www.piratkon.pl

Biedronie : powieść cz. 1
Sewer


Biedronie : powieść cz. 1 - strona 1
"   BIEDRONIE "

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 2
" Sewer BIEDRONIE   Powieść z 34 illustracyami Wł. Tetmajera Petersburg Nakład K. Grendyszyńskiego 1896 "

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 3
" Kraków. — Druk W. L. Anczyca i Spółki. "

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 4
"   Idalii Pawlikowskiej na Pamiątkę pobytu Jej W Braciejowej     Autor. Kraków, dnia 20 grudnia 1895 r . "

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 5
" I. Jutrzenka zaświtała blado i zimno, wychylając się z poza ciemnych i groźnych gór, zasłaniających świat od południa... W miarę wzmagającego się światła ukazywało się niebieskawo-zielonawe niebo, po którem nizko płynęły rozwieszone płachty ciężkich chmur,..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 6
" z powodzi oparów, podobne pogrzebowej karawanie. Zimno przejmowało do kości, nieruchoma martwota przy jękach wiatru w górze i akompaniamencie spadających kropli przerażała, że dusza rada była wyrwać się z ciała i uciec w krainy słońca i rozkoszy ciepła. Wysokim brzegiem wąwozu,..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 7
" będzie w bród. Mokra ci, zimna, ale zawsze lepsza, niż pusty żłób — pocieszał ją chłopiec. Czy świstu bata, czy słów zachęty, dość, że usłuchały Wortucha z Czarnulą, gramoląc się pod górę. Na przodzie pomykały raźno dwie młode jałowice. Pastuszek i czworo bydła..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 8
" wygonowi, wpatrując się w ścieżkę, lecącą po pochyłości w jar, otoczony krzakami brzeziny. Zobaczył i rozśmiał się radośnie, podskoczył, świsnął batem, chciał biedz, lecz się zawahał. Wśród białych brzózek majaczył skrawek czerwonej spodnicy dziewczynki, ciągnącej na..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 9
" pak. — Byłem sam na pustem błoniu i strasznie czegosik bałem się, choć nie wiem, czego. — Będzie nas ino dwoje, bo nikt bydła na takie zimno nie chce gnać. — A niechta — odrzekł — samym lepiej. Dobry humor chłopca rósł, świsnął batem i uchwyciwszy za płachtę..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 10
" lecz na lewem skrzydle spotrzegły pędzącego chłopca. Wzięte w dwa ognie, cofały się wolno, spoglądając żałośnie na łaskotliwie szeleszczącą ławę zieleni. Dzieci, zmęczone, złączyły się, pędząc przed sobą nieprzyjaciela. — Widzisz Jaś, i mojej starej zachciało się..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 11
" jęczał w górze, wył w rozpadlinach, wąwozów i gnał ciemne płachty chmur, szarpiąc je na strzępy. Mgła uciekała, doganiał ją, zwijał w kłęby i rzucał na szczyty czarnych gór. Jaś usta rozwarł, oczy wytrzeszczył, chłonąc w siebie obrazy przyrody. Zapatrzony, zapomniał o..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 12
" czeniu, zwrócił się do bydła, dziewczynka pobiegła do swej starej.Świerczyna smutna i ciemna zawładnęła jarem, schowanym na spadzistej pochyłości błonia. Czarne, zamyślone, ponure drzewa stały podobne Prusakom na linii bojowej, marzącym o podbiciu świata pod swe panowanie. Wiatr..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 13
" Nad brzegiem jaru, zmęczeni, kucnęli, Zosia wysypała na murawę groch, łuskali go i jedli... — Dygotałam, leżąc w bruździe — opowiadała. — Organista, skąpiec, do piekłaby poszedł za tą odrobiną grochu. — Abo mój tatuś lepszy — przyświadczył Jaś.Łakoma Stara..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 14
" Położyli się oboje na ziemi, chłopiec wyjął patyczki, dziewczyna wyprężyła róg płacht}-, podsuwając go chłopcu do potarcia. Zapałka strzeliła, błysnął niebieskawy ogień, dzieci zatrzymały oddech. Jaś podsuwał igły do ognia zapałki, Zosia trzymała żywicę. Igliwie..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 15
" Chłopiec pochwycił bat, zerwał się i świsnął nim. — Pilnuj bydła i ognia — dał rozkaz i z miną hardą kopnął się w górę. Dziewczyna spojrzała na bydło, położyła parę gałązek na ogień i ciekawie wpatrywała się w biegnącego chłopca. Na górze wiatr nim szarpał,..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 16
