www.piratkon.pl

Bociany cz. 1
Jeleńska Emma


Bociany cz. 1 - strona 1
"     Bociany   "

Bociany cz. 1 - strona 2
" E. Jeleńska BOCIANY Pantofelki - Modlitwa Jadwigi - Bajka - Tryumfator - Przy lampie - Znak zapytania - Przed świtem - - W dzień patrona - - Warszawa Nakład Gebethnera i Wolffa Kraków - G. Gebethner i Spółka 1908 "

Bociany cz. 1 - strona 3
"         BOCIANY "

Bociany cz. 1 - strona 4
" 22 marca. Dziś przyleciały bociany. Po bezsennej nocy, dopiero nad ranem udało mi się zdrzemnąć, lecz budząc się, tak się czułem zmęczony i zbolały, tak mię w piersiach paliło, iż chciałem już przeleżeć cały dzień w łóżku. Aż koło dwunastej wszedł Maciej ze..."

Bociany cz. 1 - strona 5
" A tak się zdawało, że ani ciebie, ani wiosny nie doczekam. I, pomimo nocy nieprzespanej, zdrowszym się dziś czuję. Jadłem, przeczytałem gazetę i parę artykułów z »Revue« — i piszę bez trudności. Maciej twierdzi nawet, że lepiej wyglądam. Ach! — chwilowo... chwilowo... Gdy..."

Bociany cz. 1 - strona 6
" sobie pytanie: co mnie tam spotka? zaraz w wyobraźni mej wychyla się postać mamy i idzie na moje powitanie... Tak. Jeśli »tam« wogóle mogą być spotkania. Co mi się ostatecznie wydaje dość dziecinnym pomysłem — ale kto wie!... kto wie!... Jeśli więc »tam« mogą być spotkania,..."

Bociany cz. 1 - strona 7
" 25 marca. Dziś Zwiastowanie — imieniny Marylki. Posłałem jej telegram z powinszowaniem. Na list, pomimo najlepszych chęci, zdobyć się nie mogłem. Dowodzi Maciej, że w   ten dzień bocianowa musi koniecznie pierwsze jajko znieść. I rzeczywiście, na gnieździe coś się..."

Bociany cz. 1 - strona 8
" Ja naprzykład. Nie byłem filistrem, to fakt. Lecz czernie byłem? Czy artystą? uczonym? poetą? mędrcom, który stworzył nowe drogi dla myśli ludzkiej? Nie! Czy do jakiejkolwiek skarbnicy dorzuciłem choć grosz jeden? Nie! Przeciwnie, wszelkie, jakie mi tylko w rękę wpadły skarby,..."

Bociany cz. 1 - strona 9
" ku nieznanym szczytom. Pragnąłem wojen, przewrotów olbrzymich, jakichś tytanicznych walk. Chciałem być, co najmniej — Napoleonem. Mama mi mawiała często: »Gdy wyrośniesz i skończysz nauki, oddam ci cały zarząd majątkami. Osiądziesz w Kamilówce i gospodarować sobie będziesz«...."

Bociany cz. 1 - strona 10
" Nie robiłem nic. Czytałem, marzyłem i czasem tylko z wezbranego serca, rzuciłem na papier jakiś bardzo marny wierszyk. Nie chodziło mi o to, aby pisać. Nie! Wiedziałem dobrze, iż żadna ludzka mowa nie zdoła tego wyrazić, co ja czułem — a żadna ludzka istota nie zdoła mnie..."

Bociany cz. 1 - strona 11
" etyczne, na prawa wszelkie. Burzył wszystko, drwił ze wszystkiego. I bardzo prędko cynizm ten podziałał na mnie. Upadały jedne po drugich zasady, wszczepione przez wychowanie — upadały te szańce, które mnie bronić miały w życiu. Zostawała we mnie coraz pustsza tabula rasa, a na..."

Bociany cz. 1 - strona 12
" nigdy nie syta, wiecznie głodna. Żądza-Tęsknota. Zdawało mi się jednak nieraz, iż wiem, do czego tęsknię, że, gdybym posiadł pewną kobietę, gdybym wszedł w pewne otoczenie — tęsknota moja byłaby ukojona, I wszystkie siły wytężałem, aby tego doznać, to posiąść —..."

Bociany cz. 1 - strona 13
" 15 kwietnia. Wiosna idzie wielkimi krokami. Patrzę na nią ciekawie. Wszakże to już moja ostatnia wiosna. Następnej nie doczekam. I tak, nikt się nie spodziewał, abym mógł marzec przebyć i aby mi się poprawiło. Maciej, który tajemnic żadnych nie uznaje, powiada: »A my z..."

