej wytwórni win w Jerez), znanej w całej Hiszpanii. Posiadała bowiem sławne winnice Marchamalo i fabrykę..."

Bodega cz. 1 - strona 3
" jakkolwiek rozpoczął tu swą karierę służbową przed piętnastu laty. Było to jeszcze za życia Don Pabla, drugiego z kolei potomka dynastii Dupontów, twórcy niezrównanego koniaku, z jakiego słynął dom handlowy. Był on również ojcem braci Dupontów, którzy na skutek..."

Bodega cz. 1 - strona 4
" dawny ojcowsko-łagodny ton głosu, zachował dawny 6wój dobrotliwy uśmiech, miał te same załzawione nieco oczy spoglądające jasno i spokojnie spoza lekko błękitnawych szkieł. Ciężkie chwile przeżyte na zesłaniu przyprószyły na skroniach siwizną jego blond włosy oraz puszystą..."

Bodega cz. 1 - strona 5
" w 1868) i 1873) latach bił się w szeregach rebeliantów,. z ewangeliczną powagą ograniczył się teraz do złożenia wniosku o poddanie niepowściągliwego przedstawiciela sprawiedliwości obserwacji lekarskiej, gwałtowny bowiem jego wybuch można było tłumaczyć jedynie chorobą..."

Bodega cz. 1 - strona 6
" wych winem. Był to jego dawny towarzysz broni z walk rewolucyjnych. Wieść o jego powrocie ściągnęła wszystkich jego wielbicieli. W młodzieńczym wieku chadzali oni pod jego dowództwem wąskimi górskimi ścieżynami i z bronią palną w ręku bronili federacyjnej republiki. Byli wśród..."

Bodega cz. 1 - strona 7
" oały się od potraw, wino płynęło złotą rzeką, mącąc w głowie większości biesiadników, mimo iż każdy z nich był tradycyjnie już wytrawnym opojem. Jedynie Salvatierra zachował umiar: pił tylko wodę, a całym jego posiłkiem była kromka chleba i plasterek sera. Od chwili gdy..."

Bodega cz. 1 - strona 8
" przywrócona równowaga ekonomiczna, wobec czego nawet choroby nagminne przestaną mieć rację bytu". W głosie rewolucjonisty wygłaszającego swe utopijne doktryny było tyle wiary i pewności siebie, że słuchacze nie przeszkadzali mu ani jednym słowem opozycji, jakkolwiek dziwne było..."

Bodega cz. 1 - strona 9
" Przyjaciele Salvatierry przenieśli się następnie wspomnieniem aż do czasów kiedy wraz z nim pracowali w Kadyksie nad rewoltą wśród marynarzy... W rozmowie padło imię matki przywódcy... Matka! Uśmiech błądzący po wargach Salvatierry znikł nagle, a twarz jego wykrzywiła się..."

Bodega cz. 1 - strona 10
" był jedynym jego ukochaniem. I oto przyszedł kres. Nigdy już nie ujrzy swej drogiej mateczki, która pieściła go tak, jakby był ciągle jeszcze małym dzieckiem. Postanowił pojechać do Kadyksu na jej grób: Chciał spojrzeć na ten pogórek ziemi, który ukrył ją na zawsze przed jego..."

Bodega cz. 1 - strona 11
" że każdy z nich mniej dbał o dokładne wypełnienie swych obowiązków, niż o branie udziału we wszystkich uroczystościach organizowanych przez ich szefa w kościele ojców jezuitów. Wiedział dokładnie, z jaką gorliwością oddawali się szpiegostwu, aby zaskarbić sobie wzglądy..."

Bodega cz. 1 - strona 12
" — Dokąd idziesz? — zapytał go Don Ramom widząc,. te zmierza ku wyjściu. — Do wydziału próbek. Muszę udzielić tam wyjaśnień, dotyczących pewnego obstalunku. Ruszył do części fabryki tworzącej jak gdyby małe miasteczko, w którym robotnicy pracowali na otwartym powietrzu lub..."

Bodega cz. 1 - strona 13
" w specjalnych drewnianych wieżach przypominających starożytne machiny oblężnicze i podobnych do niesamowitych potworów fermentowało przeszło siedemset hektolitrów moszczu nie posiadającego jeszcze ani oryginalnego smaku, ani nazwy. W cieczy tej umieszczone były gumowe rury, które pod..."

Bodega cz. 1 - strona 14
" Technik wtajemniczony w owe arkana wiedzy tajemnej był to stary pracownik i przyjaciel domu handlowego,, pomarszczony i obrzmiały, rzekłbyś, spuchnięty od wyziewów wina, którym nasiąkł. Skazany był na długie godziny samotności w czterech ścianach czarnego pokoju. Tam, w jaskrawym..."