" goni. Chłopiec biegł sam, dopadł do ogniska, ukląkł przy niem i ciężko oddychał. — Nie udało ci się — szepnęła Zosia. — Ludzie się kręcą — odpowiedział. — Ludzie się teraz okrutnie kręcą — przyświadczyła i rada, że nie przyniósł ziemniaków, poprawiła ogień...."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 17
" Dziewczyna zniknęła w brzozowych krzakach, chłopiec przykucnął. Myśl zdobycia ziemniaków i upieczenia ich pochłaniała go. — Są — zawołała zmęczona Zosia. W jednym rogu płachty miała związane ziemniaki, w drugim ociupinkę soli. — Wracajmy — zakomenderował chłopiec,..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 18
" czona, westchnęli głęboko. Zosia radośnie patrzała na chłopca, Jaś dumnie się uśmiechał. Pierwszy raz w tym roku piekli w polu ziemniaki. W skupieniu ducha, siedząc przed spaleniskiem, czekali. — Jaś, może już — pierwsza odezwała się dziewczyna. W odpowiedzi chłopak..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 19
" szukać gałęzi. Wydobyte z igła i mchu wyciągnęli na brzeg, układając stos. Ogień nie mógł ich objąć, dym czołgał się po ziemi, kręcił, gałęzie syczały, woda z nich kroplami ściekała. Wiatr uciekł do lasu i legł w rozpadlinach, latające po niebie czarne płachty..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 20
" bydło. Cisza i ołowiana senność zamykała im powieki. — Zosiu — szepnął chłopiec, — patrzże na bydło, ja nie mogę se rady dać i na Zdrowaś Marya zamknę ślepia. — A ja mogę, — odpowiedziała z odcieniem wymówki. — Tobie łatwiej, ty się kiej bądź zdrzemiesz, mnie..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 21
" rozmokła. Wtorucha nie wiedziała o tych zmianach, poszła śmiało, poślizgnęła się, porwana własnym ciężarem poleciała na dół — odbita od drzewa stoczyła się na samo dno. Przewróciła się, zimny strumień wzbierając obmywał ją; z bólu i ze strachu cicho jęczała. Czarnula..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 22
" Chłopak zrzucił z głowy chochoł, załamał ręce, lecz w tej chwili pochwycił bat. — Lećmy — zawołał. — Zośka, jeżeli Wtorucha zginie, ja pójdę za nią! Dziewczynka ryknęła głośnym płaczem. Wtorucha i odgrażający się Jaś padły jej na sumienie takim ciężarem, że go..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 23
" — Ale jak ją wyciągnąć z paryi? prosto w górę nie wylezie — mówił zrozpaczony Jaś. — Gnać ją strumieniem aż na Przylasek i do domu. — Daleko! kiej wrócimy?... — Jaś i cóż innego poradzisz? Chłopak się zamyślił. — Juści, nie można!... Ha, to gnać! Zosia..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 24
" wozikiem wydostaniemy się — zawołała dziewczynina. Stanęli odpocząć i naradzić się. — Czy ino Wtorucha się wygramoli?... — Spróbujmy, Jasiu, spróbujmy!... Jaś wygramolił się na brzeg, dziewczyna podniosła gałąź. — Hej, Wtorucha, dalej — pchaj się w górę. Wtorucha..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 25
" sam został z krową. Szli wolno, Wtorucha zatrzymywała się, poskubując trawę. Zosia zdyszana wróciła. — Niema bydła! — załamała ręce. — Uciekło do domu — szepnął Jaś zrospaczony. Gorąco mu się zrobiło; gwałtownie wydobył się z płachty, czapkę rzucił na ziemię,..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 26
" Chłopak przestał płakać, rozważał. — Ojciec się wyzłoszczą, matsia wylamentnje i zapomną — pocieszała go Zosia. — A kto od południa wygna bydło? — Deszcz leje, Wtorucha kulawa. Mało ci to mają w stodole koniczyny. Podniosła czapkę, nasadziła na głowę chłopca,..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 27
" wielkich błoniach mgła wyglądała z trawy, czołgając się nizko. Deszcz ją bił, a zimno dusiło. Szare chmury nizko zwieszone nad ziemią, cienkie strugi deszczu, żółta woda rozlewająca się szeroko po błoniu i na wielkiej płaszczyźnie dwoje dzieci, uginających się pod ciężarem..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 28
" — I cóż ci poradzę? Będziesz wiedziała na drugi raz. — Ja-siu! Ja-siu! — piskliwy głos przedzierał się przez strugi deszczu. — Kunda nawołuje — chwała Bogu! — Tutaj, tutaj, hop, hop — odpowiedziała dziewczyna. Z poza ściany szarej mgły, od strony wąwozu, w spódnicy..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 29
