www.piratkon.pl

Biedronie : powieść cz. 3
Sewer


Biedronie : powieść cz. 3 - strona 1
" słychać, pszczoły się roją. Dalej do roboty! lecimy po worki z siatką — i nowy ul przybywa. Podskoczył, fantazya chłopca nie była szeroka, lecz za to ciepła. Minął kościół, z drogi rzucił się w krzaki, aby uniknąć ludzkiego wzroku i dopaść do chaty Tyksiny. Rozwarł z..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 2
" pola, pięć łąk, lasek na pustkowiu i całe obejście ludzie rachują na tysiące. A wiesz ty, ie to wszystko twoje i będzie twoje i musi być twoje, słyszysz?!... Zaczęła go szarpać za płótniankę z coraz większą energią. — Tyś pan, tyś wielgi pan, drugiego takiego na..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 3
" byś się ino ruszył, samabym cię oskarżyła i żandarmami sprowadziła. Staryby cię sprał i byłaby zgoda... Tyś pan, to leż jak pies na swych śmieciach i pilnuj swego!... Zachrypła, mówić więcej nie mogła i zmęczona opadła na ławę, robiąc ciężko piersiami. — Wiem, co moje..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 4
" z Nastką! A niech spróbują, to się pokaże... Zośka rzuciła mu się na szyję. Drzwi zaskrzypiały od sieni. — Stary — szepnęła Tyksina, cofając się ku komorze. — Niech wejdzie — odparł Jaś, wyzywająco. Kto tani? — krzyknął. Nikt nie odpowiadał, na twarzach kobiet..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 5
" Pan Bóg i prawo mi dają. A ktoby rui je chciał odebrać, to mu pokażę, swoje wydrę z gardła. Powiedział to takim tonem, że żadna z kobiet nie wątpiła, że wydrze. — Nie dasz ty swego, czuć to w twym głosie. A jeśli stary myśli, żeś ty głupi, to się omyli, bo ty go jeszcze..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 6
" wa — nie ten, cośmy go niosły na płachtach i nie ten, kiej go nawiedzała Święta Panienka. — Nie ten — przyświadczyła Tyksina — ale kto ci on tera?... — Tera? chłop Zośki! Kiej ją chce, będzie ją miał! — Ale może pierwej stan- go zabić. — Abo on starego — dodała..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 7
" jem, jak w pasiece tęsknić za światem i ludźmi. Kunda ma rozum. Marcinowa zerwała się. — Pamiętajcie, że moja łączyna wróci do mnie, a po mojej śmierci znowu do Zośki. Przysięgłyście, to wam wara uciekać do pasieki. "

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 8
" VIII. Nazajutrz matka i syn siedzieli przy śniadaniu, jedząc z jednej miski. Wszedł stary, był chmurny, zły, wzburzony. — Gdzie ty latasz po całych dniach? — krzyknął. — Niedziela — odpowiedział śmiało, chociaż mu wargi ze wzruszenia drżały. — Gdzie latasz ? —..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 9
" Chłopak blady i straszny wstał, matka rzuciła się między nich. Stary odepchnął ją na łóżko, przysunął się do syna na odległość pół kroku. Zmierzyli się wzrokietii. Chłopak drżał nerwowo z wściekłości, gotów do walki na życie lub śmierć! Siłę tę odczuł stary i..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 10
" — Za młodym na zaloty — odpowiedział i wyszedł z izby. — A do Zośki w sam czas — dokończył stary przez zęby. — Z nią, szelmo, gadasz cały dzień i nie kończysz. — Tylko nie obcesowo, mój ojcze. Powolutku, pomalutku, cichutko, tak jak morgi od pijaków skupujesz. Chłopak..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 11
" graną — wyszedł. Rad był chłopaka zaczepić i zbić na kwaśne jabłko, lecz nie wiedział za co i bał się... Walka ojca z synem byłaby straszna, a nawet pełna hańby dla niego. — Czuję, że mógłbym go zabić — szeptał. — -A niech ręka Boska obrania zabijać własne dziecko...."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 12
" tości starego, lecz odgadywała niesprawiedliwość. — Przeczuwam nieszczęście i boję się — szeptała, składając ręce nabożnie. Tymczasem w polu poza świerczyną, Jaś kosił łąkę bez upamiętania. Gdy skończył, ułożył się wygodnie, wyjął z zanadrza pierwszy tom "Potopu"..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 13
