Biedronie : powieść cz. 2
Sewer
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 1
" uczyć rozumu jego syna, Biedroń przygryzał zębami wargi. Szli w milczeniu. Organista nie wiedział jak i co ma mówić, aby nie gniewać starego. Biedroń, nieustannie drażniony w swych uczuciach, nie chciał wyciągać na słowa, które ran przykrość sprawiały. Żałował, że idzie do..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 2
" nuje napróżno jednego dnia!... Za ten wasz pot, co wam spływał z czoła. Uderzył kieliszkiem o kieliszek Biedronia, organista pocałował proboszcza w rękę. — I co powiecie, sąsiedzie ? — spytał ksiądz. Biedroń nieśmiało pochylił głowę. — Wedle syna — szepnął. —..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 3
" — Dziedzic Biedroniow wprawdzie wrócił jakby z nieba, cudem — zaczął, wzdychając, organista — ale cóż? słabiutkie to, nikłe, do roboty ladajakie. — Bo młode — zawołał ksiądz. — Dawajcie mu chleba, mięsa, jaj, to skrzepnie i sił nabierze. Zwrócił się do Biedronia:..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 4
" — I ciężką moją pracę zmarnują, rolę mi zaprzepaszczą... — Puszczą, przehulają i śmiać się jeszcze z ciebie będą.. Biedroń chciał uderzyć pięścią w stół, lecz się zatrzymał. — Chłopak z roli wyszedł, niech na roli zostanie — kończył proboszcz. — Chłopem..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 5
" bić. A przecież Biedroń nie chce zabijać swego syna. Wiele ma lat? — Dziesięć na święty Marcin skończy. — Niech się uczy, już czas. Dobrze wam, że wy umiecie czytać i pisać i dlatego się nawet żydowi nie dacie — co?... Nie jestem ja za tem, żeby w chłopa pchać..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 6
" — Zmądrzeje — dokończył za jegomościa organista — gdy pozna, kto na niego pracuje, kto dla niego składa... Wizyta się skończyć. Biedroń, mimo że go przyduszono do wydania dwóch papierków, był z niej rad. Ksiądz czytał w jego duszy i własne jego myśli wypowiadał. —..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 7
" — Psów się nie bójcie, bo na łańcu- chach, a przed jegomościa śmiało — zawołała. Dzieci się obejrzały. Jaś skłonił się krakuską, Zosia ręką. — i miałabym przytulisko na stare lata. Ale cóż, u Biedronia twarda skóra, a rogata dusza — westchnęła. — Zośka,..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 8
" — Spocznij se — odezwała się, głaszcząc go po chudej twarzy. Nauczona przez Kundę, korzystała z każdej sposobności, aby go pogłaskać. Czyniła to z pewną lubością i rozkoszą. — Zosiu — rzekł chłopak serdecznie, rozglądając się — świat ci okrutnie miły. — O, miły..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 9
" — Powiedzże: miłe ?!... — Co takiego? — I te brzozy, i ta zieloniutka łąka, za nią woda... — Nie widziałeś to już ze sto razy i wody i łąki?... Tak, jakbyś z tamtego świata wrócił. — Tak mi się jakoś wydaje... Ale powiedz sama, że to przecie miłe? — Prawda, ale..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 10
" — Jaś od Biedronia. Kazali przyjść od jegomości — odpowiedziała Zosia. Nazwisko Biedronia podziałało magicznie. Drzwi się rozwarły... Jaś zdjął czapkę, zbladł i szepnął do Zosi: — Przecie pójdziesz ze mną? — Puściłabym cię samego?... Jaś, stukając butami,..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 11
" — Chcę — odpowiedział uradowany, że się od pacierza uwolnił i uśmiechnął się. — Będziesz się uczył u organisty, jak tylko skrzepniesz. — Zdrowym — zawołał. — Ojciec cię każe uczyć. Ojciec ciężko pracuje, skąpi sobie, ciuła, zbiera, aby tobie było dobrze, bo to..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 12
" — No, Ojcze nasz, Zdrowaś Marya, Wierzę w Boga, prędko i do domu. Dzieci padły na kolana, przeżegnały się głośno i Zosia, za nią Jaś, trzepali wyrazy modlitwy szybko i wyraźnie. Skończyli, przeżegnali się, pocałowali jegomościa w rękę i odeszli, okraczając niezgrabnie..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 13
