Biedronie : powieść cz. 2 - strona 27
— Zośka, pogadaj z Kundą, ona cię
lubi...
— A la ciebie słonkoby ściągnęła z nieba. Ale kiej chcesz, powiem jej...
Od południa Jaś z parobkiem wyjechali w pole. Wałek miał orać, a Jaś poganiać.
Zosia przyszła wygnać bydło.
— No cóż ? —
spytała jej Kunda — zabawiłaś się na błoniu z chłopakiem.
— Wiecie, tak się jakoś we mnie wpatrywał, że aż ognie na mnie buchnęły i uciekłam. Kunda się rozśmiała. — Powiedziałam mu, żeś na jego chlebie
lubi...
— A la ciebie słonkoby ściągnęła z nieba. Ale kiej chcesz, powiem jej...
Od południa Jaś z parobkiem wyjechali w pole. Wałek miał orać, a Jaś poganiać.
Zosia przyszła wygnać bydło.
— No cóż ? —
spytała jej Kunda — zabawiłaś się na błoniu z chłopakiem.
— Wiecie, tak się jakoś we mnie wpatrywał, że aż ognie na mnie buchnęły i uciekłam. Kunda się rozśmiała. — Powiedziałam mu, żeś na jego chlebie