" — Stary wściekły, wydziwia okrutnie. Przysłała mnie matka z prośbą, abyś się mitygował. Matka za tobą, ze mną się zmawia przeciw staremu, górą nasza!... Tylko, mój Jasieczku, mityguj się, ustępuj mu we wszystkiem. Zły ci jak osa, chce cię sprać, a nie śmie. Jaś się..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 14
" Spojrzenia ich skrzyżowały się. Fala magnetycznego strumienia przeszła na niego, zapierając oddech. Dziewczyna była namiętna, w oczach jej zabłysły ogniki — namiętność udzieliła się chłopcu; — pierwszy raz w życiu odczuł ją, gorąco go przeszło, stanął, patrzał, jak na..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 15
" Dziewczyna ukryła pałającą twarz w dłonie. — Śmiałbyś?.. — La czego nie? — A Zośka Tyksianka?... — Cóż Zośka, a co Zośce do mnie? — Ona mówi, że ma prawo do ciebie. — Jakie prawo? co za prawo? Ksiądz jak stułą zwiąże, to wtedy jest prawo — głupia. —..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 16
" go, obejmowało go, brało z sobą i pędziło z nim światami do Częstochowy bronić Cudownej Panienki i Króla... Mimowoli sięgnął za pazuchę po książkę, wyjął, otworzył ją i czytał łakomie. Drzwi zaskrzypiały, weszła matka, chłopiec książkę schował. "

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 17
" — Dziewczyna mi się skarżyła, że ją całowałeś. Ale rada temu była — dodała ciszej, uderzając go ręką po ramieniu. — Okrutnie ci ognista — odparł Jaś. — Wszystko się w niej pali, a najwięcej robota. Iskra, płomień — no i niczego gładka na gębie, ślepia jak tarki,..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 18
" i dalej do siana. Trzeba je rozbić, okrążyć i skopie... Żywy ogień z nieba leci. Pomarszczona twarz starego jaśniała, rzucał ukradkiem ciekawe spojrzenia na syna, rad, że tak łatwo mu poszło. — Jak jest hubka i krzesiwo, to o ogień nie trudno — powtarzał w duchu. — Ktoby się..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 19
" — Rwałeś się do organiścianki? — spytała szeptem. Poza tą cichością szeptu czuć było ogień i wściekłość. — Kunda, siadaj przy mnie. — Odpowiadaj: tak, albo siak — żachnęła się. Chłopak się zerwał, przyłożył twarz do ucha Kundy. — Wolę dziś skonać, jak..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 20
" i gdyby nie ty, święta ziemia dawnoby mnie gryzła. Ja przecie miarkuję, że jak wkiedy książkę otworzę, to nie będziecie na mnie swarzyć. Kunda będziesz u mnie panią i gospodynią. A jaki ci na zimę z zielonego sukna podbity białym barankiem kaftan sprawię... Kunda się..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 21
" porzucił Kasię, Kasia skoczyła na samo dno jeziora, rybacy wyciągnęli bledziuśką, jak opłatek. Chłopakowi zdawało się, że Zosia za nim utopi się z rozpaczy. — Zosiu, nie zdradzę cię, choćbym ducha miał wyzionąć! Po tem zaklęciu zaśpiewał wesołego krakowiaka, dziewczęta..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 22
" Nie śmiał dokończyć, myśl, co w nim świdrowała, radby ją wyrwać z mózgu z korzeniami i rzucić daleko od siebie. Po wieczerzy, gdy zaledwo świetlana chmura na zachodzie tłumiła światło księżyca, Jaś pocichu wydostał się ze stodoły, przeskoczył płotek i pognał wygonami do..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 23
" koszulę odsunął ustami i zaczął całować. Nie broniła się, ręką głaskała mu włosy. — Cniłeś za swoją?... — Okrutnie — szepnął. — A słycham, organiścianka lata za tobą, jak jaskółka, zagląda ci w oczy, wabi cię i ciągnie. Nic nie odpowiedział, coraz silniej..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 24
" Przewracał kartki, szukał, znalazł i czytał. — Mój Jasieczku, tylko niedługo, bo zesłabniesz. Chłopiec nie odpowiedział, czytał wciąż, póki nie dobił do końca rozdziału. — Uciekli — zawołał. — Chwała Bogu, uciekli. Odetchnął. — Kto? — spytała Zosia. — Szwedzi..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 25
" Objął dziewczynę, całował jej usta, szyję, potem jakby ją chciał przepraszać, pocałował jej rękę i wyszedł, a Zosia za nim wołała: — A przychodźże, bo mi serce z żalu pęknie... Chłopiec wracał zadowolony z siebie. Szwedzi uciekli z pod Częstochowy, a Zośka odzyskana...."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 26
