Blanka Bruyn (Le Succube) - strona 29
aniżeli Boskich przykazań słuchała. Ona zasie odrzekła, że dla miłośników swoich byłaby na stos gorejący poszła, w tym jeno swego przyrodzenia słuchając, ale za największe skarby królowi nawet by się nie oddała bez miłości dla niego, dla jego serca, głowy, włosów i całej osoby. Nigdy ona taką nałożnicą nie była, żeby za złoto chociaż musnąć się dała, jeno zawsze miłowała tych, którzy ją posiadali, albo choć jednym jej pocałunkiem uszczęśliwieni być mieli.
Zapytaliśmy ją, skądże tyle miała skarbów, klejnotów, złota, srebra, drogich kamieni, sprzętów królewskich et ce-tera, na dwieście tysięcy dublonów złotych ocenionych i opiece Kapituły oddanych. Odpowiedziała, że całą nadzieję swoją w nas pokłada jak w Boga samego, ale że o tym mówić nie śmie, bo to już dotyczy najsłodszych tajemnic miłości, których zawsze używała.
Powtórnie zapytana odrzekła, że gdybyśmy my, sędziowie, o tym wiedzieli, jak gorąco swoich przyjaciół miłowała, jak za nimi po każdej drodze, złej czy dobrej, dążyła w posłuszeństwie, a z jaką ochotą ich pragnienia zadowala, jak na słowa ich zważała, a w jakim osobę ich miała poszanowaniu i jakim uwielbieniem ich otaczała — to nawet my, sędziowie, powiedzielibyśmy, jako mówili jej rycerze ukochani, że żadnym skarbem nie opłacisz tej rozkoszy, którą ich darzyła, a za którą wszyscy mężowie gonią. Ona sama nigdy od żadnego, krom miłości, niczego nie pragnęła i o tym jeno myślała, aby im dać więcej szczęśliwości a uciechy aniżeli oni jej dać mogli i to już wystarczyło, że serce swoje nieśli jej w darze, a ona pogrążała się w nim cała, przekładając je nad wszystkie bogactwa.
Ale pomimo jej oporu, wszyscy jej przyjaciele zawsze o tym myśleli, by ją sowicie obdarować. Ano jeden przychodził z naszyjnikiem z pereł i mówił: „Nie wiedzą ludzie, że łono mej miłej od pereł jest bielsze i gładsze.” I kładł naszyj-
Zapytaliśmy ją, skądże tyle miała skarbów, klejnotów, złota, srebra, drogich kamieni, sprzętów królewskich et ce-tera, na dwieście tysięcy dublonów złotych ocenionych i opiece Kapituły oddanych. Odpowiedziała, że całą nadzieję swoją w nas pokłada jak w Boga samego, ale że o tym mówić nie śmie, bo to już dotyczy najsłodszych tajemnic miłości, których zawsze używała.
Powtórnie zapytana odrzekła, że gdybyśmy my, sędziowie, o tym wiedzieli, jak gorąco swoich przyjaciół miłowała, jak za nimi po każdej drodze, złej czy dobrej, dążyła w posłuszeństwie, a z jaką ochotą ich pragnienia zadowala, jak na słowa ich zważała, a w jakim osobę ich miała poszanowaniu i jakim uwielbieniem ich otaczała — to nawet my, sędziowie, powiedzielibyśmy, jako mówili jej rycerze ukochani, że żadnym skarbem nie opłacisz tej rozkoszy, którą ich darzyła, a za którą wszyscy mężowie gonią. Ona sama nigdy od żadnego, krom miłości, niczego nie pragnęła i o tym jeno myślała, aby im dać więcej szczęśliwości a uciechy aniżeli oni jej dać mogli i to już wystarczyło, że serce swoje nieśli jej w darze, a ona pogrążała się w nim cała, przekładając je nad wszystkie bogactwa.
Ale pomimo jej oporu, wszyscy jej przyjaciele zawsze o tym myśleli, by ją sowicie obdarować. Ano jeden przychodził z naszyjnikiem z pereł i mówił: „Nie wiedzą ludzie, że łono mej miłej od pereł jest bielsze i gładsze.” I kładł naszyj-
Tag: Grunty, hotele Kielce, nowe mieszkania