" — TJ was mleka mało — rzekła Kunda. — Stara ci więcej nie da, jak pół kwarty. — Przyleć po zachodzie słońca za stodołę pod trzy olsze, znajdziesz garnuszek mleka i kromkę chleba. Będzie dla Jasia i sama się pożywisz. — Bóg zapłać, Kunda. Ty go lubisz? — spytało..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 30
" spodyni tłukła warząchwią w misce ugotowane ziemniaki. — Kunda odebrała Wtoruchę — zawołała zdyszana, — pochwaliła, żeś uciekł, kazała przyjść wieczór pod trzy olsze po mleko i chleb dla ciebie i powiedziała, żebyś tydzień u nas siedział, póki starzy dobrze nie..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 31
" łowo przygody Wtoruchy, nie bez odrobiny dla efektu tragiczności. Coś plusnęło przed chatą, Jaś drgnął, Zosia zeskoczyła z komina, matka wyjrzała przez zakopcone szybki. — Nic, nic, moje dzieci, nikogo — żywej duszy, ale stary może nadlecieć. Idźcie już na siano, Zośka..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 32
" — Mówię ci, Jaś, że ja jestem okrutnie dobra, a Ia ciebie najlepsza. Śpijże se teraz przytulony do mnie, nastrachałeś się dosyć — i z tego strachu zimno cię trzęsie. Dzieci, tulące się do siebie, zasnęły. "

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 33
" II.   Wtorucha z Kundą ukazały się we wrotach obejścia. Biedroniów. Stary wypadł ze stajni, na chudą, pomarszczoną jego twarz buchnęły ognie, oczy mu zaświeciły radością — przypadł do Kundy. — Kuleje — zawołał, łamiąc ręce. — Więc cóż? a gdyby zdechła lub..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 34
" — Jeszczei ty, klempo, skarż się na biedaka, co cię może wyratował od śmierci!... podwódź, buntuj — dogadywała Kunda, rzucając krowie wiązkę koniczyny. — Wszyscy na sierotę, cały świat, a biedakowi może już ciałko ostygło na sznurze, abo je rybki skubią w stawie —..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 35
" — Mięknie na deszczu — był-ci twardy jak żelazo, abo mosiądz. — Gdzie Jaś?!... — Cóż się tak drzecie? — Czy to ja wyganiałam ? — Gdzie mój syn? Kunda czerwona z wściekłości zerwała się, umyślnie wylewając mleko ze skopca. — A mnie co do waszego chłopaka? Nie..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 36
" — Słuchajno ty, suko — odwrócił się ku niej rozżarty Biedroń, — jeśli mi raz jeszcze szczekniesz, to ci wszystkie zęby wybiję. Ty mi chłopaka buntujesz i nas podwodzisz, ty go garniesz do siebie, aby po naszej śmierci panować na moich śmieciach. Ty mu schlebiasz i dla niego..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 37
" Jęk zbudził starego, otrząsł się, zebrał myśli, skinął na parobka — wyszli. — Siadaj na szkapę i leć do organistów, a potem do chaty Tyksinej, skradaj się jak lis, bo pewnikiem baba mi go kryje. Wracając, objedź... — zatrzymał się, nie śmiał dokończyć. — Wszystkie..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 38
" i pysk rozpuszcza, jak dziadowski bicz, za nic nas nie ma. — Ale chłopaka kocha więcej, aniżeli ty. — Więcej? — powtórzył Biedroń, — a kto więcej od świtu do nocy haruje?... Kto se od gęby odejmuje i pcha w ziemię. I la kogo?!... Ale żeby moja ciężka praca, mój dobytek..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 39
" u starego... A tobie takiego Pan Bóg dał i musisz takiego przyjąć. Biedroń siadł, na chudej jego twarzy widać było znużenie. Pomarszczona, żółta skóra, oczy wsunięte głęboko, szczęka podana naprzód, usta wązkie, zamknięte, nad niemi sterczące, płowe wąsięta i rzadkie,..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 40
" przed mężem, chcąc przed sobą samą wytłómaczyć tę odrobinę słabości, jaką miała dla dziecka. Zadudniało na drodze, kobieta przyłożyła twarz do szyby, Biedroń się zerwał i przysunął do żony. Za chwilę na dziedziniec wjechał parobek, małżonkowie wybiegli. — Jak..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 41
" Gospodyni poszła za Kubą do stajni. — Cóż teraz będziemy robić? — zapytała żałośnie parobka. Kuba się zbliżył do niej i szeptał: — Ja se miarkuję, że jedna Kunda wie, gdzie Jaś. Tylo, że z nią złością nic nie wskóra. — Cóż, mam ją miodem smarować? —..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 42
" — Ale co? — spytała mimowoli. — Co? ha, ha — zaśmiał się Kuba. — Jednę skrzynię ze strojami, jedno ciele z obory, jedno prosię z chlewa... Was chyba nie zaboli głowa, co wybrać z tego bogactwa ?!... — Głupi — szepnęła, odchodząc obrażona — abo to wszystko moje?......"