" spodyni tłukła warząchwią w misce ugotowane ziemniaki. — Kunda odebrała Wtoruchę — zawołała zdyszana, — pochwaliła, żeś uciekł, kazała przyjść wieczór pod trzy olsze po mleko i chleb dla ciebie i powiedziała, żebyś tydzień u nas siedział, póki starzy dobrze nie..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 27
" łowo przygody Wtoruchy, nie bez odrobiny dla efektu tragiczności. Coś plusnęło przed chatą, Jaś drgnął, Zosia zeskoczyła z komina, matka wyjrzała przez zakopcone szybki. — Nic, nic, moje dzieci, nikogo — żywej duszy, ale stary może nadlecieć. Idźcie już na siano, Zośka..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 28
" Drzwi się szeroko rozwarły, izba wypełniła się tłumem, basy zahuczały. Chłopak machnął ręką, zamilkł, posmutniał i wyszedł. — Jaś, nie zostaniesz i choć ociupinkę nie pokręcisz się z nami? — wołały za nim dziewczęta. Odwrócił się, popatrzał na nie dziwnie,..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 29
" wygadać, wyspowiadać i chodzi jak zbłąkany. — A nas to nie masz? — odezwała się nieśmiało Zosia. — Co tam z babami o wojnach rozprawiać. Machnął ręką niechętnie i zamyślony siedział, patrząc w przestrzeń. Raptem pochwycił dziewczynę, wziął ją na ręce i chodził z..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 30
" wierzbą, jest kładka, nikt was nie ujrzy — radziła Tyksina. — Chodźmy — szepnęła Zośka. — Idźcie, idźcie — nalegała matka — bo o nieszczęście nie trudno. Otworzyła drzwi, wyszła z izby, rzucała wzrokiem na wszystkie strony i zawołała: — Żywej duszy — lećcie!......"

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 31
" Machnęła rozpaczliwie ręką, otarła łzy cisnące się do oczu, odpychało ją od pustej izby — poszła do Marcinowej. Chłopak i dziewczyna wpadli na dworską łąkę, wijącą się za biegiem strumyka, który ją przecinał, wśród ciemnych olch i białych brzóz, stojących na straży..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 32
" to, że nie lubię się strachać, obzierać, patrzeć, uszu nadstawiać. Przytuleni, mknęli coraz głębiej. — Patrz, — szepnęła Zosia — jakby umyślnie kto dla nas liście zgrabił. Niewielką kotlinę otaczały drzewa, trawa blado zielona, miękka, rozścielała się pod ich stopami...."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 33
" nie chodził... La takiego panicza nie pięknie... — Ej, ty, moja panienko!... Jak się pobierzemy, to przecie nie będzie nam źle na świecie, co?... Poskoczył i pocałował ją w usta. Usiedli na wyniosłości otaczającej kotlinę. Chłopiec oglądał się, udając, że patrzy okiem..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 34
" — Wszystkiego, a siebie najwięcej. Wracajmy, moje ty złoto, mój ty królewiczu!... Nie czekając na odpowiedź, biegła naprzód, Jaś za nią. — Kiej nie chcesz, to nie, tyło nie uciekaj przecie. Dziewczyna zatrzymała się, podała mu rękę, szli jedno obok drugiego. Słyszeli, jak im..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 35
" dziwy, głupstwa, ale gdy muzyka zagrała, poleciał, przepadł. Usiadł na ławie, zdjął kapelusz i szeptał, obcierając zroszone czoło. — Za to pasanie, drogo sobie każą płacić te psia krwie... — Jeszcze nie wiesz, a już się wściekasz... — Słuchaj stara — przerwał —..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 36
" — Cóż-to próżnuje?... — Robi ino tyle, co mu się każe. Ale żeby dbał o ojcowiznę, zabiegał... — Ty masz za niego głowę. — A jak mnie nie stanie, co wtedy, co wtedy?!... Wtedy te szelmy przyjdą tu i rozsiędą się, a ciebie wygnają... — Dasz mi wymowę, to i co mi..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 37
" — Chcesz być sam, bo własne dziecko odpychasz od siebie. — Ucieka!... — Boi ci się. — Już mnie się nie boi, wyzywa i patrzy z góry, jak na swego parobka. — Nie prawda. — Prawda, kiedy ja mówię, słyszysz!... — To go nie poniewieraj. — Ja was oboje sponiewieram —..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 38