Bodega cz. 1 - strona 15
" nikt się na tym nie zna. Anglicy nie więcej od innych Zresztą Anglia to w ogóle kraj stracony. Całe tysiące ludzi pije tam tylko wodę. Zdaje mi się, że nie jest teraz w dobrym tonie leżeć pod stołem. Ci zaś, którzy upijają się jeszcze hołdując dawnej tradycji, czynią to..."

Bodega cz. 1 - strona 16
" i kończą na stryczku. Ich panowie nie żyją już z nimi w przyjaźni, lecz traktują ich wrogo i surowo. Żandarmi myszkują po gościńcach, zupełnie tak jakby grasowały po nich bandy rozbójników. A wynik tych nowych stosunków: nędza i wstyd! Starzec przerwał swą mowę, odwołany..."

Bodega cz. 1 - strona 17
" — Muszę zobaczyć się z nim — dodał półgłosem — trzeba będzie tylko wymknąć się ukradkiem, tak aby „stary" nie dowiedział się o niczym... Opowiedziano mi w warsztatach, że spędziliście przyjemnie całą niedzielą w jego towarzystwie. — Zakończył upomnieniem: —..."

Bodega cz. 1 - strona 18
" Firmin był już przy wyjściu, gdy usłyszał wołanie, Zadrżał mimo woli, poznał bowiem głos „starego". Don Pablo Dupont znajdował się w hali win w towarzystwie dwojga cudzoziemców i swego kuzyna Ludwika, młodszego odeń o parę zaledwie lat. Kuzyn ten, jakkolwiek darzył głowę..."

Bodega cz. 1 - strona 19
" wą znakomitego domu handlowego, zmienił się w stosunku do dawnego towarzysza zabaw do niepoznania. Montenegro był teraz dla niego tylko urzędnikiem, który musiał być mu posłuszny zawsze i we wszystkim. — Zostań, muszę z tobą pomówić — rzekł krótko do swego podwładnego, po..."

Bodega cz. 1 - strona 20
" Montenegro bał się go, lecz nie żywił do niego nienawiści. Widział w nim człowieka chorego, degenerata, którego egzaltacja na tle religijnym równała się prawie obłędowi. Dupont wierzył święcie, że jego władza pochodziła od Boga, jak władza królów z epoki starożytności...."

Bodega cz. 1 - strona 21
" Mania religijna Don Pabla zdumiewała nieraz wszystkich. Pewnego dnia jeden z brytanów, pilnujących warsztatów, pokąsał kilku robotników. Don Pablo przybył pośpiesznie na miejsce wypadku. W obawie, czy aby zwierzę nie było wściekłe i chcąc uchronić poszkodowanych od zgubnych..."

Bodega cz. 1 - strona 22
" W porywie nagłego entuzjazmu, który kazał mu zapomnieć o gniewie, jął opisywać cały ceremoniał uroczystości religijnej. — Uroczystość była istotnie wspaniała! Kościół wypełniony po brzegi. Prawie wszyscy urzędnicy i ro- botnicy fabryczni byli tam obecni...."

Bodega cz. 1 - strona 23
" Montenegro zbladł z gniewu, słysząc wzgardliwy Jakim „stary" mówił o Salvatierrze. Drgnął jakby smagnięty batem i spojrzał dumnie w twarz Don Pabla. — Don Fernando Salvatierra — odpowiedział spokojnie, starając się opanować swe wzruszenie .— to mój nauczyciel,..."

Bodega cz. 1 - strona 24
" katolicyzm jedynie po to, aby zapewnić sobie oparcie i silę. Ja pragnę gorąco — wykrzyknął nagle wymachując gwałtownie rękami i bijąc się w piersi — ja pragnę rządów Chrystusa, marzę o tym, by przedstawiciele władzy byli uległymi synami Ojca Świętego. Nie mówcie mi tylko..."

Bodega cz. 1 - strona 25
" — Wiesz dobrze, Firminie, czego chcę — oświadczył zatrzymując się przed wejściem do gmachu zarządu. — Żywię dla ciebie dużo sympatii, lubię wszystkich twoich, jesteśmy sobie prawie kamratami, łączą nas bowiem wspólnie przeżyte lata dziecięce. Nie zapominam również i o..."

Bodega cz. 1 - strona 26
" Firmin opuścił biuro bez zbytniego pośpiechu. Miał przed sobą na uregulowanie sprawy cały dzień. Szef przestawał być wymagający, z chwilą gdy woli jego uczyniono zadość. Ulica płonęła w potokach łagodnego wrześniowego słońca, rzekłbyś, wiosna obejmuje już panowanie..."