" — Gadaj-że Zośka? — Pewnikiem Biedroń skarżył się, że cię ludzie psują. Jaś zamyślił się, lecz przykrego wrażenia nie mógł zatrzeć. — Jeśli się nie będziesz wpatrywał, to chodźmy. Trzeba bydło wygnać. Pójdziesz ze mną na błonie i popatrzysz, jak się dzieci..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 14
" Organista przywiózł z miasta elementarz z obrazkami, zeszyty do pisania, czarną tabliczkę, rysik i torbę płócienną, podobną do tornistra. Jaś codzień popołudniu w czerwonej krakusce i białej płótniance szedł do organistówki — i tam razem z innemi dziećmi uczył się. Z..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 15
" kucnąwszy, rysikiem po tabliczce wodziła, jak jej kazał Jaś. Nowe to zajęcie pochłaniało dzieci, otwierając urocze horyzonty dla ich myśli, marzeń i nadziei. Opowiadali sobie cuda, co to będzie, gdy się dobrze nauczą i co święto we dwoje pójdą do kościoła z książkami. Z..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 16
" śnie. Chłopak się go bał, schodził mu z drogi i z oczu... Wracając od organisty, zlatywał codzień wydeptanemi w śniegu ścieżkami do Zosi. Dziewczynina nie miała butów, całą zimę siedziała w domu, zaledwie w matczynych przebiegała do obórki do Starej i po wodę. Jaś wpadał..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 17
" — Poleciałbym też, poleciał, — marzył — za te wielkie góry, za te czarne lasy. Zaprządz szkapy do wozu i dalej, wio! Przy mnie Zośka, a Kunda w chacie pilnowałaby dobytku?... Zaśmiał się serdecznie i na ten temat snuł projekta dziecięce i wesołe... Mijały krótkie dni, a..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 18
" tem lepiej, bo się nie da oszukać ani żydowi, ani w sądzie, ani nawet w starostwie. Tem się pocieszał, przebaczając zdzierstwo organiście. Jaś do wiosny trzecią czytankę skończył i zapisał wszystkie kupione kajety. Tabliczkę umiał na pamięć, liczył do miliona, a nareszcie..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 19
" — Przychlebny, przylepka — dodał organista. — I dlatego niech zostanie na roli, Pana Boga chwali i dba o kościół. Wieść o liście Jasia do Zosi wierszami i o dziwowaniu się nad niem jegomości rozeszła się po wsi. Kobiety cisnęły się do chłopca, prosząc o listy do Ameryki i..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 20
" V. Druga zapanowała w całej pełni i blasku wiosna. Biedroń postanowił syna, który już skrzepił się i urósł, zaprawiać do gospodarstwa. — Na listy i czytanki dosyć niedzieli — powiedział ostro — chleba darmo jeść nie można, od jutra do roboty. Zbudzę cię na świtaniu...."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 21
" wozie i podała mu garnuszek mleka, gdy Biedroń i parobek jedli żur. Biedroń widział połyskujące od słońca mleko na łyżce chłopca, lecz, nie chcąc rozpoczynać wojny, milczał. — Przyjdzie niedziela, to mi pisaniem za mleko zapłaci — pocieszał się. — Jakże ci Jaś? nożyny..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 22
" — Dziękuję ci, Kunda, że dbasz o Zośkę tyle, co o mnie. — Nie tyle, nie tyle, mój chłopcze, ale przecie nie dam jej zmarnieć. — Runda, ja nikogo nie mam, tyło ciebie i Zośkę, pamiętaj to sobie. — No, no, żebyś ty ino nie zahaczył, jak urośniesz. Chłopak popatrzał..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 23
" Jednym wozem wracał Wałek z bronami, drugim, próżnym, wysunął się naprzód Jaś. Jechał ostro i śmiało, ludzi po drodze witał. Kobiety pokazywały go sobie, a on się cieszył z wrażenia, jakie robił. Kłusem wjechał na dziedziniec, za nim Wałek. Konie odprzągł, zaprowadził do..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 24
" — Jak?... Sam z powrotem jechałem wozem, ludzie stawali. Zosia się dziwowała, kręcąc głową. — Trzeba się będzie powoli gramolić na parobka — dodał z dumą. — A to mi parobek! ha! ha! Rozśmiali się oboje. — Okrutnie mi się cnęło bez ciebie, mój Jasiu — zagadała..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 25
" — A gdziesz to ty chcesz jechać, latawcze? — A choćby do Krakowa. Przecież i ty chciałabyś ujrzeć Kraków?!... — Czybym chciała, mój ty Boże?! — Powiozę cię sam kutym wozem, ludzi po drodze będę się pytał: którędy do Krakowa? Młodość, wiosna, słonko rozweselało..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 26