" na pięciu morgach organiścianki — niech mi zejdzie z oczu. Matko, mityguj go!... Głos mu drżał, ręce drżały, oczy świeciły złowrogo. Biedrońka załamała ręce. — Dopust Boży, kara Boska sprowadziła taką zawziętość na własne dziecko... — Mityguj go — powtórzył..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 39
" bez to, żem nie poszedł z nim do organistów. I co mu powiem? -. Stał zamyślony. — Co robić, co robić — powtarzał, ściskając książki. I książki nasunęły lnu myśl, żeby z niemi iść do dworu. Usłuchał. — A jak panienka zażąda, żebym jej opowiedział?... To opowiem i..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 40
" — Mnie nie zaproszą — mruknął. — Bo tatuś nie byli we dworze — tłómaczył Jaś. — Chociażbym tam wlazł, nie posadziliby mnie za stołem. — Dlaczego? — Bo nie — krzyknął. — Znam ja ich i ty nie masz po co do nich łazić, lizać się i łasić. — Dobrzy... — Póki..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 41
" — Najprzód Boski — odpowiedziała kobieta. — Ale krew nie moja, natura nie moja. — Ludzie mówią, że pono do twego ojca z urody podobny — odpowiedziała. — A niech go! Stary schwycił się za głowę, klął siarczyście, zęby zaciskał i powtarzał w duchu: — Nie moja krew,..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 42
" IX. Następnej niedzieli w Czyżowskim lesie w tej samej kotlinie wysłanej zieloną trawą, na wzniesieniu siedziała Zosia, przed nią stał Jaś z otwartą książką i czytał: ................................................................ "Tymczasem przenoś moją dusze; utęsknioną..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 43
" w chłopca na poły zdziwiona, na poły wystraszona, wytrzeszczając oczy, jak gdyby wzrokiem chciała przebić otaczające ją ciemności. — Zosiu, czy ty miarkujesz? — zapytał Jaś. — Co nie mam miarkować — odpowiedziała cicho. — Czy ty czujesz, Zosieczko, czy czujesz, jak to..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 44
" — Trzeba miąć ślepia, żeby to widzieć, i coś w duszy, żeby czuć... Zośka, czy ty czujesz?... Ja od tygodnia inakszemi oczyma patrzę na naszą wioskę i jakoś ją lepiej miłuję... I u nas gryka jak śnieg biała, i u nas dzięcielina panieńskim rumieńcem pała... I po twojej..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 45
" — Cicho — ofuknęła go. — Odsłonisz, dziewczyno moja! A wiesz, że jabym cię jeszcze więcej kochał, gdybyś ty to wszystko tak czuła, jak ja czuję. Moja złocista, czy ty czujesz?... Jestem sam, sierota na Bożym świecie, ze mną książka. I nie mam z kim ani uciech}', ani..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 46
" "Z dawna byłeś niebieskim oznajmiony cudem I poprzedzony głuchą wieścią między ludem; Ogarnęło Litwinów serca z wiosny słońcem Jakieś dziwne oczekiwanie, jak przed świata końcem Jakieś oczekiwanie tęskne i radosne..." Spojrzał na dziewczynę i odczuł, że znudzona patrzy..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 47
" Przypadła, objęła go wpół, posadziła na wyniosłości, usiadła mu na kolanach i palcami kładła do ust maliny. — Moje chłopaczysko — mówiła — nie ma nigdy wytchnienia. Cały tydzień w polu, a w święto z książką. I przecie zdrów, mocny, ładny jak malowanie. Takiego..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 48
" wracali. Na rozłogu Zosia go pocałowała i skręciła do chaty, Jaś wolno, smutny, choć uśmiechnięty, wracał. "

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 49
" — Cóż tak późno? — ofuknęła dziewczynę matka, gdy przestąpiła próg izby. — To ino powiem matusi — mówiła szybko, gorączkowo — że Jaś mój na cale życie, że mnie nie porzuci, nie odstąpi, nie oszuka. Kocha ci mnie, jak nikogo na świecie, byle przetrwać, byle ino..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 50
" Załamała ręce i zapłakała. — Zośka, Zośka, jużeś tak rychło swój wianuszek straciła. Zosia z płaczem rzuciła się matce w objęcia. Jaś przeskoczył nizki płotek obejścia, na ujadające psy gwizdnął i poszedł wprost do stodoły. Książkę wsunął za krokiew, rzucił się..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 51