Bodega cz. 1 - strona 27
" przed powrotem do domu wpadnę, co koń wyskoczy, do winnicy twego ojca... Brak mi zawsze czegoś, gdy nie widzę dłużej swego chrzestnego. — A z siostrą moją nie zobaczysz się wcale? — zapytał Firmin z filuternym uśmiechem. — Czy niczego ci nie brak, gdy nie widzisz Marii? —..."

Bodega cz. 1 - strona 28
" Ową kobietą, która wywołała taką sensację, była starsza córka nieboszczyka markiza San Dionisio, bratanica pani Elwiry, matki Don Pabla. Szła ulicą ze wzgardliwym spokojem nie troszcząc się wcale o to, że obecność jej wywołała sensację. Zza pajęczyny koronkowej mantyli..."

Bodega cz. 1 - strona 29
" Ja kocham wieśniaków. W głębi duszy jestem prawdziwą g i t a n ą. 1 ) Musnęła lekko drobną, dziecięcą nieledwie dłonią policzek Firmina, po czym oddaliła się pośpiesznie. Parokrotnie jednak odwróciła głowę w jego stronę, uśmiechając się. — Biedna dziewczyna! —..."

Bodega cz. 1 - strona 30
" Widząc pytające spojrzenie Montenegra, który był ciekaw powodów wydalenia piwniczego, zaczął mówić ze wzrastającym przejęciem. — Wszystko jest wynikiem ich wstrętnej bigoterii. Wiesz, Don Firminie, jaką popełniłem zbrodnię? Oto nie zwróciłem kierownikowi papierka, który..."

Bodega cz. 1 - strona 31
" słowa, czemu towarzyszyły złorzeczenia skierowane w stronę Duponta. Montenegro pośpieszył w dalszą drogę. Czuł instynktownie, że dalszy pobyt w gronie tych ludzi wyklinających, chlebodawcę może być dla niego niebezpieczny. Idąc do biura, gdzie miano uregulować sporny rachunek,..."

Bodega cz. 1 - strona 32
" ROZDZIAŁ II   Kiedy Don Pablo chciał spędzić dzień w sławnej winnicy Marchamalo, zabierał z sobą oprócz rodziny jeszcze kilku oo. jezuitów lub dominikanów uważając, że bez nich zabawa nie byłaby udana. Jedną z jego największych rozrywek na wilegiaturze było..."

Bodega cz. 1 - strona 33
" W tej chwili radia i motyki padały na ziemią, robotnicy zaczynali zacierać zgrabiałe ręce, a potem powolnym ruchem sięgali za pas, dobywając stamtąd tytoń i fajki lub bibułkę do papierosa. Starzec, wciąż uśmiechając się zagadkowo, słuchał w milczeniu pochwał, jakich..."

Bodega cz. 1 - strona 34
" zaczynał się buntować. W niewielkiej odległości od Jerez, na niewidocznym morzu, którego ożywcze tchnienie ogarniało jednakże winnice, statki rządowe wystrzałami armatnimi obwieściły królowej Izabeli, że musi ustąpić z tronu. Cała Hiszpania zbudziła się ze snu: ród..."

Bodega cz. 1 - strona 35
" aołego. Księża nawet brali udział w ruchu zapewniając, że Jezus był pierwszym republikaninem i że konając na krzyżu rzekł coś w rodzaju: „Wolność, Równość, Braterstwo". Stary Firmin nie zawahał się, gdy prosto z zebrania zmuszony był wyruszyć w góry ze strzelbą w ręku,..."

Bodega cz. 1 - strona 36
" robotach w Ceucie, wraz z karlistami) i zbuntowanymi Kubańczykami, których tam również zesłano, a wiódł żywot tak nędzny, że wspomnienia z tego okresu wyryły się na zawsze w jego pamięci. Ale po odzyskaniu wolności życie w Jerez wydało mu się jeszcze smutniejsze i rozpaczliwsze...."

Bodega cz. 1 - strona 37
" a kryjąc się w dzień musieli poświęcić na przebycie drogi do Kadyksu całe dwie noce. Maszerowali bez odpoczynku uginając się pod ciężarem swych worów, zlani potem nawet w głęboką zimę, a w uszach im szumiało. Musieli stawiać czoło przeróżnym zasadzkom, szczelinom górskim po..."

Bodega cz. 1 - strona 38
" ny, w chwili gdy byli pewni, że nic im już nie groziło. Na plecy biedaków posypały się razy, potem zagrożona im kulą w razie powtórnego przychwycenia na gorącym uczynku, w końcu zabrano im cenny ładunek. A więc klęska nastąpiła! Należało pożegnać się z oszczędnościami!..."

Bodega cz. 1 - strona 39
" bie o jakiejś drobnej przysłudze, jaką Firmin wyświadczył jego firmie w okresie zbrojnej rewolucji. Kaprys milionera sprawił, że nieszczęsny Montenegro został najemnikiem Duponta, który wysłał go do swej winnicy Marchamalo. Z biegiem czasu Firmin zdobył zaufanie swego chlebodawcy i..."