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 43
" w wierzbach zaświegotały wesoło, bocian z gniazda powstał, zatrzepotał skrzydłami i zleciał na łąkę, pszczoły wysyłały na zwiady szpiegów, jaskółki zaczęły uganiać po dziedzińcu. Ożywiło się, białawe płachty coraz mniejsze zajmowały miejsca. Na jasne niebo wypłynęło..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 44
" — Kunda, wyganiaj bydło! Kuba z końmi... w pole! Minął bramkę, brnąc środkiem drogi po błocie. — Złapiesz go — szeptała Kunda, stając we drzwiach obory, — zobaczymy. Jakbyś złapał, tobyś z niego chciał skórę zedrzeć. Ale ja jeszcze żyję i mara głowę na karku. Kuba..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 45
" Zosia wyprowadziła swoją Starą na błonia, trzymając się zdala od bydła. Z poza wielkiego parowu wynurzyła się Czarnula, prowadząc dwie wielkie jałowice, za niemi szła Kunda. Dziewczynina podbiegła ku niej. — Mleko jest — szepnęła dziewka. — Oni patrzą, ale żeby ślepia..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 46
" trzciną. Dzieci przestały się bawić, wpatrywały się zdziwione w pochmurną twarz bogacza, cofając się ze strachu przed ponurem jego wejrzeniem. Oniemiałe spoglądały za nim, póki im z oczu nie zniknął. Kunda przywołała Zosię. — No, żeby dziś — mówiła — dostał chłopca..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 47
" Ściskał trzcinę w ręku, gniew burzył w nim krew. — Dla kogóż to pracuję, od gęby se odejmuję — la kogo?!... Ludzie nazywają mnie skąpcem, a ja nic, ino skrawek do skrawka świętej ziemi skupuję i składam do kupy — la kogo ?... Tego ze sobą nie zabiorę — westchnął —..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 48
" i własne ciało gotów jestem kąsać, a własną krew udusić. Znanemi ścieżkami skradając się, dopadł z przeciwnej strony do chaty Tyksinej. Zajrzał raptownie przez okno, kobieta, udając wystraszoną, krzyknęła. Stary wszedł do izby i siadł na ławie. — Chłopak mi przepadł,..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 49
" śnijcie moją budzinę, ziemie pod nią skopcie, znajdźcie i skórę z niego zedrzyjcie!... — A któryż to ojciec krzywdę swemu dziecku zrobił? Co? — wrzasnął Biedroń. "

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 50
" — Bodajbyście byli tak zdrowi... — Cicho — przerwał Biedroń. — Kiej się wam nie podoba mój głos, to go nie słuchajcie. Ja tu na swoich śmieciach pani. — Wielga?!... — Taka jak wy na swoich. A może i lepsza, bo gdy se na nich legnę, to usnę i sumienie mną nie targa. — A..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 51
" Kuma w polu podbierała ziemniaki. Usiadły sobie na zagonie. — Pono chłopak Biedroniów zaprzepaścił się ze strachu o Wtoruchę... — I cóż wy na to? — spytała Tyksina. — Że mi żal dziecka, bo dobre, przychlebne, a jakieś nikłe. Ale, że tego chciwca ukarał Pan Bóg, to mu..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 52
" dem. Obiecuje zabrać moją morgę i wygnać z chaty. Kuma się zerwała. — Niech spróbuje, morga przepisana na Zośkę. On-by chciał grunta całej gminy zagarnąć pod siebie. Tyło ty z nami nie zadzieraj! — groziła pięścią. — Radźcie kumo — przerwała Tyksina. — Gotów wójta..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 53
" za trawka, jakie pokosy! Ale ja ci mojej ojcowizny nie daruję, choćbym miała w piekle gorzeć — zawołała, i pochylając się do Tyksiny, dodała cicho: — Chłopak przylgnął do waszej Zośki. — Bójcie się Boga — szepnęła Tyksina. — Boję się i la tego trzeba, żeby się nie..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 54