" zbieraj się i przychodź — napijesz się, skrzepniesz. Wybiegła, Jaś jeszcze chwilę wyciągał się na sianie, rad był przewrócić się na prawy bok i zasnąć, lecz się zerwał, poszedł do studni, umył — otrzeźwiał odrazu. Przed stajnią zobaczył się z ojcem, chciał go..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 52
" — I cóż? — spytała go cicho stara. — Co się mamy z nim drzeć i szarpać, siły tyrać i rozzuchwalać go. Czekajmy, póki nie przyjdzie czas. Wtedy zaprowadzę go do jegomości, organista Nastkę, damy na zapowiedzi, za trzy tygodnie sprawię wesele i basta. — Najlepiej! po co..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 53
" pomarszczoną jej twarz. Rozradowana, ujęła go za rękę i pocałowała. — To nasze, słyszysz? — Słycham — szepnęła. — Nie damy. — Nie. "

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 54
" X. Wśród pracy i nadziei jednych, wyczekiwania drugich, mijały dnie, za niemi tygodnie. Jaś w niedziele i święta, nie postrzeżony przez starych, dostawał się do chaty Tyksiny, zabierał Zosię, mknęli w las. Tam dopiero żył, cieszył się, bawił i rozkoszował głośno...."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 55
" nia chłopca, jak na zberezie młodości, lecz porwana jego wymową i energią, brała w nich udział i powoli zaczynała nawykać do opowiadań Jasia. Nie rozumiała go, lecz słuchała z przyjemnością jego głosu i oczy wlepiała w rozjaśnioną twarz chłopca. "... Już drżą drążki,..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 56
" moją, wtedy kupię se skrzypce. Sprowadzę je z samego Krakowa. Dopiero będzie muzyka! ".......Skoczne dźwięki Radością oddychają, radością słuch poją; Dziewki chcą tańczyć, chłopcy w miejscu nie dostoją!..."   Porwał Zosię w pół i wyśpiewując krakowiaka, tańczył z..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 57
" się bez was cnie przez cały tydzień, że rady se dać nie mogę. Gdzie ino mogę, dnie karbuję kozikiem i liczę... — Ha, kiej chcesz, uciekajmy i mnie się strasznie dłuży. Przecież ci nikt ojcowizny nie zabierze... — Nikt, ale przed Kundą ani pary z ust... Wiesz co, skoczę do..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 58
" pura słaniała się do nóg, obejmowała ich. Na niebie biła łuna, oblewała krwią liście drzew, czerwieniła łany zbóż i wodę strumyka. — Jeszcze takiego nieba nie widziałam, — szepnęła dziewczyna — lęk mnie zbiera i boję się czegoś. Chłopak w milczeniu przeniósł ją..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 59
" — Nie wiesz? ścieżka przez Madejowe pole. — Prawda!... zahaczyłem. No, Zośko, pocałuj mnie raz, drugi, trzeci, a teraz uściśnij mocno, mocno. Ot, tak — i leć do domu, zbieraj łachy, wiąż węzełki i w drogę — marsz... Dziewczynina tuliła się do niego i puścić nie..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 60
" — A kiedy panienka wróci? — spytał Jaś. — Najwcześniej za cztery tygodnie, ma tu wpaść na jeden lub dwa dni i wracać do swego gospodarstwa. Jaś się zamyślił i posmutniał. — I czegóż wytrzeszczasz ślepia, — spytała dziewczyna — czy chcesz, żebym się w nich..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 61
" starymi, tak tęsknił za Zosią, że miejsca sobie znaleźć nie mógł. Dopadł do Madejowej ścieżki i pognał nią wprost do chaty Tyksiny. W brzozowych krzakach zdawało mu się, że ktoś idzie za nim, usłyszał chód. Stanął, spojrzał. — Majaczy mi się z tego żalu! — zawołał..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 62
" całą rozmowę — kij w ręku ściskał, zęby zaciął i nie ruszał się z miejsca. Wrzał cały, lecz się nie ruszył. Bał się walki z synem, bał się własnej wściekłości. Utulona dziewczyna przysięgami chłopca, wróciła do chaty, Jaś pognał do domu. Stary szedł za nim wolno,..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 63
" — Po naszej śmierci łajdaczkom odda naszą krwawicę, — to lepiej, niech przepadnie... — Chłopak przylepka i bez niego już się nie ostanę, nie upamiętam się. Przecie to moja krew. — A on dba o nas?... — Nie ciągnęliśmy go jakoś do siebie. — Za to ciągnęły go te szelmy...."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 64