" szani padli na murawę. Zosia, łapiąc powietrze, chciała się śmiać, lecz nie mogła. Jaś zmęczony odpoczywał. — Czy to zbytki? — zapytał po chwili. — A jakichżeś chciał? — odparła zdziwiona. — Innych — szepnął. Oparł głowę na łokciu i patrzał przed siebie. —..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 27
" — Zośka, pogadaj z Kundą, ona cię lubi... — A la ciebie słonkoby ściągnęła z nieba. Ale kiej chcesz, powiem jej... Od południa Jaś z parobkiem wyjechali w pole. Wałek miał orać, a Jaś poganiać. Zosia przyszła wygnać bydło. — No cóż ? — spytała jej Kunda —..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 28
" wybielała i odniedała się. Przypatrywał ci się, bo chciał się przekonać, czy to prawda. — To bez to? — szepnęła. — A bez cóż? Wiesz, Zośka, ty się odniedajesz. Ślepia ci się świecą, jak u kota, a chociaż jeszcześ dziopa, bielejesz. Tyło go trzymaj, a przyjdzie czas,..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 29
" — Nie pójdę — odpowiedziała ostro. — Niech idzie, kto chce, nie pójdę. — I cóż mu powiem? — Ja mu sama w uszy nakładę! Te ciekawości, to tylko utrapienie la chłopca. — Chłopczyna, że do rany przyłóż — odezwała się Zośka. — Ale ci jakiś inakszy. Mówię ci..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 30
" — Czego? — spytała zdziwiona Tyksina. — Ej, niczego takiego, matusiu, książek. — Kunda sfukała mnie i powiedziała, że nie pójdzie — rzekła Zośka. — I bez co?... — spytał smutno Jaś. Żałość chłopca chwyciła dziewczynę za serce, że przemówić nie mogła. Zresztą,..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 31
" będziesz miał. Tyś la nas, Ia Zośki dobry i nie zrobiłabym ci takiej odrobiny? Jaś, uszczęśliwiony, odchodząc, zwrócił się do dziewczęcia: — Odprowadzisz? Wyszedł, Zosia za nim. Szli szybko, księżyc wypłynął na błękity, cicho było, ciepło. Wiaterek pomykał z krzaka na..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 32
" bie książki, ino nieszczęście sprowadzą na nasze głowy. Daj im pokój, mój Jasieczku. Całowała go z coraz większą siłą, drżała, miała łzy w oczach, Jaś ich nie widział. — Kunda cię zbuntowała — odpowiedział, obejmując ją w pół. — Cóż to książki nie są Ia..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 33
" — Niech matusia nie idą po tę książkę. — A la czego? — ofuknęła ją. — Ja się boję i Kunda się boi. — Dziewka cię nastraszyła i już. Chłopakowi przykrzy się bez książki. Całą zimę siedział nad nią... — Ale teraz wiosna! Boży świat sinieje się do nas, robota..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 34
" — Wlepi się w książkę, a na mnie ani spojrzy — szeptała. — A choćbyś się zamruczała — krzyknęła matka — to i tak pójdę, i co mi zrobisz? Tyksina lubiła się wystroić i wystrojona chodzić do dworu. Goszczono ją i słuchano, mogła się ugadać z panienką. W nowych..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 35
" nienki i już — zakończyła, ocierając chustką zroszone czoło. — Moja Tyksina, nie mam odpowiednich książek dla waszego Jasia. — Bądźnijaką, byle była, on na każdej czyta i na każdej się rozumie. Pisane lepiej pono czyta od samego organisty. — Nie rozumiecie mnie. — Cobym..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 36
" — Jak mi opowie, co przeczytał, dostanie inne. — Co niema opowiedzieć?! Taka głowa nie opowiedziałaby wszystkiego dokumentnie. Tylo, że to nieśmiałe, zahukane przez Biedronia, lękliwe. — Przyprowadźcie go. — Żeby sam przyszedł, niema na to rady. Wezmę go za rękę i..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 37
" Książkę oddał. — Kupcie gaz i lampkę — położył na stole dwie szóstki. — Przylecę, jak się ściemni. Wybiegł. — I potrzebnie matsia przynosiła. Nie mówiłam, że się w książkę wlepi i o Bożym świecie zapomni, na nas nie spojrzy. — A cóżeś ty chciała, żeby..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 38
