Bociany cz. 2 - strona 22
krewnego, a rada rodzinna orzekła, iż Judele za głupi jest, aby mógł skończyć gimnazyum i zrobić jaką kolwiek karyerę, i że szkoda na niego pieniądze wydawać. Odebrano więc go ezemprędzej ze szkół i kazano uczyć się rzemiosła. Ojczym był
krawcem — wziął go więc do swojej pracowni.
I znowu, jak niegdyś nad książką, tak teraz, nad igłą i suknem, pochyliła się niezgrabna głowa. I znowu stał się pośmiewiskiem kolegów, gdyż długie jego ręce dziwnie były niezdatne, wyłupiaste oczy tak źle widziały, a i umysł ciężki tak powoli pojmował. I znowu mówiono o nim: Niedojda! wzruszywszy ramionami, przechodzono nad nim do porządku dziennego. A on milczał. Nie bronił się, nie odcinał, nie ujmował za siebie. Tylko, gdy mu było
źle, uciekał znowu duchem — w marzenie. Ach! tam — w te krainy szczęśliwe —
w te przestrzenie jasne — pod te błogosławione niebiosa — w ten cichy błękit — tam, aż pod gwiazdy — pod słońce.
Wkoło niego, starsi wciąż biadali nad dolą żydowskiego ludu. Młodzi snuli plany, stawiali teorye, burzyli świat, pragnęli, że-
krawcem — wziął go więc do swojej pracowni.
I znowu, jak niegdyś nad książką, tak teraz, nad igłą i suknem, pochyliła się niezgrabna głowa. I znowu stał się pośmiewiskiem kolegów, gdyż długie jego ręce dziwnie były niezdatne, wyłupiaste oczy tak źle widziały, a i umysł ciężki tak powoli pojmował. I znowu mówiono o nim: Niedojda! wzruszywszy ramionami, przechodzono nad nim do porządku dziennego. A on milczał. Nie bronił się, nie odcinał, nie ujmował za siebie. Tylko, gdy mu było
źle, uciekał znowu duchem — w marzenie. Ach! tam — w te krainy szczęśliwe —
w te przestrzenie jasne — pod te błogosławione niebiosa — w ten cichy błękit — tam, aż pod gwiazdy — pod słońce.
Wkoło niego, starsi wciąż biadali nad dolą żydowskiego ludu. Młodzi snuli plany, stawiali teorye, burzyli świat, pragnęli, że-
Tag: Liposukcja, blaty rozbiorowe, BF Goodrich