Bociany cz. 1 - strona 14
" wypoliturowaną trumnę i jamę czarną na cmentarzu. Ale nie wiem, czy mię to wtedy tak bardzo będzie cieszyło. Więc, zanim dojdzie do tego, siedzę przy oknie, patrzę na zieleniejący świat Boży, i snuję ziarnko po ziarnku różaniec swoich wspomnień...   22 kwietnia...."

Bociany cz. 1 - strona 15
" i już zaczynałem mocno hulać, a raczej nie zaczynałem, gdyż robiłem to już oddawna, ale skutki tego hulania zaczynały się bardzo wyraźnie zaznaczać na moim funduszu. Więc poczciwa mama wymyśliła, że najlepiej będzie mię ożenić. Dziwne, jak te kobiety wierzą w swoje siły. Nie..."

Bociany cz. 1 - strona 16
" który mi wszystko popsuł. Pływaliśmy właśnie w obłokach wzniosłego flirtu, przecinanych chwilami błyskawicą mniej platonicznych wzruszeń, gdy przyszedł Węgrzyn z towarami. Całe towarzystwo wyległo na ganek oglądać i kupować. Jadzia naraz zachwyciła się jakąś matinką..."

Bociany cz. 1 - strona 17
" Me, nie! żony »praktycznej« nie chciałem. I dobrze się stało — dla Toli przynajmniej. We dwa lata później wyszła za jakiegoś pana Milskiego — słyszałem, że mają kilkoro dzieci, a że gospodarstwo dobrze im idzie, tego dowodem nagrodzone pomidory i wędliny. Czegóż więcej..."

Bociany cz. 1 - strona 18
" samo powinnoby się dziać u ludzi? I czy nie to właśnie byłoby szczęściem. Jeśli jest wiekuista Mądrość, co światem rządzi, jeśli jest wieczne Prawo, co nim kieruje, jeśli jest Wola wyższa, co nas dokądś prowadzi, to pokieruje i zaprowadzi bez naszego wtrącania się...."

Bociany cz. 1 - strona 19
" dzieci, zbieralibyśmy pieniądze, bylibyśmy szanowani, stawiani innym na wzór. I nie umierałbym samotnie w trzydziestym piątym roku życia... Ale to było niemożliwe. Na to trzeba było mieć serce proste i umieć pokochać uczciwie. A ja pokochać uczciwie już nie mogłem, ja, który..."

Bociany cz. 1 - strona 20
" i trwale pogardzałem, to obowiązkiem i życiową prozą. Nie chciałem tego, odrzucałem precz od siebie. Dlatego też wstrętną mi była żona, znająca się na cenach i targująca się z Żydówkami za Żelazną Bramą. Więc Tola wyszła za pana Milskiego, który pewnie bardzo rad z tego,..."

Bociany cz. 1 - strona 21
" Ja, gdy byłem zdrów, to bardzo mało dbałem o mamę. Potem zrobiło się ciemno i pomyślałem. Aha, to mnie do grobu wkładają, i chciałem krzyknąć: Poczekajcie! muszę coś powiedzieć. Ale krzyknąć nie miałem siły — i chwyciła mię rozpacz. Ale tylko przez jedną sekundę, bo..."

Bociany cz. 1 - strona 22
" trudna rada! Wszakże suchoty to nie zabawka. Poczciwy doktór czuje się czasem w obowiązku tumanić mię jakiemiś nadziejami. Ale ja mu się w oczy śmieję i pytam: »Dlaczego się doktór fatyguje? Jeśli dla własnej satysfakcyi, to bardzo proszę. Ale jeżeli dla mnie, to nie warto. Wiem..."

Bociany cz. 1 - strona 23
" Ach, te noce! ciężkie, nieskończone. Ta cisza okropna, ten półcień, ten tik - tak dużego zegara w jadalni. Ja leżę — o, najwygodniej w świecie! a wszystko boli — każda kość, każdy cal mojego ciała. Na piersiach mam stupudowy ciężar. Oddech swój słyszę, gdy ze świstem i..."

Bociany cz. 1 - strona 24
" i myślę... myślę... O czemże ja w tych bezsennych nocach nie myślę, mój Boże! Przeszłość moja cała, życie całe staje przede mną, rozwija się obrazami. Smutne to obrazy, gdy je widzę w dzisiejszem oświetleniu. Są przecie ludzie, którzy choć w części pragnienia swoje..."

Bociany cz. 1 - strona 25
" budowie kolei syberyjskiej. Już tam pojechał. A ona, po odbyciu słabości, co jakoś wypada za parę miesięcy, też tam ze wszystkiemi dziećmi pojedzie. Bardzo serdeczny list. Trzeba będzie się zebrać na odpowiedź. Ciężka to sprawa. Nie tylko dlatego, że już wszystko mi ciężko,..."

