www.piratkon.pl

Biedronie : powieść cz. 4
Sewer


Biedronie : powieść cz. 4 - strona 1
" wali. Stało się jedno, stanie się drugie — dokończył cicho. Bał się światła, zgasił je. — Umęczony jestem, nie zasnę, ale przynajmniej człek wygodnie stare kości ułoży. Żona przelękła się jego głosu, rozebrała szybko, wlazła pod pierzynę, przysunęła się do..."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 2
" mnie zagryzą, organista zatłucze. Myślisz, żebym przeżyła tę sromotę. Chcesz zamordować, zabij mnie pierwszą, a potem ukąp się we krwi i sam się powieś. — Puszczaj! — zawołał. — Puszczę, ale musisz po samo toporzysko wpakować we mnie siekierę, bo będę wrzeszczeć i..."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 3
" Przysunęła się i zaczęła mu szeptać do ucha: — Wiesz, rośnie, zdrowiutki, ludzie nie mogą się nadziwić jego mądrości, garną się do niego... Pono ma takie same, jak u naszego, wielgie oczy — sam bławat!... Zaśnij, to jakoś skrzepniesz. Może Bóg się ulituje, sen ci ześle,..."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 4
" tach, czerwoną chustką miał opasaną szyję, baranią czapkę na głowie, wielki pulares sterczał tira za pazuchą. Pocałował żonę w twarz i szepnął: — Idź!... — oczami pokazał gdzie, zawstydził się i spuścił oczy. Stara drżała na całem ciele, złożyła ręce jak do..."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 5
" — Goś źle, Biedroń się zaciął — rzekł do żony Kasper. — Niepotrzebnieś do starej latała. — To niech naszej pracy nie rozdaje — odparła Nastka, czerwona z gniewu. — A stary niech nie zaczyna, bo go tatuś rozumu nauczy. W chacie Biedroniów stara drżącemi z pośpiechu..."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 6
" I znowu wyciągnęła ręce, pochwyciła Kundę i przygarnęła do siebie. — Com się nie nacierpiała — szeptała, — ani odpoczynku, ani snu, patrzcie!... Ściągnęła chustkę z głowy. Srebrne zaświeciły włosy. — Przed pół rokiem byty czarne jak kruk. Nieszczęście przyszło,..."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 7
" rzekła Kunda. — Nic, tyło Najświętsza nim kieruje i prowadzi go. Biedronka jedną ręką trzymała dziecko, drugą wydobywała różności z koszyka. Na spodzie leżał stary elementarz z obrazkami. Jaś wyciągał po niego ręce, pochwycił i śmiał się. — Patrzcie, jak ojciec do..."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 8
" trzy. Żal mi starego, smutek go źre okrutnie... Zwalił sobie na kark tych dwoje... — Pono wszystko garną la siebie — dodała Kunda. Stara zamilkła, dziecko patrząc na elementarz, zaczęło wydawać głosy. — Czyta, czyta! — wołała Kunda. Biedronka wydobyła z poza starej chustki..."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 9
" Wieczorem Kunda odprowadziła ją do domu. — Jak mi się nie chce wracać do tej pustki — skarżyła się cicho Biedronka, przystając. — Stary pojechał do miasta, sama calutką noc. Zanocuj -że u mnie, wyśpiemy się razem pod pierzyną... Nie gardź starą, którą przywaliło..."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 10
" świecie, patrzy niewidzący, wzdycha, często się za łeb chwyci i zatarga, abo słucha, jak go sumienie żre. Wargi jej zadrżały — przestała. Rundę zbierały żal i litość. Żeby się opamiętać, rozpaliła ogień, uskrobała garnuszek ziemniaków, stara przyniosła sperki —..."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 11
" z miasta wiktuałami i winem. Pierwszy raz w życiu nie żałował, był mowny i zdawało się wesół. Gdy ludzie się zeszli, częstował i ludzi wódką, chlebem, słoniną. Nakarmieni wyruszyli wszyscy w pole, geometra z narzędziami. Nastka skoczyła do ojca. Organista odrazu się..."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 12
" kopce w miejscach wyznaczonych przez geometrę. Po usypaniu kopców wrócono do izby. Pan sędzia przywołał organistę, Kaspra, Nastkę i odczytał im przy świadkach akt darowizny obojgu pięciu morgów gruntu odmierzonego i oznaczonego kopcami. Do tego dwieście śrybła na postawienie..."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 13
" — Matka mego wnuka, więcej wartna od was!... A teraz idźcie mi z oczu. Otworzył okno. — Ludzie rozbierzcie mi budę migiem, drzewo na wozy i wio, niech jej nie widzę!... Ludzie się rzucili; z izby Biedroniów wyleciała Nastka, bojąc się o swe graty, za nią wyszli organista i Kasper,..."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 14
" co tlił w ślepiach Kaspra, przygaśnie, chłop się upamięta. — Nie głupi — dodał Biedroń, — wie, że cała wieś, gdyby ogień buchnął, wskazałaby na niego. Alem się zaasekurował. Wyjął z zanadrza blachę z wymalowanym świętym Floryanem. Żandarm ją pochwycił i przy..."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 15
" piersiach, czapkę zasadził na uszy, rękawice na ręce — wyszli razem. Na cmentarzu u mogiłki Jasia padł krzyżem, stara uklękła, modląc się płakała. Gdy ciemności ogarnęły ziemię, powstał, ujął żonę za rękę i pocałował. — Na "Siewnę" przyjedź do Leżajska do..."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 16
" Ludzie wpadli do obejścia, chłopi rzucili się do koni i wozów, kobiety otoczyły Biedrońkę. — Co się stało, gadajcież!? — nalegały. — Wszystko zapisał la mnie i poszedł do Cudownej do Leżajska, a ja oddaję wnukowi. Tu go sprowadzani, tu będzie rządził, tu będzie panem...."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 17
" Z płaczem dopadła Biedrońka do podali jej dziecko, pochwyciła je i tuliła. — Wiecie, jakie ostatnie słowo powiedział? — zawołała. — Jakie, jakie? Lud się cisnął, zrobiła się cisza. — Chłopaka z oczu mi nie spuszczać. Zalała się łzami. Szmer serdeczny, ciepły rozszedł..."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 18
" paka wam podani. Tulcie go i oka z niego nie spuszczajcie, jak przykazał stary... Otulonego w własny kożuszek podała Zośce, lecz stara go odebrała, przykryła chustką i wpatrywała się w niego z rozkoszą macierzyńską... Kunda siadła przy Feli, ludzie otoczyli wozy, ruszono —..."

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 19
" — Mrugnęła — zawołała strasznym głosem Kunda, — niech trupem padnę!... mrugnęła!... widzieliście?... Lud się pochylił, wydając głębokie westchnienia. — Mrugnęła, niech trupem padnę, mrugnęła — powtarzała Kunda, korząc się przed "

Biedronie : powieść cz. 4 - strona 20
" obrazem. — Organy niech grają! niech się raduje cały świat! — zawołała. — Błogosław dziecku i nam ! Lud czekał w milczeniu błogosławieństwa. Przez połowę otwartych drzwi wiatr wpadł do kościoła, przeciągnął górą, dostał się do piszczałek i zagrał. — Słyszycie!?..."