Bodega cz. 1 - strona 40
" Prostota ducha Firmina, jego wesołe i miłe usposobienie zaskarbiły mu względy chlebodawcy i całej jego rodziny, tak że wkrótce obie rodziny zaczęły stanowić jakby jedną całość. Firmin umiał zawsze rozśmieszyć starego Don Pabla opowiadając mu swe przygody z dni minionych, które..."

Bodega cz. 1 - strona 41
" Czasem markiz San Dionisio zaszczycał winnicę swymi odwiedzinami i mimo swych pięćdziesięciu lat potrafł rozruszać wszystkich, tyle miał jeszcze werwy i humoru. Słynął ze swych awanturek miłosnych i szerokiego gestu, jak jego przodkowie Torrerroellowie słynęli ongi ze swej..."

Bodega cz. 1 - strona 42
" aa całe gardło, aż wreszcie ciotka była zmuszona odesłać je do domu, gdzie korzystały z całkowitej niezależności, żyjąc jak Bóg da. Cały dom markiza był prawdziwym obozowiskiem Cyganów. Kobiety o oliwkowej cerze i płomiennych oczach opanowały go całkowicie. Ubierał piękne..."

Bodega cz. 1 - strona 43
" niem dnia małe markizy znajdowały nieraz jakichś nieznajomych mężczyzn śpiących na kanapach. Wszyscy mieli ubrania zmięte, wszyscy chrapali głośno, a cały ich wygląd budził po prostu głębokie obrzydzenie. Byli tacy, co uważali orgie markiza za dowód demokratyczności jego..."

Bodega cz. 1 - strona 44
" swej siostry, która zdecydowała się przekroczyć próg jego domu, aby oddać bratu ostatnią posługę. Umierający biedak zgodził się umrzeć „po chrześcijańsku". Całe tłumy duchowieństwa znalazły się u jego wezgłowia, usuwając z krzeseł porozrzucane tam w nieładzie gitary,..."

Bodega cz. 1 - strona 45
" dziennego żywota. Stary Dupont wyprowadzał ją z równowagi swym zmęczeniem, jakie go ogarniało po pracowicie spędzonym dniu, irytowały ją jego dziwaczne nieco maniery, które zapożyczył od znajomych Anglików. Dla męża swego żywiła bardzo niewiele przywiązania. Widziała w nim..."

Bodega cz. 1 - strona 46
" nymi sposobami majątku. Uspokajała się jednak prędko w przeświadczeniu, że hojne ofiary składane na kościół, okupywały przynajmniej częściowo tę winę. Śmierć starego Don Pabla była dla niej szczęśliwym rozwiązaniem szeregu sytuacji. Najstarszy syn, który dopiero co się..."

Bodega cz. 1 - strona 47
" — Tak, tak, gdyby nie Don Pablo, mój syn Firmin nie byłby został panem! Istotnie miał rację. Stary Dupont bowiem zadowolony a ojca postanowił zapewnić synowi przyszłość. Duży wpływ na rozwój młodzieńca wywarła również obecność w domu Firmina Montenegro jego przyjaciela..."

Bodega cz. 1 - strona 48
" kraju będzie zeń najmądrzejszy ze wszystkich pisarków, psujących papier w biurze głównego zarządu domu handlowego Braci Dupont. A przy tym Salvatierra zaopatrzył odjeżdżającego w listy polecające do swych londyńskich przyjaciół. Byli to co prawda tylko emigranci polityczni:..."

Bodega cz. 1 - strona 49
" Jak smutne było teraz życie starego Firmina! Jego protektor odszedł bezpowrotnie. Salvatierra błąkał się gdzieś po świecie, ostatnio na domiar wszystkich przykrości zmarł ojciec jego chrzestnego syna, Paco Algar. Staremu zmarło się hen, w górach, z przeziębienia. Paco Algarowi,..."

Bodega cz. 1 - strona 50
" ności. Tak, tak, wszystkie cierpienia i męki ojca chrzestnego zostaną pomszczone przez Rafaela! Rafael wstąpił do bandy konnych przemytników i nie ograniczał się wyłącznie do kontrabandy tytoniu. Żydzi z Gibraltaru kredytowali mu chętnie, toteż najbezczelniej w świecie..."

Bodega cz. 1 - strona 51
" w przyszłość i hojnie ciskał na prawo i na lewo złoto nie mające w jego oczach żadnej wartości: wszędzie i zawsze częstował swych towarzyszy. W Jerez wydawał huczne przyjęcia upokarzając „panów" swoją hojnością. Chciał żyć, używać, szaleć, lecz gdy w chwilach zmęczenia..."

