www.piratkon.pl

Billy Budd cz. 2
Melville Herman


Billy Budd cz. 2 - strona 1
" densu w jego dotychczasowym doświadczeniu. Jednakże nawet w stosunku do niego nie był pozbawiony pewnych ukrytych wątpliwości, albowiem był to osobnik niezmiernie dobroduszny, który lubił zjeść dobrze, dobrze się wyspać i miał skłonność do otyłości. Człowiek tego rodzaju,..."

Billy Budd cz. 2 - strona 2
" osobliwa, zachował ją w szczególe na pozór błahym, a mianowicie składał zeznania ze strony nawietrznej okrętu, w tym celu usadowiwszy sąd po zawietrznej. Zwięźle zrelacjonował wszystko, co doprowadziło do katastrofy, nie pomijając niczego z oskarżenia Claggarta i opowiadając, jak..."

Billy Budd cz. 2 - strona 3
" profosa. Przykro mi, że nie żyje. Nie chciałem go zabić. Gdybym mógł przemówić, nie byłbym go uderzył. Ale nikczemnie skłamał mi w oczy, i to w obecności mojego kapitana, i musiałem coś odrzec, a mogłem to wypowiedzieć tylko uderzeniem. Boże, zmiłuj się nade mną! W..."

Billy Budd cz. 2 - strona 4
" dowodnienia narażało go na najcięższe kary — to oraz ślepa wiara, że w gruncie rzeczy niczego nie knowano, wzięły w nim górę. Kiedy przyszła odpowiedź, była ona przecząca. — Jeszcze jedno pytanie — rzekł oficer piechoty morskiej, zabierając głos po raz pierwszy, z..."

Billy Budd cz. 2 - strona 5
" niejszej sprawie swoją uwagę do skutków, których to skutków nie można uznać za nic innego, jak za czyn oskarżonego! Owa wypowiedź, której pełnego znaczenia Billy najprawdopodobniej nie pojął, sprawiła jednak, że zwrócił na mówiącego smutne, pytające spojrzenie, podobne w swej..."

Billy Budd cz. 2 - strona 6
" znów wskazał kabiną zamienioną w kostnicą. — Czyn popełniony przez więźnia: tym tylko winniśmy się zająć. Dowódca piechoty morskiej, nie wiedząc, co by stosownie odrzec na to, a zwłaszcza na owe końcowe słowa, powstrzymał się ze smutkiem od wszelkiej odpowiedzi. Pierwszy..."

Billy Budd cz. 2 - strona 7
" ne niespokojnego wahania spojrzenia, czując, że muszą powziąć decyzją i to bez dłuższej zwłoki, kapitan Vere bowiem siedział zamyślony, odwróciwszy się do nich plecami, i spoglądał przez iluminator po nawietrznej na monotonną pustką przedwieczornego morza. Ponieważ jednak..."

Billy Budd cz. 2 - strona 8
" czynnym życiu. To wraz z doborem słów wskazywało chwilami na podstawy, na których oparta była owa opinia o niejakiej pedanterii, przypisywanej mu przez pewnych oficerów marynarki, ludzi z gruntu praktycznych — kapitanów, którzy jednak szczerze przyznawali, że marynarka Jego..."

Billy Budd cz. 2 - strona 9
" profosa za czyn oskarżonego, to czy stanowi on gardłowe przestępstwo, za które trzeba wymierzyć karą śmierci? Ale czy zgodnie z naturalną sprawiedliwością należy rozważyć jedynie ów jawny czyn oskarżonego? I czy możemy skazać na doraźną i haniebną śmierć bliźnią istotą..."

Billy Budd cz. 2 - strona 10
" Ale wyjątkowość tej sprawy porusza wasze serca. I moje także jest poruszone. Wszelako nie pozwólmy gorącym sercom zdradzić głów, które powinny być chłodne. Czy w kryminalnej sprawie na lądzie rzetelny sędzia, zeszedłszy ze swej ławy, pozwoli się nagabywać jakiejś czułej..."

Billy Budd cz. 2 - strona 11
" niem oficer piechoty morskiej. — W pewnym sensie tak było. Ale przecież Budd nie planował ani buntu, ani zabójstwa. — Z pewnością nie, mój drogi. Toteż przed sądem mniej arbitralnym i bardziej litościwym niż wojenny, ten argument byłby w dużej mierze odciążający. Na Sądzie..."