" kiej zagadani do Kundy. Wiosna, ciepło, dusza rwie się na Boży świat — nogi idą same. — A toć cały dzień siedzisz na dworze. — Przy pługu, z bruzdy na bruzdę wciąż jedno. — A cóżeś ty chciał innego? Chłopak zamilkł, posmutniał, nabierał na łyżkę ziemniaki, nurzał..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 39
" garnął się do matki, głowę położył na jej piersiach i westchnął. — Cóż, cóż? — szepnęła lękliwie, pieszcząc go. — A nic, ino mi tak jakoś miło, że mnie przecie matsia przygarnęli do siebie. — Bądź ino dobry, jak teraz jesteś, a nie poskąpię ci dobrego słowa...."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 40
" i bat, stary siadł na workach — wyjechali... Parobek drugą parą z bronami ruszył za nimi. Zaledwo późno wieczorem wrócili. Kunda mruczała, że stary umyślnie chce chłopaka zagubić. — Niech on spróbuje pięć korcy jęczmienia w pół dnia zawlec i nazajutrz wstać. A cóż..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 41
" — Psuj go, psuj, i to wtedy, gdy jakoś zaczyna się garnąć do roboty. — Jednego mam i chybabym nie była matką, żebym go choć nie pogłaskała. Krowa, a przecie swoje liże. Stary nic nie odpowiedział, rozebrał się, wsunął pod pierzynę i zasnął. Jaś zamknął się w stodole i..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 42
" lił, Tyksina spała, Zośka przypadła do niego. — Cóżeś tak leciał, Jaś, gonił cię kto?... — Ciekawość mnie pcha, to i gnać było mi leciutko. Zaśmiał się, wyciągając do dziewczyny ręce. — Ta ciekawość, mówi Kunda, zgubi cię i tyla. — A niechta! Co ma być, to..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 43
" Coraz bardziej serce się jej ściskało, w piersiach brakło oddechu, dławiło ją. Broniła się jak mogła, nie wytrzymała — zaszlochała. Jaś oczy zdziwione podniósł. — Zośka, a to czego? Wstał, obejrzał się, nie miał pojęcia, co się stało i dlaczego dziewczyna płacze...."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 44
" Dziewczynina drugą rękę zarzuciła mu na szyję i piła rozkosz, szczęście, istność z jego ust. — Ej, Zosiu, Zosiu i czegóżeś taka żałosna? Pierwszy raz Zosią ją nazwał. — I jakże nie mam być żałosna. Kiej, kiej — oczy jej znowu łzami wezbrały — kiej ino w książkę..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 45
" chłopaka. Odgarnął jej włosy z czoła, przygładził, oczy zapaską obtarł, posadził przy sobie i czytać zaczął głośno, płynnie, równo. Dziewczynina słuchała z początku z wielkiem zajęciem, lecz niedługo potem powieki jej zaciężyły ołowiem, że nie mogła ich podnieść...."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 46
" — I pewnoś go sprał? — zawołała wystraszona. — Sprał, sprał; nie mam co innego robić, ino prać. Stary się oburzył. — A nie mówiłam, że na takie dziecko pięć korcy zawlec, to za dużo. — Dziecko? a tu chłopu czternaście lat. I wkiedy będzie pracował? Biedrońka..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 47
" ci mogę, a i latać, gdybym zechciał, ale se jeszcze dziś odpocznę. — Wyleż się, wyleż, Jędrek dziś za ciebie włóczy. Skrzepniesz, mój nieboraku. Wyciągnęła rękę, głaszcząc go po twarzy. Chłopak przygarnął ją do siebie i pocałował. — Zosiu, ty mnie przecie lubisz?..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 48
" i całował w usta, w których coraz więcej zaczynał smakować. — Moja złocista Zosieczko, nie zagubiajże mnie, bój się Boga. Cóż ja ci złego zrobiłem? Jabym ci gwiazdę z nieba ściągnął, gdybym ino mógł. — Dosyć — szeptała Zośka — dosyć, tchu nie dasz mi złapać...."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 49
" Po obiedzie schowała książkę w zanadrze, okryła się dla niepoznaki chuściną i poszła. Idąc pod górę, posuwała się wolno. Co uszła parę kroków, stawała. — No, no, gdyby Kunda wiedziała, że mu książkę niosę, dopieroby mi sprawiła bal. Ale jakże nie dać, kiej tak prosi,..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 50
" Zaskrzypiały wierzeje, poskoczył, wyciągnął rękę, pomagając dziewczynie dostać się na siano sąsieka. — Przynoszę, alem się zaprzysięgła. Podała mu książkę, położył się w miejscu, skąd przed szpary wydobywało się światło. — Cóż to, nie podziękujesz nawet?... —..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 51