Bociany cz. 1 - strona 26
" liśmy się od ośmiu lat, a ostatni raz było to w Nizzy, gdzieśmy obaj, jak waryaci, szaleli za księżną Adą. I pomyśleć, że to ja byłem! Ja, ten sam, co tu dziś dogorywa, jak biedak — samotny i tylko dzięki matce mający dach nad głową i jakiś tam kapitalik na utrzymanie, a sam..."

Bociany cz. 1 - strona 27
" Poczciwy Stroch! Cieszy mię to bardzo, że mu jest dobrze na świecie i że on się nie zmarnował tak, jak ja. To taki dobry chłopiec. Chociażby ten przyjazd do mnie — to takie zacne! Wszakże już nikt z moich dawnych przyjaciół o mnie nic pamięta, i, co prawda, to nic dziwnego. Po..."

Bociany cz. 1 - strona 28
" mnóstwo głosów zaczęło koło mnie krzyczeć — jakieś figury okropne, Żydzi, oberwańcy snuli się po pokoju — czegoś ode mnie chcieli, coś zabierali, wynosili... Aż naraz zrobiło się cicho — drzwi się otworzyły ostrożnie — i księżna Ada wyjrzała. Była taką, jakąm..."

Bociany cz. 1 - strona 29
" nam się takiem sennem, gorączkowem majaczeniem, a tam dopiero zacznie się rzeczywistość? Ale to wszystko razem mnie wyczerpało. Wczoraj przez cały dzień chory byłem, a dziś ledwie się na parę godzin z łóżka dźwignąłem. Jak ślicznie na świecie! Kilka ciemnych róż rozkwitło..."

Bociany cz. 1 - strona 30
" Od owych odwiedzin Strochowskiego, dawne wspomnienia mi się roją. Księżna Ada stoi mi ciągle w myśli... Dziwne to, były chwile! Poznałem ją w Warszawie, na balu. Stałem naprzeciw drzwi w tej wielkiej żółtej sali, gdy nagle, na tle żółtej portyery zobaczyłem ją. Była w..."

Bociany cz. 1 - strona 31
" A takich, jak ja, było kilku: Strochowski, dwóch Czarnomińskich, Gucio, Łącki, baronek i t. d. Ją to bawiło. W Warszawie, gdzie książę miał tysiączne stosunki, ona musiała bywać dużo; a będąc najpiękniejszą i jedną z pierwszych urodzeniem, stanowiskiem, urzędem, była też..."

Bociany cz. 1 - strona 32
" towała, opowiadała, a czasem ślicznym głosikiem coś zaśpiewała. Raz, tak się rozbawiła, tak jej było z nami wesoło, iż powiedziała: »Nie! cokolwiek się stanie, na ten nudny obiad do generałowej nie pójdę. Sprowadzimy tu sobie obiad i cały wieczór przepędzimy razem. Ale co..."

Bociany cz. 1 - strona 33
" zdecydujesz — generałowa tak prosiła...« — »O, wielkie rzeczy! generałowa! Jedź sam, ja się ruszyć nie mogę«. — A nie pozwolisz mi wejść?« Chwila wahania. — »Owszem, jeśli chcesz koniecznie. Ale nie radzę — głowę sobie rozbijesz, bo tu ciemno zupełnie«. — »A..."

Bociany cz. 1 - strona 34
" lazłem się na Rivierze. Był tam i Stroch i baronek. Ciągle gdzieś szliśmy, coś kupowaliśmy, graliśmy w ruletkę, obrzucaliśmy się kwiatami... Ona była coraz piękniejsza, coraz bardziej słoneczna, w tem gorącem słońcu południa. Ale tam była już inna — stroniła od nas..."

Bociany cz. 1 - strona 35
" sach Kamilowskich roczny niedźwiadek przybywał do Nizzy i w obroży, na której lśnił brylantowy jej monogram, na złotym łańcuchu prowadzony przeze mnie, robił swoje entrée do buduaru księżnej. Sir Charles był wściekły. Nawet książę wydał mi się niekontent. A ja zdobyłem..."

Bociany cz. 1 - strona 36
" wtedy... choć umrzeć ze szczęścia! Paść trupem u jej nóg i nie wstać. Odurzyć się rozkoszą i zginąć... Tymczasem lataliśmy automobilem po górach i dolinach. Sezon się przeciągał. Odjechali Czarnomińscy, Strochowskiego ojciec wezwał do siebie i zatrzymał na wsi, ja jeden z..."

Bociany cz. 1 - strona 37
" łem się nawet. Czemże była teraz dla mnie Kamilówka, mama, świat cały! Byłem najnieszczęśliwszym z ludzi.   12 czerwca. Wczoraj pod wieczór dostałem silniejszej gorączki. Krew znowu się pokazała. Maciej zrzędził, że się nie szanuję. Mnie się zdaje, że temu winna..."