Bodega cz. 1 - strona 52
" wo czerwoną w innym. Na podłogę spadały w miarowych odstępach purpurowe krople, tworząc wąski krwawy ślad. Wyczerpany nadmiernym wysiłkiem Rafael padł bezwładnie na łóżko, w paru słowach opowiedział swą przygodę, potem zemdlał. Opowiadanie jego było urywane i chaotyczne. —..."

Bodega cz. 1 - strona 53
" Nazajutrz rano padł koń Rafaela, wyczerpany zmęczeniem. Jeździec uszedł śmierci, walczył z nią jednak w ciągu całego tygodnia. Firmin sprowadził z Jerez doświadczonego lekarza, który jako dawny bojownik wolności i przyjaciel Salvatierry brał czynny udział w walkach wolnościowych..."

Bodega cz. 1 - strona 54
" Głos Marii, szlachetny i poważny, miał akcenty smętne i marzycielskie. Przypominał głos. Maurytanki, wiecznie zamkniętej w czterech ścianach haremu i śpiewającej tęsknie za spuszczonymi żaluzjami dla niewidocznych słuchaczy. Smętne tony pieśni nagle potężniały, wzbijały się..."

Bodega cz. 1 - strona 55
" owa historia nocna ze strażnikami jest, zdaje się, zapomniana, nie boję się już niczego z ich strony. Jednakże po stanowiłem zmienić zawód. Masz słuszność, kontrabanda nie jest uczciwym zarobkiem, porządna kobieta nigdy nie zgodzi się poślubić mężczyzny, który pod pozorem..."

Bodega cz. 1 - strona 56
" kiedy bohaterowie aren wypoczywali, przebywał w Jerez niby po to, aby dopilnować swych interesów, w gruncie rzeczy jednak, aby spędzać wieczory w Klubie Hippicznym, gdzie wiódł spory o swego ulubionego toreadora, unosząc się przy tym tak dalece, że spór taki omal nie kończył się..."

Bodega cz. 1 - strona 57
" mistrz w walce na noże, na ciele jego znajdziecie co najmniej pięćdziesiąt blizn. To mówiąc obrzucał swych słuchaczy tak zuchwałym. i wzgardliwym spojrzeniem, jak gdyby blizny Chiva były namacalnym dowodem jego własnej odwagi. Pędził tedy szczęśliwy i beztroski żywot, głęboko..."

Bodega cz. 1 - strona 58
" celem porozumienia się ze swym chlebodawcą w interesach fermy. Nieraz musiał go szukać u którejś z jego pięknych przyjaciółek. Ludwik przyjmował wtedy swego administratora w łóżku, unosił się lekko z poduszek, na których spoczywała również głowa pięknej kochanki. Narada..."

Bodega cz. 1 - strona 59
" przechodził pod ich oknami, aby został przez nie zaczepiony. A jeśli znalazł się wśród przechodniów jakiś nieczuły na ich wdzięki, żegnały go przez okno ironicznym uśmiechem. Daremnie zrozpaczona ciotka i Don Pablo upominali lekkomyślne dziewczęta, one nic sobie z tego nie..."

Bodega cz. 1 - strona 60
" już to w Madrycie. Kochanków jej można by liczyć natuziny — tak ponętne były jej wdzięki i pochodzenie arystokratyczne. Używała tytułu margrabiowskiego, jej nocne koszule i prześcieradła, na których sypiali mężczyźni z całego świata, ozdobione były bogato haftowanymi..."

Bodega cz. 1 - strona 61
" dzinne miasto i jego mieszkańców i wyjazd równałby się dla niej śmierci. Pozostała nadal w Jerez, nie licząc krótkiego pobytu w Madrycie, dokąd jeździła, aby odwiedzić swoją siostrę. Nic sobie nie robiąc ze świętego oburzenia rodziny i z plotek oraz obmów, bywała stale w..."

Bodega cz. 1 - strona 62
" na kilka dni. Brutal nie szukał jej, był pewny, że wróci „do niego.'' Gdy wreszcie wędrowny ptak powracał do swego gniazda, następowała gwałtowna scena, której towarzyszyły przeraźliwe krzyki i echa bójki. „Mała margrabinka" wybiegała na balkon z rozwianym włosem, wzywając..."

Bodega cz. 1 - strona 63
" kwadratową wieżę ozdobioną wieżyczkami. Całość górowała teraz nad tarasowało rozrzuconymi winnicami. Firmin Montenegro, udając się w dni świąteczne w odwiedziny do swoich, spotykał się zwykle ze swym chlebodawcą. Z biegiem czasu pan i sługa zżyli się z sobą bardzo,..."