" Zakuty w zbroję, jechał za drugimi wśrod puszcz i lasów na wielką bitwę, "Psiem Polem" zwaną. I znowu zaskrzypiały wierzeje, książkę wsunął w siano i oczy przymknął, patrząc przez szpary powiek. Przed nim stanął ojciec. Zły był i ponury. — Jakże ci? — zapytał,..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 52
" — Co bym miała skarżyć? — Przysięgniesz? — O jej, la czego nie? — Ja wam tu dam przysięgi — czekajcie! — odezwała się Kunda. — No, to mnie obejmij za szyję. ' Dziewczyna się zawahała na mrugnięcie oczu i objęła. — Wszyscy przeciw mnie — narzekał. — Ojciec,..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 53
" — No, mówże, moję dziecko — nalegała. — Kunda powiedziała, że mi nic, to pewno i prawda. — Kunda zła dziś, jak osa, kąsa, kogo dopadnie. — Czym zła, albo nie, to Bogu wiadomo, ale że jestem głupia, to prawda. Zaczęła doić Wtoruchę i kląć na nią siarczyście. —..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 54
" chłopaka, kiej dobry i serdeczny. A teraz ci go zabierze matka, a my sieroty same. Załamała ręce. — Cóż za szelma jestem. Dobrze ci tak, nie podwódź na chłopca. — Dobrze ci tak — powtarzała, — dobrze ci tak. Zaczęła płakać i przed nieszczęściem, wżerającem się do..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 55
" trując się w jasny płomień palących się wiórów na kominie. Wpadła Kunda, zła, w oczach jej latały światełka. Postawiła na stole garnuszek mleka, pół bochenka chleba, bryłkę soli i w kapuścianym liściu masła. Usiadła, pociągnęła nerwowo chustkę, spadającą z ramion, i..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 56
" kieliszek, nalała, wypiła duszkiem, drugi podała Tyksinie. Ukrajała kozikiem chleba, posmarowała masłem i jadła ponuro. — My go pieścimy, przychlebiamy mu, dogadzamy, a on ci leży se na sianie cały Boży dzień... Śpi do południa, a po południu czyta. Wielgi ci pan. Drzwi..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 57
" panaś zagłupi, na chłopa zamądry... ni tu, ni tam. Twarz Kundy zarumieniła się, a oczy błyszczały, Zosia patrzała w Jasia, jak w tęczę. Chłopiec powstał, podumał i nareszcie szepnął: — Prawda! Zosia chciała się rzucić ku niemu, lecz się wstydziła, Kunda tryumfująco..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 58
" Gwarzyli o tem i o owem, weselili się i śmiali, Kunda rozprawiała, przyświadczała jej Tyksina, dzieci słuchały. Kogut zapiał. — Dość już, chodźmy, tyś się wyleżał i wyspał, a mnie stary za jakie trzy godziny zbudzi i dalej haruj cały dzień — mówiła Kunda, zbierając..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 59
" — Idziecie? — wołała Kunda. Dziewczynina zsunęła się na ziemię, wybiegła, Jaś za nią. Kunda opowiadała historyę swej służby u Biedroniów, dzieci trzymając się za ręce, szeptały. Księżyc szedł przed nimi i kładł promienie na ścieżkach pod ich stopy. Skąpani w jego..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 60
" VI. Minął kwiecień, siewy skończone, ziemniaki zasadzone w polu, robota ustała, ludzie prosili Boga o deszcz i ciepło. Liście okryły drzewa, kwiaty ciekawie wyglądały z poza traw, ptaki wróciły, zapachy rozpychały płuca, południowy wiaterek przeciągał, upajał i odmładzał...."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 61
" — Nic, że się wstydzisz, że włóczysz owies, że nie masz czystego przyobleczenia — różności. — A panienka? — Śmiała się, bo jest dobra i przyścipna. Jaś posmutniał, Zosia milczała. — I czegóż się markocisz? — zagadała. Chłopak smagał batem murawę i nie..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 62
" — Przysiągłem, ale przecie wiesz, że i pijak przysięże, a cnie mu się, że rady sobie dać nie może. — Więc cóż myślisz? — spytała, wlepiając w niego wystraszone oczy. — Matusia twoja... — Za nic, za nic, nie mów jej, nie proś, boi się Kundy, zarzekła się. Chłopak z..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 63