" gać — kończyła szeptem, — ale czy Zośka odda mi moją łąkę?!.,. — Zośka już taka przyszła na świat, że niczyjej krzywdy nie żąda. A i Jaś chłopczyna do rany przyłóż. — To ja wam powiem, że dzieci te Pan Bóg na to stworzył, aby krzywdy Biedronia odrobiły. Tyksina..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 55
" niła płachtą, wyniosła stół i przystawiła go do otworu góry — wlazła. Tuż przy kominie, przykryty sianem spał chłopak, oddychał ciężko, czerwony był i rozpalony. Kobieta położyła rękę na jego czole. Zbudził się i wystraszony skoczył. — I czegóż się boisz, toć ja..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 56
" — A ino — szepnął. — Cóżbym jej nie miał lubić. I was lubię. — A bez co? — Bez co?... A bez cóż? — dobrzyście — i już. Umilkł, oczy zamknął, głowa mu opadła... — Pić mi się okrutnie chce, żebyście mi, matusiu, wody podali. — Nie chcesz wracać do chaty? —..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 57
" — Dziej się wola Boga — przecie mnie, dziopy i chłopaka nie zabije? Dałabym ci się jeszcze bić, ty krzywdo ludzka. Zeszła z góry, stół wniosła do izby, płachtę z okna ściągnęła, w ogrodzie nakopała ziemniaków i skrobiąc ie, śpiewała: "Kto się w opiekę". Przed samym..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 58
" — Chwała Bogu, zajrzę do niego — podsadźcie mnie. W sionce matka wzięła ją na ręce, uniosła w górę. Dziewczynina w dwóch susach była na strychu. Niedaleko komina zobaczyła wychylającą się z siana głowę Jasia. Położyła się tuż przy nim, przysunęła, objęła go za..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 59
" Chciała go ratować, lecz nie umiała, straciła głowę. Zatargała z rozpaczy włosy, spuściła drabinkę, zbiegła po niej, wpadła do izby. — Jaś oczu nie może otworzyć, rozpalony na węgiel — załamała ręce. — Tylko z umęczenia i strachu — tłómaczyła matka. — Chłopak..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 60
" Skręciła na Sobkową drogę i odetchnęła z Sobkowej drogi na Biedroniową łąkę bliziutko, a tuż nad nią trzy olsze. Dopadła do olsz. W pośrodku świeciło białe mleko, pochwyciła garnuszek i chleb, skryła pod chustkę, i z całych sił, jak gdyby ją dziesięciu Biedroniów..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 61
" Posadziła go na ławie, oparła o stół i matczyną chustką odziała. — Czy ty ino zajdziesz do Marcinowej? — Nie bójcie się, wezmę go w płachtę i zaniosę, — rzekła Tyksina. — Pij! — zawołała Zośka — pij wszystko, bo to twoje... Chłopiec upił, odpoczął, upił drugi..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 62
" chałupę i Starą — i uciekniemy w świat — powiedziała Tyksina. — Dobrze, — szepnął — w świat i nie dognają nas. — Choćby na sto koni wsiedli — dodała Zosia. — Dobrze — powtórzył. Tyksina rozpostarła płachtę na stole, sadzając chłopca na niej. — Dwa końce..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 63
" piersiach, chłopiec obejmował jej szyję, Zośka biegła naprzód. Ostrożnie, pocichu przekradali się wygonem do krzaków. Dziewczynina, nasłuchując, drżała ze strachu. Rada była krzaki przyciągnąć. Ciężko było Tyksinie. Pochylona, wolno oddychała, lecz nie ustawała. I ona..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 64