Bodega cz. 1 - strona 64
" długiej paplaniny w podłej hiszpańszczyźnie oraz wykrzykników, jakimi urozmaicał swe opowiadania o tym, co widział w Hiszpanii, pięknym lecz jeszcze bardzo pierwotnym kraju. Dupont kręcił się na krześle i pokaszliwał udając, że nie słyszy tych wszystkich herezyj, matka jego..."

Bodega cz. 1 - strona 65
" ROZDZIAŁ III   Gdy psy matanzuelskie: charty, jamniki i wyżły, których było tam około tuzina, usłyszały tętent kopyt Rafaelowego wierzchowca, natychmiast z dzikim wyciem i skowytem zaczynały szarpać się na swych łańcuchach, a stary Zarandilla ruszał na jego spotkanie do..."

Bodega cz. 1 - strona 66
" Zajmowała się więc tym chętniej gospodarstwem, dbała o to, by ubranie jego było w porządku, on z kolei hojnie wynagradzał ją za te usługi. Poczciwa kobieta kłóciła się teraz ustawicznie z mężem wymawiając mu, że nie dość gorliwie śpieszy z pomocą tak miłemu chłopcu, jakim..."

Bodega cz. 1 - strona 67
" na kunszt kulinarny matki Jadwigi, pożerał oczami butelkę przysuwając się jak najbliżej. Obliczał już w myśli ile wypije Rafael, z góry postanawiając nie zostawić ani kropli dla żony, Przebiegła staruszka śledziła jednak czujnie każdy jego ruch i korzystając z jednej chwili..."

Bodega cz. 1 - strona 68
" uczciwości! Przymierają często głodem, lecz żaden z nich ani pomyśli o tym, że mógłby na przykład zabić jedno a powierzonych swej pieczy bydląt, aby posilić się smakowitym mięsiwem. Gdzie znajdziesz ludzi uczciwszych i skromniejszych w swych wymaganiach? — Masz słuszność,..."

Bodega cz. 1 - strona 69
" gowe i co za to mają? Dwa reale) na dzień i tylko w okresie żniw jeszcze trzy dodatkowo. Co prawda, chlebodawca żywi ich, lecz pożywienie to jest gorsze od tego, co dostają psy. Podczas żniw daje im wprawdzie zupę z garbanzo), za to przez resztę miesięcy: chleb, chleb — nic, prócz..."

Bodega cz. 1 - strona 70
" Szerokie plamy słońca pełzające po wybrukowanym podwórku zbladły nagle, kury jęły biegać tu i tam, niespokojnie gdacząc, jakby chcąc uciec przed gwałtownym podmuchem wiatru jeżącego na nich pióra. Rafael nadstawił również ucha. — Tak jest, grzmi istotnie! Nadciąga burza...."

Bodega cz. 1 - strona 71
" — Jezusie! — wykrzyknął Zarandilla. — Jakżeż wyglądają ci biedacy! Huragan, zda się, gnał ich przed siebie. Każda nowa błyskawica oświetlając im drogę wskazywała jednocześnie, że schronisko jest coraz bliżej. Uciekający pędzili jak rozpierzchłe pod wpływem przestrachu..."

Bodega cz. 1 - strona 72
" pomnieć sobie jego imienia. Mężczyzna szedł z rękami w kieszeniach spodni, w kapeluszu nasuniętym na oczy, z podniesionym kołnierzem. Nie miał na sobie, płaszcza ani derki, toteż deszcz przemoczył go do nitki, a ciałem jego wstrząsał febryczny dreszcz. Mimo to jednak nie..."

Bodega cz. 1 - strona 73
" Stara porzuciła na chwilę rozpalanie ognia, wbijając w przybysza pełen zaciekawienia wzrok, w którym było więcej zdziwienia niż zachwytu. Tymczasem Rafael rozglądał się za flaszką wina ofiarowaną mu parę miesięcy temu przez, starego Firmina. Znalazł ją wreszcie i napełniwszy..."

Bodega cz. 1 - strona 74
" — Tak czy owak — rzekł da Salvatierry — zrzuć z sie- bie, mistrzu, ociekające wodą ubranie i pozwól, że włożę ci na ramiona coś ciepłego. Zanim jeszcze Salvatierra zdążył zaoponować, Rafael i żona Zarandilli ściągnęli z fanatyka kurtkę i kamizelkę i otulili go..."

Bodega cz. 1 - strona 75
" Zapadło długie milczenie. Rafael i stary Zarandilla z uczuciem dziwnego zmieszania spoglądali na sławnego człowieka. Uczucie to miało w sobie coś z czci religijnej, jaką budził jego uśmiech, jak twierdził Zarandilla, nie z tego świata. Dziwna wydała się. również stanowczość,..."

Bodega cz. 1 - strona 76
" o zmianach, jakie poczynił w systemie hodowli koni, gdy nagle we drzwiach ujrzał jakiś cień ludzki. — Ach, to ty! — wykrzyknął ze śmiechem.— Możesz wejść, Alcaparron, nie obawiaj się! Nowoprzybyły był niskiego wzrostu, miał błyszczące oczy i wspaniałe zęby. Przekroczył..."