Bociany cz. 1 - strona 38
" wności nie mam — bodaj, że nigdy nie miałem. Szczęśliwi ci, którzy są czegoś pewni!   15 czerwca. Ciągłe mamy deszcze. Brzydko i smutno. Już i książki i gazety mnie znudziły. Czasem Franuś przyjeżdża, ale jego rozmowa mnie męczy. Poczciwy człowiek, ale nie..."

Bociany cz. 1 - strona 39
" rzy ciele ścigali mię jeszcze, aresztowali mi rzeczy, obrzucali mię obelgami... Po kilkoletniej męczarni nad zdobywaniem sobie chleba, ja, ten zloty młodzieniec, wysubtelniony i przerafinowany do szaleństwa, ja, idealny kochanek księżnej Ady, ja, bywalec najwykwintniejszych salonów,..."

Bociany cz. 1 - strona 40
" już od kogo piętnaście rubli, odprowadziła na kolej, kupiła bilet trzeciej klasy i licznymi krzyżami pożegnała na drogę. Dokąd miałem wracać? Naturalnie, do mamy. Póki trzymałem się jako tako, robiłem obrażonego za różne dawniejsze gniewy i wymówki. Ale teraz już nie było..."

Bociany cz. 1 - strona 41
" chylona tam nad robotą, jest uosobieniem wszystkiego, co jest dobre na świecie. A jej dom — to przystań cicha i bezpieczna, do której ja — rozbitek — przybijałem nareszcie. Pamiętam, że gęste łzy zaczęły mi ściekać po twarzy — i długo nie śmiałem drzwi otworzyć. Czułem..."

Bociany cz. 1 - strona 42
" to jeszcze maleństwo, a jakie to już mądre! Przychodzi do mnie z rana, gdy kawę piję, siada grzeczniutko na brzegu łóżka, składa rączki i mówi: »Ja wujcia pobawię«. I opowiada mi o swych braciszkach, o mamusi i tatusiu, o lalkach, o kucyku. I tak rozumnie patrzy swemi wielkiemi..."

Bociany cz. 1 - strona 43
" pójść do Nieba*. — »O, pozwoli! Wujcio taki dobry — a teraz taki biedny, chory...« Urwała i zamyśliła się. Oczy jej wzniosły się do góry, wyjrzały przez okno ku błękitnemu niebu. — Czy widziały one w tej chwili jakieś niewidzialne dla naszych zmysłów rzeczy? Westchnęła..."

Bociany cz. 1 - strona 44
" na siedm pieczęci wspomnień, i oskarżanie się o winy, i obnażanie się przed jego okiem — tego obcego człowieka, z innego świata, który ani zrozumieć, ani odczuć mnie nie jest zdolny. Tak! To ofiara. Ale, czy jednocześnie nie błąka się w mojej duszy okruszyna nadziei? A może z..."

Bociany cz. 1 - strona 45
" cież próbowałem. W chwilach najwyższego podniecenia, tęskniłem do czegoś jeszcze, — do czegoś jeszcze! W chwilach melancholii i zadumy, gdy stawało przede mną pytanie: Poco tu jesteśmy? dokąd idziemy? gdy brałem do rąk książki, gdy pytałem mędrców, cóź mi odpowiedzieli..."

Bociany cz. 1 - strona 46
" spełniam, że Marylce mogę się czemkolwiek wywdzięczyć za jej dobroć i że po sobie zostawię dobre wspomnienie. Robiłem to nie dla siebie, lecz dla nich. Wiedziałem dobrze, iż zdrów i silny — nie zgodziłbym się na to. Ale potem — chyba, że jest doprawdy ukryta w Sakramencie..."

Bociany cz. 1 - strona 47
" podróż mogła być niebezpieczną, więc już sam namawiałem, aby jechała. Małej Felci żal mi. To ostatni promyk wesołości w mojem życiu. Teraz dokoła mnie tylko cienie i zbliżająca się śmierć. Ach, czuję ją, widzę wciąż przy sobie. Stoi cierpliwa i czeka. O, już..."

Bociany cz. 1 - strona 48
" spokojne, poważne, pewne siebie, żywy obraz istot, które mają czyste sumienie. A ja wobec nich, czem jestem? O, mój Boże!...   20 lipca. W tej wielkiej ciszy, która mnie otacza, wracają do mnie, jak fale jeziora, obrazy mojej przeszłości... Słone, gorzkie fale... Ach,..."

Bociany cz. 1 - strona 49
" wiek ośmieli! się w ten sposób przemówić? Ludzie mówią, dowodzą, przekonywują, pocą się, kiwają głowami, stawiają przypuszczenia, snują logiczne wnioski, budują niebotyczne rusztowania uczonych zdań, i wiecznie wracają do jednego punktu: nic nie wiemy. A Kościół powiada: Ja..."