" — A czego? Ta Jasia, to przecież Najświętsza Panienka powinna prowadzić. Dziewczynina zerwała się i pobiegła całym pędem młodych chudych nóg. Księżyc wszedł, jasność rozlała się po ziemi, Zośka biegła z całych sił. Na zakręcie zdawało się jej, że jakiś cień..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 65
" — A te gdzie? — spytała kobieta. — Po was — wielgi czas Jasia przeprowadzić, sam nie może iść — zawołała Zosia. — Leciałam po was, donieśliśmy go do krzaków i dalej ani rusz. Ratujcie... — A ja do was leciałam. Chory bardzo? — Bardzeńko! A tuli się do nas, a prosi,..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 66
" świecił przez otwarte okno. Stanęły ukryte w krzakach. Zośka wybiegła rozejrzeć się po świecie. Otworzyła drzwi do chaty, był to znak, że niema żywej duszy. Ciężar złożono na stole, Jaś otworzył oczy, popatrzał i uśmiechnął się serdecznie. — Tu mnie przecie nie znajdą,..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 67
" — Zaraz, zaraz, moje dziecko — odezwała się Marcinowa, podając Zosi zapaloną przy kominie smolówkę. Tyksina otworzyła drzwi komory, gospodyni wzięła Jasia na ręce, Zosia świeciła. Łóżko było usłane, okryte czystą płachtą, na niem poduszka i pierzyna. Chłopak legł i..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 68
" ności Biedronia, wyszły. Marcinowa na pożegnanie szepnęła Tyksinie: — Chłopak wasz, a łąka moja — pamiętajcie! — Cierpnę — odpowiedziała cicho Tyksina. — Jeszcze czas na cierpnięcie. Zaledwie matka z córką wpadły do izby i rozniecił}' ogień, warząc resztę..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 69
" Odeszli, dalszych słów nie słyszała. — Co za szczęście, że Marcinowa dziecko schowała. Klasnęła w dłonie. — A to ino moja głowa to zrobiła. Niech przetrząsną teraz całą wieś i niech go znajdą. Na błoniu Zosia opowiedziała Kundzie o wczorajszych przenosinach Jasia, a..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 70
" tak, broń Boże, oczy zamknął, nawarzylibyśmy sobie piwa. Zośka uderzyła w płacz serdeczny. — Cicho, głupia, tu niema czasu na lamenta. — Co robić, co robić — szeptała, kręcąc się ze strachu Tyksina. — Niema innej rady, jak chłopaka podrzucić Biedroniom. Przecież mu w..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 71
" Chłopiec patrzał, oczy wytrzeszczał, zerwał się raptownie, objął Zośkę za szyję i tuląc się do niej, mówił: — Tatuś, widzisz go, stoi i grozi mi. Broń mnie. — Zwiduje ci się — nikogo niema — wołała zrozpaczona dziewczynka. — Poszedł — szepnął Jaś. Uspokoił..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 72
" Załamała ręce. — śmiertelnie patrzy — pochwyciła matka. — Najświętsza Panienka nawiedza go? Dziewczyna palce z rozpaczy utopiła we włosy i targała je z całych sił. — Prawa, sądy, — szeptała Tyksina. — Stary będzie się mścił. Zniszczą nas i z chaty wy- Zośka..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 73
" dziecka. — Ruszaj na górę, prześpij się, to i smutek przejdzie, sama wygnam Starą i naradzę się z Kundą. Zosia, płacząc, wlazła po drabinie na siano i przez szparę, zrobioną w strzesze, patrzała, jak matka wygnała krowę i razem z nią zniknęła na wygonie. Zbiegła szybko z..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 74
" O północy wpadła do chaty Kunda, za nią Tyksina i dwa wielkie psy Biedronia. Kunda kazała sobie poświecić smolówką w komorze. Jaś ją poznał i wyciągnął ręce. Kunda go pochwyciła w swoje i tuliła, jak własne dziecko. — Radźmy — nalegała Haremowa. — Co tu radzić......"