Billy Budd cz. 2 - strona 12
" wiązać się bitwa. Musimy działać, musimy czynić jedno z dwojga: skazać albo uwolnić. — Czy nie możemy uznać go winnym, lecz jednak złagodzić karą? — zapytał niepewnie młodszy oficer, odzywając się po raz pierwszy. — Poruczniku, choćby to nawet było wyraźnie zgodne..."

Billy Budd cz. 2 - strona 13
" szenie zmierzam, przynaglany przez obowiązek i prawo. Ale błagam was, przyjaciele, nie zrozumcie mnie źle. Czuję to samo, co wy, dla tego nieszczęśliwego chłopca. Wszelako pewien jestem, iż ma on tak szlachetną naturę, że gdyby wiedział, co dzieje się w naszych sercach, zaiste..."

Billy Budd cz. 2 - strona 14
" tak zwanych Artykułów Wojennych, wzorowanych na Angielskiej Ustawie o Buncie — na natychmiastową egzekucją kadeta i dwóch podoficerów, jako buntowników zamierzających opanować bryg. Decyzja ta została wykonana, choć były to czasy pokojowe, a bryg znajdował się o parę dni drogi..."

Billy Budd cz. 2 - strona 15
" by natychmiast. Podczas wojny, w polu czy na morzu, kara śmierci orzeczona przez sąd wojenny — w polu niekiedy ledwie skinieniem głowy generała — następuje bezzwłocznie po wyroku, od którego nie ma apelacji. "

Billy Budd cz. 2 - strona 16
" ROZDZIAŁ XIX Sam kapitan Vere z własnej woli zakomunikował orzeczenie sądu więźniowi; udał się w tym celu do kabiny, gdzie ów był zamknięty pod strażą, i rozkazał na ten czas odejść żołnierzowi piechoty morskiej. Co zaszło podczas owej rozmowy poza zakomunikowaniem..."

Billy Budd cz. 2 - strona 17
" nawet coś więcej. Kto wie, czy pod koniec kapitan Vere nie okazał gorących uczuć, tajonych pod zewnętrznymi pozorami stoicyzmu i nieczułości. Był w takim wieku, że mógłby być ojcem Billa. Surowy fanatyk wojskowego obowiązku, pozwalający sobie na ujawnienie tego, co pozostaje..."

Billy Budd cz. 2 - strona 18
" się tu i ówdzie niezbędne dla lepszego tychże wydarzeń zrozumienia. Pomiędzy wejściem do kajuty tego, który już nigdy nie miał jej żywy opuścić, oraz człowieka, który opuścił ją jako skazany na śmierć — między ich wejściem a wspomnianą dopiero co rozmową na osobności,..."

Billy Budd cz. 2 - strona 19
" wszystkich oficerów, przemówił do ludzi. Kiedy to czynił, jego zachowanie nie ujawniało ani mniej, ani więcej niż to, co w sposób właściwy przynależało do najwyższej funkcji, którą pełnił na swoim okręcie. W słowach jasnych i zwięzłych opowiedział, co zaszło w jego..."

Billy Budd cz. 2 - strona 20
" Przy tej czynności, tak jak przy wszystkich odbywających się publicznie, a wynikłych z owej tragedii, zastosowano się ściśle do obyczaju. Jakoż nie było można odejść od niego w jakimkolwiek punkcie, czy to w stosunku do Claggarta, czy do Billa Budda, bez pobudzenia niepożądanych..."

Billy Budd cz. 2 - strona 21
" ROZDZIAŁ XX   Na dawnym siedemdziesięcioczterodziałowym okręcie pokład znany pod nazwą górnego działowego był przykryty spardekiem, który, chociaż nie pozbawiony obudowy, pozostawał w większej części odsłonięty. Na ogół był zawsze wolny od hamaków, gdyż te, które..."

Billy Budd cz. 2 - strona 22
" pogrzebnego otoczenia zewnętrzny wygląd leżącego marynarza — biała bluza i białe płócienne spodnie, jedno i drugie mniej albo więcej poplamione — jaśniały niewyraźnie w mroku zagłębienia, niby spłacheć szarzejącego śniegu, który w początkach kwietnia pozostał u czarnego..."

