Biedronie : powieść cz. 2 - strona 26
szani padli na murawę. Zosia, łapiąc powietrze, chciała się śmiać, lecz nie mogła. Jaś zmęczony odpoczywał.
— Czy to zbytki? — zapytał po chwili.
— A jakichżeś chciał? — odparła zdziwiona.
— Innych — szepnął.
Oparł głowę na łokciu i patrzał przed siebie.
— Są różne, ale ty widzę do zbytków, jak i
Dystrybutor gazu ziemnego - najlepsi w branży. Nic dodać, nic ująć.
www.kri.pl
ja.
— Ha, to nie zbytkujmy, Zośka — odpowiedział. — Siadaj se wele mnie, zanim bydło z wąwozu nadciągnie.
Zosia siadła i zaczęła go głaskać po twarzy.
— My nie do zbytków — powtórzyła.
— Nie — szepnął. — W powszedni dzień robota, ale jak przyjdzie święto!...
— Wyśpisz się.
— Spać cały boży dzień?
— Więc czegóż chcesz?
— Zośka, tyś nic, ani odrobiny nie ciekawa.
— Nie, bo i po co?
— I nie poszłabyś do dworu po książkę?
— Wstydzę się, ale kiej chcesz koniecznie. Kunda była we dworze, wtedy gdy Ia ciebie po doktora jeździła. Poproś ją, ona pójdzie.
Bydło wypadło z wąwozu, dzieci się zerwały, zganiając je na drogę.
— Czy to zbytki? — zapytał po chwili.
— A jakichżeś chciał? — odparła zdziwiona.
— Innych — szepnął.
Oparł głowę na łokciu i patrzał przed siebie.
— Są różne, ale ty widzę do zbytków, jak i
Darmowa reklama:
Dystrybutor gazu ziemnegoDystrybutor gazu ziemnego - najlepsi w branży. Nic dodać, nic ująć.
www.kri.pl
— Ha, to nie zbytkujmy, Zośka — odpowiedział. — Siadaj se wele mnie, zanim bydło z wąwozu nadciągnie.
Zosia siadła i zaczęła go głaskać po twarzy.
— My nie do zbytków — powtórzyła.
— Nie — szepnął. — W powszedni dzień robota, ale jak przyjdzie święto!...
— Wyśpisz się.
— Spać cały boży dzień?
— Więc czegóż chcesz?
— Zośka, tyś nic, ani odrobiny nie ciekawa.
— Nie, bo i po co?
— I nie poszłabyś do dworu po książkę?
— Wstydzę się, ale kiej chcesz koniecznie. Kunda była we dworze, wtedy gdy Ia ciebie po doktora jeździła. Poproś ją, ona pójdzie.
Bydło wypadło z wąwozu, dzieci się zerwały, zganiając je na drogę.
Tag: Dystrybutor gazu ziemnego, lokalizator