Bociany cz. 1 - strona 50
" modlitwami pomagał, będzie cię i za grobem wspierał. Cały Kościół tryumfujący tam w Niebie będzie twego oczyszczenia i przybycia wyglądał. Me będziesz samotny! Tak mówi Kościół i bierze tę chorą, biedną, drżącą duszę, tuli ją do swego macierzyńskiego łona, uspokaja,..."

Bociany cz. 1 - strona 51
" deszczu, co wypada z chmury i ginie w ogromnym oceanie, gdy zrozumiemy nakoniec, że jesteśmy niczem, że nic nie możemy, że nic nie wiemy, że, jak liść oderwany, musimy lecieć tam, dokąd nas wiatr unosi, a dokąd? — tego nie wiemy, gdy już sofizmaty nie wystarczają na pokrycie win,..."

Bociany cz. 1 - strona 52
" modlić się za mnie. Więc czasem wyobrażam sobie, że mnie już niema, a oni tylko tu pacierze swe odmawiają. O! bardzo łatwo to sobie wyobrazić! Moje odejście tak małą zrobi różnicę. Zostanie puste łóżko — trochę gratów po szufladach, a za to na cmentarzu jedna mogiłka..."

Bociany cz. 1 - strona 53
" Oto, że legendy o strąceniu aniołów, o walce tytanów, o Prometeuszu — to nie legendy zamierzchłej przeszłości, nad któremi można głową pokiwać i przejść do porządku dziennego. Nie, to sprawa aktualna. Wieluż nas jest dzisiaj tych quasitytanów i Prometeuszów! Wstydzimy się..."

Bociany cz. 1 - strona 54
" wrócić na wydeptane i bezpieczne ścieżyny, już ślad ich się zatarł. A siły nasze, nadwątlone dręczącą tułaczką, a energia wyczerpana, a wzmogło się jeszcze poczucie tęsknoty i pożądania, i wtedy lada przystań nas wabi, każdy głos syreni nas czaruje, i wędrówka,..."

Bociany cz. 1 - strona 55
" zatapiają się na pociechę w winie — częściej w wódce, w miłostkach, w rozpuście, w brudach. I oto jest strącenie aniołów. Tylko, że niestety, sami siebie strącają, a w ich upadku niema żadnej wielkości. Gdy patrzę na bociany — a potem myślę o ludziach — zazdrość mnie..."

Bociany cz. 1 - strona 56
" 11 sierpnia. Trudno mi w łóżku uleżeć, tak przykro dusi! Siadam jeszcze przy oknie. Niech się jeszcze napatrzę na ten Boży świat, zanim oczy zamknę na wieki... Już, zdaje się, niezadługo... Tak mi coraz słabiej... coraz ciężej... Tylko w duszy nastało trochę spokoju. Już..."

Bociany cz. 1 - strona 57
" Bywajcie zdrowe, bociany — mędrce! Już was nie zobaczę nigdy... Za dni kilka i ja polecę. Tylko, że wy wiecie, dokąd dążycie, znacie te morza, i te góry, i te kraje gorące, i rzek brzegi, do których wracacie — szczęśliwi, spokojni — po spełnionem zadaniu. A ja — gdy za dni..."

Bociany cz. 1 - strona 58
"         PANTOFELKI "

Bociany cz. 1 - strona 59
" Był dzień przyjęcia u pani Kity. Już z przedpokoju dochodził gwar rozmów, zmieszane męskie i kobiece głosy, brzęk łyżeczek i filiżanek. W pierwszym salonie było jednak pusto, bo pani Kita przyjmowała zwykle w swoim buduarze Louis XV. Tam wśród złoceń i rzeźb, wśród..."

Bociany cz. 1 - strona 60
" ciaż w swoim czasie popielaty stanik hrabiny Maryi i biała suknia taylor-made pani Ninety przez kilka dni i nocy spokoju jej nie dały. Oparła się pokusie. Wytrzymała. Wytrzymała potem i drugą, cięższą jeszcze próbę — próbę secesyi. Była wprawdzie chwila, że się już,..."

Bociany cz. 1 - strona 61
" wytrzymam. Tandety zaś z siebie robić nie chcę. — Kiedyż powiadam, że ci w tem ślicznie. — Mój drogi, nie znasz się na tem. Dziś tak mówisz, a w trzy dni zbrzydłaby ci moja secesya. No, spójrz na mnie uważnie. Do secesyi trzeba być płaską, jak deska do prasowania — gdzież..."