" Raniutko Jaś wyjechał do lasu po gałęzie. Wpadł do stajni, ucałował serdecznie Kundę, w izbie pożegnał się z matką, siadł na wóz, ojciec w tyle usadowił się na wiązce siana — ruszyli, zatrzymując się przed organistówką. Jaś popędził w nadziei, że gdy mu się uda szybko..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 65
" Wściekłość go opanowała, cały zapas duszonego gniewu zawrzał w nim, — przyskoczył, zamierzył się i ciął zemdlonego laską w głowę. Dębowy kij zatrzeszczał, jęknęło coś w powietrzu — zamierzył się drugi raz, ręka mu zdrętwiała, woda strumyka zaczęła się farbować...."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 66
" Ludzie jak szaleni wybiegli na gościniec. — Zabił! — wołała oszalała z rozpaczy Kunda, — zabił mi Jasia. — Gdzie? gdzie? — pytali, lecąc za nią. — Boleść mnie moja zagna i pokaże... Pędziła naprzód, ludzie za nią. Trafiła odrazu. Wóz, para koni, obok niego martwy..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 67
" jem dębowym w nią zdzielił. Nie pozwolę, żeby mi dziecko leżało, jak pies, w wodzie. Pochwyciła go na ręce i wyniosła na murawę. — Wóz wyciągnąć z paryi, konie wyprowadzić, gałązkami wysłać śmiertelne łoże — rozkazywała. Ludzie jej słuchali, kobiety łamały..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 68
" wiedza i przez niego śle na wioskę łaskę swą i chroni ją od pożogi i głodu. — Zbój ten nie mógł ścierpieć świętego dziecka przy sobie! — wołały rozwścieklone. Z izby wybiegła matka z wyciągniętemi rękoma. — Precz, zbóje! — krzyknęła Kunda — nie dotykajcie mi..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 69
" Długo radzili, tymczasem dziewczęta poznosiły pęki maków, korali i bławatu. Zaczęły je wić i żałośnie zawodzić. Kunda, zapracowana, nie miała czasu na rozpacz i żal. Umyła go, ubrała, zadzierzgnęła w koszulę czerwoną wstążeczkę przepasała go paskiem, płótniankę na..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 70
" girlandy. Moje ty złotko, mój ty królewiczu, królujesz teraz w niebie. Łzy nie dały jej mówić, wargi drżały, serce pękało. — Obyś ty mnie zabrał do siebie i przytulił. Ale ty pewno każesz mi się jeszcze poniewierać po świecie, abym na Zośkę miała baczenie... Otoczony..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 71
" — Ty sam precz! — wrzasnęła. — Zbój posmarował ci łapy śrybrem i wołasz precz. Wójt podniósł rękę. Zasłoniły ją kobiety, pokazując pięście. — Poślę po żandarma — groził. Tymczasem doktor zmierzył ranę, zajrzał do jej środka i rzekł do sędziego: — Czaszka..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 72
" nałożyła chłopcu krakuskę, poprawiła wieńce i girlandy, stojąc na straży. Jednyn wozem komisya, drugim wójt z organistą i Biedroń pojechali w stronę lasu. Kundzisko, szarpane boleścią i głodem, chociaż nic do ust wziąć nie mogła — ułożyła się, jak pies, u nóg chłopca..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 73
" moje jedyne dziecko! Ratujcie mi dziecko... Gdzie dziecko moję!?... Marcinowa silniejsza rzuciła się w krzaki. — Ja cię znajdę — szeptała — i nie oddani śmierci, żebym paść miała. Dziewczyna, nieprzytomna, leciała bez pamięci i czucia. Księżyc wyjrzał z za chmur, kładł..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 74
" Stanęła, spojrzała na księżyc, szepcąc: — Nie chcę żyć, nie chcę, nie, nie... I znowu drapała się pod górę z gwałtownością gorączki. Dopadła na cmentarz. Mogiły, drzemiące białe brzozy wydobył}' nowe z piersi dziewczyny boleści... — Tu spocznie moje chłopczysko i ja..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 75
" wody rzuć. Dziecino moja, a gdzieżeś ty, gdzie?... Głos drżał i pełen bólu jęk... Jęk fen pochwycił serce dziewczyny, zesłabła, ręce jej opadły, wypuściła wić, zsunęła się na ziemię, zamroczyło ją, niebieskie jasności objęły, potem ciemnica - przewróciła się. — A..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 76