" Chłopak pochwycił ręce dziewczyny, odciągnął od uszu i szeptał: — Stokrotko moja, kwiateczku mój! — Jaś, nie mów tak słodko, bo mi się w głowie mąci. Oczy jej zaświeciły łzami, zerwała się i uciekła. — Nie chcecie, to pójdę sam — zawyrokował. — W niedzielę..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 64
" Jaś ujął się pod boki i gwiżdżąc, zaczął tańczyć krakowiaka. Zosia stanęła przed nim i porwana r3'tmem muzyki, zaczęła drobić. Chłopiec się śmiał, Zosia mu pomagała. Wzięli się wpół i krakowiak szedł, aż serce rosło. Zielona murawa pod ich stopami, — wielkie..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 65
" — Będziesz służył do mszy? — spytała Zosia. — Dziś kolej na Walka i Stacha — oni służą. Rad był, że nie służył i jakiś wesół, chociaż niespokojnie wodził oczami po kościele. Przed wielkim ołtarzem powstał lud, zaszeleściały suknie, do kościoła weszły panie. —..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 66
" — A nie wpatrujże się tak, jakbyś świętą zobaczył. Ludzie zmiarkują i będą się śmiać. Dzwonek vi wyjścia z zakrystyi, organy na górze, dały znać o rozpoczynającem się nabożeństwie. Jaś roztworzył swoją książkę, Zosia swoją, i zaczęli czytać półgłośnym szeptem...."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 67
" chodził, rozglądał się i chciał układać w głowie to, co miał powiedzieć panience, lecz nie mógł. W głowinie mu wciąż kotłowały dwa wyrazy: ładna jest i dobra! 0, bardzo dobra! — powtarzał — okrutnie dobra. Jakie ci tu kwiaty — a jakie drzewa! tak samo, jak w książce..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 68
" wlepiasz jak pijak, że o bożym świecie zapominasz, że się zagubiasz. Prawda to? Jaś miął czapkę i milczał. Chodźno bliżej. Zrozpaczony, przysunął się. Panienka ręką odgarnęła mu włosy z czoła i pogłaskała. — A jak nie masz książek, cnie ci się za niemi?... —..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 69
" — Nie obejdziesz się bez książki i musisz ją mieć?... Chłopak radby zawołać, że musi, lecz nie śmiał. Patrzał miłosiernie na panienkę i oczami mrugał. — Opowiesz mi dokumentnie, jak przeczytasz? — Opowiem wszystko. Jak ino raz przeczytam — pamiętam długo, długo... —..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 70
" — Gdzie? za pazuchę!... Odpiął sukmankę, odchylił koszulinę, wsunął książki i zapiął się. — Kochasz ty Zosię? Na chłopaka buchnęły ognie. — Kochani — szepnął. — I chociaż ojcowie będą przeciwni, ożenisz się z nią? "
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 71
" — A z kimżebym? Z żadną, ino z nią. Od maleńkości razem. Jakżeby to było, gdyby mi brakło Zośki? — zamilkł. — Cóżby było? — spytała panienka. — Poszedłbym za nią. — Gdzie?... — Choćby na tamten świat — odrzekł spokojnie, lecz odczuwało się prawdę. Ujęta..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 72
" chniała; dopadł do niej, znaleziony patyk wsunął wewnątrz wierzby na poprzek, książki na nim położył i rad, że nikt ich nie znajdzie, powrócił do chaty. Zosia z Kundą stały we drzwiach stajni, Jaś poskoczył ku nim. — Ponoś do dworu latał — odezwała się Kunda — i..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 73
" otoczyły, dziwując się krakusce i pawiemu piórku. Bawił się z niemi, uganiał, przeskakiwał rowy, aż raptem znikł w brzozowych krzakach i już go ludzkie nie widziało oko. Napróżno Zosia za nim patrzała, wyglądała go, czekała. Nie pokazał się. Przyczaił się chwilkę w..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 74
" Kunda spojrzała na Zosię i wzruszyła ramionami. — Przecie to matka — odpowiedziała dziewczyna. Podczas doju Jaś przyszedł do stajni. — Uciekłeś — z żalem przemówiła do niego Zosia. — Spać okrutnie mi się chciało, a potem matusia zawołała mnie do izby. — Jutro? —..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 75
" oszuka i w pole wyprowadzi. A com się jej nie naprosiła, nie nazaklinała. Nic nie pomogło, uwzięła się i dała... Jej się zdaje, że chłopak, to tak, jak ona, co ją umyją, ubiorą jak lalkę, nakarmią i dadzą książkę w rękę, a ona nie ma nic więcej do roboty, jak ino kartki..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 76