Bociany cz. 1 - strona 62
" Ninety więdły powoli, pokrywały się mętnemi barwami, a ich postacie to nabierały zbyt obszernych wymiarów, to chudły i drobniały i traciły już czar młodości — pani Kita była zawsze tą samą śliczną, wytworną, wykończoną, jak statuetka z saskiej porcelany, »markizą«. I..."

Bociany cz. 1 - strona 63
" tywała w zbyt górne sfery, dokądby niebezpiecznie i fatygująco było za nią podążać. Więc mówiono o ludziach, o modach, o miłości i miłostkach, o tem i owem. A interesujący — od lat dwudziestu — pan Czesław wypuszczał niekiedy aforyzmy, które wywoływały okrzyki, śmiech,..."

Bociany cz. 1 - strona 64
" — Jaka przysięga? — I śmiała się. — Mój kotylion u pani Ninety. — O, nie wiem — nie przysięgałam wcale. A pan dziś takie brednie wygadywał, że doprawdy... Ale urwała i zaczęła słuchać tego, co mówiła pani Helena Imorska. — Mówicie państwo o niespodziankach — a..."

Bociany cz. 1 - strona 65
" — Tak, tak! Czas leci... — westchnął podstarzały pan. I naraz cisza zaległa ładny buduar Louis XV. Czas zaprawdę tu wleciał i powiał szarem skrzydłem po ludziach, po saskich porcelanach, po jedwabiach i kwiatach i potrząsnął szarym popiołem śmiejące się przed chwilą..."

Bociany cz. 1 - strona 66
" Została tylko pani Helena Imorska i pan Czesław. — Dam państwu świeżej herbaty — rzekła pani Kita. — A może trochę likierów, co? Pan to lubi... — Zadzwoniła i wydała lokajowi polecenie. — I zrobimy sobie une petite causerie — dodała, wtulając się napowrót w..."

Bociany cz. 1 - strona 67
" nigdybym go nie posądził o takie parafiaństwo. Pani Helena odwróciła się niecierpliwie. — Mój drogi panie — rzekła — czy pan to mówi na seryo, czy żeby nas drażnić? — Ale, gdzieżbym śmiał... Chociaż, panią rozdrażnić, to prawdziwa przyjemność. Pani tak ślicznie się..."

Bociany cz. 1 - strona 68
" — Pod warunkiem, aby siedmiorga dzieci nie miała... — E, panie Czesławie! Czy pan z nas drwi, czy chce nas pocieszyć? — oburzyła się znowu pani Helena. — My, ja przynajmniej, pociechy nie potrzebuję. Nie mam jeszcze co prawda czterdziestu lat — ale bardzo już mi do nich blizko...."

Bociany cz. 1 - strona 69
" — Bo trzeba przyznać, że macierzyństwo wyklucza wszelką estetykę — zawyrokował pan Czesław. — I nigdy ci się życie nie wydało pustem i marnem? I dom twój zimnym? I świat cały nudnym, bezsensowym? — Nie. Na szczęście, nie nudzę się nigdy. Lubię pasyami świat,..."

Bociany cz. 1 - strona 70
" swobodna, jak ptak. Chcę wyjechać — jadę. Chcę iść na bal — idę. Któż mi może przeszkodzić! Mój mąż tylko o tem myśli, aby mi dogodzić. Czy to nie miło? — Ach, Kito droga, jakże ci takiej swobody nie zazdroszczę! Ale, dobrze, że ci to wystarcza... — I pani Helena..."

Bociany cz. 1 - strona 71
" — E, panie Czesławie! Myślałam, że pan już zapomniał o tych dawnych flirtach. — Kiedy to, proszę pani, nie flirt wcale, tylko takie wielkie, wielkie... lubienie... — Szczęście jeszcze, że pan nie mówi: miłość. — Nie mogę mówić: miłość, boby mnie pani zaraz kazała za..."

Bociany cz. 1 - strona 72
" tyzm. Jeśli tak, to lepiej niech pan sobie idzie. Bo, doprawdy, ja to już umiem na pamięć. — Pójdę już, pójdę. Ale kotylion dzisiejszy mój? Na pewno? — Na pewno. — Ach, jak ja panią... lubię, pani Kito! — Dobrze, dobrze! Ale proszę mi tego nie mówić. — Ale rączki można..."

Bociany cz. 1 - strona 73
" nie zastąpią, a troska o nie nie zapełnia życia i nie rozgrzewa duszy«. Pewnie że tak — ale, co mi tam! — O panu Czesławie... — Już się staje ckliwy — rzekła do siebie — i łysieć zaczyna. Możeby go się pozbyć? Acha! tak. A któż mi pozostanie? Bo z tego długiego..."

Bociany cz. 1 - strona 74
" Przeszła się do sypialnego pokoju i zadzwoniła na służącą. W sypialni paliła się przyćmiona lampa. Pani Kita wzięła ją do ręki, odsunęła abażur i zbliżyła się do łóżka. Leżała tam przygotowana na dziś wieczór toaleta — cudowna kombinacya połysków jedwabiu z..."