" tłukła pięściami do drzwi. Organista pokpiwał z niej, wójt i kościelny śmieli się. Z zapaloną latarką wysunął się z izby Biedroń, żona szła za nim, płacząc cicho. Zniesiono z wozu trumnę, organista odrzucił zieleń i girlandy, wieniec ściągnął chłopcu z głowy, krzyżyk..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 77
" sya napisała, że chłopak zleciał z paryi na kamienie i został. Organista pokazał, jak i którędy. Nie bój się, nie wezmą cię. — Widzę go wciąż, — mówił stary — patrzy ci na mnie litościwie i pyta się: Tatuś, bez coście mnie zabili? Życie się do mnie śmiało, a tyś..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 78
" rozćwiertują — zawołał, ściskając nerwowo pięście. — Jeszcze czego, żeby cię zabijano za nianie życie tej szelmy. Ledwo cię organista wydobył z jednego nieszczęścia, chcesz leźć w drugie. Chłopaka pochowa się jak pana, a po spowiedzi zlezie ci z oczu... Przecie to moje..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 79
" — Teraz dopiero ludzie będą na nas szczuć i pomstować. Chłopaka, bez to, że święta Panienka nawiedzała go w chorobie, mają za świętego, a tu własny ojciec... — Cicho, — szepnął stary — czy chcesz, żebym poszedł do stodoły i powiesił się. Pierwszemu, co zacznie..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 80
" do którego sama należała, z niemi udała się do kośnicy. — Same go na ręcznikach zaniesiemy do świętej ziemi, a teraz pomóżcie mi wieko zdjąć. Dziewczęta z łatwością oderwały założone wieko, Kunda ubrała chłopca w wieńce i girlandy, książkę schowała mu za koszulę...."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 81
" Dziewczęta chciały odmówić "Zdrowaś Marya" za dusze zmarłych. — Nie potrzebuje waszych "Zdrowasiek " — rzekła Kunda — on sam se rozmawia z Najświętszą, ile zechce. Módlcie się do niego, niech i za wami przemówi. Kościelny chwycił się za głowę, lecz ze strachu, aby go..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 82
" Biedronie, żeby nie widzieć Kundy, nie słyszeć przekleństwa, pozatykali uszy rękoma i odwrócili się. Wóz odjechał, cicho się zrobiło na dziedzińcu — starzy długo bali się oderwać rąk od uszów i obejrzeć się. W obejściu zapanowała ponura cisza. Stary siedział w izbie,..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 83
" — Niech śpi — odrzekła Kunda, przykładając ucho do ust dziewczyny. — Zbudzisz ty się na czas, sieroto moja, zbudzisz... Tyksina zaczęła jej szeptać do ucha... — Tak! — zawołała — tak! — powtórzyła Kunda — tem ci lepiej, że będzie mieć pociechę, a my przecie na..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 84
" zapracujemy do zimy. Darmo u was chleba jeść nie będę i przydam się... Tyksina objęła ją za szyję, pocałowały się... Usiadły obok siebie i układając rulony srebra, radziły o przyszłości. Tyksina z Kundą miały latać na zarobek, a dziewczyna wele domu, aby się, broń Boże,..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 85
" Pogrzeb odbywał się wspaniale, światła huk, chorągwie wszystkie, jegomość w kapie, organista, kościelny, chłopcy w komżach i czerwonych pelerynach. Bito we wszystkie dzwony, sześć dziewcząt na zmianę niosło na ręcznikach trumnę. Kunda, dziewczęta i dzieci ze wsi sypały przed..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 86
" kapy jegomości kąpały się w słońcu, powietrze drżało od dzwonów, śpiew się unosił... Kunda obcierała łzy. Płacz kobiet głuszyły dzwony i tłumił śpiew. Biedroń z żoną szli tuż za księdzem, staremu serce drętwiało, lecz mimowolnie oczy latały po jarzącem świetle,..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 87
" marnie z tego świata, bo zostawi po sobie zastępcę... — Będziemy go chować razem we troje i pieścić i całować. To będzie nasz jedyny i wara komukolwiek do niego... Wara Biedroniom!... Nie damy go... Podniecona nadzieją, pieściła biedaczkę, jak tę, która jej rozkosz i możliwe..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 88