" Zaczęła cicho, rzewnie płakać. Płacz ją coraz więcej rozbierał i rozżalał, sprawiając jej ból i zarazem dziwną rozkosz. Czuła, że nie poradzi, książki nie zmoże, że musi się pogodzić i przez nią serce chłopca dla siebie zachować. Nie umiała sobie tej kombinacyi..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 77
" — Śpiochu, wstawaj! — zawołała Zośka, siląc się na wesołość. — Już czas ludzi wygnać w pole, a gospodarz śpią. Chłopak zaczął chrapać. — No, no, nie udawaj — mówiła, siadając przy nim, — widziałam wszystko. Uderzała go ręką pieszczotliwie po twarzy, palcami..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 78
" — Zosiu, tyś dobra, tyś na całym świecie jedyna la mnie. Wiesz, panienka pytała, czy się z tobą ożenię?... — I cóżeś powiedział? — A cóżby, że prawda. Zosiu, my od maleńkości, jak te wróbliny, ino razem, zawsze jedno wele drugiego, a na starość mielibyśmy się..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 79
" — Lecę — zawołał Jaś i zerwał się na równe nogi. Nasłuchiwali wystraszeni. Ciężki chód oddalał się. — Drzwi od stodoły zostawię otwarte — szepnął, książkę schowaj!... — Zostanę póki nie wyjedziecie — odpowiedziała. — Dobrze — szepnął, skoczył na boisko,..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 80
" miał zamknięte, książki nie widziałam — odpowiedziała wystraszona dziewczyna.. — To cię oszukał!... — Może i oszukał, któż wie? Ja nie wiem i nie pomstujcie na mnie, bo i mnie się serce kraje. Pocałowała Kundę w rękę, objęła ją w pół i przytuliła się do niej. Kunda..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 81
" pazuchą książką, Zosia je pasła, chłopak krył się w parye, przytulał do krzaków... czytał i czytał. Na żniwa Kunda wysłała Zosię do panienki. Dziewczyna wpadła zdyszana do dworu, uprosiła chłopca kredensowego, żeby ją zameldował. Panienka wyszła, Zosia bała się wobec..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 82
" go przed ślepiami starych. Ja za niego pasę bydło i obzieram się, a on wtedy leży se w krzakach i czyta. Ale w żniwa?! — Nie dać mu nic do czytania, ani jednej?... — Złocista, ani jednej! niech se odpocznie. Po siewach, to prędzej. Zima zawita, przyjdzie do nas, będzie miał czas,..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 83
" przyścipny był jak nikt. Jak się rozhulał, to i końca uciesze nie było... — A teraz cóż? — Teraz?... teraz, panienka wie, jaki jest... Ukryła twarz w zapaskę, aby utamować wybuchy płaczu. Panienka nie wiedziała, jakim był teraz Jaś, lecz się domyślała. Żal się jej..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 84
" — A jak się wydasz za Jasia, jakże sobie poradzisz? — My z Kundą i matusią damy sobie radę w gospodarstwie. A może — dodała ciszej — , obje się tyle tej szelmy, że go od niej odrzuci. — Może — odpowiedziała panienka, nie chcąc zakrwawiać serca dziewczynie. Obdarowała..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 85
" VII. Minęło lat trzy... Jaś urósł i rozrósł się, brew mu zgęstła, rzęsy się wydłużyły, oczy nabrały dziwnego blasku i serdeczności, włosy ściemniały. Ludziska lgnęli do niego. Pisywał im listy — pomagał... — Aż milej się robi, gdy spojrzy, uśmiechnie się i..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 86
" drych jak bławaty oczu, rzucała na świat i ludzi uroki. — Uroki albo czary — kończyły kumy pogwarę o Zosi. — Oni ino la siebie. Tak już widać święta Panienka uradziła. Zawsze ci razem, on nikogo nie widzi, ino ją, ona jego. Stary Biedroń, słysząc te rozmowy, pięści..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 87
" wiatry, a chłopakowi pogrozić, a nie, to go sprać, aby choć z tydzień poleżał. — Prać? ludzie jeszcze pamiętają pręgę na ciele chłopaka, wkiedy leżał bez duszy. Rusz go, a cała wieś ujmie się za nim. — Co?! żeby mnie nie było wolno własnego dziecka skarać! Ja im..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 88