Bociany cz. 1 - strona 75
" Kasia wyszła. A pani Kita rozcięła sznurek przyniesionej paczki. Były tam koszulki dziecinne, kilka sukienek, parę fartuszków — i w osobny papier zawinięte — żółte pantofelki. Całkiem zwyczajne, zawsze już trochę wykrzywione i nie świeże — pantofelki żółte. Wysunęły..."

Bociany cz. 1 - strona 76
" nie zaświegocą wiośniane głosy. Nie zajaśnieje żadna Przyszłość. Nigdy! Nie odczuje ona tej boskiej rozkoszy tworzeni a — przelewania siebie w wieczność. Nie zażyje tych skarbów, co w niej tkwią przecie — pozostanie bezużyteczną, niepotrzebną nikomu — igraszką — bawi..."

Bociany cz. 1 - strona 77
" Ach, jakże śmiesznem i głupiem było to życie! I pani Kita wybuchnęła wielkim, ogromnym śmiechem. Aż się pierś jej rwała pod jedwabnym stanikiem — śmiała się, śmiała... Lecz z oczu płynęły łzy, zmywając puder z policzków i padając ciężkiemi kroplami na małe, na..."

Bociany cz. 1 - strona 78
"         MODLITWA JADWIGI "

Bociany cz. 1 - strona 79
" Wbiegła do katedry zamkowej i rzuciła się na kolana przed obrazem Ukrzyżowanego. Pierś jej dyszała gwałtownie pod jedwabiem wspaniałej szaty, serce biło, każda kropelka krwi pieniła się gniewem, buntem, rozżaleniem. Oczy jej szkliły się łzami. Usta jej drżały, miotając urywane..."

Bociany cz. 1 - strona 80
" — Królową jestem — i przewodzić nad sobą nie dam. Przed Tobą klęczę, Panie, lecz przede mną — niech oni klękają! Królową i panią tu jestem! Butna krew Andegawenów zagrała w jej żyłach i rumieńcem nagłym pokryła jej twarz liliową i cudną. — Muszą mnie usłuchać! A..."

Bociany cz. 1 - strona 81
" owianą dyniami kadzideł, wonną od kwietnych wieńców, lśniącą od złotogłowiu, drogich kamieni, szat wspaniałych, zbroi błyszczących, od proporców i chorągwi — i ich oboje, malutkich, stojących obok siebie przed ołtarzem. A potem, złote na paluszkach obrączki. A potem, na..."

Bociany cz. 1 - strona 82
" licy. I otwierająca się przyszłość, pełna czaru i blasku. I zawsze przytem myśl o nim i o wspólnem z nim życiu szczęśliwem, i o wspólnej w długie, długie wieki chwale. I myśli tej nie zaćmiewała ani niepewność, ani oczekiwanie długie, ani niechęć, którą tu spotykała, ani..."

Bociany cz. 1 - strona 83
" czule i tak rękę ścisnąć znacząco... Ach, gdy go takim ujrzała, po tych dwóch latach rozstania, uczuła, jak jej serce wprost taje z miłości, jak się zamienia w rozpalony płomień i leci ku niemu; jak nieposkromiona żądza wstrząsa jej ciałem i burzy każdą kropelkę jej krwi. A..."

Bociany cz. 1 - strona 84
" kój, siłę i chwałę niezmierną. Kościołowi owczarnię nową. Ludzkości nową rodzinę. Aby wzięła w rękę pochodnię i poszła z nią w te biedne kraje, gdzie świt wzejść nie może. Aby dokonała rozpoczętego przez Łokietka i Wielkiego Kazimierza dzieła. Aby lud swój powiodła..."

Bociany cz. 1 - strona 85
" sięgała szanować, przysięgała bronić i krew i życie w potrzebie oddać za ojczyznę... Krew i życie... A teraz, chcą od niej jednego tylko serca! A ona się wzdraga — ona, królowa i matka tego ludu! I nie tylko Polska wyciąga do niej proszące dłonie. Chrześcijaństwo błaga...."

Bociany cz. 1 - strona 86
" — Patrz, dziecię, w przyszłość... I oto ujrzała. Ujrzała naprzód wielką, lesistą krainę, w której lud biedny krył się po numach przed strasznym wrogiem, a często i przed własnym panem, i drżał nieustannie, gdyż nie tylko okrutną mu była wszelka ludzka potęga, lecz i..."

Bociany cz. 1 - strona 87
" krzyże zakonu, lecz promienne Krzyże Odkupienia. Zamiast okrutnych bojarów, którzy, sami rabami książęcymi będąc, i lud swój gnębili, — budzili się nowi ludzie, wolni i z wolnymi zbratani. Ożywczy powiew z zachodu przelatywał po smutnej krainie. Podnosiły się czoła. W sercach..."

