Blanka Bruyn (Le Succube) - strona 17
chodzi tu o sprawę, która i kościoła świętego dotyczy, i chwały Bożej, i dostąpienia raju przez ludzi w diecezji zamieszkałych a obecnością diablicy trapionych; dotyczy też życia istoty, która wcale niewinną być może. To wyłożywszy, prosiliśmy panią ksienię, aby nam powiedziała, co wie o czarodziejskim zniknięciu swej córki w Chrystusie, Blanki Bruyn, zaślubionej Zbawicielowi naszemu pod imieniem siostry Klary.
Tedy wielce szlachetna, wysoce urodzona pani ksieni tak się ozwała.
Siostra Klara, nieznanego pochodzenia, posądzona, że z rodzica i matki heretyków pochodzi, Bogu wrogami będących, do klasztoru jej, ksieni podwładnego (chociaż tej łaski niegodna się czuje) oddaną została; przez nowicjat chwalebnie przeszła i zakonnicą została, stosując się we wszystkim do reguły klasztornej, jednakże w smętek wielki wpadła. A kiedy ją o powód melancholii zapytano, odpowiedziała ze łzami, że nic o tym nie wie; że żałość okrutną czuje, bo już z włosów ma ostrzyżoną głowę, że też powietrza łaknie i oprzeć się chęciom dziwnym nie może, by to już na drzewo właziła a biegała, skakała jak dawniej bywało; że w nocy we łzach tonie, wspominając owe bory zielone, kędy dzieciństwo spędziła, przez to obrzydło jej powietrze klasztoru. Że ją wapory złe nurtują a bywa, że i w kościele od złych myśli obronić się nie może. Tedy surowo ją upominając, o jej ślubach zakonnych myśleć kazałam; niechaj zawsze pamięta, jako szczęście wieczne niewiastom cnotliwym w raju jest przyrzeczone, jako krótkie jest życie doczesne a dobrotliwość Stwórcy wieczna, który za każdą utraconą a gorzką rozkosz miłością nieskończoną nas nagradza. Pomimo tych napomnień macierzyńskich zły duch siostry tej nie opuścił; wciąż na liście drzew i zieleń łąk przez okna kościelne spoglądała, nawet podczas mszy świętej i pacierzy. Bladła też coraz bardziej, aby tylko w łóżku
Tedy wielce szlachetna, wysoce urodzona pani ksieni tak się ozwała.
Siostra Klara, nieznanego pochodzenia, posądzona, że z rodzica i matki heretyków pochodzi, Bogu wrogami będących, do klasztoru jej, ksieni podwładnego (chociaż tej łaski niegodna się czuje) oddaną została; przez nowicjat chwalebnie przeszła i zakonnicą została, stosując się we wszystkim do reguły klasztornej, jednakże w smętek wielki wpadła. A kiedy ją o powód melancholii zapytano, odpowiedziała ze łzami, że nic o tym nie wie; że żałość okrutną czuje, bo już z włosów ma ostrzyżoną głowę, że też powietrza łaknie i oprzeć się chęciom dziwnym nie może, by to już na drzewo właziła a biegała, skakała jak dawniej bywało; że w nocy we łzach tonie, wspominając owe bory zielone, kędy dzieciństwo spędziła, przez to obrzydło jej powietrze klasztoru. Że ją wapory złe nurtują a bywa, że i w kościele od złych myśli obronić się nie może. Tedy surowo ją upominając, o jej ślubach zakonnych myśleć kazałam; niechaj zawsze pamięta, jako szczęście wieczne niewiastom cnotliwym w raju jest przyrzeczone, jako krótkie jest życie doczesne a dobrotliwość Stwórcy wieczna, który za każdą utraconą a gorzką rozkosz miłością nieskończoną nas nagradza. Pomimo tych napomnień macierzyńskich zły duch siostry tej nie opuścił; wciąż na liście drzew i zieleń łąk przez okna kościelne spoglądała, nawet podczas mszy świętej i pacierzy. Bladła też coraz bardziej, aby tylko w łóżku
Tag: Spedycja, tłumaczenia przysięgłe, hale magazynowe