Billy Budd cz. 2 - strona 23
" krótkie przeżycia pożerają tkanką cielesną, podobnie jak utajony pożar trawi bele bawełny w ładowni okrętu. Teraz jednakże, gdy Billy leżał pomiędzy dwoma działami, rzekłbyś, schwycony w imadło przeznaczenia, minęło już natężenie jego udręki, wynikającej głównie z..."

Billy Budd cz. 2 - strona 24
" soło. Jednakże podczas rozmowy, która nastąpiła, zacny człowiek próżno usiłował wzbudzić w Billu nabożne zrozumienie, że musi umrzeć o świcie. Wprawdzie Billy z całą swobodą mówił o własnej śmierci jako o czymś już bliskim, ale czynił to po trosze tak..."

Billy Budd cz. 2 - strona 25
" wyraz pochodny), tak więc ich nazywacie? Czy dlatego, że przypominają aniołów?” Gdyby to się zdarzyło później, można by mniemać, że papież miał na myśli serafow Fra Angelico, z których niejeden, zrywający jabłka w ogrodzie Hesperyd, ma delikatną jak pączek róży karnację..."

Billy Budd cz. 2 - strona 26
" ROZDZIAŁ XXI   O ile zacny kapelan na próżno usiłował wpoić młodemu barbarzyńcy pojęcie śmierci pokrewne temu, którego symbolem jest czaszka, piszczele i klepsydra na starych grobowcach, to według wszelkich pozorów równie daremne były jego wysiłki, ażeby natchnąć..."

Billy Budd cz. 2 - strona 27
" wiązków. Z polecenia kapitana Vere jeden z oficerów zaznajomił go niemal ze wszystkim, co dotyczyło Billa, ponieważ zaś kapelan uważał, że niewinność jest lepsza nawet od religii, gdy trzeba stanąć przed sądem, przeto wycofał się niechętnie, lecz nie bez tego, by w swoim..."

Billy Budd cz. 2 - strona 28
" ROZDZIAŁ XXII   Noc tak świetlista na spardeku, lecz zgoła odmienna na mrocznych pokładach poniżej, wielce przypominających podziemne galerie w kopalni węgla — ta noc świetlista dobiegła końca. Wzorem proroka, który na swoim wozie znikał w niebiosach rzucając płaszcz..."

Billy Budd cz. 2 - strona 29
" balkonu, który nie jest bynajmniej mały na siedemdziesięcioczterodziałowcu, spoglądała na tłum zebrany w dole. Mężczyzna czy chłopiec — nikt nie odzywał się inaczej jak szeptem, a tylko nieliczni odzywali się w ogóle. Kapitan Vere — podobnie jak poprzednio będący centralną..."

Billy Budd cz. 2 - strona 30
" człowieka już mającego na szyi haniebny stryczek — błogosławieństwo tego, który był zbrodniarzem przed prawem, zwrócone ku honorowemu miejscu na rufie — słowa wypowiedziane głosem czystym i melodyjnym jak głos śpiewającego ptaka, który ma się poderwać z gałązki, wywarły..."

Billy Budd cz. 2 - strona 31
" sionych twarzy, Billy jął sunąć w górę i podnosząc się tak, przyjął w siebie pełną różaność świtu. Kiedy spętana postać dotarła do krańca rei, ku zdziwieniu wszystkich nie dostrzeżono żadnego ruchu, prócz tego, który wywoływało powolne kolebanie się żaglowca, przy..."

Billy Budd cz. 2 - strona 32
" Dygresja Kiedy w kilka dni później, mówiąc o wspomnianej przed chwilą osobliwości, intendent, osobnik raczej rumiany i krągły, bardziej akuratny jako rachmistrz niż głęboki jako filozof, powiedział do lekarza: — Jakież to jest świadectwo mocy tkwiącej w sile woli! Ów,..."

Billy Budd cz. 2 - strona 33
" dorównuje mojemu. Pan wyjaśniasz to czymś, co nazywasz siłą woli, który to termin nie figuruje dotąd w słowniku nauki. Co do mnie zaś, to przy moim obecnym stanie wiedzy nie usiłuję wyjaśnić tego w ogóle. Gdyby nawet przyjąć hipotezę, że przy pierwszym dotknięciu liny..."

Billy Budd cz. 2 - strona 34
" ROZDZIAŁ XXIII Ciszę w momencie egzekucji, trwającą jeszcze kilka chwil po niej, a pogłębioną przez miarowe chlustanie fal o kadłub okrętu czy trzepot żagla spowodowany faktem, że oczy sternika mimowolnie odrywały się od kursu — tę więc pogłębioną ciszę począł..."