Bociany cz. 1 - strona 88
" A zapalona w Krakowskiej wszechnicy pochodnia rzucała dalekie, dalekie blaski. I przyszły dni klęski, dni łez i krwi, dni jęku i niewoli. Lecz nie były to dni rozpaczy. Znowu stanęło ramię przy ramieniu, jak niegdyś na polach zwycięstwa — i trwały tym razem wiernie, niewzruszenie...."

Bociany cz. 1 - strona 89
" mię padały, były plennem ziarnem. Bo, gdziekolwiek padły, tam wyrastały kwiaty, bujne, czerwone, pachnące kwiaty Miłości — i zaścielały ziemię całą, i pięły się na gmach wiekowy, i obejmowały go ty — siącznemi ramionami, otulały puszystym płaszczem, wiązały mocnymi..."

Bociany cz. 1 - strona 90
" zorzom, śpiewając trzema językami hymn na cześć Miłości. Duch Jadwigi wyszedł z ciała i poszedł też z nimi w górę — w górę — ku jasnym zorzom — ku słońcu — ku nieśmiertelnym błękitom. Wyleciał wysoko ponad obłoki, ponad gwiazdy — do samego ogniska jasności. I..."

Bociany cz. 1 - strona 91
" czy przyszłych, i ukazałeś mi, w czem leży dobro mojego narodu. Widzę, Panie, że wobec tego moje własne serce jest m — czem. Gotowam je poświęcić, gotowani wyrzucić zeń kochanie i pragnienie szczęścia, gotowam je, rozdarte i krwawe, położyć na kamień węgielny pod wielki..."

Bociany cz. 1 - strona 92
" Mrok już zapadł w katedrze zamkowej, gdy Jadwiga podniosła się z klęczek. Cisza była pod sklepieniem, cisza na grobowcach. Tylko przez barwne gotyckie witraże sączyła się jasność omdlewającego dnia, i grała jeszcze ametystami i purpurą, złotem i szafirem na ołtarzach, na..."

Bociany cz. 1 - strona 93
" ku swej wielkiej przyszłości. Szła, powagi pełna i majestatu. A dokoła kłaniały się jej do stóp duchy umarłych, szumiały nad nią skrzydła aniołów, i zrywało się zewsząd wołanie: — Idź, błogosławiona! Idź! Z Łokietkowego grobowca grzmiał głos potężny: — Dokonaj..."

Bociany cz. 1 - strona 94
" zaprosiła do siebie. Ważnych   im miała udzielić wieści. Schodzili się więc dworzanie i rycerze, biskupi i prałaci, panowie i wielcy urzędnicy państwa. A wszystkie twarze   zamyślone były i frasobliwe, bo czul każdy, że się ważą losy narodu. I każdy drżał..."

Bociany cz. 1 - strona 95
" plecione były sznurami pereł. Twarz, bledsza niż zazwyczaj, miała wyraz dziwnego skupienia, powagi tak wielkiej, jakby już nieziemskiej. A oczy, które zwykle patrzały na świat śmiało i radośnie, teraz kryły się co chwila pod zapadającą zasłoną powiek, jakby zatrzymać chciały w..."

Bociany cz. 1 - strona 96
" skiem Królestwem, i tęż Litwę,   dotąd w pogaństwie trwającą, do przyjęcia   świętej wiary naszej nakłoniła. Dotychczas opierałam się temu życzeniu, gdyż inną wydawała mi się wola Boska nade mną, inne tez żywiłam sama zamiary... i pragnienia... Głos..."

Bociany cz. 1 - strona 97
" Powstał krzyk radości. Zerwali się wszyscy — panowie i rycerze, biskupi i dygnitarze, siwi starcy i żelazni mężowie — i ku pani swej szli. Z chrzęstem zbroi na kolana przed nią padali, do stóp jej się cisnęli, kraj płaszcza brali w ręce i do ust nieśli, jak świętość. A..."

Bociany cz. 1 - strona 98
" lów potęga, czem ludzkość cała — wobec wiekuistego Dobra, wobec wiekuistej Miłości... I bardzo smutny uśmiech na jej usta wykwitał. "

Bociany cz. 1 - strona 99
"         BAJKA "

Bociany cz. 1 - strona 100
" — Boże Ojcze — rzekł święty Kazimierz do Pana, siedzącego sobie spokojnie na niebieskim tronie. — Zbliżają się święta. Pozwól mi zstąpić do kochanego miasteczka Wilna i zobaczyć, co się tam dzieje. — Cóżeś to taki ciekawy? — spytał Bóg Ojciec. — A bo dawno już..."