" kowi było po dwudziestym, jej po szesnastym. Gdyby ino było można, organista nie zaspałby gruszek w popiele. — Prawda, prawda. Mój Boże, córka organisty, pięć morgów, dziewucha jak rzepka! Ona już coś miarkuje. — Matka jej pewno wspomniała — dorzucił Biedroń. — Była tu..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 89
" — To gdzie? — wrzasnął stary — u dziadówek?!... Niech się ino która z nich na dziedzińcu pokaże!... — Wygnałam, nie ujrzysz ich. Kundzie pogroziłam. Zacisnęła zęby i nie pisnęła ani słowa, ale w ślepiach widziałam płonące kaganki. Jak spojrzy, to mnie mrowia..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 90
" — Abo to ją stary posłucha?... A ona przecie nie pójdzie do niego. — Więc cóż robić? — Czekać, mądrować, kalkulować i patrzeć. Stary chytry, jak lis, co ślady za sobą ogonem zamiata, ale i my mamy rozum. — Przyjechała — powtarzał w duchu Jaś — przyjechała, serce mu..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 91
" — Bo ma rozum — dodała Kunda. — Dobra, bardzo dobra, jutro polecę do niej, uskarżę się i będzie mi lżej. Jaś powstał, rad był wymknąć się i lecieć do dworu, lecz nie śmiał. Przez okno wyjrzała Marcinowa. — Biedroń leci wprost na moją chałupę. Zerwali się na równe..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 92
" porwać?... Skradłeś łąkę, a teraz radbyś może pierzynę ściągnąć. Spróbuj!... — Szelmy, gdzie mój syn? — szeptał wściekły. — Kradniecie mi chłopaka, ale ja was nauczę. — Wynoś się z mojej izby, bo ci łeb polanem rozwalę, ty zbóju! Biedroń zrobił krok naprzód...."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 93
" Arystokraci wiejscy pomknęli, kryjąc się za wyniosłością wzgórza, Marcinowa wróciła do chaty. Na środku izby zbici w gromadkę stali Kunda, Tyksina, Jaś i Zośka. — Widziałam, com chciała — zawołała. — Organista go przysłał i czekał na niego za brzezinką. — Zaczyna..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 94
" lesie — zawołał Jaś. — Raz ino pokażę Zosi, a potem będziemy się schodzić. — Stary z organistą — mówiła dalej Kunda — albo w polu oglądają urodzaje, albo na organistówce piją miód na przyszłe Zrękowiny Jasia z Nastką. Chodźmy, jak wróci, zastanie nas w obejściu...."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 95
" Kunda mówiła, Jaś milczał, myśląc ciągle o przyjeździe panienki i o tych dreszczach ciepłych, które mu przechodziły po skórze na wspomnienie książki. Radby się dostać do dworu, lecz jakoś nie śmiał. W izbie zastali matkę. Pocałował ją w rękę, ona pogłaskała go po..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 96
" — Wyrosłeś, zmężniałeś, dzielny z ciebie robi się parobek. Zosię widziałam, ładna dziewczyna — kochacie się?... — Okrutnie — wyszeptał nieśmiało. — Gdyby Biedroń nie pozwalał, uciekajcie do mnie, ja was pożenię i wesele sprawię. Chłopcu się zdawało, że śni. —..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 97
" Chłopiec trzymał w ręku książkę i stał wzruszony. — I nie podziękujesz mi? Wstrząsnął się, pochwycił rękę panienki podniósł ją do ust i jednym tchem wypowiedział: — Ucieknę z Zośką, a ojciec przyśle po mnie żandarma. — Schowam was, a potem odeślę do siostry mego..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 98
" — Prawda! Ja kochani pszczoły i krzywdy im nie zrobię. — Podoba ci się ta myśl? — Dziśbym leciał. — W pasiece miałbyś dość czasu na czytanie!... Ale trzeba zaczekać, aby samemu nie lecieć, lecz z Zosią. — I Kundą — dodał cicho. — Zabierz i Kundę, przyda się. A..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 99
" i pół dzikiego ludu. Pionier padnie, nie zrobiwszy wyłomu. Szkoda chłopca, radabym go uratować. Schowam go w waszej pasiece. — Czy go uratujesz, moja filozofko — odezwał się ciepło mąż, wyciągając do uścisku ręce. — Róbmy, co można, mój pesymisto. Takie usposobienia, jak..."
Biedronie : powieść cz. 2 - strona 100
" Jaś zmęczony biegiem i wybuchami radości, które szarpały mu serce, chwytał gwałtownie w płuca powietrze, przystając na stromej ścieżce. W jednej ręce ściskał "Potop", drugą zdjął krakuskę i pot rękawem płótnianki obcierał. Ucieczka, pasieka, książki, Zośka, błyskawicami..."