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 75
" ciągnąc ku sobie rogi płachty, a prawie biegły pod górę. Zosia pomagała matce, ile jej tylko sił starczyło. Przed obejściem Biedronia zatrzymały się, składając ciężar na murawie. Kunda poleciała naprzód, psy za nią. Otworzyła bramkę, wpadła do obórki, rozesłała w rogu..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 76
" III. Różowa jutrzenka błysnęła na niebie. Biedroń budził ludzi, uderzając trzciną po ścianach, dla większego hałasu. Wpadł do obory — na słomie tuż za Wtoruchą leżał skulony Jaś, okryty płachtą. Krew w starym zawrzała, opanowała go wściekłość, zamierzył się i z..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 77
" — Gospodarz zabili własne dziecko — powtarzali parobek i dziewka, łamiąc ręce. Gospodyni wyleciała z chaty, wpadła do obórki, pchnęła Biedronia, odebrała Kundzie dziecko, pochwyciła je na ręce i zaniosła na swoje łóżko. — Tego chciałam — szepnęła Kunda, ocierając..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 78
" Z nastrojonemi uroczyście minami przestąpiły próg chaty. Na posłaniu matki leżał Jaś. Oczy zamglone wsunęły się w głąb czaszki, usta były spalone od gorączki — schudł i zczerniał. Biedrońka siedziała przy nim i płakała. Kobiety przywitały ją i siadły na ławie. Chwilę..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 79
" cicho szlochając, odwróciła się gniewnie od kum. Do izby wpadła Kunda z wydojonem mlekiem, podniosła koszulinę Jasia i pokazała na ciele siniejącą pręgę. — Patrzcie, jak ci go zdzielił! Żeby tak jeszcze raz, toby go zabił na miejscu. Tak się obchodzi z jedynem dzieckiem i..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 80
" — Kunda, bydło nie na błoniu, co ty leniu sobie myślisz, co?! — krzyknął. Kunda popatrzała na niego, jakby go chciała wzrokiem przebić, i wyszła. Zatrzymała się przed chatą, przylepiła do ściany i słuchała, łapiąc słowa Biedronia, wybiegające przez otwarte okno. —..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 81
" ktora, a ten chciwiec dla jedynaka żałuje. Słychacie, żałuje szelma pięciu papierków- dla jedynego dziecka!... Ale ja daję swoje i sarna z wami pojadę... Ona stara taka sama szelma, jak on pies. Jedźcież duchem za mną. Żal mi chłopaka, że mało co się nie zagubię. Jedźcież,..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 82
" kumy zbijały się w gromadki. Wszystko, co żyło, rozprawiało o tym wielkim fakcie. Doktor zjechał, oglądał chłopca, słuchał, pukał i głową kiwał, chodził po izbie i znowu wracał do łóżka i jeszcze patrzał i liczył puls do zegarka i wciąż miarkował — a wymiarkować..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 83
" — To nasze dziecko i w stajni nie damy go poniewierać. A kiejś se doktora sprowadziła, to płać... Wybiegła z chłopcem, a Biedroń za żoną, zatrzaskując drzwi izby. Kunda załamała ręce. — Patrzcie, co to za zbóje, dla własnego dziecka nie mają miłosierdzia. — Tyś zrobiła..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 84
" i wyżęte szmaty przykładać dziecku na głowę — lekarstwo przyślę, a gdy mu będzie lepiej, przez cały miesiąc dawać mu mięso, jaja, mleko. Inaczej chłopak umrze. Jeżeli go nie chcecie zabić — słuchać!... Wyszedł, Kunda za nim, drzwi za sobą zatrzasnął. Biedronie..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 85
" — Najpierw Pan Bóg, potem ja cie uratowałam! Nikt, tylko ja jedna. Przecie ty mnie może na starość nie wygnasz jak psa, gdy już ci harować nie będę mogła. Uspokojona, dumna, szczęśliwa nadzieją, pogłaskała go ręką po twarzy, a ściągając mu szmatę, pocałowała w czoło...."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 86
" — Nie gadajcie głupstw, chłopczysko leży bez pamięci, nie ma sił oczu otworzyć. — A cóżto Kunda nie sprowadziła doktora za swoje pieniądze? Nie siedzi w izbie jak pani i nie pilnuje go? Biedronka pasie za nią, a ty za Biedrońkę. Tymczasem Wtorucha, korzystając z zabawy dzieci,..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 87
" Zosia zastukała nieśmiało w okno. Dziewka się zerwała, zajrzała, otworzyła drzwi. — Chodź, nie bój się, niema nikogo. Biedronie kontentni, że ja pilnuję chłopca, chrapią w obórce na mojem werku. W ścierwach tych chciwość wyżarła nawet żal Oni muszą się wyspać, żeby im..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 88