Billy Budd cz. 2 - strona 35
" rozkaz, tym skuteczniejszy, że przychodzący nagle i niespodziewanie. — Bosman, objąć komendę nad wachtą prawej burty i odmaszerować z nią! Przenikliwe jak krzyk morskiego sokoła gwizdki bosmana i jego zastępców przeszyły ów złowieszczy, stłumiony pomruk i rozproszyły go;..."

Billy Budd cz. 2 - strona 36
" których uwagą zwróciło osobliwe zbełtanie wody, spowodowane gwałtownym zrzuceniem obciążonego hamaka w morze, i które z wrzaskiem zleciały się na to miejsce. Tak bardzo zbliżyły się do okrętu, że świst czy też suchy poszum ich smukłych, dwuprzegubowych skrzydeł był dobrze..."

Billy Budd cz. 2 - strona 37
" Warkot bębna rozproszył ciżbą, posyłając większość załogi do baterii obu krytych pokładów działowych. Tam, jak zazwyczaj, obsługi stanęły przy swoich armatach, milczące i wyprostowane. Niebawem pierwszy oficer, stojący ze szpadą pod pachą na swoim miejscu na pokładzie..."

Billy Budd cz. 2 - strona 38
" kojeni muzyką i religijnymi obrządkami, służącymi dyscyplinie i potrzebom wojny, w zwykłym porządku udali się na miejsca im przydzielone, kiedy nie byli przy działach. Był już jasny dzień. Runo nisko wiszących oparów zniknęło, zmiecione przez słońce, które niedawno tak je..."

Billy Budd cz. 2 - strona 39
" ROZDZIAŁ XXIV Symetrię formy osiągalną w dziele czystej wyobraźni nie tak łatwo zachować w narracji mającej zasadniczo mniej do czynienia z fantazją niż z faktami. Prawda opowiedziana bez kompromisów zawsze mieć będzie chropawe kanty; dlatego też finał takiej opowieści bywa..."

Billy Budd cz. 2 - strona 40
" czasie którego kapitan Vere, ustawiając swój okręt burta w burtę z nieprzyjacielskim, w zamiarze dokonania abordażu, został trafiony kulą z muszkietu, wystrzeloną przez okno kabiny kapitańskiej wroga. Ciężko ranny osunął się na pokład; zniesiono go do lazaretu okrętowego, gdzie..."

Billy Budd cz. 2 - strona 41
" ROZDZIAŁ XXV   W kilka tygodni po egzekucji, w pewnej oficjalnej cotygodniowej publikacji, morskiej kronice owych czasów, ukazała się, pod ogólnym nagłówkiem „Wiadomości z Morza Śródziemnego”, relacja o tej sprawie. Była ona bez wątpienia napisana na ogół w dobrej..."

Billy Budd cz. 2 - strona 42
" do służby pod angielskim nazwiskiem, nie był Anglikiem, ale jednym z owych cudzoziemców, którzy przybrali angielskie miano i którzy z uwagi na obecne nadzwyczajne potrzeby przyjęci zostali w znacznej liczbie do służby. Potworność zbrodni i niesłychana nikczemność przestępcy..."

Billy Budd cz. 2 - strona 43
" ROZDZIAŁ XXVI     W   marynarce wszystko na pewien czas utrwala się w pamięci. Każdy materialny przedmiot, związany z jakimś niezwykłym wydarzeniem w służbie, zostaje przemieniony w pomnik. Reję, na której zawisnął fortopman, przez kilka lat pokazywali..."

Billy Budd cz. 2 - strona 44
" temperamentem poetyckim. Te marynarskie ręce nakreśliły wiersz, który przez pewien czas krążył wśród załogi okrętu, a w końcu został wydrukowany w Portsmouth jako ballada. Nadany mu tytuł pochodził od tegoż marynarza: BILLY W KAJDANACH Ładnie ze strony kapelana, że..."

Billy Budd cz. 2 - strona 45
" Bóg wie, komu w udziale przypadnie w górą mnie podnieść, Kto będzie tą „podnośnicą”? Nie, nie, to chyba złuda, Wzrok mi się mąci, to sen chyba, może się zbudzić uda. Toporek jest przy pasie? Wszystko uniesie woda? Werbel na grog zawoła, a szklanki Bill..."