" Zosia z żalu po Jasiu zalała się Izami. — Nie płaczże, bo chłopak będzie się ino mazał i buczał... Najświętsza wie, co robi... ..................................................................... Przyjechała panienka, Kunda poleciała do niej uskarżyć się, pożalić,..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 89
" XI. Biedronie zostali sami w chacie i obejściu. Wszystko wróciło do dawnego trybu, lecz czuć było straszliwą pustkę. Stary stał się jeszcze bardziej ponury, w ciężkiej pracy szukał ratunku. Stara osiwiała i prawie zaniemówiła... Ludzie unikali Biedroniowej zagrody, jakby..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 90
" Lecz Kasper nie chciał nikogo uczyć. Jadł za jednego, a robił za czterech. Robota paliła mu się w rękach... — Żeby to nasz był taki, — odezwał się stary do żony — żyłby do dziśdnia. — Nasz był przylepka, a to mruk — westchnęła, ocierając łzy z oczu. — Nie gada,..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 91
" ścioła i spowiedzi, a za to sam często przychodził z flaszką miodu w zanadrzu. Radzili, radzili i uradzili Nastkę oddać Kasprowi, jako spadkobiercy Biedroniów. W sercu starej smutek i żal po stracie chłopca rósł i przenikał ją całą — świecił jej w oczach, wychodził na usta,..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 92
" porządek, jaki ład... dobytek rośnie. I to wszystko... nasze... Na wiosnę pójdą na swoje i zostawią nam do ostatniego źdźbła... — Nasze dziś, jutro ich... — Do samej śmierci nie dam nic... — Jutro, abo za rok sumienie zeżre serce... wezmą wszystko... Stary się żachnął,..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 93
" W tym samym dniu w chacie Tyksiny przyszedł na świat syn — ku wielkiej' uciesze matki i Kundy, utrzymującej, że podobniusieńki do Jasia, jak dwie krople wody. — Jakbym na Jasia patrzała — mówiła, płacząc z radości. — Wszystko, co mam, la niego, i la tego ja go poniosę do..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 94
" Poskoczyła do Zośki, objęła ją i ucałowała. — Pamiętnika niema, żebym kiej była taka rada i kontentna, jak dziś. Słyszysz, jak się chłopak drze; patrz, szuka... a dajże mu ssać. Przyniosła dziecko. Młoda matka omdlewała z rozkoszy i radości. * * * W czwartek po..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 95
" Włos mu się zjeżył.. — Stara, śpisz? — szepnął ochrypłym ze strachu głosem. — Dawnom odwykła od snu — odparła. — Słyszałaś? — Cicho, jak makiem siał, a mnie się widzi, że to wieczność, że leżę w tej ciemnej, bez końca wieczności i la tego zasnąć nie mogę......"

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 96
" razu dwa twarde serca złagodził, przynosząc im rozkosz spokojnego snu. Biedrońka posłała po Szerszeńkę, zamknęły się z nią w izbie — radziły... Stara obcierała łzy płynące strumieniami po tej twarzy. Szerszeńka prawiła ze wzrastającym zapałem. Po skończonych naradach..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 97
" Kobiety przychodziły z podarkami nawiedzać małego. Dziwna miłość otaczała chłopczynę, połączona z tajemnym kultem, a Zośkę — nieświadomą siebie cześć, jako matkę wybrańca... Krótkie dni zimowe leciały migiem, że niepodobna się było obrobić. Kasper był wszędzie,..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 98
" łym Jasiu, o podobieństwie do ojca i wielkim rozumie. Jak ludzie kochają małego, kobiety znoszą różności... Mówiła o Kundzie i jej pracy zapobiegliwej, o Zośce i jej przywiązaniu do dziecka. Stara słuchała, słuchała, częstowała Szerszeńkę i z zawiniątkiem pod pachą..."

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 99
" — Ty mnie, ty mnie, ty mnie! — powtarzała szeptem. W głowie jej szumiało, trzęsła się cała, w przestrzeń patrzyła, póki jej łzy z oczu nie zalały. — I na tom na starość zeszła, żeby mi nie wolno było z własnego wydawać? A przeciem bogaczką — nikt mnie nie okradł!......"

Biedronie : powieść cz. 3 - strona 100
" mu się trzęsły, oczy błyszczał}' wściekłością i zemstą, — Ojcze, co ci? — zawołała stara. — Cicho — szepnął, — nie pytaj, sam nie wiem, co. Okrutne mnie ognie przechodzą, wściekłość trzęsie. Z gnoju go podniosłem, wydobyłem nędzy z gardła, po naszej śmierci..."