Bodega cz. 1 - strona 77
" bistość! Widać,.że z pana to nie byle jaka qsoba: niby sam prefekt. Uniżoność Cygana i jego podłego gatunku pochlebstwo wywołały uśmiech na twarzy Salvatierry. Biedny włóczęga sądził ludzi z ich opinii i uważając rewolucjonistę za jakąś ustosunkowaną osobistość drżał..."

Bodega cz. 1 - strona 78
" ojciec darzył taką miłością, że właśnie on zupełnie zapomni Mimo to jednak Alcaparron jął teraz rozwodzić się nad zaletami niewdzięcznego stryja, człowieka sprytnego i przedsiębiorczego. Mając już dosyć nędzy i perspektywy więzienia w Jerez, wyruszył aż do Paryża z..."

Bodega cz. 1 - strona 79
" Była już głucha noc. Salvatierra zaczął znowu domagać się, aby go zaprowadzono do baraku robotników. Administrator wezwał Zarandillę, który usunął się do biura, i rzekł zwracając się do gościa: — Stary będzie twym przewodnikiem, Don Fernando. Ja nie mogę tego uczynić. Jako..."

Bodega cz. 1 - strona 80
" matach leżących na ziemi. Tuż przy dozorcy przykucnął Manolo z Trebujeny oraz kilku jego przyjaciół i wszyscy zanurzali swe łyżki w brudnej misie, nabierając trochę gorącej zupy. Po kątach sali robotnicy tworzyli kilka podobnych grup. Wszyscy rozmawiali, śmiali się przewidując,..."

Bodega cz. 1 - strona 81
" szedł do ogniska i wraz ze starym Zarandillą usiadł na ziemi. Siedzący w pobliżu Alcaparron uśmiechnął się do niego: — Patrz pan, oto moja mama. Z tymi słowy wskazał starą Cygankę, która w tej chwili odstawiała z ognia gorącą zupę. Zapach jej wciągało w siebie chciwie..."

Bodega cz. 1 - strona 82
" Salvatierra spoglądał z niekłamanym zdziwieniem na kaprawe oczy starej gitany, na jej koźlą mordkę wykrzywiającą się dziwacznie przy każdym słowie. A dwie kępki siwych włosów, sterczące po obu stronach wklęsłych warg, przypominały wąsy starego kota. I ta oto szkarada była..."

Bodega cz. 1 - strona 83
" Zaraz po powrocie z roboty zabiera się do pisania i smaruje na papierze swe patyczki i kółka. Salvatierra podszedł do niskiego mężczyzny, który przerwał na chwilę swą pracę i podniósłszy głowę, spojrzał na nieznajomego badawczym wzrokiem. Wreszcie zaczął mu tłumaczyć,..."

Bodega cz. 1 - strona 84
" zgrzybiali i przygarbieni oraz młode dziewczęta. Te widząc, że mężczyźni wydobyli z ukrycia trochę wódki i częstują się nią, zaczęły przysuwać się do nich. coraz bliżej. Za cenę jednej szklaneczki pozwalały brutalom na niedwuznaczne karesy. Tymczasem Salvatierra wdał się w..."

Bodega cz. 1 - strona 85
" tej strasznej organizacji. Samo wspomnienie o jej działalności upoważniało już do najgorszych ekscesów w stosunku do robotników, którzy byli rzekomo twórcami tego terrorystycznego związku. Nikt jednak naprawdę nie posiadał żadnych bliższych o nim danych. Któryś z robotników..."

Bodega cz. 1 - strona 86
" Rewolucjonista zapalił się. Zimny uśmiech znikł z jego ust, oczy zasłonięte błękitnymi szkłami błysnęły ogniem oburzenia. — Jedynie sprawiedliwość społeczna może uratować ludzkość. Mam namyśli sprawiedliwość ziemską, nie niebieską. Bóg przeszedł do obozu bogaczy z..."

Bodega cz. 1 - strona 87
" powtarzam wam, Wszystko, co tylko mogło podnieść jej wartość, było dziełem waszych, zgrabiałych od pracy rąk: odciski na waszych dłoniach to żywy dokument stwierdzający wasze prawo własności. Człowiek przychodząc na świat zdobywa prawo do powietrza, którym oddycha, do słońca,..."

Bodega cz. 1 - strona 88
" ROZDZIAŁ IV   Dwa brytany, strzegące w nocy fermy, zbudziły się nagle ze snu. Zerwawszy się na równe nogi i węsząc niespokojnie, zaczęły ryczeć groźnie jak rozsrożone lwy, a po chwili wahania popędziły z szybkością strzały na dół winnicy. Były to niemal zupełnie..."