" — Nie zmrużę oka, a ty se, moja Kundo, spocznij albo na ławie, albo na stole — odparła dziewczynina. — Byle gdzie, byle głowę oprzeć. Kunda zwinęła chustkę pod głowę, rzuciła się na ławę i w tej chwili zasnęła. Dziewczynina została sama, rada, że jej oddano Jasia pod..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 89
" ciątkiem na ręku, aniołkami u boku, stanęła na środku izby. Aniołkowie uśmiechali się, dzieciątko wyciągało ręce do Jasia. Zosia z początku oniemiała ze strachu, lecz bojąc się o Jasia, krzyknęła przeraźliwie. "

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 90
" Kunda się zerwała, dziewczynina drżąc ze strachu, tuliła się do niej. — Przyszła — widziałam ją z dzieciątkiem na ręku i aniołami. Tak samo, jak na obrazie w kościele. Wyciągała do Jasia ręce... Okrutnie się boję! Kundo, popatrz, czy już duszyczki jego nie zabrali. Kunda..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 91
" — Żeby go nie zabrała — szepnęła. — Najsłodszy Jezu, żeby go nie zabrała... — Jeśli go zabierze, nie zostanę tu chwilki — pójdę w świat. — To i mnie zabierzcie — rzekła Zosia. — Dziecko, ty masz matkę, caluśką morgę gruntu, chałupę. Do izby wsunęła się..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 92
" stanęła, radna otworzyła z mocą wrótka — poszła, za nią tłum. — Gdzie? — krzyknął Biedroń. — Do świętego! — zawołano ostro. — Do świętego! — powtórzyły kobiety, idąc prosto. Biedroń się cofnął do obórki, Kunda otworzyła okna, lud się cisnął i patrzał...."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 93
" Wyciągnął ręce i padł na poduszkę. Lud przyklęknął, kobiety zaczęły lamentować, Kunda załamała ręce: — Weźmie go, weźmie i umie sierotą zostawi!.... Lud cofał się z nabożeństwem od okna. — Dziecko umiłowane — szeptano — przez Najświętszą, nie chowa się..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 94
" — We własnej chałupie i nie bój się nikogo. Kiej się ocuciłeś, to wszystko fracha. O, moje dziecko, com się za tobą nie nalamentowała, nie nabiedziła, to tylko jednemu Bogu wiadomo. Przytuliła chłopca i z radości zapłakała. — Gdzie tatusiowie? — mówił wylękniony. —..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 95
" Kunda zarzuciła na siebie chustkę i z wielkiej radości wybiegła jak opętana... — Żyje! — wołała — żyje mój robaczek, ocucił się, oprzytomniał, wypił ociupinę mleka i usnął. Ale teraz już śpi jak nowonarodzone dziecko: spokojniutko i cichutko. Com się nie natrapiła, nie..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 96
" W nocy wsunęła się do izby Zosia. Jaś się zbudził, pokrzepiony snem oprzytomniał. Dziewczyninie radość biła z oczu, oddech ze wzruszenia zapierał się w piersiach. Uszczęśliwiona Kunda mówiła jak na kołowrocie, Zosia wdrapała się na łóżko, usiadła przy Jasiu — słuchała...."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 97
" skę ze strony Biedroniowej. Jaś się rozśmiał, skóra zmarszczyła się na jego twarzy, białe zęby wyjrzały z pod bladych ust — Okropnieś zmizerowany, mój biedaku. — Opowiadaj przecie bądź nijakie historye — szepnął chłopiec, nie rad słuchać o swej mizerocie. Zosia..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 98
" stajni pobawić się z Jasiem. Może mi się uda zostawić ci odrobinę mleka w garnuszku. Biedronka nie da ci nic za pasanie, to przynajmniej wypijże trochę jej mleka. — Prawda — szepnęła Zosia i pocałowała Kundę. — Czworo bydła paść, to nie jedną Starą. Takam ci kontentna,..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 99
" IV. Stało się, jak Kunda chciała. Jasia przeniesiono do obórki, starzy wrócili na łóżko do chaty. Zosia pasła, przychodziła bawić się z chłopcem i wypijała schowane przez Kundę dla niej mleko. Pierwszej niedzieli po ocuceniu się Jasia, Biedroń wybrał się do organisty, razem..."

Biedronie : powieść cz. 1 - strona 100
" Biedroń się żachnął. — Dajcie pokój, jak syn wasz dostanie probostwa sto morgów, to o wasze dwadzieścia nie będzie dbał. — La tego nie chcę, żeby był proboszczem, ani matereuszem. Na proboszczy idą biedaki, on ma rolę, to niech na niej siedzi i kawałka chleba pilnuje, bo to..."