Bodega cz. 1 - strona 89
" Na skrzącym się gwiazdami ciemnym lazurze nocnego nieba rysowały się kontury nowych budynków wzniesionych przez Don Pabla. Pośrodku pyszniła się pretensjonalnie wieża z czerwonej cegły, wyłożona u podnóża i po rogach białym kamieniem, a u góry widać było kratę żelaznej..."

Bodega cz. 1 - strona 90
" Administrator pana Ludwika spojrzał na niebo usiane gwiazdami. — Musi być około pół do trzeciej. — A twój koń? Gdzieś go zostawił? Został w pobliskiej oberży. Biedakowi należał się wypoczynek po wściekłym galopie. Ż powodu soboty nagromadziło się tyle różnych spraw, że..."

Bodega cz. 1 - strona 91
" nienie nieba! Moja droga, gdybyś mnie nie kochała, miałabyś się z pyszna! Musiałabyś chyba wstąpić do klasztoru,. nie pozwoliłbym bowiem nigdy, aby ktoś plótł ci androny o swojej miłości. Ległbym pod twym progiem i nawet sam Pan Bóg nie dotarłby do twej komnatki. Podniecony..."

Bodega cz. 1 - strona 92
" one pracy. Wsiądziesz na konia ustrojony w swój piękny góralski strój, koszula twa będzie biała jak śnieg, u kurtki nie zabraknie nigdy ani jednego guzika, nie znajdziesz na ubraniu ani ździebełka kurzu, ubrany będziesz jak pierwszy bogacz. Wracając do domu ujrzysz mnie we wrotach..."

Bodega cz. 1 - strona 93
" „To śpiewa córka dozorcy robót z Marchamalo — rzekł ktoś stojący w pobliżu — ma iście słowiczy głos!" — Zadrżałem, zdjęty niepojętym wzruszeniem. Wydało mi się nagle, że widzę cię i słyszę po raz pierwszy w życiu. Zrozumiałem wtedy, jak bliska jesteś memu..."

Bodega cz. 1 - strona 94
" się. Wkrótce wyznaliśmy sobie miłość. Od owej chwili Rafael, administrator Matanzueli, stał się najbogatszym i najszczęśliwszym człowiekiem w całej prowincji. W zapale krasomówczym Rafael wtulił twarz w kratę okienną, jakby w zamiarze przywarcia w gorącym uścisku do twarzy..."

Bodega cz. 1 - strona 95
" i wierną! Będę dla ciebie matką, żoną, wszystkim — pragnąc tylko tego, abyś był szczęśliwy! — Brawo! Mów dalej, moja ty piękna, górska ptaszyno! — wykrzyknął Rafael przejęty radością. — Kocham cię również za to, że czuję się godna ciebie i potrafię dać ci..."

Bodega cz. 1 - strona 96
" czął od słów: — Źle się dzieje, trzeba biedakom dać żyć itd. itd. — Wiem, że nie wszystko w stosunku do nich jest w porządku, ale najważniejsze sprawy na świecie to: miłość i praca. Nie mów jednak ani słowa swemu ojcu o tym, co powiedziałem o jego przyjacielu. Rafael..."

Bodega cz. 1 - strona 97
" — Nie, nie — powtarzał błagalnym głosem — nie odejdę... A jeśli chcesz, żebym sobie poszedł... dobrze!... Jeszcze silniej przywarł do kraty i cichym szeptem oznajmił swej najdroższej pod jakim warunkiem spełni jej żądanie. Maria żachnęła się cofając od kraty usta,..."

Bodega cz. 1 - strona 98
" — Oby Bóg zesłał nam dzisiaj dobry dzień! — pozdrowił ich Don Firmin. Wkrótce nadjechał od strony winnicy Rafael, jakby w tej chwili dopiero przybywając na folwark. — Ranny z ciebie ptaszek, mój chłopcze — bąknął przebiegle ojciec chrzestny. — Widać, że..."

Bodega cz. 1 - strona 99
" Zaczęły nadjeżdżać inne powozy wzbijając nowe tumany kurzu. Cała rodzina i wszyscy urzędnicy stawili się jak jeden mąż. Nawet Don Ludwik nie opuścił nabożeństwa. Uczynił to ze względu na Don Pabla, którego poparcie było mu w tej chwili bardzo potrzebne. Widząc pod arkadami..."

Bodega cz. 1 - strona 100
" Dupont junior, dziwnie niestały w swych sympatiach dla osób duchownych, zachwycał się kolejno: jezuitami, karmelitami, franciszkanami i dominikanami, osiadłymi w Jerez, lub też misjonarzami powszechnie poczytywanymi za bohaterów wiary, męczenników, którym bez mała przypisywano dar..."